Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-09-14 19:16:00
Newsletter

Legia - Lech. To coś więcej niż mecz!

Autor: Kamil Majewski Fot. Jacek Prondzynski, Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka; Video: Tomasz Sejbuk, Jakub Goliński
Mecze Legii Warszawa z Lechem Poznań od lat elektryzują piłkarską Polskę. W starciu tym tak naprawdę nie chodzi jednak wyłącznie o zwycięstwo. Liczy się także walka, duma i udowodnienie swojej wyższości. W niedzielę więc nie może zabraknąć Was na stadionie - widzimy się na Ł3 i dopingujemy Legię w walce o zwycięstwo z Lechem i kolejne trzy punkty!

 

Historia potyczek Wojskowych z Kolejorzem pełna jest spotkań dramatycznych, zaciętych, często decydujących o końcowych rozstrzygnięciach na krajowym podwórku. Pełne trybuny, fantastyczna atmosfera, niesamowite oprawy oraz pełna walki i zaangażowania gra piłkarzy. Legia – Lech to coś więcej niż mecz. W ostatnich latach rywalizacja na linii Warszawa – Poznań tylko przybrała na znaczeniu. Legia i Lech to na obecną chwilę zdecydowanie najbardziej medialne polskie kluby, dwie eksportowe marki naszej ekstraklasy, regularnie bijące się o najwyższe laury, o mistrzostwo Polski, krajowy puchar oraz udział w europejskich rozgrywkach. To bijące serca swoich miast. Zawodnicy obydwu drużyn nie potrzebują specjalnej motywacji. Przez wielu nazywane „Derbami Polski” spotkanie już na kilkanaście dni przed jego rozpoczęciem wzbudza we wszystkich zainteresowanych olbrzymi poziom adrenaliny.

 

 

Skąd tak zażarta rywalizacja pomiędzy legionistami a poznaniakami? Lechici przede wszystkim nie mogą przejść obojętie obok transferów swoich zawodników do Warszawy. Pierwszym wzbudzającym tak wielkie emocje był transfer Mirosława Okońskiego. Gracz ten dał się poznać szerszej publiczności w latach 1977-1980, kiedy to, właśnie w barwach Kolejorza rozgrywał kolejne fantastyczne mecze, z miejsca stając się podstawowym zawodnikiem. W roku 1980, w ramach odbycia służby wojskowej, Okoń zameldował się przy Łazienkowskiej. Choć często przedstawia się tę historię jako bezkompromisowe działania działaczy stołecznego klubu, sam zainteresowany przedstawia tę sprawę odrobinę inaczej. - Cała sytuacja nie wymagała nerwów, jak to niekiedy się przedstawia. Tak naprawdę ja nie musiałem iść do Legii. W Poznaniu urodziła mi się w tym czasie córka i mogłem odmówić służby, jako jedyny żywiciel rodziny. Ale myślałem perspektywicznie. Co byłoby za trzy lata? Wtedy nie miałbym już argumentu. Legia dawała mi niepowtarzalną szansę, by odrobić służbę wojskową bez rozstawania się z futbolem. W dodatku zaoferowano mi świetne warunki wraz z służbowym mieszkaniem. I tak widziałem, że wrócę do Poznania. To mi się podobało - mówił w późniejszych latach. Po dwóch latach Okoński powrócił do Wielkopolski.

 

BILETY NA MECZ Z LECHEM POZNAŃ

DOSTĘPNE SĄ W TYM MIEJSCU

 

Pięć lat później, w podobnych okolicznościach do klubu z Warszawy trafił Jarosław Araszkiewicz. Wychowanek Kolejorza również spędził w stolicy dwa lata, największe sukcesy święcił jednak w swoim macierzystym zespole. Zarówno on, jak i Okoński, po powrocie do Wielkopolski cieszyli się szacunkiem kibiców obydwu drużyn.

 

 

Zupełnie inne podłoże miały transfery Jerzego Podbrożnego oraz Macieja Murawskiego. Pierwszy z nich w połowie sezonu 1993/94 od włodarzy poznańskiej drużyny usłyszał, iż jest za stary. Decyzja wydawała się dziwna, wszak napastnik miał dopiero 28 lat, a w poprzednim sezonie zakończył sezon z koroną króla strzelców. Początkowo zawodnik obrał kurs na Duisburg, gdy jednak jego transfer do Niemiec zakończył się fiaskiem, zgłosił się po niego ówczesny właściciel Legii, Janusz Romanowski. Podbrożny zapisał się na kartach historii Wojskowych, zdobył mistrzostwo Polski, występował także w Lidze Mistrzów UEFA. Murawski z kolei trafił na Łazienkowską za namową kapitana Lecha, Piotra Reissa. Kolejorz znajdował się wówczas w bardzo trudnej sytuacji finansowej, pieniądze za transfer miały zostać przeznaczone na zaległe pensje dla zawodników. Podobnie jak Podbrożny, „Muraś” także zdobył przy Łazienkowskiej mistrzostwo Polski.

 

 

Całkowitą przeciwnością poprzednich transakcji jest transfer Pawła Kaczorowskiego. W maju 2004 poznaniacy zwyciężają przy Łazienkowskiej w finale Pucharu Polski. Świętowanie wymyka się spod kontroli, w szatni zawodnicy Lecha zaczynają śpiewać obraźliwe pieśni na warszawski klub. Pół roku później zawodnik ten dołączył do Legii, nigdy jednak nie zyskał akceptacji jej kibiców. „Chórzysto, nigdy nie będziesz legionistą” – napisali na specjalnie przygotowanym dla niego transparencie. Kaczorowski odszedł z Warszawy po upływie zaledwie pół roku.

 

 

Apogeum poirytowania poznaniaków miało miejsce jednak przy okazji ostatnich transferów na linii Poznań–Warszawa. Bartosz Bereszyński oraz Kasper Hamalainen – te dwie postaci z pewnością nie będą już mile wspominane przy ulicy Bułgarskiej. Pierwszy, wychowanek klubu z Poznania, zdecydował się na transfer do Legii, ponieważ to właśnie Warszawa gwarantowała mu większą szansę rozwoju. Drugi z kolei dołączył do zespołu mistrza Polski po wygaśnięciu jego kontraktu z poprzednim pracodawcą. To, co wydarzyło się w kolejnych miesiącach, nie mogłoby zostać przewidziane nawet przez najlepszego reżysera filmowego. Hamalainen dwukrotnie pogrążał swoją byłą drużynę, przechylając szalę zwycięstwa na stronę Legii w ostatnich sekundach. Trafienia te, jak się później okazywało, były kluczowe w walce o tytuł najlepszej drużyny w Polsce.

 

 

Kibice Legii nie darzą Lecha estymą z zupełnie innego powodu. Rok 1993, ostatnia kolejka ligowa. Szansę na tytuł mistrzowski mają trzy drużyny – ŁKS, Legia Warszawa oraz Lech Poznań. Dwie pierwsze drużyny wyprzedzały Kolejorza o jeden punkt. Oczywistym było, że jeśli zespoły z Łodzi i Warszawy wygrają swoje mecze, o mistrzostwie decydował będzie bilans bramkowy. Lechici musieli wygrać swój mecz i liczyć na potknięcia rywali. Nic takiego nie miało miejsca – Legia wygrała w Krakowie z Wisłą 6:0, ŁKS przed własną publicznością pokonał Olimpię Poznań 7:1. W obliczu takich rozstrzygnięć najlepszą drużyną w Polsce zostali Wojskowi. Już na drugi dzień pojawiały się jednak pierwsze głosy, iż ostatnia kolejka nie odbyła się w uczciwy sposób.

 

 

Mimo braku jakichkolwiek dowodów, a także domniemania niewinności, PZPN zwołał specjalną komisję do zbadania okoliczności zakończenia sezonu. Komisja ta wnioskowała o brak kary dla Legii i ŁKS-u, co rozwścieczyło Ryszarda Kuleszę, ówczesnego działacza piłkarskiej centrali. Ostatecznie delegaci zagłosowali zgodnie z jego życzeniem. Tytuł mistrzowski został odebrany Legii i przyznany Lechowi Poznań. Co więcej, UEFA wykluczyła warszawian i łodzian z europejskich pucharów. Mimo wielokrotnych prób, często desperackich, wyrok został utrzymany. - Doszło do tego, że mistrza wyłoniono przy stoliku w imię zgodnej nienawiści do Legii i pilnowania swoich interesów – skomentował ówczesną decyzję „Przegląd Sportowy”. - Domniemania, plotki i subiektywne odczucia to zdecydowanie za mało, by obrzucić kogokolwiek sportową anatemą. Miejmy nadzieję, że nowi szefowie piłkarskiej centrali uczynią co w ich mocy, by naprawić krzywdę sprzed dwóch lat – dodawał z kolei redaktor Maciej Polkowski.

 

 

Tak się jednak nie stało, oficjalnie mistrzem Polski AD 1993 został Lech Poznań. Poznaniacy zdecydowali się przyjąć tytuł najlepszej drużyny w kraju zajmując w tabeli trzecią lokatę. Legioniści zgodnie twierdzą, iż w tamtym sezonie najlepszą drużyną w kraju była Legia i nieustannie przypominają o tym Lechowi. Nic więc nie wzbudza aż tak wielkiej adrenaliny, jak mecz z odwiecznym rywalem. W niedzielę przy Łazienkowskiej będziemy więc świadkami kolejnego spotkania, który - mamy taką nadzieję - zapisze się w historii rywalizacji obydwu drużyn.

Historia rywaliacji Legii z Lechem liczy 80 lat. Jednak niewielki procent z nich miała taką wagę, jak mecze w ostatnich latach, kiedy to współzawodnictwo drużyn z Warszawy oraz Poznania jest często grą o wszystko, rywalizacją niezwykle prestiżową. Oba zespoły dzielą się tytułami najlepszych klubów w Polsce od 2013 roku, póki co zdecydowanie więcej trofeów trafia na Łazienkowską.

 

Zaprszamy do obejrzenia kulisów z ostatnich potyczek Legii z Lechem i zachęcamy do przyjścia na stadion - przeżyjmy to jeszcze raz! Pierwszy gwizdek w niedzielę, 16 września, o godz. 18:00!

 

BILETY NA MECZ Z LECHEM POZNAŃ

DOSTĘPNE SĄ W TYM MIEJSCU

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN