Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-06-27 17:15:00
Newsletter

Mateusz Zawal: Nie pokazałem wszystkiego, na co mnie stać

Autor: Joanna Sobczykiewicz Fot. Marlena Penc
Dla kapitana Legii II obecny sezon zakończył się kilka meczów wcześniej, niż początkowo zakładał. Głównie przez liczne kontuzje i problemy zdrowotne. „Ogólnie nie jestem zadowolony z całego sezonu i tego, jak przebiegał. Myślę, że mogłem lepiej pokazać się i dać zespołowi dużo więcej” – powiedział Mateusz Zawal.

Legia.com: - Jak ocenisz miniony sezon w swoim wykonaniu?

 

Mateusz Zawal: - Mógłbym być zadowolony z pierwszej rudny. Ta druga była gorsza. Łapałem kontuzje, miałem problemy ze zdrowiem, a potem ciężko było znowu zacząć regularną grę w pierwszym składzie. Nie mogłem zbudować formy, więc do końca nie mogę być zadowolony. W rundzie jesiennej wyglądało to w moim wykonaniu dużo lepiej. Ogólnie, patrząc na całokształt tego sezonu, też nie jestem zadowolony.

 

 

Z końcem rundy jesiennej waszym celem był awans do II ligi. Wiosną boisko zweryfikowało jednak wasze plany...

 

W pierwszej rundzie faktycznie myśleliśmy o awansie. Wtedy wyglądało to dobrze. Mieliśmy mocny skład. Skończyliśmy na trzecim miejscu. Celem był awans do II ligi i wygranie drugiej rundy. W połowie jej trwania coś nie poszło nam tak, jak sobie zakładaliśmy. Zaczęliśmy przegrywać. Doszło do tego, że mieliśmy na swoim koncie pięć porażek z rzędu z zespołami, z którymi nie powinniśmy w ogóle przegrać. Niepotrzebnie traciliśmy punkty. Cały czas oddalał się od nas ten awans. W końcu przestaliśmy o nim myśleć.

 

Twoim zdaniem, co było tego przyczyną? 

 

Na pewno mieliśmy problemy ze stwarzaniem sytuacji bramkowych i strzelaniem goli. III liga jest dosyć specyficzna. Są drużyny, które potrafią się zamurować z tyłu i nie pozwalają oddać strzałów na bramkę, pewnie wynikało to też z tego. Faktycznie traciliśmy coraz więcej bramek, ale ciężko cokolwiek na ten temat powiedzieć i szukać usprawiedliwienia. Po rundzie jesiennej znacząco zmieniła nam się kadra. Wiosną w pierwszym składzie, może poza dwoma czy trzema zawodnikami, byli to nowi ludzie. Trener Dębek miał też trudniejsze zadanie. Mieliśmy mniej doświadczony zespół, bo chłopaki z roczników '96 i '97 odeszli do innych klubów. Brakowało ich i może dlatego tak się stało. 

 

 

Twoje najgorsze spotkanie z całego sezonu to... 

 

Mecz z Concordią Elbląg w rundzie jesiennej, gdzie strzeliłem samobója. Ten mecz można byłoby zaliczyć do najmniej udanych. Do tego można dorzucić Łowicz i Łomżę. Spotkanie z ŁKS-em też nie było udane, a z Pelikanem straciliśmy cztery bramki. Graliśmy wtedy z naprawdę mocnym zespołem. To takie trzy najsłabsze mecze w wykonaniu naszej obrony. 

 

A mecz, który najlepiej zapamiętasz? 

 

Ciężko powiedzieć, bo jak już wspominałem w tym sezonie miałem sporo problemów ze zdrowiem. Nie mogłem regularnie grać co tydzień, czy co trzy dni. Nie pozwoliło mi to się rozpędzić, nabrać pewności siebie, ani optymalnej formy. Ta druga runda była średnia w moim wykonaniu i nie było w niej zbyt wiele meczów, które dobrze bym wspominał.

 

 

Najgorszy moment?

 

Te przegrane, na dodatek kilka z rzędu. Było słabo. Nie wiedzieliśmy co z tym zrobić i jak sobie pomóc. Ta porażka z Łomżą trochę nas dobiła. Potem był Ursus i to był ten najgorszy moment.

 

A porażka na Widzewie 0:3? Jaki to był mecz? 

 

Widzew też. To był najważniejszy mecz, już nie tylko o punkty, ale i o prestiż. To było ciekawe spotkanie, bo odbyło się przy pełnym stadionie i fajnej otoczce. Wszystko stało na najwyższym poziomie. Każdy chciał się pokazać, a chłopakom zależało na wygranej. Po pierwsze ktoś mógł ich zauważyć. Grało się o coś, też dla kibiców. Po drugie wiemy, że Widzew zawsze rywalizował z Legią i może niedługo te pojedynki będą już miały miejsce w ekstraklasie? Była „napinka”. Przegrana na pewno bolała, chcieliśmy wygrać, niestety nie udało się. 

 

 

Przed Tobą i resztą chłopaków spore zmiany, jeżeli chodzi o kolejny sezon.

 

Druga drużyna diametralnie zmieni się w przyszłym sezonie. Na pewno pod względem zawodników. Szykuje się sporo zmian, ale ja osobiście jeszcze nic nie wiem. W czerwcu kończy mi się umowa z Legią i czekam na wiadomości od menadżera. 

 

Myślisz, że choćby ze względu na te zmiany mogłeś zaprezentować się lepiej? Byłbyś wtedy w lepszej sytuacji? 

 

Zdecydowanie. Ogólnie nie jestem zadowolony z całego sezonu i tego, jak przebiegał. Myślę, że mogłem lepiej pokazać się i dać zespołowi dużo więcej. Tamten sezon w moim wykonaniu był dużo lepszy. Nie mogłem dojść do tej optymalnej formy i nie pokazałem wszystkiego, na co mnie stać. 

 

Wiosną, w spotkaniu z Ursusem zagrałeś 45 minut na pozycji defensywnego pomocnika. Jak ocenisz ten powrót? 

 

To był taki mecz, że potrzebowaliśmy zawodnika na środek pola. Grałem tam kilka lat temu, dlatego nie zdziwiło mnie to, że właśnie tam wystawił mnie trener. Wskoczyłem tam po jakimś urazie. Nie zagrałem ani dobrze, ani źle. Było stabilnie. 

 

 

Gdzie w takim razie gra Ci się lepiej - na obronie czy na pozycji defensywnego pomocnika? 

 

Wolę grać na środku obrony. Wydaję mi się, że mam więcej atutów na tę pozycję. Rozmawiałem z wieloma trenerami i jedni widzą mnie na obronie, a inni na pomocy. W przyszłości pewnie będę występował tam, gdzie akurat będzie potrzeba. Jakiś czas temu zagrałem też kilka meczów i na lewej, i na prawej obronie. Mogę być wystawiany zarówno na środku obrony i jej bokach, jak i w środku pola.

 

Tyle, że na obronie nie strzela się zbyt wielu goli... 

 

Od zdobywania bramek są zawodnicy z ataku. Niech oni strzelają, my będziemy bronić. 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN