Legia Warszawa
vs Lechia Gdańsk
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-08-25 19:25:00
Newsletter

Legia walcząca do końca!

Autor: Kamil Majewski Fot. Jacek Prondzynski
Legia Warszawa w 6. kolejce PKO Ekstraklasy pokonała na wyjeździe ŁKS Łódź 3:2. Gola na wagę zwycięstwa strzelił na dziewięć minut przed końcem spotkania Jarosław Niezgoda. Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie, a Wojskowi pokazali charakter i nieustępliwość. Teraz czas na misję ''Glasgow''!

Gospodarze od początku spotkania odważnie zaatakowali. W 4. minucie Dani Ramirez wpadł w pole karne, jego strzał został jednak zablokowany i Łodzianie mieli rzut rożny. I to właśnie po tym stałym fragmencie gry beniaminek wyszedł na prowadzenie, bowiem dobre dośrodkowanie strzałem głową wykorzystał Łukasz Sekulski. Mimo szybko objętego prowadzenia ŁKS nie zamierzał cofać się do defensywy. Podopieczni Aleksandara Vukovicia w pierwszych minutach mieli duże problemy z ambitnie grającymi gospodarzami i nie potrafili znaleźć pomysłu na przedostanie się pod ich pole karne. Pierwszy raz groźnie na połowie rywali zrobiło się w 10. minucie. Najpierw niewiele zabrakło, aby Jarosław Niezgoda znalazł się w sytuacji sam na sam z Michałem Kołbą, po chwili przed znakomitą szansą stanął Dominik Nagy. Węgier minął rywala ładnym zwodem, jego strzał był jednak minimalnie niecelny. Osiem minut później powinno być już 1:1. Dośrodkowaną przez Domagoja Antolicia z lewego skrzydła piłkę głową uderzył Mateusz Wieteska ale kapitalną interwencją popisał się bramkarz ŁKS-u. Wojskowi zaczęli wreszcie osiągać przewagę na boisku i wydawało się, że bramka wyrównująca jest kwestią czasu. Mało zabrakło, aby w 22. minucie Radosław Majecki wyciągał piłkę z siatki po raz drugi, szczęśliwie jednak Patryk Bryła trafił tylko w boczną siatkę. 120 sekund później z dalekiej odległości bramkarza ŁKS-u spróbował zaskoczyć debiutujący Michał Karbownik. 18-letni zawodnik przymierzył, ale Kołba znów wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności i odbił ten strzał. Dobijać próbował jeszcze Inaki Astiz, ale piłka po jego strzale przeleciała wzdłuż linii bramkowej. Legioniści seryjnie tworzyli okazje, lecz w ostatnich momentach brakowało celności. Tak było w 27. minucie, kiedy Dominik Nagy zagrał płasko w pole karne, a Jarosławowi Niezgodzie zabrakło centymetrów, aby zmienić tor lotu piłki i skierować ją do bramki. Legioniści szukali swoich szans, ale musieli być bardzo ostrożni, bowiem gospodarze, gdy tylko przejmowali piłkę, ruszali z groźnymi kontratakami. Na siedem minut przed końcem regulaminowego czasu pierwszej połowy podanie otrzymał Salvador Agra. Portugalczyk balansem ciała oszukał obrońcę i uderzył zza pola karnego. Piłka jednak, zamiast w bramce, zakończyła swój lot na słupku. Chwile później oko w oko z będącym dziś w znakomitej dyspozycji Michałem Kołbą stanął Mateusz Praszelik. Ofensywny pomocnik Legii przegrał ten pojedynek. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, legioniści do szatni schodzili z jednobramkową stratą. Ich gra w pierwszej połowie mogła jednak napawać optymizmem. 

 

Legioniści już zaledwie kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej połowy mogli wyrównać, lecz Mateusz Praszelik, będąc w polu karnym, nie zdołał oddać strzału. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. W 51. minucie Dominik Nagy otrzymał podanie przed pole karne, zamarkował strzał, minął rywala i huknął po ziemi, nie dając szans bramkarzowi zespołu gospodarzy. Gol wyrównujący napędził podopiecznych Aleksandara Vukovicia, którzy wciąż naciskali na beniaminka. Pięć minut po stracie gola ŁKS przebudził się. Z dystansu uderzył Dani Ramirez i niewiele zabrakło, aby Radosław Majecki skapitulował. W 59. minucie błąd popełnił Salvador Agra. Portugalczyk był wyraźnie spóźniony i wślizgiem we własnym polu karnym powalił Łukasza Sekulskiego. Arbiter wskazał na 11. metr, a winowajcę ukarał żółtą kartką. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pewnym strzałem ponownie wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Aleksandar Vuković zareagował błyskawicznie - zdjął z boiska Pawła Stolarskiego oraz Mateusza Praszelika, a w ich miejsce wprowadził Luisa Rochę oraz Valeriana Gvilia. Tempo spotkania w kolejnych minutach wyraźnie spadło, a gra toczyła się głównie w środku pola. W 72. minucie do siatki, po długiej przerwie, trafił Jarosław Niezgoda! Napastnik Legii pokazał to, z czego jest znany i w ogromnym zamieszaniu wepchnął piłkę do bramki ŁKS-u. Legionistom dopisało szczęście, bowiem zanim futbolówka trafiła do napastnika Legii, odbiła się od pięty Dominika Nagya. Dwie minuty później na boisku zameldował się Luquinhas. Brazylijczyk zastąpił na placu gry Salvadora Agrę. Na dziewięć minut przed końcem meczu stało się to, na co wszyscy liczyliśmy. Wojskowi wyszli z szybkim kontratakiem, Gvilia zagrał na prawą stronę do Niezgody. Napastnik Legii złamał akcję do środka, oddał piłkę z powrotem do Gruzina, ten uderzył ale Michał Kołba zdołał obronić. Do futbolówki błyskawicznie dopadł Niezgoda i wyprowadził swój zespół na prowadzenie! W 90. minucie doszło do groźnie wyglądającego zderzenia Michała Karbownika i Artura Bogusza, na szczęście obaj zawodnicy po kilku chwilach podnieśli się z murawy. Jarosław Przybył doliczył trzy minuty, ale wynik nie uległ już zmianie. Legioniści wygrali 3:2 z ŁKS-em i w dobrych humorach udadzą się do Glasgow na rewanż z Rangers FC. Stawką tego spotkania będzie awans do fazy grupowej Ligi Europy UEFA.

 

ŁKS Łódź - Legia Warszawa 2:3 (1:0)

 

Bramki: Sekulski (4, 60) - Niezgoda (72, 81), Nagy (51)

 

ŁKS: Kołba - Grzesik, Juraszek, Sobociński, Bogusz - Guima (Wolski 62'), Piątek, Kalinkowski (Łuczak 87') - Bryła (Pirulo 78'), Sekulski - Ramirez

Rezerwowi: Budzyński, Wolski, Rozmus, Łuczak, Pyrdoł, Trąbka, Pirulo, Rozwandowicz, Srnić

 

Legia: Majecki - Stolarski (Rocha 62'), Wieteska, Astiz, Karbownik - Antolić, Jodłowiec - Agra, Praszelik (Gvilia 62'), Nagy - Niezgoda

Rezerwowi: Cierzniak, Lewczuk, Gvilia, Rocha, Cafu, Luquinhas, Kulenović

 

Sędzia główny: Jarosław Przybył


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Toudi
Toudi
Podporucznik
2019-08-25 16:36:45
Carlitosa nie ma nawet na ławce. Jest za to Agra w pierwszym składzie. Ciekawy jestem kto pierwszy odejdzie , Carlitos czy Vuko ?
Obawiam się , że Carlitos.
Wiktor
Starszy żołnierz
2019-08-26 01:05:37
Drużyno, jestem z Ciebie dumny. Zwróćmy uwagę, że z ŁKS-em walczyli głównie zmiennicy i nie są oni tak zgrani jak pierwszy "garnitur". Mimo wszystko, czekam na wejście Carlitosa. Uważam, że powinno mu się dać szansę i w 75 minucie powinien on zmieniać Kulenovicia. Chciałbym, by tak się stało już w meczu w Glasgow. Wracając do meczu z ŁKS-em, to niesamowity jest Michał Karbownik. Jak się nie zmarnuje, to Legia będzie miała z niego Wielki Pożytek.

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN