Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-12-13 16:00:00
Newsletter

Legijne Skarby - Muzeum bez tajemnic (4)

Autor: Mateusz Ligęza Fot. Janusz Partyka, Archiwum Legii, Chicago Fire
Piłka nożna w Stanach Zjednoczonych jest stosunkowo młodym sportem, ale niezwykle prężnie rozwijającym się. Dopiero od 1996 roku istnieje piłkarska liga MLS, która jest najwyższym szczeblem rozgrywkowym w USA. Trzy lata od jej powstania, swój pierwszy w historii tytuł wywalczyła drużyna Chicago Fire. W barwach zespołu występował między innymi Roman Kosecki, który w nagrodę otrzymał m.in. mistrzowski sygnet. Dziś podziwiać go można w Muzeum Legii.

- Finał z 1998 roku pamiętam bardzo dobrze. Graliśmy w Pasadenie, mieście niedaleko Los Angeles. Klub zaprosił na zgrupowanie przed meczem finałowym nasze rodziny. Byliśmy skoncentrowani na ostatnim spotkaniu, ale dzięki temu mieliśmy również okazję, aby z najbliższymi pozwiedzać "Miasto Aniołów", przejść się Aleją Gwiazd. Były obawy, że nie zagram, bo naciągnąłem mięsień dwugłowy. Bardzo mi zależało na zdobyciu tytułu i ostatecznie trener Bob Bradley pozwolił mi zagrać. Zszedłem chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy, gdy wygrywaliśmy już dwoma bramkami. Nie chcieliśmy ryzykować ewentualnego pogłębienia urazu. Wynik utrzymał się do końca, pokonaliśmy D.C. United i zostaliśmy mistrzami MLS - mówi nam Roman Kosecki.

 

 

Bramkę w tym spotkaniu strzelił inny były piłkarz Legii Warszawa, Jerzy Podbrożny. Co ciekawe, w tym czasie w barwach zespołu prym wiedli trzej polscy zawodnicy, bo oprócz wspomnianej dwójki, liderem zespołu był Piotr Nowak, który był nawet nominowany do nagrody MVP całego sezonu rozgrywek (ostatecznie wygrał Marco Etcheverry z D.C. United). Chicago Fire sięgnęli po swój pierwszy tytuł mistrzowski już w premierowym sezonie w rozgrywkach MLS. Piłkarze świętowali zwycięstwo do białego rana, aby kontynuować radość z wywalczonego tytułu po powrocie do Chicago.

 

Finał MLS 1998 pomiędzy Chicago Fire a DC United w Pasadenie:

 

 

 

- W Chicago w tamtych latach królowali Chicago Bulls na czele z jego powietrzną wysokością Michaelem Jordanem. Sam miałem przyjemność być na kilku meczach "Byków" w 1998 roku, który zakończyli swoim ostatnim jak do tej pory mistrzostwem. Zarówno my, jak i oni świętowali tytuł w centrum miasta. Chociaż nieporównywalnie więcej fanów pojawiło się na fecie mistrzowskiej Chicago Bulls, to z naszą drużyną bawiło się sporo kibiców - dodaje Roman Kosecki.

 

 

Wręczanie piłkarzom okolicznościowych sygnetów za wywalczenie mistrzostwa klubowego w najważniejszych rozgrywkach drużynowych w USA, to już tradycja. Od pewnego czasu przyjęło się, że pierścienie wręcza się tuż przed rozpoczęciem kolejnego sezonu, ale wówczas drużyna Chicago Fire nie musiała tak długo czekać na odebranie indywidualnych pamiątek.

 

 

- Jeśli dobrze pamiętam, to pierścienie odbieraliśmy kilka, może kilkanaście dni później. Dostali je nie tylko wszyscy zawodnicy, ale także trenerzy, lekarze czy masażyści. Wydaje mi się, że wówczas jego wartość wynosiła niewiele ponad 6000 dolarów. Nosiłem go z dumą przez dobrych kilka dni, chociaż był na mnie zdecydowanie za duży. Sama idea wręczania pierścieni jest fajną inicjatywą, bo daje piłkarzowi unikalną pamiątkę na całe życie. Zdecydowałem się go oddać do Muzeum Legii, bo tu jest jego miejsce. Zawsze marzyłem o tym, aby grać w Legii i do dziś jestem legionistą. W domu nie mam już żadnych pamiątek piłkarskich, a te najważniejsze znajdują się przy Łazienkowskiej.. Tam jest ich miejsce - kontynuuje Roman Kosecki.

 

 

W tym samym sezonie Chicago Fire sięgnęli również po puchar kraju i niewątpliwie byli na ustach wszystkich fanów piłki nożnej w Stanach Zjednoczonych.

- W USA jeśli wywalczysz mistrzostwo NBA, NHL czy MLS, to jesteś uznawany przez kibiców mistrzem świata. Na pokładzie samolotu powrotnego do Los Angeles nawet pilot powitał nas w ten sposób. Śmiałem się do Piotrka Nowaka, że skoro jestem mistrzem świata, to mogę wreszcie ze spokojem zakończyć karierę - dodaje „Kosa”.

 

 

Zapraszamy do śledzenia następnych historii „Legijnych Skarbów” oraz odwiedzenia kolekcji Muzeum Legii Warszawa.

 

Gol Romana Koseckiego dla drużyny z Chicago (1998 r.):

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN