Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-11-02 11:00:00
Newsletter

Majecki: Grać przeciwko najlepszym

Autor: Joanna Sobczykiewicz Fot. Marlena Penc, Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski
- Czuliśmy się drużyną lepszą od Realu i jesteśmy świadomi, że mogliśmy powalczyć o więcej" - mówi bramkarz naszej młodzieżówki, Radosław Majecki. Zapraszamy do lektury wywiadu i przypominamy o dzisiejszym meczu w Ząbkach. Jest szansa na rewanż!

Dlaczego wybrałeś właśnie piłkę nożną?

 

Piłka nożna była obecna w moim życiu od kiedy tylko pamiętam - gdy tylko zacząłem chodzić, to grałem z bratem w piłkę nożną w domu. No i tak już zostało. 

 

Od samego początku traktowałeś ją poważnie czy tylko w ramach hobby?

 

U mnie zawsze piłka była na pierwszym miejscu, to jest to, na czym się maksymalnie koncentruję. Niewielu ludzi może łączyć swoje hobby z wykonywanym zawodem, a mi od małego przyświecał taki cel. Nie miałem prawa wiedzieć, że kiedykolwiek ktoś mnie doceni i dostrzeże, ale miałem prawo ciężko pracować, dopasowując resztę swojego życia do piłki.

 

Myślałeś o tym co mogłeś robić, jeżeli nie zostałbyś profesjonalnym piłkarzem?

 

Nie, nie, tylko piłka. Nigdy nawet takiej myśli do siebie nie dopuszczałem. Nie wykluczam, że po liceum będę kontynuował edukację, natomiast nie kosztem piłki. Póki co trudno mi sobie siebie wyobrazić w innej roli.

 

Jak to się stało, że trafiłeś do Legii? 

 

Byłem wcześniej w klubie KSZO Ostrowiec Świętokrzyski u trenera Domagały. Tam jeździłem na kadry województwa świętokrzyskiego. Graliśmy różne sparingi i turnieje przeciwko Mazowszu. To właśnie tam skauci Legii mnie wypatrzyli, choć myślę, że szansa, jaką otrzymałem w KSZO, też nie była bez znaczenia. W wieku 15 lat regularnie broniłem tam w CLJ, mama musiała nawet podpisywać jakieś zgody... mnie na różnych mistrzostwach. 

 

Nie bałeś się przeprowadzki do Warszawy? 

 

Były pewne obawy na samym początku, ale z czasem się przyzwyczaiłem. Teraz czuję się tu jak w domu.

 

Kiedy zacząłeś treningi z pierwszą drużyną Legii byłeś najmłodszy.Jak przyjęli Cię koledzy?

 

Początkowo sprawdzałem, na ile mogę sobie pozwolić, jednak starsi koledzy jasno wyznaczali granice. Jestem w pierwszej drużynie już prawie rok, więc to normalne, że mogę sobie pozwolić na jakiś żart. Szyderki nie brakuje, zwłaszcza wśród bramkarzy.

 

 

Jak wspominasz debiut w Legii? Pamiętasz gdzie i kiedy to było? 

 

Debiut w Legii... Gdzie to było... dokładnie dwa lata temu, ale to był chyba mój pierwszy turniej z Legią z rocznikiem 98 na turnieju na Słowacji, w meczu z Valencią. Chyba tak, to był mój debiut z Legią. Później graliśmy z Barceloną i pamiętam, że obroniłem karnego.

 

Gdybyś otrzymał propozycję z Akademii czołowego klubu w Europie, zastanowiłbyś się nad nią czy zostałbyś w Legii?

 

Rozważyłbym wszystkie opcje, ale bardzo doceniam to, co mam tutaj. Kilku bramkarzy z mojego rocznika wyjechało zagranicę - do Bayeru Leverkusem, Chelsea czy Liverpoolu. To ich kariery i ich wybór. Wiem, że pytają o mnie duże kluby, przy czym dopóki czuję, że w Legii na mnie stawiają i - krok po kroku - idę do przodu, nie chcę niczego zmieniać na siłę, byle tylko pokazać, że ja też mogę wyjechać. Wierzę, że wyjadę, ale kupią mnie z Legii jako pierwszego bramkarza.

 

Jak łączysz obowiązki związane z byciem zawodnikiem Legii ze szkołą?

 

Tak jak powiedziałem wcześniej, u mnie piłka zawsze była na pierwszym miejscu. Kiedy jednak mam jakikolwiek czas wolny staram się uczyć i chodzić do szkoły. Nie zaniedbuję tego. Od kiedy jestem w pierwszym zespole, zmieniłem szkołę. Żeby było śmieszniej - na taką, gdzie poziom nauczania jest... wyższy. Szkoła jest prywatna, częściowo sam za nią płacę, ale mam w tym cel. Chcę do matury biegle posługiwać się dwoma językami obcymi.

 

Twój ulubiony przedmiot w szkole?

 

Geografia.

 

A najmniej lubiany?

 

Matematyka, zdecydowanie.

 

 

Zostając przy temacie szkoły, 1 września nie byłeś na rozpoczęciu roku szkolnego z powodu powołania do reprezentacji..

 

Tak, nie byłem. Przez kadrę. Zgadza się. W tamtym roku też tak było. Za rok na rozpoczęciu już chyba nie będą na mnie czekać. 

 

Czy nauczyciele traktują Cię jakoś specjalnie? Stosują taryfę ulgową czy wymagają tyle samo jak od innych uczniów?

 

U niektórych nauczycieli jest może łatwiej, rozumieją to, że nie mam tak dużo wolnego czasu i nie mogę wszystkiego zrobić z taką dokładnością, jak inni w szkole  U niektórych niestety nie ma taryfy ulgowej i muszę wszystko systematycznie nadrabiać, choć wymaga to ode mnie naprawdę sporego zaangażowania i samodyscypliny. Ale radzę sobie.  

 

W tym roku dostałeś powołanie na Turniej Czterech Narodów do kadry U18. Rozegrałeś 90 minut przeciwko Szwecji.

 

W swoim wykonaniu nie pamiętam słabszego spotkania niż to ze Szwecją. Nie wiem kiedy ostatni raz zagrałem tak słabo. Chciałbym jak najszybciej zapomnieć o tym meczu.

 

 

Mało brakowało a mógłbyś nie zagrać przeciwko Borussi kosztem siedzenia na ławce w pierwszym zespole.

 

Ucieszyłem się, że mogłem wystąpić w Młodzieżowej Lidze Mistrzów, zamiast siedzieć na ławce w dorosłej drużynie. Uwielbiam grać. Cieszę się, że mogę z chłopakami reprezentować Legię i Polskę w tych rozgrywkach i grać przeciwko najlepszym rówieśnikom w Europie. To jest prawdziwa konfrontacja umiejętności. Tylko dzięki takim meczom trenerzy z pierwszego zespołu mogą ocenić, czy mentalnie nadaję się, by dostać szansę.

 

Jak oceniasz ostatni mecz w Madrycie?

 

Jestem dumny z chłopaków i z postawy jaką zaprezentowali. Ja również dołożyłem do tego cegiełkę. Jestem niezadowolony, a wręcz zniesmaczony tym jaki był wynik, bo na pewno nie zasługiwaliśmy na przegraną. Czuliśmy się lepszą drużyną od Realu i jesteśmy świadomi, że moglismy powalczyć o więcej.

 

Przed meczem z Wami rywale nie mogą sobie z góry dopisać trzech punktów.

 

Dokładnie, ale najbardziej boli, że rozgrywamy dobre spotkania, słyszymy dużo pochwał, ale zawsze brakuje po prostu odrobiny szczęścia, żeby przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. To może nas podłamywać, jednak na każdy mecz wychodzimy z takim samym nastawieniem. Chcemy wygrać i pokazujemy, że nie jesteśmy od razu spisani na straty, wręcz przeciwnie. Czas zacząć punktować na poważnie, bo z tym jednym oczkiem nam nie do twarzy.

 

Pozostając przy temacie Realu Madryt - rewanż w Ząbkach zagracie przy pustych trybunach. 

 

Doping kibiców jest dla nas bardzo ważny. Po meczu z Borussią było widać jak potrafili dodać nam otuchy. Skoro zapadła taka decyzja, musiały być uzasadnione argumenty. Myślę że to na nas nie wpłynie, jesteśmy profesjonalistami i pokażemy to na boisku. Podejście będzie takie samo jak w Madrycie czy wcześniej w Lizbonie. 

 

Jaka atmosfera panuje w szatni podczas Młodzieżowej Ligi Mistrzów UEFA?

 

Wszyscy są do siebie przyjaźnie nastawieni, wspieramy się, bo wiemy, że uczestniczymy  w czymś bardzo wyjątkowym, Nie zapominamy jednak, co jest do zrobienia i wychodzimy na każdy mecz w stu procentach zaangażowani. Nie możemy sobie pozwolić na sekundę dekoncentracji. Mamy kilka indywidualności, ale naszą siłą jest drużyna, razem jesteśmy mocniejsi niż osobno.

 

 

W tym roku zostałeś Mistrzem Polski CLJ. Kilka ostatnich meczów grałeś z kontuzją. 

 

To prawda, na treningach bardzo mi to doskwierało i nie mogłem normalnie trenować. Tak bardzo jednak chciałem zdobyć tego Mistrza Polski, że nie mogłem się poddać. Miałem ogromne wsparcie sztabu medycznego Legii i dzięki temu zrealizowałem cel.

 

Trener Krzysztof Dowhań w jednym z wywiadów porównał Cię do Wojciecha Szczęsnego. Utożsamiasz się z tym czy jednak masz innego idola, którego naśladujesz? 

 

Staram się brać to, co najlepsze od wszystkich bramkarzy. Nie mam jednego autorytetu. Jednak już nawet w rodzinie wiele słyszałem takich porównań, że jestem podobny do Wojtka Szczęsnego, więc coś musi w tym być (śmiech). Zupełnie mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie. Bardzo lubię Wojtka, tak samo zresztą Artura Boruca. 

 

Sam kiedyś przyznałeś, że na zgrupowaniu na Malcie popełniałeś wiele błędów. Czy starsi koledzy tacy jak Arek Malarz czy Kuba Szumski pomagali Ci w jakiś sposób?

 

Oczywiście, przy każdym ćwiczeniu służyli radą. Przy każdym treningu dostawałem masę wskazówek co robić lepiej, nad czym mam się skoncentrować, nad czym jeszcze popracować. Myślę że to przyniosło duże efekty.

 

Z czym zdaniem najbardziej się liczysz jeżeli chodzi o Twoją przyszłość?

 

Najbardziej pod uwagę biorę to, co ja sam czuję, ale wszystkie wskazówki i uwagi są dla mnie bardzo ważne. Staram się je analizować. Ale zawsze najważniejsze jest to, co ja sam czuję, że zrobiłem maksa.

 

Osiągnąłeś już naprawdę sporo jak na swój wiek. Czego możemy Ci jeszcze życzyć?

 

Zdrowia, tego nigdy dość.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN