Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-03-20 12:00:00
Newsletter

Niezgoda: Jestem niezwykle zmotywowany

Autor: Kamil Majewski
- Ciężko jest zachować pewność siebie. Trzeba ją budować od nowa, począwszy od regularnych treningów, poprzez wchodzenie na boisko, aż po zdobywanie bramek – mówi w wywiadzie dla Legia.com napastnik Legii Jarosław Niezgoda.

Legia.com: - Pamiętasz naszą ostatnią rozmowę?

Jarosław Niezgoda: - Tak, pamiętam. To był chyba listopad?

 

- Tak. Mówiłeś wtedy, że nie nastawiasz się na powrót na siłę. Po kolejnych miesiącach podejrzewam, że pojawił się pewien zawód?

- Tak, faktycznie. Mówiłem, że nie nastawiam się na powrót na siłę, miałem na myśli jednak tamten rok. Po okresie przygotowawczym, po dwóch pierwszych miesiącach nowego roku wierzyłem, że wywalczę dla siebie miejsce, być może nie od razu w wyjściowym składzie, ale nie ma co ukrywać, że regularne występy były moim celem. W meczu z Cracovią doznałem lekkiej kontuzji mięśnia prostego uda, dlatego znów musiałem pauzować.

 

 

- Wydawało się, że podczas zgrupowania w Troi zaprezentowałeś się z dobrej strony i trener zaczął przekonywać się do Twojej osoby.

- W Portugalii również nie zagrałem wielu minut. Długo nie trenowałem wcześniej, a na obozie obciążenia treningowe były bardzo intensywne. Mój organizm nie spisywał się najlepiej, a dodatkowo przytrafiło mi się kilka mikrourazów. Tak naprawdę podczas zgrupowania w Troi wystąpiłem tylko przez 10 minut w jednym i 45 minut w drugim sparingu, wszystko podczas drugiego obozu. Mimo to plan był, i nadal taki jest, żebym powoli gromadził coraz więcej minut. Sam od siebie oczekuję jednak, aby docelowo nie pojawiać się na boisku po wejściu z ławki rezerwowych, lecz występować w każdym meczu od pierwszej minuty.

 

- Często rozmawiasz z trenerem?

- Często trener mówi mi, że wierzy we mnie i na mnie czeka. Zapewnia, że będzie dawał mi szansę na odbudowę. Wiadomo jednak, że jemu również ciężko jest na mnie postawić. Gdy złapię uraz, przez jakiś czas muszę dochodzić do formy.

 

- Na co dzień jesteś optymistą czy pesymistą?

- Realistą (śmiech).

 

 

- Walka ze zdrowiem to najtrudniejsza rywalizacja w Twojej karierze?

- Najtrudniejszy okres przeżywałem w tamtym roku. Problemy z plecami ciągnęły się za mną dość długo, ale od zgrupowania wszystko jest już w porządku. Uspokoiło mnie to, ponieważ teraz mogę skupić się już wyłącznie na treningu. Niestety, czasami przytrafiają mi się inne dolegliwości.

 

- W głowie pojawia się pewna blokada?

- Po tak długim urazie pojawia się niepewność, że uraz się odnowi. Nie chcę tego, wiadomo. Bardzo długo ciągnęło się to za mną. Żaden zawodnik nie chce spędzać czasu u fizjoterapeuty czy lekarza.

 

- Pojawiały się momenty zwątpienia?

- Myślę, że tak. Po którymś zabiegu czy okresie, po którym wszystko miało być dobrze, a wcale tak nie było, zastanawiałem się, czy jestem w stanie w pełni wyzdrowieć. Na szczęście sytuacja uspokoiła się i znów mogę trenować.

 

 

- Nie ma w Twojej głowie obaw, że kontuzje zatrzymały Cię na tyle, że możesz już nie wrócić do formy z sezonu 2017/18?

- Nie martwiłbym się o to. Jeżeli uraz nie odnowi mi się, a zdrowie będzie dopisywać, to wiem, że dojdę do formy.

 

- Jak w tym wszystkim zachować pewność siebie?

- Ciężko jest ją zachować. Trzeba ją budować od nowa, począwszy od regularnych treningów, poprzez wchodzenie na boisko, aż po zdobywanie bramek. Wiadomo, że napastnik żyje z goli, dlatego gdy uda mu się strzelić pierwszego, drugiego – pewność siebie wzrasta.

 

- Motywacja spada, czy wręcz przeciwnie – chęć udowodnienia swojej wartości jest coraz silniejsza?

- Jestem niezwykle zmotywowany, ponieważ chcę udowodnić, że po długim urazie jestem w stanie wrócić do swojej optymalnej dyspozycji.

 

 

- Gdy wchodziłeś na końcówkę meczu z Zagłębiem Sosnowiec wierzyłeś, że nadszedł moment na powrót do składu na stałe?

- Wierzyłem, ale wiedziałem też, że po tym meczu czeka nas długa przerwa. Już na dwa tygodnie przed spotkaniem z Zagłębiem czułem się dobrze i wszystko wskazywało na to, że w nim wystąpię. Już w poprzedzającym je meczu znalazłem się na ławce rezerwowych. W głowie planowałem, że styczeń i luty będą dla mnie miesiącami przełomowymi, podczas których odbuduję się i zacznę regularnie grać.

 

- Udana wiosna w Ruchu, udana wiosna w poprzednim sezonie. Czas na powtórkę?

- Szczerze mówiąc z wiosnami nie mam najlepszych wspomnień. Z Ruchem Chorzów spadliśmy z ligi, a ostatnie mecze w moim wykonaniu nie były najlepsze. W Legii z kolei to właśnie na wiosnę doznałem tej nieszczęsnej kontuzji.

 

- Wszystko zaczęło się od meczu z Jagiellonią.

- Pewne objawy pojawiały się już dwie kolejki wcześniej. Zdołałem zagrać jeszcze w finale Pucharu Polski z Arką Gdynia, choć mój występ stał pod znakiem zapytania. W tygodniu go poprzedzającym trenowałem tylko przez dwa dni, przeprowadziłem delikatny rozruch. Wiesz, sytuacja prezentuje się inaczej, jeśli grasz regularnie. Trener wówczas jest w stanie dać ci dwa dni wolnego, a później postawić na ciebie w jednym z najważniejszych meczów w sezonie.

 

 

- Czego życzyć Ci z okazji 24. urodzin?

- (śmiech) W moim przypadku to pytanie jest banalne. Zdrowia należy życzyć każdemu, w mojej sytuacji jest jednak wyjątkowo istotne. Zdrowie jest najważniejsze.

 

Wywiad ukazał się w Programie meczowym wydanym przy okazji spotkania Legii ze Śląskiem Wrocław.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN