Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-06-28 12:00:00
Newsletter

Mateusz Kochalski: Nie muszę nikomu nic udowadniać

Autor: Joanna Sobczykiewicz Fot. Jacek Prondzynski, Wojciech Piotrowski
„Musimy jak najlepiej przygotować się do tego meczu. Myślę, że damy radę, bo mamy naprawdę wspaniałą drużynę, super trenerów i cały sztab. Nie widzę żadnych przeciwwskazań do tego, by w środę nie podnieść tego pucharu do góry i nie obronić mistrzowskiego tytułu” – mówi przed rewanżowym spotkaniem z Pogonią Szczecin w finale CLJ jeden z najmłodszych zawodników w zespole trenera Kobiereckiego, bramkarz Mateusz Kochalski.

Legia.com: - Macie za sobą pierwszy mecz finałowy. Z Twojej perspektywy, jakie to było spotkanie? 

 

Mateusz Kochalski: - Pogoń Szczecin to trudny rywal. Wynik 4:1 nic nam nie gwarantuje, ani w drugim meczu, ani w całym finale. Mamy pewną zaliczkę, ale został nam jeszcze jeden mecz i to on będzie najważniejszy. W pierwszej połowie Pogoń nie zagrała najlepiej. My za to graliśmy naprawdę dobrze. W drugiej połowie zrobiliśmy to, czego nie chcieliśmy i o czym mówiliśmy. Mianowicie... nie wyszliśmy na nią. Wyglądało to tak, jakbyśmy zostali w szatni. Nie wyglądało to na początku najlepiej, lecz powiedzieliśmy sobie trochę na boisku. Ostatecznie udało nam się wygrać.

 

 

Celem będzie obrona tytułu?

 

Musimy jak najlepiej przygotować się do tego meczu. Myślę, że damy radę, bo mamy naprawdę wspaniałą drużynę, super trenerów i cały sztab. Nie widzę żadnych przeciwskazań do tego, by w środę nie podnieść tego pucharu do góry i nie obronić mistrzowskiego tytułu.

 

Zajęliście pierwsze miejsce w grupie. Jak krótko oceniłbyś sezon zasadniczy?

 

Były to bardzo ciężkie mecze. Mieliśmy lepsze i gorsze chwile. Tak jak wspominałem, mamy świetnych zawodników i na każdej pozycji jest jakość. Chłopaki wchodzący z ławki też bardzo dużo dają. Fajnie to wyglądało. Daliśmy z siebie wszystko, tyle ile mogliśmy.

 

A Ty czego się nauczyłeś?

 

Z każdym meczem robiłem postęp. Czy z trenerem Kowalem, czy z innymi szkoleniowcami, ciągle uczyłem się czegoś nowego. Na treningach w pierwszej drużynie również. Z każdym treningiem i spotkaniem stawałem się coraz lepszym zawodnikiem. W tych najważniejszych meczach dałem z siebie wszystko.

 

 

Cofnijmy się jeszcze do półfinałów. Jaki był ten pierwszy mecz z Lechem? Ty nie zapamiętasz go najlepiej...

 

Pierwszy mecz we Wronkach był ciekawy, niestety, ja z pewnością tam najlepiej nie wypadłem. Nie wiem dlaczego tak się stało. Możliwe, że to przez moją kontuzję. Na każdy mecz, zarówno w półfinałach, jak i teraz na ostatnim finale wychodziłem na środkach przeciwbólowych. Mam zbitą kość na podbiciu. Zagraliśmy tam dobry mecz, tyle że Lech też fajnie prezentował się na swoim terenie. Była to wyrównana potyczka. 

 

Dotarły do Ciebie opinie na temat tego występu?

 

Chciałem odizolować się jak najbardziej od tych wszystkich negatywnych komentarzy. Zostawiłem je sobie na później. Z tego co koledzy mi opowiadali, nie były to najciekawsze rzeczy. Skupiłem się tylko na tym drugim półfinale i tym, by zagrać jak najlepiej. Zależało mi, żeby każdy zapomniał o tym pierwszym, nie do końca udanym meczu. Najważniejsze, że koledzy bardzo mnie wspierali i cały czas we mnie wierzyli. Każdy dodatkowo motywował i podbudowywał mówiąc, że mam dobry sezon za sobą i nie ma nad czym się załamywać. Też tak uważałem. 

 

Wcześniej nie przytrafiło Ci się nic podobnego...

 

W sezonie zasadniczym nie zdarzało mi się raczej popełniać podobnych błędów. Zawsze staram się zagrać jak najlepiej. Ten pierwszy półfinał we Wronkach na dobrą sprawę był takim moim pierwszym „o coś”, o jakąś większą stawkę. Nigdy nie grałem na takim poziomie, w jakimkolwiek półfinale czy finale. Występuję też na bardzo trudnej pozycji na boisku. Na bramkarzu spoczywa zawsze wielka odpowiedzialność. 

 

 

Byłeś pewien tego, że chcesz wyjść w spotkaniu rewanżowym z Lechem? 

 

Trener powiedział, że zrekompensuję się za ten pierwszy mecz. Uwierzył we mnie. Mam nadzieję, że udało mi się to udowodnić. Na dodatek graliśmy u siebie i musiałem udowodnić to wszystkim przed własną publicznością. Chociaż po rozgrzewce nie wyglądało to najlepiej, z czasem dobrze wszedłem w mecz i uspokoiłem się. Nawet przez sekundę nie wątpiłem w to, że chcę wyjść w kolejnym półfinale i zagrać jak najlepiej. Od początku byłem skoncentrowany i dobrze przygotowałem się do tego meczu.

 

Oprócz wsparcia kolegów, z pewnością otrzymałeś dobre słowo od trenera bramkarzy?

 

Trener Maciej Kowal to osoba, która bardzo mi pomaga. Bez niego byłoby mi bardzo trudno. On podbudowuje mnie najbardziej w tych wszystkich meczach, cały czas we mnie wierzy. Bardzo dużo mu zawdzięczam.

 

Na jakie rady możesz zawsze od niego liczyć?

 

Mam się nie poddawać po żadnym błędzie. Mówi, że to jest bardzo trudna pozycja, a ja jestem jednym z najmłodszych w tej drużynie. Nie muszę nikomu nic udowadniać na boisku, mam tylko robić swoje.

 

W rywalizacji o miejsce w bramce pokonałeś starszych - Macieja Bąbla, czy choćby Radosława Majeckiego.

 

Do końca nie było pewne czy zagram dalej, po zakończeniu sezonu zasadniczego. Dowiedziałem się o tym dwa tygodnie przed półfinałami. Wiadomo, Radek Majecki, Maciek Bąbel, czy inni z rocznika '99, nie są łatwymi konkurentami. Rywalizacja jest naprawdę spora. Udało mi się jednak zdobyć zaufanie trenerów. Dali mi szansę. Myślę, że oprócz tego pierwszego meczu nie zawiodłem. 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN