Legia Warszawa
vs Rangers F.C.
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-10-19 14:35:00
Newsletter

Legia - Wisła: Wszyscy na Łazienkowską!

Autor: Kamil Majewski, Janusz Partyka Fot. Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka, Włodzimierz Sierakowski, Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii; Grafika: Tomasz Grzybek
W niedzielnej walce wieczoru przy Łazienkowskiej 3 zmierzą się Mistrz Polski Legia Warszawa z pretendentem do tytułu Wisłą Kraków - walka dwóch gigantów polskiej ekstraklasy, którzy przez ponad 90 lat krajowej rywalizacji idą łeb w łeb! 60 zwycięstw Legii vs 60 zwycięstw Wisły - w klasyku przy Ł3 razem przechylmy szalę na naszą stronę!

14-krotny kontra 13-krotny mistrz Polski. Zespoły, które w XXI wieku zdominowały rozgrywki ligowe. Polski piłkarski klasyk. Mecz, który elektryzuje kibiców w całym kraju. Niedziela, 21 października godz. 18, ulica Łazienkowska 3. Legia – Wisła. Wybierz Warszawo - frekwencja ma znaczenie!

 

BILETY NA MECZ Z WISŁĄ KRAKÓW

MOŻNA KUPIĆ W TYM MIEJSCU

 

Historia rywalizacji Legii Warszawa z Wisłą Kraków rozpoczęła się 91 lat temu. Spotkania Wojskowych z Białą Gwiazdą zawsze wywołują w kibicach olbrzymie pokłady adrenaliny. Ich stawką są nie tylko trzy punkty, ale przede wszystkim honor i duma. Nie brakuje walki, agresji oraz zacięcia. O wyniku końcowym często decyduje jedna akcja, przebłysk któregoś z zawodników. Od ponad czterech lat różnica bramkowa w meczu pomiędzy Legią a Wisłą nie była większa, niż dwa gole. W niedzielę legioniści wyjdą na murawę podwójnie zmotywowani. Zechcą bowiem nie tylko dopisać do swojego konta kolejne zwycięstwo, ale także zrewanżować się za porażkę przed własną publicznością z 28. kolejki poprzedniego sezonu LOTTO Ekstraklasy. Goście zwyciężyli wówczas 2:0, a prawdziwy koncert przed warszawską publicznością zaprezentował Carlitos. Zawodnik, który latem dołączył do warszawskiego zespołu najpierw sam pokonał z karnego Arkadiusza Malarza, a kilka minut później przeprowadził fantastyczną, indywidualną akcję, którą strzałem z dwóch metrów wykończył Fran Velez. Zobaczcie jak obydwa kluby wyglądają w liczbach:

 

 

W przypadku zwycięstwa legionistów w niedzielny wieczór bilans ligowych starć pomiędzy tymi dwiema drużynami wyrówna się. Na chwilę obecną Legia ma na swoim koncie 56 wygranych. 57-krotnie w lidze lepsi okazywali się zawodnicy z Krakowa, 41 razy spotkania kończyły się wynikiem remisowym. Wisła Kraków jest jedyną drużyną, która może pochwalić się lepszym bilansem bezpośrednich meczów ligowych od Wojskowych co potwierdza, jaką zaciętością się cechują. We wszystkich rozgrywkach obie drużyny mierzyły się łącznie 166 razy. W tym przypadku bilans jest równy – po 60 zwycięstw obydwu zespołów (46 remisów). W historii nie brakuje potyczek, które na stałe zapisały się w pamięci sympatyków zarówno ze stolicy, jak i z Krakowa.

 

 

19 sierpnia 1956 roku. Drugie w tamtym sezonie spotkanie pomiędzy Legią Warszawa a Wisłą Kraków. W pierwszym, rozegranym w Grodzie Kraka, legioniści ulegli 0:2. Rewanż przeszedł do historii. „Przeróżnego rodzaju rekordy padły w tym meczu. Należał do nich przede wszystkim sam rezultat spotkania. Wynik 12:0 nie padł jeszcze na żadnym powojennym meczu ligowym. Prócz tego Pohl pięcioma zdobytymi bramkami ustanowił rekord goli strzelonych na jednym meczu przez jednego zawodnika. Ofiarą wspaniale usposobionego CWKS padła krakowska Wisła, która potrafiła wygrać z wojskowymi wiosną 2:0. Przy porównaniu tych dwu wyników szumi nam w głowie. Jak bowiem mógł przegra CWKS w Krakowie, skoro na własnym boisku robił z Wisłą dosłownie co chciał i to od samego początku spotkania. W 3 min. silny strzał Kempnego trafia w asekurującego bramkę Kawulę, ale już 4 minuty później bardzo ładna akcja świetnej w tym meczu pary Brychczy – Pohl kończy się wypuszczeniem w bój Kowala i CWKS prowadzi 1:0. Od tej chwili jasne stało się, że Wisła musi przegrać. CWKS grał na pełnych obrotach, ciągle napierał. Wobec nieustających ataków, zmian pozycji i celnych strzałów napastników CWKS – zupełnie bezradna była krakowska obrona. Brychczy, Pohl, Kowal a nawet Ciupa ogrywali swych przeciwników w dziecinnie łatwy sposób, będąc raz po raz sam na sam z również słabszym w tym meczu Kaliszem. Przy takim układzie sił bramki sypały się jak z rogu obfitości. Nie ma więc nawet potrzeby dokładnego rejestrowania ich kolejności” – relacjonował „Przegląd Sportowy”. 12:0 to najwyższe ligowe zwycięstwo w historii Legii.

 

 

Mówiąc o roku 2002 warszawskim kibicom na myśl przychodzi tylko jedna historia – mistrzostwo Polski, które na Łazienkowską wróciło po siedmiu latach przerwy. W 26. kolejce Wojskowi udali się do Krakowa, aby zmierzyć się z wciąż panującym wówczas mistrzem – Wisłą. Przez cały dzień nad Krakowem przechodziła ulewa. Mimo starań służb odpowiedzialnych za stan murawy, ta była nasiąknięta wodą. Wielu zawodników dobrało nieodpowiedni rodzaj obuwia, przez co w trakcie meczu ślizgało się niczym łyżwiarze. Mecz dla przyjezdnych ze stolicy rozpoczął się fatalnie. Już w 80. sekundzie doskonałe dośrodkowanie strzałem głową wykorzystał Tomasz Frankowski. Po zdobytej bramce gospodarze zaatakowali odważnie, nie zdołali jednak podwyższyć wyniku. W drugiej części spotkania inicjatywę przejęli legioniści. Na 20 minut przed końcem meczu bramkę wyrównującą zdobył Stanko Svitlica. „Remis wywalczony przez Legię w Krakowie zapewnił jej praktycznie mistrzostwo Polski. W teorii musi zdobyć jeden punkt w dwóch meczach. A cudów raczej nie ma. Przed rokiem Wisła świętowała zdobycie tytułu przy Łazienkowskiej, teraz Legia zrobiła najważniejszy krok przy Reymonta. Tak toczy się polska piłka” – pisał „Dziennik Polski”. Ostatecznie Legia ósmy w historii klubu tytuł mistrzowski zagwarantowała sobie w następnej kolejce, w której bezbramkowo zremisowała z Odrą Wodzisław.

 

 

W sezonie 2004/2005 Wisła Kraków szła jak burza. W rozgrywkach ligowych pokonywali kolejnych rywali, sięgając ostatecznie po mistrzowski tytuł. Co więcej, Biała Gwiazda przewodziła stawce od pierwszej do ostatniej kolejki. O jednym meczu z tamtego sezonu zawodnicy tej drużyny chcieliby jednak z pewnością zapomnieć. „Konfrontacje z Legią można porównać do derbów” – stwierdził przed meczem ówczesny bramkarz Wisły, Radosław Majdan. Wiślacy równorzędną walkę podjęli jednak tylko w pierwszych fragmentach spotkania. Później istniała tylko Legia. Strzelanie rozpoczął w 20. minucie Tomasz Sokołowski. Po kolejnym kwadransie było już 3:0 – dwie bramki zdobył Piotr Włodarczyk. Po przerwie obraz gry nie zmienił się. Wisła nadal stanowiła tło dla doskonale dysponowanej tego dnia drużynie Legii. Czwartego gola dla Legii strzelił Jacek Magiera a piątego, kompletując tym samym hat-tricka, Włodarczyk. Honorowe trafienie dla przyjezdnych z Krakowa zapisał na swoim koncie w końcówce meczu Maciej Żurawski. „Szkoda, że akurat dzisiaj nastąpił czarny dzień, ale prędzej czy później musiał przecież przyjść” – usprawiedliwiał swoją drużynę po zakończeniu meczu wiślacki obrońca, Tomasz Kłos. Wojskowi w fantastycznym stylu przerwali serię 38 meczów Wisły bez porażki, poprawiając tym samym odrobinę swoje nienajlepsze humory. Ostatecznie bowiem sezon zakończyli dopiero na 3. miejscu, z 15-punktową stratą do mistrza Polski.

 

 

Ostatni raz, kiedy spotkanie pomiędzy Legią a Wisłą zakończyło się różnicą większą, niż dwie bramki, miało miejsce 21 września 2014 roku. 9. ligowa kolejka, legioniści, będący wówczas na pozycji wicelidera z dwupunktową stratą, mają zmierzyć się na wyjeździe z liderem z Krakowa. Ostatni bilet na mecz sprzedano na tydzień przed jego rozpoczęciem, w sektorze gości zasiadła 2000-osobowa grupa kibiców Legii. W powietrzu czuć było atmosferę piłkarskiego święta. Od pierwszego gwizdka sędziego Szymona Marciniaka Wojskowi sprawiali drużyny lepszej. Mimo, iż na przerwę obie drużyny schodziły przy bezbramkowym remisie, widowisko mogło się podobać. Worek z bramkami rozwiązał się w 50. minucie. Nieporozumienie obrońców zespołu gospodarzy wykorzystał portugalski duet Helio Pinto – Orlando Sa, dając tym samym prowadzenie warszawskiemu zespołowi. Od tego momentu na boisku istniała już tylko jedna drużyna. Wiślacy długo stawiali opór, mur defensywny tej drużyny padł dopiero w doliczonym czasie gry. W 95. minucie fantastycznym, podkręconym strzałem Michała Buchalika pokonał wprowadzony na boisko kilkanaście minut wcześniej Ondrej Duda, gwóźdź do trumny wbił z kolei Miroslav Radović. „Kluczem do zwycięstwa była pierwsza strzelona przez nas bramka. Wisła straciła wówczas trochę wiary w siebie, my za to zyskaliśmy pewność siebie i mieliśmy kontrolę nad spotkaniem. Piłkarze byli zmotywowani i wykazali się dyscypliną taktyczną oraz dobrym nastawieniem” – stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej ówczesny trener Legii, Henning Berg. Legioniści, dzięki zwycięstwu 3:0, zasiedli kosztem Wisły na fotelu lidera ekstraklasy.

 

 

Jeszcze bardziej okazałe zwycięstwo nad Wisłą legioniści odnieśli w poprzednim meczu. Legioniści kroczyli po tytuł mistrzowski, a w meczu z Białą Gwiazdą zagrali wręcz koncertowo. Pierwszą bramkę w hitowym meczu 33. kolejki sezonu 2013/2014 zdobył, po doskonałym podaniu Ivicy Vrdoljaka z głębi pola, Michał Żyro. 16 minut później wynik spotkania podwyższył Michał Kucharczyk, a tuż przed przerwą, za sprawą Tomasza Jodłowa, bramkarz Wisły, Michał Miśkiewicz po raz trzeci wyciągał piłkę z siatki. Legioniści podczas pierwszych trzech kwadransów całkowicie zdominowali przyjezdnych z Grodu Kraka, po przerwie festiwal trwał nadal. W 59. minucie swoją pierwszą bramkę w barwach Legii zdobył cypryjski obrońca, Dossa Junior. Piątą bramkę zdobył Marek Saganowski. Po tym wydarzeniu ówczesny trener Wisły, Franciszek Smuda nerwowo spoglądał na zegarek, wyczekując ostatniego gwizdka sędziego. „Po euforycznym 5:0 nad Pogonią Wisła zostaje sprowadzona na ziemię pięcioma strzałami od głównego kandydata do mistrzostwa Polski. - Jestem bardzo zadowolony, był to nasz najlepszy mecz w tym sezonie. Świetne bramki, dobra gra zawodników to na pewno mnie cieszy - nie ukrywał radości trener Hennig Berg. Chyba jednak i on nie spodziewał się, że Wisła powiesi poprzeczkę Legii tak nisko” – relacjonował oficjalny serwis internetowy Białej Gwiazdy. Dwa razy więcej strzałów, pięć razy więcej strzałów celnych. Nokaut przy Łazienkowskiej stał się faktem.

 

 

BILETY NA MECZ Z WISŁĄ KRAKÓW

MOŻNA KUPIĆ W TYM MIEJSCU

 

Po ostatnich, słabszych sezonach, Wisła Kraków w obecnej kampanii ligowej prezentuje się solidnie. Przed meczem 12. kolejki LOTTO Ekstraklasy zespół ten traci do Legii punkt. Stawka meczu jest ogromna dlatego w niedzielę, na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej, z pewnością będziemy świadkami piłkarskiego widowiska. Rękawice skrzyżują dwaj tytani polskiej piłki. Liczymy na wasze wsparcie, głośnym dopingiem ponieście Wojskowych do kolejnego ligowego triumfu!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN