Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-09-30 12:00:00
Newsletter

Nagy: Zawsze daję z siebie wszystko

Autor: Przemysław Gołaszewski Fot. Jacek Prondzynski, Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka; Grafika: Tomasz Grzybek
- Jestem piłkarzem, który potrzebuje czuć zaufanie, bo wtedy jestem w stanie pokazać pełnię swoich możliwości. Trener Sa Pinto na mnie stawia, wiem, że wiele ode mnie wymaga, ale też wierzy w moje umiejętności, a ja przez to staję się jeszcze bardziej pewny siebie, gdy wybiegam na boisko. Wierzę, że uda mi się ustabilizować formę i będę rozgrywał już tylko dobre spotkania - mówi w wywiadzie dla Legia.com Dominik Nagy.

Legia.com: - Twój powrót do Legii nie należał do najłatwiejszych. Początek sezonu był dla Ciebie, jak i całej drużyny, trudny.

Dominik Nagy: - To prawda, nie najlepiej rozpoczęliśmy rozgrywki. Na początku sezonu nigdy nie jest łatwo, ponieważ forma przychodzi z czasem. Zawodnicy potrzebują chwili, by przystosować się do nowych pomysłów taktycznych, organizm musi też dojść do właściwej sprawności po intensywnie przepracowanym okresie przygotowawczym. Mam jednak nadzieję, że wszystko zmierza już we właściwym kierunku. W ostatnim czasie zanotowaliśmy dobre wyniki, dlatego wierzę, że po słabym początku nadchodzą dla nas dobre dni.

 

- Jak współpracuje Ci się z trenerem Ricardo Sa Pinto. Czy jego przyjście zmieniło Cię piłkarsko? 

- Nie wiem, czy zmieniło, zawsze dawałem i będę dawał z siebie wszystko. Praca z trenerem Sa Pinto sprawia mi natomiast ogromną radość. Treningi, które przygotowuje są bardzo intensywne, ale też ciekawe, dzięki czemu pracuje nam się z przyjemnością. Ćwiczymy w wielu wariantach, ciągle coś się zmienia, nie masz możliwości, by wpaść w rutynę. Sporo czasu poświęcamy też na doskonalenie gry defensywnej, czego efekty powoli widać, ponieważ tracimy mniej goli niż miało to miejsce jeszcze kilka tygodni wcześniej. Uważam, że stanowimy obecnie zwartą grupę ludzi, która może osiągać naprawdę dobre wyniki.

 

 

- Pytam, ponieważ w przeszłości byłeś krytykowany za swoją postawę, tymczasem teraz stajesz się jednym z najważniejszych piłkarzy w drużynie trenera Sa Pinto.

- To prawda, zdarzało się, że spadała na mnie krytyka. Jestem piłkarzem, który potrzebuje czuć zaufanie, bo wtedy jestem w stanie pokazać pełnię swoich możliwości. Trener Sa Pinto na mnie stawia, wiem, że wiele ode mnie wymaga, ale też wierzy w moje umiejętności, a ja przez to staję się jeszcze bardziej pewny siebie, gdy wybiegam na boisko. Wierzę, że uda mi się ustabilizować formę i będę rozgrywał już tylko dobre spotkania. Byłem w stanie wykorzystać swoją szansę i tylko od moich występów zależy, jak długo utrzymam miejsce w wyjściowej jedenastce. Każdego dnia ciężko pracuję, by grać regularnie.

 

- W ostatnim czasie, tak jak powiedziałeś, trenowaliście bardzo intensywnie, ale już w meczu z Lechem Poznań widać było pierwsze efekty. Statystyki wskazały, że przebiegłeś najwięcej kilometrów spośród wszystkich graczy naszej drużyny. Sytuacja powtórzyła się także w meczu z Miedzią Legnica.

- Skupiamy się na naszej dyspozycji fizycznej. Chcemy dominować nad rywalami pod tym względem. Tylko tak możemy przejąć kontrolę nad meczem, a to z kolei zwiększa nasze szanse na zwycięstwo. Jeśli chodzi o mnie, to nigdy nie miałem problemów z bieganiem. Dzięki wymagającym treningom jestem w stanie biegać jeszcze więcej i dotyczy to całej drużyny.

 

 

- Gol z Lechem Poznań smakuje wyjątkowo? 

- Ta bramka była dla mnie niezwykle ważna. Pierwszy raz strzeliłem gola Lechowi i od razu było to trafienie, które dało nam trzy punkty. Zdobycie bramki zawsze jest wyjątkową chwilą, ale kiedy strzelasz gola Lechowi i to gola decydującego, to tak - taka bramka smakuje inaczej.

 

- „United we stand, divided we fall” - taki napis pojawił się na oprawie w czasie meczu z Lechem. Kibice mocno was wspierają.

- Mecze z Lechem to zawsze walka na śmierć i życie - zarówno dla kibiców, jak i dla nas. Czuliśmy ich wsparcie, trybuny nas niosły, poza tym gramy przede wszystkim dla fanów. Oprawa z tym napisem dodała nam jeszcze większej motywacji, była to dla nas wiadomość, że nie jesteśmy sami i doskonale to czuliśmy biegając po boisku.

 

- Twoja radość po tej bramce była niezwykle widowiskowa i stała się pięknym symbolem oprawy, którą zaprezentowali kibice. Planowałeś właśnie taką celebrację, czy był to impuls?

 

- Zdecydowanie impuls. Wszystko to, co działo się po tym, jak piłka wpadła do siatki było spontaniczne. To był instynkt. Nigdy wcześniej nie cieszyłem się z gola w taki sposób, ale teraz mogę powiedzieć, że bardzo mi się to spodobało i chętnie powtórzyłbym taki wybuch radości przy okazji kolejnych spotkań.

 

 

- Często jesteś ustawiany na różnych pozycjach. Trener czasem korzysta z ciebie na lewej stronie pomocy, innym razem na prawej. Zdarza Ci się też grać tuż za napastnikiem. Gdzie Dominik Nagy czuje się najlepiej? 

- Po prostu w linii pomocy. Jeśli miałbym jednak wybierać konkretną pozycję, to zdecydowanie jest to skrzydło. Tam czuję, że napędzam akcje drużyny, mam też swobodę i przestrzeń przed sobą, z której mogę zrobić pożytek dla zespołu.

 

- Pamiętam, że w swoim pierwszym wywiadzie dla Legia.com mówiłeś o regularnej nauce języka polskiego. Potrafisz się już dogadać z drużyną po polsku?

- Wciąż muszę jeszcze sporo poprawić. Dużo rozumiem z tego co mówią koledzy, natomiast mam problemy z mową. Cały czas się jednak uczę waszego języka.

 

 

Wywiad ukazał się w Programie meczowym „Legia VS” wydanym z okazji meczu Legia Warszawa - Arka Gdynia.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN