Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-08-01 10:00:00
Newsletter

Legioniści walczący w Powstaniu Warszawskim

Autor: Przemysław Gołaszewski, mat. Grzegorza Karpińskiego Fot. Archiwum Legii, NAC Źródło: Księga Stulecia Legii Warszawa
Siedemdziesiąt cztery lata temu, 1 sierpnia 1944 roku, wraz z wybiciem godziny 17. rozpoczął się największy zryw powstańczy w Europie. Tysiące Polaków zdecydowało się zaryzykować własnym życiem, by stawić czoła Niemcom okupującym Warszawę. Wśród bohaterów tamtych dni znaleźli się też ludzie związani z Legią Warszawa.

W „Księdze Stulecia Legii Warszawa” można przeczytać, że w Powstaniu Warszawskim zginęło kilkuset sportowców z całej Polski, natomiast w stolicy nie było klubu sportowego, który nie poniósłby strat wśród kadry zawodniczej lub kierowniczej. W 74. rocznicę powstańczego zrywu pragniemy przypomnieć legionistów, którzy w swoim sercu mieli nie tylko klub, ale też Ojczyznę i poświęcając wszystko co mieli, ruszyli do walki z niemieckim okupantem. Oto ich historia.

 

 74. lata temu, 1 sierpnia 1944 roku, wybuchło Powstanie Warszawskie. Za broń chwyciła ludność stolicy, w tym sportowcy Legii.

 

„Zgodnie z obecną wiedzą najliczniejszą grupę powstańców stanowili byli piłkarze Legii. Bramkarz Stanisław Skwarczyński 'Jurek' walczył w Śródmieściu, w batalionie łącznościowym. W tym samym rejonie miasta walczył Tadeusz Pürschel, napastnik. Został ciężko ranny 8 sierpnia 1944 roku. Umieszczony w zaimprowizowanym szpitalu przy ul. Wspólnej 7, niedługo potem zmarł” - czytamy w księdze. Na uwagę zasługują też losy obrońcy Stanisława Badowskiego, który powstanie przeżył, jednak stracił w nim całą rodzinę. Po zakończonych walkach został wzięty do niewoli i trafił do obozu w Neubrandenburgu. Podobny los spotkał Ryszarda Łysakowskiego, napastnika Legii. Po upadku powstania piłkarz przebywał m.in. w obozie koncentracyjnym w Gross-Rosen. Według przekazów historycznych Łysakowski brał udział w obozowych rozgrywkach piłkarskich i był członkiem drużyny złożonej z polskich więźniów, która w boiskowych rozgrywkach pokonała zespół Niemców stworzony z więźniów funkcyjnych.

 

Drużyna Legii z 1929 roku. Na zdjęciu m.in. Henryk Martyna (szósty z lewej) i Stanisław Skwarczyński (pierwszy z prawej) - legioniści walczący później w Powstaniu Warszawskim.

 

Więcej szczęścia miał Hernyk Czernik, który podczas powstania walczył jako dowódca plutonu w V Obwodzie na Mokotowie w Dywizjonie 1 pułku szwoleżerów Józefa Piłsudskiego. Po zakończeniu wojny brał czynny udział w odbudowie potęgi Legii. W latach 50. Czernik przez rok pełnił funkcję prezesa klubu. Ludwik Konarski, kierownik sekcji piłkarskiej z 1931 roku, wykorzystał swoją charyzmę i zdolności zarządzania do organizowania oddziałów powstańczych na terenie Puszczy Kampinoskiej, a następnie dowodził odsieczą dla walczącej Warszawy.

 

 Szablista i czterokrotny olimpijczyk, uczestnik Powstania Warszawskiego, Adam Papée (w środku).

 

Henryk Martyna, słynący z niesamowicie silnego uderzenia, przedwojenny kapitan Legii, reprezentant Polski na Igrzyskach Olimpijskich w 1936 roku, kierował obroną kamienicy przy ulicy Mokotowskiej 52. Miejsce to było niezwykle ważne dla powstańczych oddziałów, bowiem mieścił się tam punkt kontaktowy. Dowodzenie jego obroną wiązało się więc z ogromną odpowiedzialnością. Martyna przeżył Powstanie Warszawskie, a tuż po jego zakończeniu trafił do obozu w Pruszkowie. Miał wiele szczęścia, bowiem przed wywózką na roboty uratował go Niemiec, który mimo wszystko cenił ludzkie życie oraz piłkarską przeszłość Henryka Martyny. - Pomógł nam niemiecki lekarz, który pamiętał mnie z międzynarodowych meczów - wspominał w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” piłkarz i zarazem bohater.

 

  Piłkarz Legii Henryk Martyna.

 

Przedwojenne tradycje Legii Warszawa wiążą się z bogatą wielosekcyjnością klubu. Zawodnicy uprawiający inne dyscypliny sportu także zapisali się w historii swoją heroiczną postawą. Henryk Szlązak, zapaśnik, olimpijczyk z Berlina 1936, kilka dni przed zakończeniem Powstania, próbował poprowadzić swój oddział na praski brzeg Wisły, co przepłacił własnym życiem. Podczas przeprawy Niemcy ostrzelali Polaków z karabinów ckm. Jeden z pocisków trafił Henryka Szlązaka. Rana okazała się być śmiertelna.

 

 Zapaśnik Legii Henryk Szlązak.

 

Niezwykłe są losy pięściarza Legii Henryka Doroby ps. „Docha”. „Jego oddział wycofał się do Kampinosu, skąd po kilku dniach, wzmocniony 200 powstańcami, przebił się ponownie na Żoliborz. 14 września, podczas obrony barykady przy ul. Dziennikarskiej, Doroba uszkodził czołg 'Panterę', obrzucając go butelkami z benzyną. Brał również udział w dramatycznej odsieczy dla zaimprowizowanego szpitala powstańczego przy klasztorze Sióstr Zmartwychwstanek, gdzie jego żołnierze w walce wręcz tym, co było pod ręką, wyparli wdzierających się do budynku Niemców. 30 września walczącego na pl. Inwalidów Dorobę poważnie ranił pocisk z granatnika. Po upadku powstania w obozie pruszkowskim charakterystyczny 'bokserski' nos Doroby zwrócił uwagę jednego z Niemców, który - jak się okazało - również uprawiał pięściarstwo. Dzięki temu Doroba trafił do szpitala w Tworkach. Rany były jednak zbyt poważne. Zmarł 7 października 1944 roku. Ciekawostką jest pseudonim 'Docha', jaki bokser obrał sobie na czas powstania. Było to nazwisko innego sportowca Legii, Józefa Dochy, lidera motocyklistów słynącego z brawurowej i ekwilibrystycznej jazdy. Pasowało widocznie do brawury, jaką na barykadach powstańczych odznaczał się Doroba” - czytamy w „Księdze Stulecia”.

 

 Pięściarz Legii Henryk Doroba (z lewej).

 

Grozę Powstania Warszawskiego oddają wspomnienia Jerzego Śmiechowskiego „Tura”, który tak opisywał ostatnie chwile z życia Hugona Umgeltera, byłego motocyklisty Legii: „Było to w podziemiach Filharmonii Warszawskiej. Tam kiedyś przed wojną był lokal nocny. Dlatego o tym mówię, bo tam między innymi jako wyposażenie tego lokalu były wielkie dębowe ławy, które mi uratowały życie. Jak odczytywałem rozkaz, to była godzina ósma rano, koło mnie z lewej strony stał porucznik Hugo Umgelter, mój zastępca (był znanym rajdowcem Legii przedwojennej, był dużo starszy ode mnie), był oficerem rezerwy, a z prawej stała moja łączniczka (...). W tym momencie zaczęło się sypać. Uderzył pocisk kolejowy, to były te największe pociski, które ważyły tysiąc osiemset kilogramów. Pierwszy uderzył w Adrię i tam był niewypał, a drugi, który uderzył w Filharmonię, niestety, rozerwał się jakieś parę metrów przede mną. Ponieważ to było tak blisko, nie słyszałem tego huku po prostu. A ludziom z tego pułku, którzy byli na zewnątrz, popękały bębenki. Taki był huk (...). Nas z Umgelterem ten powiew od pocisku rzucił w dębową ławę. To nas uratowało w jakimś stopniu. Wytworzyła się mała pustka koło mnie. Trwało to wiele godzin, słyszałem akcję ratowniczą, jak kopią, walą (...). A biedny Umgelter był nieprzytomny, konał. Przez godzinę czy przez dwie, do dziś mi się czasami śni, jak mnie obejmowały jego ostatnie uściski, ale był zupełnie nieprzytomny, nie odzywał się”.

 

 Ignacy Tłoczyński i Czesław Spychała jako żołnierze 6. pułku pancernego „Dzieci Lwowskich”.

 

Wacław Gąssowski, lekkoatleta, wielokrotny rekordzista Polski m.in. w biegu na 400 metrów i w sztafecie, uczestniczył w rozbiciu batalionu SS RONA. Była to kolaboracyjna jednostka rosyjska, która na swoim sumieniu ma śmierć setek cywilnych mieszkańców Ochoty. Z kolei tenisiści Legii zgromadzeni w kompanii Batalionu „Ruczaj” odznaczyli się wielką odwagą podczas ataku na koszary SS przy ulicy Koszykowej. bracia Ignacy i Ksawery Tłoczyńscy, Jerzy Gottschalk, Czesław Spychała, gracz WLTK, Antoni Smordowski, Feliks Radziejowski i wieloboista z Warszawianki Tadeusz Hanke, wykorzystali swoje sportowe predyspozycje i obrzucili budynek butelkami z benzyną, co doprowadziło do jego podpalenia. Tak akcję wspominał Ksawery Tłoczyński: „Pognaliśmy do wejścia, koło którego leżał trup wartownika. Wewnątrz na parterze nie było nikogo, tylko masa wszelakiej broni, stojącej pod ścianami lub porozrzucanej po podłodze. A więc ten bieg, który być może decydował o naszym życiu lub śmierci, wygraliśmy. Byliśmy przed esesmanami, to było nasze pierwsze zwycięstwo w powstaniu. Natychmiast zaopatrzyliśmy się w schmeissery i gęsto strzelając, ruszyliśmy schodami do góry. Jednocześnie wzywaliśmy wrogów do poddania się. Dołączyło do nas dwóch żołnierzy z 138. plutonu. No i poddawali się. Ich było ponad stu, a nas wszystkiego sześciu” (źródło: „Z kortów na barykady” Ksawery Tłoczyński, za Z. Chmielewski, „Sportowcy w Powstaniu Warszawskim”).

 

 

Są to tylko wybrane historie łączące Legię z Powstaniem Warszawskim. Do dziś nie znamy nazwisk wszystkich członków klubu, którzy wzięli udział w zrywie. Legia Warszawa jest dumna z każdego uczestnika Powstania, który reprezentował barwy klubu i wdzięczna wszystkim bohaterom, którzy 1 sierpnia 1944 roku ruszyli do walki z niemieckim okupantem.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN