Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-02-22 16:00:00
Newsletter

Nagy: Nie będziemy czekać na ruch Lecha

Autor: Przemysław Gołaszewski Fot. Jacek Prondzynski, Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka
- Legia zawsze stara się zdominować przeciwnika, nakładać pressing, grać do przodu od pierwszego gwizdka. Na pewno nie będziemy czekać na Lecha - zapowiada Dominik Nagy w rozmowie z Legia.com. Bohater ostatniego meczu z Lechem opowiedział czego spodziewać się po sobotnim spotkaniu.

Legia.com: - Przed nami potyczka z Lechem Poznań. Czy możemy powiedzieć, że w obecnej sytuacji to dla nas kluczowy mecz?

Dominik Nagy: - Mecze z Lechem zawsze są wyjątkowe. To ważne starcia dla całego klubu i dla wszystkich kibiców. Musimy to spotkanie wygrać, jednak nie uważam, żeby był to najważniejszy mecz sezonu, ponieważ w aktualnej fazie rozgrywek każdy kolejny jest bardzo istotny. Oczywiście, w tej chwili konfrontacja z Lechem jest najważniejsza w sezonie, ale za tydzień najważniejszym meczem będzie już spotkanie z Miedzią Legnica. Tak musimy do tego podchodzić.

- Jakiej Legii możemy spodziewać się w sobotę? Chcecie rzucić się na Lecha i rozszarpać rywala, czy przede wszystkim skupicie się na tym, by gola nie stracić?

- Legia zawsze stara się zdominować przeciwnika, nakładać pressing, grać do przodu od pierwszego gwizdka. Nie ma innej możliwości. Jednak o obronie też nie możemy zapominać, przecież w piłce nożnej jest ona tak samo istotna jak atak. W bieżącym sezonie bardzo dobrze radzimy sobie z defensywą i chcemy, by tak też było w Poznaniu. Na pewno nie będziemy jednak czekać na Lecha. Chcemy ten mecz wygrać i zrobimy wszystko, by tak się stało.

 



- Obie drużyny muszą wygrać. Lech jeszcze w tym roku nie zdobył trzech punktów, natomiast my musimy gonić Lechię. Taka presja mobilizuje czy odrobinę paraliżuje?

- Tak jak powiedziałem, każdy kolejny mecz jest niesamowicie ważny i nie możemy pozwolić sobie na błędy. Jeśli uda nam się przywieźć z Poznania trzy punkty, to będą one bardzo pomocne w pościgu za Lechią, ale na tym poziomie nie można zasłaniać się presją.

- Lech w kryzysie to rywal, z którym będzie grało się łatwiej?

- Na pewno nie. Pokonanie Lecha nigdy nie należy do zadań łatwych, zwłaszcza na ich terenie. Poza tym jest to mecz na szczycie, a takie spotkania rządzą się swoimi prawami. Nie wszystko można przewidzieć i nie wszystko da się zaplanować. Musimy po prostu grać swoje i zachować spokój.

- Lech Poznań wciąż jest postrzegany przez was jako rywal w walce o mistrzostwo w tym sezonie?

- Oczywiście. Lech nie jest wcale daleko od czołówki, a tak długo jak utrzymują się w grze, będą walczyć o tytuł. Musimy jechać do Poznania pewni siebie i skoncentrowani, bo z pewnością nie będzie to łatwe spotkanie.

 

 


- Porażka z Cracovią może mieć dla was znaczenie w kontekście sobotniego spotkania?

- Po meczu z Cracovią wszyscy byliśmy smutni. Nie zagraliśmy dobrego meczu, nie byliśmy odpowiednio skupieni, brakowało nam odpowiedniej agresywności. Jednak to co działo się tydzień temu jest już za nami. Przeanalizowaliśmy tamto spotkanie, wiemy co musimy poprawić, ale mecz z Cracovią to już zamknięty rozdział. Teraz liczy się tylko spotkanie z Lechem.

- Kogo najbardziej obawiacie się z drużyny naszych rywali?

- Musimy uważać na Christiana Gytkjaera, który jest bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. Nie można zostawiać mu zbyt wiele miejsca, nie można też zostawić go bez opieki, bo Duńczyk to wykorzysta. Pokazał to zresztą w niedawnym meczu z Zagłębiem Lubin. Jednak siłą Lecha jest zespół i nie możemy koncentrować się na jednym zawodniku, ponieważ wszyscy piłkarze mają tam odpowiednią jakość.

- Twoje wspomnienia z konfrontacji z Lechem są bardzo dobre. Zagrałeś w tych meczach cztery razy i trzy razy wygraliśmy. W ostatnim spotkaniu zdobyłeś ważną bramkę.

- Wygrałem w Poznaniu, wygrałem też z Lechem w Warszawie, więc na pewno ten rywal dobrze mi się kojarzy. Przede wszystkim strzeliłem też zwycięskiego gola w ostatnim spotkaniu, co było dla mnie jedną z najważniejszych chwil w Legii. Wierzę, że tym razem również będę mógł cieszyć się ze zwycięstwa.

 



- Zwycięstwo 1:0 z rundy jesiennej przyszło po rozczarowującym remisie 0:0 z Cracovią i wysokiej porażce z Wisłą Płock. Po wygranej z Lechem wasza forma się poprawiła i nie przegraliście ośmiu kolejnych meczów. Teraz także przystąpicie do tej potyczki w trudnej sytuacji. Ewentualne zwycięstwo może “zbudować” was na nowo?

- Na pewno. Wygrane z takimi rywalami zawsze budują zespół, a my chcemy podnieść się po przegranej z Cracovią. Nie ma lepszej okazji do rehabilitacji niż pokonanie Lecha na wyjeździe.

- Podchodzisz do tych spotkań z jakimś szczególnym nastawieniem, czy jest to dla Ciebie po prostu kolejny mecz, który trzeba wygrać?

- To mecz na zupełnie innym poziomie. Nie tylko dla nas, ale i dla wszystkich kibiców. Czekają nas ogromne emocje i na pewno atmosfera wielkiego pojedynku. Te mecze elektryzują wszystkich, czujemy to w drodze na stadion, czy w tunelu przed wyjściem na boisko. Nie mogę się już doczekać!

- Oprócz tego gola, masz jakieś szczególne wspomnienia z tych konfrontacji? Może jakiś zakulisowy smaczek?

- Nigdy nie zapomnę swojego pierwszego meczu z 2017 roku. Było to w kwietniu, na stadionie w Poznaniu. Pamiętam świetną atmosferę, stadion pełen kibiców. W takich warunkach wygraliśmy 2:1 po golach w ostatnich minutach meczu. Pamiętam szaloną radość po zwycięskim golu Kaspera Hamalainena. Naprawdę wtedy zwariowaliśmy. Takie są moje pierwsze wspomnienia na myśl o meczach z Lechem Poznań.

- Czego możemy spodziewać się po sobotnim hicie?

- Jak to czego, trzech punktów! (śmiech).


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN