Legia Warszawa
vs Pogoń Szczecin
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-12-11 12:33:00
Newsletter

Lechia - Legia: Hit pod znakiem klinczu

Autor: Kamil Majewski Fot. Mateusz Kostrzewa
Niewiele ofensywnych aspektów zaprezentowali nam zawodnicy obydwu drużyn w hicie 18. kolejki LOTTO Ekstraklasy. Zarówno Ricardo Sa Pinto jak i trener Lechii, Piotr Stokowiec, skupili się w głównej mierze na zabezpieczeniu tyłów. Bezbramkowy remis oznacza, że status quo na szczycie tabeli został zachowany.

Niedzielny hit LOTTO Ekstraklasy nie odpowiedział na pytanie, która drużyna jest na ten moment najlepszym zespołem w kraju. Wszyscy, którzy ostrzyli sobie zęby na otwartą wymianę, musieli poczuć olbrzymi zawód. „Za nami bardzo wyrównany mecz. Byliśmy świadkami walki i dużej ilości pojedynków. Było trudno grać nam tutaj, ponieważ Lechia to dobry zespół. Wiedzieliśmy, że przy okazji tego spotkania gdańszczanie mogą oczekiwać na nasze błędy” – stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec stołecznego zespołu, Ricardo Sa Pinto. Wtórował mu jego gdański odpowiednik, który przyznał również, że na mecz o tak wielkim znaczeniu patrzy z perspektywy trenera, a nie kibica i właśnie dlatego zdecydował się w głównej mierze na zabezpieczeniu dostępu do bramki strzeżonej przez Dusana Kuciaka. 

 

 

Praktycznie taki sam dystans przebyli zawodnicy obydwu drużyn podczas niedzielnego meczu. Gospodarze pokonali 110,38 km, w przypadku legionistów było to z kolei 109,41 km. Mimo nieznacznie mniejszego przebytego łącznie dystansu, Wojskowi wykonali więcej przyspieszeń oraz sprintów. Z prędkością powyżej 25,2 km/h podopieczni Ricardo Sa Pinto poruszali się 117 razy, zaś z prędkością pomiędzy 19,8 a 25,2 km/h 495 razy. W przypadku gdańskiego zespołu było to z kolei odpowiednio 91 oraz 464 razy. 

 

 

Zawodnikiem, który pokonał najdłuższy dystans w hitowym pojedynku Lechii z Legią był Jarosław Kubicki. Pomocnik gdańskiego zespołu przebył 11,37 km. 22-latek w pomeczowych wywiadach również przyznał, że najważniejszą kwestią było uszczelnienie linii obronnej, a dopiero później atak. Kubicki był również zawodnikiem, który w trakcie niedzielnego meczu popełnił najwięcej fauli. Prowadzący spotkanie Szymon Marciniak trzykrotnie używał gwizdka po nieprzepisowych wejściach tego gracza. Jeśli chodzi o zawodników w koszulkach z „eLką”, najwięcej przebył Sebastian Szymański. Niespełna 20-letni piłkarz pokonał 11,11 km, wykonując przy tym również największą liczbę sprintów ze wszystkich uczestników niedzielnego meczu – 26. Najszybszym graczem okazał się z kolei Marko Vesović, który zdołał rozwinąć prędkość 33, 86 km/h. 

 

 

O tym, jak bardzo „zamknięty” był mecz na szczycie 18. kolejki LOTTO Ekstraklasy świadczy liczba celnych strzałów w wykonaniu obydwu zespołów. Legioniści zaledwie dwukrotnie zdołali oddać strzał w światło bramki, w przypadku Lechii były to z kolei trzy próby. Łącznie Wojskowi ośmiokrotnie próbowali zagrozić bramce Dusana Kuciaka – trzy razy w pierwszej połowie, pięć razy w drugiej. Zdecydowanie najlepszą sytuację podopieczni Ricardo Sa Pinto stworzyli w 38. minucie, jednak były bramkarz Legii, reprezentujący obecnie barwy Lechistów doskonale obronił strzał Michała Kucharczyka, powstrzymując tym samym znakomity kontratak warszawskiego zespołu. Na taki wariant ofensywnego rozegrania akcji legioniści decydowali się ośmiokrotnie. W dużo większym stopniu zawodnicy w szarych koszulkach postawili na atak pozycyjny, łącznie wykonując go 69 razy. 

 

 

 

Podopieczni Ricardo Sa Pinto utrzymywali się przy piłce przez 55% czasu gry. Wykonali 489 podań, z których 386 dotarło do adresata. Oznacza to, że Wojskowi zdołali osiągnąć blisko 80-procentową celność zagrań do partnera. Najczęściej, 29 razy, legioniści atakowali prawą stroną boiska. „Paweł Stolarski i Marko Vesović występowali już w takim ustawieniu w meczu Pucharu Polski, dlatego dziś zdecydowałem się na powtórzenie tego wariantu. Stolarski zna ten klub i wykorzystał tę wiedzę” – przyznał portugalski szkoleniowiec. Na atak środkową strefą stołeczni zawodnicy decydowali się 22-krotnie, z kolei na atak z wykorzystaniem lewej flanki 26-krotnie. 

 

 

Ze 185 stoczonych pojedynków legioniści wygrali 93, osiągając dzięki temu minimalną przewagę nad rywalem (92 wygrane pojedynki przez zawodników Lechii). Gdańszczanie okazali się lepsi w starciach na ziemi, Wojskowi z kolei górowali w pojedynkach powietrznych. Dokładnie tyle samo razy, 15, zawodnicy obydwu drużyn decydowali się na drybling. Również liczba odbiorów w wykonaniu uczestników niedzielnego meczu jest praktycznie identyczna. Warszawiacy zdołali zabrać piłkę rywalom 20 razy, zawodnicy Lechii z kolei uczynili to 19-krotnie. Wszystkie te statystyki pokazują, jak bardzo wyrównany mecz odbył się na Stadionie Energa. Wydaje się, że w przypadku zespołu mistrza Polski udało się wykonać plan minimum – nie przegrać. Zabrakło tego, co kibice lubią najbardziej, czyli goli, nie zabrakło jednak wielu zagrywek taktycznych ze strony Ricardo Sa Pinto oraz Piotra Stokowca.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN