Legia Warszawa
vs Raków Częstochowa
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-07-22 09:30:00
Newsletter

Legia - Pogoń statystycznie: Wyrównany mecz, minimalna porażka

Autor: Kamil Majewski Fot. Janusz Partyka
Legioniści przegrali na inaugurację PKO Ekstraklasy z Pogonią Szczecin 1:2. Z raportu statystycznego wynika, że niedzielne spotkanie było bardzo wyrównane. Co więcej, Wojskowi oddali więcej strzałów i dłużej utrzymywali się przy piłce, a mimo to doznali pierwszej porażki w nowym sezonie.

Aż 18-krotnie legioniści próbowali zaskoczyć bramkarza Portowców. Dante Stipica, debiutujący w barwach Pogoni, kilkukrotnie wspiął się jednak na wyżyny swoich możliwości i kapitalnymi interwencjami ratował swój zespół. Szczególnie widoczne było to w drugiej połowie, w której zawodnicy Legii oddali aż 13 strzałów, z czego pięć w światło bramki. Portowcy w tym aspekcie osiągnęli gorsze liczby - w trakcie drugich 45 minut na bramkę strzeżoną przez Radosława Majeckiego strzelali tylko sześć razy. Trzy próby były celne, dwie znalazły drogę do siatki. Średni dystans do bramki w momencie uderzenia w przypadku podopiecznych wyniósł 18,5 metra, zaś w przypadku gości 19,2.

 

 

Trzykrotnie na bramkę Portowców strzelał Valeriane Gvilia, a dwie z jego prób zmierzały w światło bramki. Gruzin osiągnął tym samym najlepszy odsetek celnych strzałów spośród wszystkich zawodników w zielonych koszulkach. Zawodnik, który dołączył do zespołu z Łazienkowskiej w trakcie letniego okienka transferowego, wykonał również największą liczbę podań. Z 65 jego zagrań 51 dotarło do adresata. To właśnie po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego w 58. minucie wynik spotkania otworzył Sandro Kulenović.

 

 

Legioniści osiągnęli minimalną przewagę jeśli chodzi o posiadanie piłki. Na przestrzeni całego spotkania utrzymywali się przy niej przez 53% czasu gry. Szczególnie widoczna dominacja w tym aspekcie widoczna była w trakcie pierwszego kwadransa drugiej połowy, podczas którego legioniści oddali aż pięć strzałów, a posiadanie piłki utrzymywało się średnio na poziomie 66%. Podopieczni Aleksandara Vukovicia 82 razy decydowali się na atak pozycyjny, co jest wynikiem o 20 większym od Portowców. Goście postawili na kontratak - 13 razy próbowali zaskoczyć Wojskowych właśnie w ten sposób.

 

 

Gospodarze niedzielnego meczu, w przeciwieństwie do gości ze Szczecina, najczęściej atakowali prawą flanką. Ma to związek z bardzo dobrą dyspozycją zawodników obstawiających tę stronę, czyli Marko Vesovicia oraz Pawła Stolarskiego. Trenerzy rzadko decydują się na taki wariant jednak, jak pokazał niedzielny mecz, funkcjonuje on całkiem dobrze. Ze szczególnie dobrej strony zaprezentował się były zawodnik Wisły Kraków oraz Lechii Gdańsk. Stolarski stoczył 18 pojedynków i wygrał aż 15 z nich, osiągając tym samym znakomity wynik na poziomie 83%. Vesović z kolei czterokrotnie posyłał podania kluczowe i za każdym razem robił to celnie. Identycznym rezultatem jak Czarnogórzec, pomimo zaledwie 27 minut spędzonych na murawie, może pochwalić się również Arvydas Novikovas. Litwin po wejściu na boisko również występował na prawej stronie boiska.

 

 

Wojskowi w trakcie niedzielnego spotkania pokonali 109,93 km., zaś Portowcy 111,76. Piłkarze z Warszawy wykonali 110 sprintów, a więc o osiem więcej od rywali, częściej pokonywali również dystans szybkim biegiem. Najdłuższy dystans spośród zawodników w zielonych koszulkach przebył Valeriane Gvilia (11,37 km), najwięcej sprintów wykonał Marko Vesović (18), najszybszym piłkarzem okazał się z kolei Paweł Stolarski (33,68 km/h).


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

PeeJay71
Podporucznik
2019-07-22 14:27:33
Czasem lepiej milczeć. Statystycznie bardzo wyrównane spotkanie klubów, ktore dzieliła przez dekady przepaść. Jak rozumiem to dobrze, bo prawie się udało wygrać, ale to pewnie ten element szczęścia, co Pan trener go uważa za istniejący (na szczęście nie najważniejszy). Kolejny rok, kolejny karnet, kolejny sezon i kolejna klapa. A za chwilę będzie grane z Kupsa (co to w ogóle jest za klub?). Obawiam się, że sprawa się SKUPSA po meczu z Kupsa. Niestety po okresie pełnym wspólczucia dla Pana prezesa, zaczynam dołączać do tej części, która już w żaden sposób nie potrafi sobie zracjonalizować skutków jego działalności w Legii. To jest naprawdę przykre, kiedy w sposób oczywisty widać, że drużyna nie ma trenera, nie ma pomysłu, część zawodników nie potrafi celnie podać nawet, kiedy mają dużo miejsca - i nic się z tym nie dzieje. Jak to możliwe, że 2 byłych piłkarzy bez ŻADNEGO doświadczenia trenerskiego na takim poziomie prowadzi Legię? JAK?

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN