Legia Warszawa
vs Raków Częstochowa
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-08-08 17:30:00
Newsletter

Martins: Recepta na zwycięstwo zawsze jest taka sama

Autor: Przemysław Gołaszewski Fot. Jacek Prondzynski, Mateusz Kostrzewa
- Musimy być skoncentrowani i grać mądrze. Obiecuję, że damy z siebie wszystko i zasłużymy na awans - zapowiada Andre Martins przed meczem z Atromitosem Ateny. Portugalczyk miał już okazję mierzyć się z tym rywalem i o swoich przemyśleniach opowiedział w rozmowie z Legia.com.

Legia.com: - Drużyny z Gibraltaru i Finlandii wyeliminowane, ale chyba nie jesteście do końca zadowoleni z przebiegu tych spotkań?

Andre Martins: - Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że możemy się poprawić i grać zdecydowanie lepiej. Czeka nas teraz mecz z Atromitosem - mocną drużyną - i możemy udowodnić, że jesteśmy w stanie zagrać bardzo dobre spotkanie. 

 

- W meczach domowych wyglądaliście lepiej, ale wyjazdy stanowiły duży problem - ani w Gibraltarze ani w Finlandii nie udało się strzelić gola.

- Według mnie to były zupełnie różne mecze. W Finlandii mieliśmy zaliczkę gola, którego strzeliliśmy przed własną publicznością. Nie jest to dla nas usprawiedliwieniem, ale w obu wyjazdowych meczach zagraliśmy na sztucznej nawierzchni. To wymusza nieco inny styl grania. Jeśli jednak spojrzysz na te mecze wyjazdowe, to zauważysz, że mieliśmy tam swoje szanse. W Gibraltarze stworzyliśmy sobie dwie dobre okazje, w Finlandii mieliśmy ich więcej, a dodatkowo nie wykorzystaliśmy rzutu karnego. Prawdziwą bolączką jest jednak sytuacja, gdy nie kreujesz sobie okazji podbramkowych. To duża bolączka dla drużyny. Nas to nie dotyczy. Jeśli tworzysz sobie sytuacje, ale ich nie wykorzystujesz to jest to mniejszy problem. Oczywiście, piłka musi wylądować w siatce, ale tego typu sytuację można naprawić na treningach. Skorzystamy na tym, że mamy teraz trochę więcej czasu na treningi. Do tej pory graliśmy co trzy dni i czas, który nam pozostawał, był głównie przeznaczony na odpoczynek. W czwartek zagramy przed własną publicznością, czujemy się dobrze i uważam, że będzie to naszą przewagą.

 

- Jesteś idealną osobą, by porozmawiać na temat greckiego futbolu. Spędziłeś w Grecji dwa sezony i czterokrotnie miałeś okazję zmierzyć się z Atromitosem Ateny. Jak wspominasz tego przeciwnika?

- Atromitos to dobry zespół. Dwa razy z rzędu zajmowali czwarte miejsce w lidze. Zawsze walczą o górne miejsca w tabeli. Jeśli jednak będziemy zorganizowani i zagramy tak jak potrafimy, to awansujemy. Nie ulega natomiast wątpliwości, że jest to wymagający rywal. Atromitos posiada dobrych zawodników, są zorganizowani i skutecznie wyprowadzają kontrataki. Prawdopodobnie w czwartek tak właśnie zagrają - cofną się i będą czekać na nasze błędy, by wyprowadzać kontry. My będziemy na to przygotowani i zagramy najlepiej jak potrafimy.

 

 

- Grałeś też przeciwko Atromitosowi na ich stadionie. Ta drużyna jest znana ze swoich kibiców, jakiej atmosfery możemy się tam spodziewać w rewanżu?

- To dobre miejsce do grania w piłkę, kiedy przebywałem w Grecji to zawsze mieli bardzo dobrze przygotowane boisko. Jednak piłkarze Atromitosu najpierw odczują doping naszych kibiców. Musimy być przygotowani na głośne wsparcie rywali w rewanżu, na pewno stadion w Atenach będzie zapełniony. Muszę przyznać, że wolę grać przy takim dopingu jaki jest w Warszawie czy właśnie w Grecji.

 

- Możesz porównać sposób dopingowania w Polsce i w Grecji.

- Wszyscy kibice kochają swoje drużyny, ale nieco się różnią. Byłem bardzo zaskoczony zachowaniem naszych kibiców w poprzednim sezonie. Byli fantastyczni. W meczach domowych pomagają nam w wygrywaniu. Jestem pewien, że będą nas też wspierać w czwartek.

 

- Znasz receptę na awans z Atromitosem?

- Recepta jest zawsze taka sama. Musimy stanowić jedność, być dobrze zorganizowani, walczyć za siebie i o piłkę. Musimy grać w sposób jaki nakreśla trener. Jestem przekonany, że jeśli zagramy dobry futbol, to wygramy.

 

- Jest jeszcze jedna możliwość - musisz zagrać w obu spotkaniach przez pełne dziewięćdziesiąt minut. Sprawdziłem Twoje statystyki i wygrałeś z Artomitosem dwa razy i za każdym razem grałeś cały mecz. Dwa razy straciłeś punkty w meczach z tym rywalem i w obu przypadkach nie przebywałeś na murawie do końca spotkania.

- Na pewno powiem o tym trenerowi (śmiech). Pamiętam mecze z Atromitosem w moim pierwszym sezonie w Grecji. To były trudne spotkania. Strzelaliśmy gole w samych końcówkach. Zawsze musisz z nimi walczyć. Atromitos nie ma najlepszych kontaktów z Olympiakosem, więc to nakręcało naszą rywalizację. Trzeba być czujnym w konfrontacjach z tą drużyną na ich stadionie, ale najpierw skupmy się na pierwszym meczu.

 

 

- Jesteś w stanie scharakteryzować styl greckich drużyn? Styl, który zaprezentuje Atromitos?

- Jest to jedna z tych drużyn, które ustawiają wielu zawodników za linią piłki oraz kilku szybkich graczy na skrzydłach i na szpicy. Czekają na twoje błędy i wykorzystują je, wyprowadzając kontrataki. Musimy również uważać na stałe fragmenty gry. Podejrzewam, że w czwartek to my będziemy kontrolować przebieg spotkania, a oni będą czekać na kontry.

 

- W kadrze Atromitosu znajduje się obrońca Spyros Risvanis, z którym grałeś w Olympiakosie. Znasz jeszcze któregoś z piłkarzy Atromitosu?

- To prawda, był moim kolegą z drużyny. Znam też graczy, którzy grali przeciwko mnie. Pamiętam Madsona - niezwykle silnego i skutecznego w pojedynkach o piłkę defensywnego pomocnika. Z kolei 37-letni Javier Umbides to kapitan Atromitosu. Muszę się jednak przyznać, że odkąd opuściłem Grecję, nie jestem na bieżąco z sytuacją tamtejszych nieco mniejszych drużyn. Znam trzech czy czterech graczy, ale musimy się skupić na sobie i zrobić co w naszej mocy, by awansować.

 

-  Pobyt w Grecji był dla Ciebie udany? W pierwszym sezonie grałeś regularnie, ale w drugim trener już na Ciebie nie stawiał.

- Pierwszy rok był dla mnie fantastyczny. Wygraliśmy ligę, dotarliśmy do ćwierćfinału Ligi Europy UEFA i półfinału krajowego pucharu. Grałem w większości meczów i było to dla mnie bardzo pożyteczne. Drugi sezon był nieco gorszy, ale ogólnie wspominam cały ten okres bardzo miło. To było dobre doświadczenie, lubiłem tamtejszych ludzi, a oni lubili mnie i cieszę się, że grałem w Grecji.

 

- Zmieńmy temat. W jakim momencie jest teraz Legia? Kiedy możemy oczekiwać wysokich zwycięstw?

- Tak jak powiedziałem wcześniej, wszyscy wiemy, że możemy grać lepiej. Legia jest większym zespołem od innych w Polsce. Jeśli spojrzysz na europejskie rozgrywki, to zostaliśmy tam tylko my. Inne drużyny grają od niedzieli do niedzieli, mają czas na treningi, odpoczynek i przygotowania. My gramy częściej, podróżujemy, trenujemy w różnych miejscach, czas na odpoczynek jest skrócony. Oto w piłce chodzi, ale trzeba też zdawać sobie sprawę, że nie jest to łatwe. Wciąż mamy przestrzeń do poprawy, którą musimy wykorzystać. Mamy lepszy skład niż w poprzednim sezonie, mamy więcej możliwości i jestem przekonany, że wkrótce przełoży się to na wyniki.

 

 

- Zastanawiam się, co w takich trudnych momentach, kiedy nie wygrywamy meczów, dzieje się w głowie piłkarza. Jak to wszystko odbierasz?

- Nie mamy za wiele czasu, by rozmyślać. Kończysz jeden mecz i za trzy dni masz kolejne spotkanie. Z tego powodu mamy mniej treningów i niektóre elementy musisz doskonalić podczas meczu. Oglądasz nasze treningi i widzisz w jaki sposób trenujemy. Walczymy, dajemy z siebie wszystko i gramy dobrą piłkę. Jednak w czasie meczu nie wszystko układa się po twojej myśli. Najważniejsze jest to, by zdawać sobie sprawę, że możesz spisywać się lepiej. Cały skład i sztab - wszyscy o tym doskonale wiemy. Walczymy, by przełożyć to na mecze i dać radość kibicom.

 

- Ty też dopiero się rozkręcasz. Andre Martins z tego sezonu jest innym zawodnikiem niż Andre Martins z minionej kampanii.

- Tak, zgadzam się. To dopiero początek, zagraliśmy dopiero kilka oficjalnych meczów. Zaczynam się czuć coraz lepiej, na pewno zdecydowanie lepiej niż kilka tygodni wcześniej. Jestem skoncentrowany, by dawać z siebie wszystko - tak jak miało to miejsce w poprzednim sezonie.

 

- Skład Legii nieco się zmienił. Twoim podstawowym partnerem w środku pola jest teraz Valeriane Gvilia. Jak wam się współpracuje?

- Wiele osób pytało mnie w poprzednim sezonie o to, z kim wolę grać w środku pola i czy współpraca z Cafu najlepiej mi się układa. Oczywiście, z Cafu rozmawiamy w tym samym języku, co pozwala nam sprawniej się komunikować. Ale nie jest tak, że mam jakieś preferencje. Vaco i Antola są świetnymi, mądrymi zawodnikami, którzy wiedzą jak grać w piłkę. Każdy z naszych pomocników pomaga mi, a ja się rewanżuję tym samym. Wszyscy doskonale się rozumiemy i współpracujemy ze sobą. Mamy nowych graczy i musimy się jeszcze lepiej poznać. Wszyscy wykonujemy dobrą pracę.

 

 

- W kadrze mamy też nowego piłkarza mówiącego po portugalsku. Luquinhas robi na początku sezonu bardzo dobre wrażenie.

- To bardzo dobry piłkarz. Jest Brazylijczykiem, więc nie dziwi, że jest tak znakomicie wyszkolony technicznie, jest szybki i nie boi się pojedynków jeden na jeden. Rozumie futbol i wie kiedy przyspieszyć akcję, a kiedy zatrzymać piłkę. Jego obecność bardzo nam pomaga, potrzebujemy takich graczy, którzy są w stanie zmienić obraz meczu jedną akcją. 

 

- Stałeś się trochę takim przewodnikiem Luquinhasa i wprowadzasz go do drużyny. Często ze sobą rozmawiacie, widziałem też na lotnisku, że cały czas trzymaliście się razem.

- Jego angielski nie jest jeszcze na takim poziomie, by się swobodnie porozumiewać. Tak jak inni pomagali mi, kiedy tutaj trafiłem, tak ja robię to samo wobec nowych graczy. Trzymamy się blisko, bo w tym momencie Luquinhas może się łatwo ze mną komunikować, a na początku drogi w nowym klubie zawsze potrzebujesz kogoś, kto cię przez te pierwsze tygodnie poprowadzi.

 

- Możesz obiecać, że za dwa tygodnie będziemy wyczekiwać meczu czwartej rundy eliminacji?

- Przez lata nauczyłem się, że w piłce nie ma miejsca na tego typu obietnice. Mogę natomiast obiecać - możesz być tego pewien - że zrobimy wszystko, by przejść Atromitos. W poprzednim sezonie walczyliśmy do końca o prawo do gry w europejskich pucharach. Musimy być skoncentrowani i grać mądrze. Obiecuję, że damy z siebie wszystko i zasłużymy na awans.

 

 

Wywiad z Andre Martinsem znajdziecie także w najnowszym Programie meczowym "Legia VS", wydanym przy okazji spotkania z Atromitosem.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Więcej na temat

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN