Legia Warszawa
vs Europa FC
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-06-08 15:30:00
Newsletter

Leśnodorski: Cały czas się uczymy

Autor: Jakub Jarząbek Fot. Mateusz Kostrzewa
"To, że jest taki trener jak Besnik Hasi, któremu warto się przyglądać, wiemy od dawna. Michał Żewłakow z nim grał w jednym zespole, zna go osobiście i wie, że ma cechy, które przydadzą się w roli trenera Legii". W rozmowie z „legia.net” prezes Klubu – Bogusław Leśnodorski podsumował zeszły sezon, wyjaśnił kwestie związane z wyborem nowego trenera oraz zdradził nieco informacji transferowych.

Czy Legia w ubiegłym sezonie osiągnęła sukces marketingowy? Chodzi nam o wzrastającą frekwencje na trybunach, przyzwoicie pracujący sklep kibica i pozostałe akcje mające na celu rozsławienie warszawskiego klubu.

 

- Tak, chociaż wydaje mi się, że nie powinniśmy wszystkiego wrzucać do jednego worka pod nazwą - marketing. To pojęcie kojarzy mi się bardziej ze sprzedażą, co też jest oczywiście ważne, ale uważam, iż osiągnęliśmy pewien pułap przez wieloletnią pracę. Przykładowo posiadamy dobrze prosperujący serwis internetowy, możemy płynnie przejść z niego na system online, gdzie łatwiej kupimy bilety. Jest też program lojalnościowy „Legiony” i mnóstwo innych rzeczy i działań, które wpływają na nasz lepszy wizerunek.

 

(…) Zakładacie sobie jakąś średnią frekwencję w sezonie?

 

- Nie zakładamy. Z każdym kolejnym rokiem chcielibyśmy zaliczać progres. Średnia frekwencja według mnie jest trochę zakłamana, ponieważ raz graliśmy na normalnych zasadach, a za chwilę weszła reforma rozgrywek. Skupiamy się na ogólnej liczbie kibiców w sezonie. Uważam, że to jest wymierna liczba.

 

Podsumowując ubiegły sezon ze sportowego punktu widzenia musi być pan zadowolony po zdobytym dublecie.

- Oczywiście, że jestem zadowolony. Udzieliłem już kilka wywiadów po tym sezonie i śmieszy mnie, kiedy dostaje pytanie, czy jestem zadowolony z wyniku zespołu. Tym bardziej, że często dziennikarze zadają je w podtekście, iż nie powinienem się cieszyć z osiągniętych wyników.

 

Pytamy, ponieważ nie zdarza się często, że klub po zdobyciu dubletu zwalnia trenera.

 

- My cały czas się uczymy. Wyciągamy wnioski, obserwujemy rynek. Osobiście uważam, iż decyzje o zmianie szkoleniowca w całej Europie podejmowane są w złym czasie. Zazwyczaj kluby zwalniają trenerów, gdy zaczyna być źle. A tak naprawdę wtedy jest już wszystko posprzątane. Nawet poważne kluby wykonują podobne ruchy albo za późno, albo za wcześnie. My w zeszłym sezonie po długiej analizie i rozmowie z Henningiem Bergiem zasugerowaliśmy pewne zmiany w różnych aspektach. One się niestety nie pojawiły, co też zadecydowało o tym, że musieliśmy się rozstać. Zareagowaliśmy w takim momencie, gdy nie mogliśmy dokonać żadnych transferów ani dokonać większych roszad, dlatego na wiosnę postawiliśmy Stanisławowi Czerczesowowi krótkoterminowe zadanie. Postąpiliśmy zgodnie z naszymi przekonaniami.

 

Co w takim razie może wprowadzić nowy trener, czego nie mógł Stanisław Czerczesow?

 

- Według mnie to jest tak oczywiste, że szkoda w ogóle rozmawiać na ten temat. Belgia obecnie jeśli chodzi o podejście do sportu jest w TOP3 w Europie. Nawet w siatkówkę nauczyli się grać. Pływanie też im coraz lepiej wychodzi, tak samo dobrze prosperują w innych dyscyplinach. W piłce nożnej też są liderem. Są także w czołówce rankingu FIFA. Ich logistyka, zarządzanie, ogólne funkcjonowanie, przygotowanie fizyczne, podejście do treningu technicznego stoi na najwyższym poziomie. Mimo że jest to mały kraj, świetnie sobie radzą. Dbają o akademie, notują w tej dziedzinie stały progres. Na taki stan rzeczy nie mają wpływu tylko obcokrajowcy. Belgowie również wiele wnoszą do tego systemu. Jeśli chcemy gonić Europę, to musimy uczyć się od najlepszych.

 

(…) Czym trener Hasi przekonał pana i włodarzy klubu do siebie i swojej wizji?

 

- To, że jest taki trener jak Besnik Hasi, któremu warto się przyglądać, wiemy od dawna. Michał Żewłakow z nim grał w jednym zespole, zna go osobiście i wie, że ma cechy, które przydadzą się w roli trenera Legii. Już w zeszłym roku mieliśmy nadzieję, że uda się go ściągnąć, podobnie jak Adriana Gulę, ale wtedy okazało się to niemożliwe. Teraz okazało się, że jest realna szansa na to, aby przyszedł na Łazienkowską i udało nam się sprawę sfinalizować. To trener, który pracował w klubie z ogromnymi aspiracjami i presją, zna to i potrafi sobie z tym radzić. A w Legii to niezwykle istotne. Henning Berg mówił, że pod tym względem w Manchesterze United jest łatwiej, bo presja rozkłada się na wiele osób. Hasi był w klubie, gdzie presja była ogromna, gdzie kibice potrafili przyjść do centrum treningowego i wyrazić swoje niezadowolenie z wyników. Fani tam pamiętają Andrelecht walczący o najwyższe cele w Europie i oczekują, że tak będzie zawsze. A realia są takie, że jak jakiś piłkarz osiągnął wysoki pułap, to był sprzedawany za duże pieniądze, najlepsi co pół roku odchodzili. Dlatego Hasi po pierwszym świetnym sezonie, miał coraz trudniej. Pod koniec została mu sama młodzież i grono kontuzjowanych. Co rok musiał budować zespół od nowa. Ale kibice patrzą przede wszystkim na grę i wyniki, chcą widzieć Anderlecht w Lidze Mistrzów i to już po wyjściu z grupy. Stadion w Brukseli nie jest duży, ale potrafił gwizdać już w 20 minucie przy niekorzystnym rezultacie. Presja i zdenerwowanie towarzyszyły więc Hasiemu non-stop.

 

Kolejną ważna rzeczą jest to, że Hasi korzysta w pracy ze wszystkiego co daje wiedza czy nauka. Nie zamyka się na nowinki, stale doskonali swój warsztat. Ryzyko jest takie, że nigdy nie pracował poza Belgią. Całe życie był jednak w międzynarodowym środowisku i świetnie sobie radził. Istotne jest, że teraz będą poprawne relacje między trenerem a dyrektorem sportowym, którzy grali ze sobą, znają się i mają do siebie zaufanie. Tak jest w większości dużych klubów, a u nas różnie z tym bywało, czasem to trener starał się udowodnić, że jest szefem, brakowało spójności. Partnerskie stosunki umożliwiają dialog do tego, by było coraz lepiej.

 

(…) Jest szansa by został w Legii Artur Jędrzejczyk czy to temat nierealny?

 

- Temat będzie po Euro. Na mistrzostwach może zagrać wybitnie, a może też doznać kontuzji. Rożne rzeczy mogą się zdarzyć i nie ma sensu spekulować. W lidze rosyjskiej mają limity dotyczące obcokrajowców, a klimat jest taki, że w takich przypadkach kluby sięgają po graczy ofensywnych - Brazylijczyków czy Argentyńczyków. Jeśli "Jędza" nie będzie się tam łapał, i nie dostanie świetnych ofert transferowych, to być może będzie mógł wrócić do nas. Ale tego pewnie nie będziemy wiedzieli do połowy lipca - nie ma cudów.

 

(…) Skąd wzięliście tych czterech młodych graczy, którzy zasilą wkrótce Legię?

 

- Sulejmani już u nas był i postanowiliśmy dać mu szansę. Sulleya obserwowaliśmy dwa lata, Radek Kucharski tam latał. Mamy też na miejscu swoich ludzi do obserwacji. Za Chorwatami też chodziliśmy od dawna.

 

Emocje wzbudza Sandro Kulenović.

 

- Super kozak, najlepszy w swoim roczniku. Długo go obserwujemy, spotkaliśmy się wiele razy z nim, jego rodzicami w ostatnim czasie. Kończy mu się kontrakt, ale w klubie z Zagrzebia rozmowy nie są proste. W klubie doszło do awantur z kibicami gdy ci dowiedzieli się o tym, że Kulenović może odejść.



    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

maik
maik
Pułkownik
2016-06-08 17:59:55
Cały czas się uczycie... To dobrze. Mam nadzieję, że czegoś się także nauczyliście od Trenera Czerczesowa. ... i został Wam niesmak po jego wczorajszej konferencji, na którą ostentacyjnie się nie stawiliście. Rozumiem, że to nowe belgijskie podejście na najwyższym poziomie.

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN