Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-11-06 20:20:00
Newsletter

Legia robi swoje

Autor: LK Fot. Mateusz Kostrzewa
Wojskowi pokonali Cracovię 2:0 po meczu, w którym nie zabrakło emocji i walki. Walki, którą legioniści potrafili pewnie rozstrzygnąć dla siebie

 

 Relację live Legia.com znajdziecie tutaj.

 

 

Czego oczekiwać, jeżeli ledwie kilka dni wcześniej legioniści wywalczyli punkt z najlepszą futbolową drużyną świata? Emocji z pewnością, ale jakich? Dało się usłyszeć głosy, że robota, jaką wykonali Wojskowi w spotkaniu z Los Blancos starczyłaby na to, by każdego przeciwnika w polskiej lidze "powieźć" czterema bramkami, ale tak optymistycznych scenariuszy raczej zakładać nie należy. Nie ma bowiem chyba na świecie dziwniejszej ligi niż nasza Lotto Ekstraklasa - tu nic nie jest pewne, a każdy mecz to osobna historia.

 

Ta niedzielna zapowiadała się bardzo ofensywnie. Biorąc pod uwagę, jakie zadania na boisku ostatnio ma Vadis Odjidja Ofoe, można było odnieść wrażenie, że Legia wyszła na boisko bez defensywnego pomocnika. Tylko czy w dzisiejszym futbolu jest miejsce dla klasycznych defensywnych pomocników? Cały zespół gra do przodu, cały broni - wizja piękna i przez kilkanaście minut pierwszej połowy w przypadku Legii się sprawdzała. Podopieczni Jacka Magiery grali futbol totalny, choć... nieskuteczny.

 

W piątej minucie legioniści pięknie rozegrali atak pozycyjny, a Prijović skierował piłkę do bramki. Sędzia jednak dopatrzył się spalonego. Szkoda, bo rozegranie w trójkącie Odjidja - Nikolić - Prijo było znakomite, a bramka w tak wczesnym stadium meczu zapewne inaczej ułożyłaby wydarzenia na boisku.

 

Na boisku, na którym Legia grała spokojnie i nie forsowała tempa. Z dużym luzem i widocznym przekonaniem, że to ma wielką szansę, by zmienić się w bramki. Tylko że samym luzem się nie strzeli, a Cracovia nie za bardzo miała ochotę przyznać się stratą bramki do tego, że jest tego dnia zespołem słabszym. Ale przy tak grającej Legii, każdy zespół miałby problemy.

 

Akcja za akcją, jednak bramka Sandomierskiego wciąż pozostawała niezdobyta. Jest 16. minuta, Radović rozgrywa świetną piłkę z Prijo, ten podaje do Nikolicia, który ma przed sobą tylko golkipera Cracovii, ale... znów trochę zabrakło. Kiedy wpadnie? - zadawali sobie pytanie sympatycy piłki nożnej ze stolicy, bo bramką pachniało dość mocno.

 

No i w 21. mogło wpaść krakowiakom, bo zamieszanie w defensywie Wojskowych próbował wykorzystać Piątek, ale w ostatniej chwili skutecznie zablokował go Kuba Rzeźniczak. Po chwili strzelał jeszcze Budziński, ale pewnie wyłapał Cierzniak. 32. znowu strzela Budziński, Cierzniak znowu pewnie, ale gdzie są bramki dla Legii? Zwłaszcza że po chwili z 20 metrów huknął Dąbrowski, po którego główce w 37. minucie Czerwiński wybił piłkę z linii bramkowej...

 

Legia odpowiedziała dwójkową akcją Prijović - Nikolić, tylko, że Serb z węgierskim paszportem minimalnie się spóźnił. Ale w końcu się udało! Prawym skrzydłem ładnie urwał się Bereszyński, miał trochę miejsca, dostrzegł Nikolicia, który stał w polu karnym w ogóle niepilnowany i dopełnił formalności. 43. minuta i Legia strzela do szatni...

 

Druga połowa rozpoczęła się od ataków Cracovii, dość niemrawych, bez konsekwencji. Co nie zmienia faktu, że goście robili wszystko, by zostawić po sobie dobre wrażenie. Grali coraz szybciej, kombinowali, groźnie atakowali. Legia kontrolowała sytuację, niemniej mecz coraz bardziej przypominał pięściarską wymianę ciosów.

 

Widać było, że Legia strzeli bramkę i odjedzie. Tylko że cały czas nic nie chciało wpaść... Na bramkę Cierzniaka uderzał Piątek, a po strzale z 86. minuty Budzińskiego futbolówka odbiła się od słupka. Przedtem mogliśmy obejrzeć uderzenia Radovicia, super uderzenie Kucharczyka głową i szybką akcję Guilherme. Bramki pozostawały jednak zaczarowane.

 

Końcówka dla legionistów była nerwowa. Zdeterminowana Cracovia poczuła krew, uwierzyła, że może wywieźć ze stolicy jeden punkt. Na całe szczęście defensywa legionistów nie dawała się oszukać - Wojskowi cały czas próbowali wyprowadzać kontry i... w końcu się udało!

 

Już w doliczonym czasie gry Miro Radović wykorzystał chaos w defensywie Cracovii. Wyłuskał obrońcy piłkę, przełożył ją sobie zwodem i pięknym strzałem z 25. metra zdobył dla Legii drugą bramkę. Przepiękne uderzenie!

 

Jeszcze próba odpowiedzi krakowian, ale tego dnia bramka Cierzniaka była miejscem dla nich zaczarowanym. 2:0 i Legia konsekwentnie pnie się w górę tabeli.

 

Legia Warszawa - Cracovia 2:0 (1:0)

 

gole: Nikolić (44. min.), Radović (90. min.)


Żółte kartki: Czerwiński (Legia) - Brzyski, Deleu (Cracovia)


Legia: Cierzniak - Bereszyński, Rzeźniczak, Czerwiński, Hlousek - Guilherme (75' Kucharczyk), Odjidja-Ofoe (88' Kopczyński), Moulin, Radović - Nikolić, Prijović (62' Jodłowiec)

 

Trener: Jacek Magiera

 

Cracovia: Sandomierski - Deleu (69' Wdowiak), Wołąkiewicz, Malarczyk, Brzyski- Wójcicki, Dąbrowski, Budziński, Jendrisek - Cetnarski (73' Adamczyk) - Piątek (78' Steblecki)

 

Trener: Jacek Zieliński


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN