Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-10-03 15:52:00
Newsletter

Mateusz Kamuda: Rozwijanie ludzi daje mi przyjemność

Autor: Jakub Wydra, Michał Papierz Fot. Jacek Prondzynski Źródło: akademia.legia.com
- W pracy naszego działu fundamentalne są cztery obszary, czyli technika, taktyka, motoryka i mentalność. Jeśli zawodnik ma duże zaległości w którymś z tych aspektów, będzie mu bardzo ciężko zrobić zauważalny postęp. Z kolei im mniejsze dysproporcje między każdym z tych obszarów, tym ten progres będzie szybszy i pełniejszy - mówi Mateusz Kamuda, który w Akademii Piłkarskiej Legii Warszawa odpowiada za dział treningu indywidualnego.

– Jak Ty definiujesz trening indywidualny?

– Jest to proces wzmacniania wiodących cech zawodnika przy jednoczesnym tuszowaniu braków, które mogą negatywnie wpływać na jego grę na konkretnej pozycji. Stopniowe podnoszenie poziomu kluczowych umiejętności – w kontekście boiskowej roli gracza – a także poszerzanie wachlarza cech, tak by zawodnik był bardziej kompletny.

 

– Skąd pomysł utworzenia działu treningu indywidualnego w naszej Akademii? Jak wyglądał proces jego powstawania?

– Kiedy w 2013 roku rozpoczynałem pracę w Akademii, ówczesny koordynator Andy Sasimowicz zwrócił moją uwagę na rozwój indywidualny jako obszar, który zagranicą rozwija się bardzo dynamicznie. Już wtedy byliśmy przekonani, że warto zwrócić na niego uwagę w kontekście naszej Akademii. Ten pomysł ewoluował, dojrzewał przez kilka lat. Wcześniej, zanim trafiłem do Legii, zajmowałem się treningiem indywidualnym, więc nie było to dla mnie obce zagadnienie. Dzięki przychylności wielu osób w klubie, między innymi Jacka Magiery, Piotra Kobiereckiego czy Radka Mozyrki trening indywidualny był stopniowo wdrażany w drużynach, z którymi współpracowałem. Gdy Radek został menadżerem Akademii, zapadła decyzja, by oficjalnie utworzyć taki dział i objąć jego pracą wszystkie zespoły w Akademii.

 

– Jak dzisiaj wygląda struktura tego działu?

– Dział treningu indywidualnego, oprócz mnie, tworzy obecnie trzech trenerów: Maciej Laskowski, nasz wychowanek Norbert Misiak oraz Radosław Pruchnik. To nie są przypadkowe osoby, ale bardzo dobrzy trenerzy, którzy poprzez swoją systematyczną pracę, doświadczenie i umiejętność trafienia do zawodników, dostrzeżenia ich potrzeb, doskonale sprawdzają się w swoich rolach.

 

– Jak wygląda wasza praca?

– Przede wszystkim koncentrujemy się na każdym zawodniku z osobna, na jego profilu, pozycji na której występuje. Co ważne, niezależnie od pozycji każdego zawodnika obowiązują pewne fundamentalne umiejętności techniczne w zakresie przyjęcia, podania, dryblingu – ponieważ są one przydatne w każdym sektorze boiska. Nasza praca różni się w zależności od kategorii wiekowej. Na pierwszym etapie, z zawodnikami do 13. roku życia, skupiamy się przede wszystkim na pojedynkach oraz grze głową. W kolejnym etapie, do 15. roku życia, klasyfikujemy graczy do jednej z trzech grup i pracujemy nad cechami, które będą dla nich przydatne na końcowym szczeblu piramidy. Pierwsza grupa to „Żołnierze”, czyli zawodnicy charakteryzujący się walecznością, charakterem, umiejętnością przerywania akcji, ale również dobrym wyprowadzaniem piłki. Druga grupa to „Artyści”, czyli chłopcy kreatywni, z dobrym przyjęciem kierunkowym, dobrym otwierającym, prostopadłym podaniem, nieszablonowi. Zaś trzecią grupą są „Kilerzy” – zawodnicy, którzy we krwi mają zdobywanie bramek, pazerni, umiejący odnaleźć się pod bramką przeciwnika. Co istotne, nie zakładamy z góry, że gracz na danej pozycji – na przykład napastnik – musi należeć do konkretnej grupy, czyli w tym wypadku „Kilerów”. Przykład pierwszy z brzegu, Mateusz Wieteska – środkowy obrońca, który od lat, w kolejnych kategoriach wiekowych strzelał sporo goli. Ostatni etap to zawodnicy powyżej 15. roku życia aż do Legii II. Tutaj przede wszystkim doskonalimy elementy techniczno-taktyczne, które są kluczowe na danej pozycji i wpływają na poczucie pewności siebie na boisku. Przykład – skrzydłowy ma dobre dośrodkowanie, ale gorszy pierwszy kontakt z piłką, dlatego będziemy pracować w pierwszej kolejności nad dokładniejszym przyjęciem.

 

– Co według Ciebie jest największym problemem młodych zawodników w Polsce w kontekście ich przygotowania indywidualnego?

– Przeprowadziliśmy pogłębioną analizę w obrębie wszystkich trenerów pracujących w Akademii, dużo dyskutowałem na ten temat z innymi trenerami, również z klubów ekstraklasowych. To co większości od razu rzuca się w oczy, to czas w jakim zawodnik przyjmuje piłkę i oddaje ją innemu zawodnikowi, to powiązane jest mocno z ruchem bez piłki. Zaniedbania są również w grze głową.

 

– Zawodnik 18-19 letni jest w ogóle w stanie nadrobić wieloletnie zaległości?

– Począwszy od tak zwanego „złotego wieku” – w którym znajdują się młodsi chłopcy i chłoną wszystko jak gąbka, a postęp jest wyraźnie zauważalny – wraz z wiekiem wzrasta świadomość graczy, jakie umiejętności i cechy są im potrzebne na boisku. To jest bardzo ważny aspekt, ta świadomość ułatwia pracę i robienie postępów. To bodziec, który pomaga usystematyzować zawodnikom w głowie, jak mają pracować i jaki z tej pracy wynika sens. Dlatego również u starszych graczy trening indywidualny przynosi zauważalne efekty.

 

– Ile jednostek treningu indywidualnego znajduje się w mikrocyklu treningowym?

– Z każdym kolejnym rocznikiem zwiększamy liczbę tych jednostek. Na początku są to dwie jednostki po 35 – 45 minut. Wraz z rozwojem zawodników mogą być to nawet cztery dni treningowe, gdzie w trakcie treningu grupowego pracujemy z zawodnikami indywidualnie.

 

– Możesz wskazać przykłady zawodników, którzy zrobili zauważalny postęp na przestrzeni ostatniego roku dzięki treningowi indywidualnemu?

– Nie chciałbym operować konkretnymi nazwiskami, ale z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że w każdej drużynie jest przynajmniej kilku zawodników, którzy garściami czerpali z tych zajęć. Przykładowo, w zespole U17 był boczny obrońca, który świetnie prezentował się pod względem motorycznym, mocno pracowaliśmy w jego przypadku nad dryblingiem, co przełożyło się na dogrania z bocznej strefy i przewagę w ofensywie. Przez rok pracy nad tymi elementami zrobił naprawdę duży postęp. Z kolei napastnik drużyny U19 poprawił wykańczanie akcji i przełożyło się to na wiele goli w rundzie wiosennej.

 

– Od czego Twoim zdaniem zależy to, jak szybko dany zawodnik robi postępy?

– Fundamentalne są cztery obszary, czyli technika, taktyka, motoryka i mentalność. Jeśli zawodnik ma duże zaległości w którymś z tych aspektów, będzie mu bardzo ciężko zrobić zauważalny postęp. Z kolei im mniejsze dysproporcje między każdym z tych obszarów, tym ten progres będzie szybszy i pełniejszy.

 

– Pracowałeś z kilkoma zawodnikami, którzy dziś znajdują się w szerokiej kadrze pierwszej drużyny.

– Miałem przyjemność pracy między innymi z Mateuszem Wieteską, Mateuszem Żyro, Mateuszem Hołownią czy Sebastian Szymańskim. To daje satysfakcję i motywuje. Trzymamy za nich kciuki w Akademii i liczymy na wiele występów w pierwszej drużynie i reprezentacji.

 

– Jaka jest miara sukcesu waszej pracy?

– Tak naprawdę miarą sukcesu każdego trenera na etapie piłki młodzieżowej jest rozwój jego zawodników. Dlatego globalnie pracujemy nad tym, by jak najwięcej naszych zawodników trafiło do pierwszego zespołu Legii Warszawa, a w dalszej kolejności radziło sobie na poziomie piłki zawodowej. To jedyny papierek lakmusowy dla naszej pracy. Spójrz na skład z drugiego finałowego meczu Centralnej Ligi Juniorów U19 sprzed trzech lat. Nasza drużyna wygrała wówczas w Szczecinie z Pogonią 5:2 i mimo porażki w pierwszym meczu, sięgnęła po tytuł mistrza. Radosław Majecki, Mateusz Wieteska, Mateusz Hołownia, Sebastian Szymański – oni wszyscy są dziś w pierwszym zespole Legii, jedni odgrywają ważniejsze role, inni dopiero na to pracują, ale powoli przebijają się do poważnej piłki. Mateusz Żyro wypożyczony do ekstraklasowego klubu, Tomek Nawotka za granicę, Konrad Michalak gra na poziomie Ekstraklasy, Miłosz Szczepański jest w I lidze, Adrian Małachowski i Michał Trąbka w II lidze, Bartłomiej Urbański w holenderskim Willem II. Jedenastu zawodników, którzy wystąpili w tamtym meczu, są dziś na poziomie piłki zawodowej, w sporej części wychodzą w pierwszych składach swoich drużyn. Są też chłopaki, którzy w późniejszym okresie też zaistnieją w piłce zawodowej. Do tego właśnie dążymy. Jeśli nasi wychowankowie będą przechodzić do „jedynki” i odgrywać tam znaczące role, ewentualnie w innych zespołach na poziomie Ekstraklasy, I i II ligi, wtedy będziemy mogli powiedzieć, że osiągnęliśmy nasz cel.

 

 

– Jakie są plany na kolejne miesiące pracy działu treningu indywidualnego?

– Cały czas skrupulatnie analizujemy naszą pracę. Między innymi obserwujemy pod kątem statystycznym, jak zmienia się na przykład skuteczność bramkowa zawodników ofensywnych, efektywność otwierających podań pomocników czy liczba odbiorów środkowych obrońców. Nigdy nie będzie takiej sytuacji, że powiemy: „Już jesteśmy najlepsi, nie musimy nic zmieniać”. Ważnym krokiem jest dla nas stworzenie ścieżki indywidualnego rozwoju zawodników, która przez ostatnie pół roku była w fazie testów. Na bazie obserwacji, które przez te sześć miesięcy poczyniliśmy, możemy dziś ocenić, jaka była skuteczność tych działań, jak wpłynęły one na poprawę umiejętności naszych graczy. Wielkie ukłony dla Kacpra Marca oraz jego sztabu analityków, którzy byli w ten projekt zaangażowani i wykonali świetną robotę.

 

– Mówiliśmy o rozwoju zawodników, a jak rozwijają się trenerzy w dziale treningu indywidualnego?

– Nieustannie pracujemy nad rozwojem samej jednostki treningowej jako obszaru działań. Obserwujemy, jak zmienia się gra, częstotliwość kontaktów z piłką. Niezwykle istotną rolę odgrywają również cykliczne warsztaty dla wszystkich trenerów Akademii. Cześć z nich poświęcona jest właśnie przygotowaniu indywidualnemu, prezentowane są ćwiczenia, które również inni trenerzy mogą wykorzystać podczas prowadzonych przez siebie zajęć. Ważna jest również dyskusja, wymiana myśli, spostrzeżeń. Na to kładziemy w Akademii mocny akcent – nasi trenerzy mają ze sobą rozmawiać, uczyć się od siebie jak najwięcej. Każdy ma swój bagaż doświadczeń i od każdego można coś cennego zaczerpnąć.

 

– Radosław Pruchnik, oprócz pracy w dziale treningu indywidualnego jest również czynnym zawodnikiem drużyny rezerw.

– Jego duże doświadczenie, z wielu klubów, z Ekstraklasy, z różnych seniorskich szatni to wartość, którą chcemy spożytkować dla dobra naszych zawodników. Jesteśmy przekonani, że nasi zawodnicy na tym skorzystają, skorzysta na tym również sztab Legii II. Kandydatura Radka Pruchnika była analizowana, przedyskutowana i ostatecznie zaakceptowana. Wierzymy w ten projekt oraz w Radka jako zawodnika i trenera.

 

– W rundzie jesiennej będziesz pełnił dodatkową funkcję – asystenta trenera Kobiereckiego w zespole rezerw.

– W związku z wyjazdem służbowym Roberta Picuły, który pełnił tę funkcję, zostałem poproszony o wsparcie Piotra Kobiereckiego w procesie treningowym. Po analizie potrzeb drużyny oraz zważywszy na fakt, że z Piotrkiem znam się bardzo dobrze i przez kilka lat mieliśmy już okazję współpracować, zdecydowałem się zaakceptować tę propozycję. Najważniejsze jest dobro Akademii i jeśli tylko mogę jej pomóc, robię to. Odpowiadam też za dział treningu indywidualnego, zadań jest sporo.

 

– Jak to się stało, że w ogóle trafiłeś do Akademii Legii?

– Tak, jak to zwykle bywa, czyli zagrało jednocześnie wiele rzeczy. Nowym koordynatorem w Akademii został wówczas Andy Sasimowicz, spotkałem się z nim, opowiedział mi o zmianach w akademii, modelu pracy itp. Po jakimś czasie Andy zadzwonił do mnie i opowiedział o naborach do struktur Akademii. Zapytał, czy byłbym zainteresowany pracą przy Łazienkowskiej, oczywiście się zgodziłem. Na początku pracowałem z rocznikiem 2007, następnie z 2005. Kolejnym krokiem był współudział w powstawaniu projektu Legia Soccer Schools. Powierzono mi funkcję koordynatora tego projektu. Razem z Marcinem Harasimowiczem i Ernestem Wasiem stworzyliśmy całą jego strukturę. Kolejnym etapem mojej pracy w Akademii Legii była współpraca z Piotrkiem Kobiereckim i zespołami 1996/97, 1997/98 oraz 1998/99. Od lipca 2017 roku funkcjonuje dział treningu indywidualnego, który mam przyjemność współtworzyć.

 

– Dlaczego zdecydowałeś się zostać trenerem?

– Ponieważ rozwijanie ludzi sprawia mi ogromną przyjemność. Dostrzeganie czyjegoś postępu, fakt, że ktoś wynosi coś ze współpracy ze mną – to daje mi największą satysfakcję. 25 lipca była dziesiąta rocznica mojej pracy trenerskiej. Śmiało mogę powiedzieć, że robię w życiu to, co kocham, a więc jestem człowiekiem szczęśliwym.

 

– Jakie stawiasz przed sobą cele w swojej przygodzie z piłką nożną?

– Zawsze dążyłem do tego, by pracować z jakościowo najlepszymi zawodnikami i pomagać im wspiąć się na szczyt – do pierwszej drużyny Legii, klubów Ekstraklasy, zagranicznych drużyn czy reprezentacji Polski. Jest to satysfakcja, z którą już się stykam i mogę za to jedynie podziękować Legii – że dała mi taką możliwość. Nie chcę jednak mówić o konkretnych celach. Lepiej zostawić je dla siebie i w ciszy z determinacją dążyć do ich realizacji.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN