Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-01-13 19:45:00
Newsletter

Niezgoda: Nie czuję się gwiazdorem

Autor: Jakub Jeleński, Jakub Mieżejewski Fot. Mateusz Kostrzewa
- Nie czuję się gwiazdorem Legii. Wiadomo, że szczęście jest w piłce potrzebne, ale najważniejsza jest ciężka praca i trening. Nic nie przychodzi za darmo - mówi Jarosław Niezgoda w wywiadzie, w którym opowiada o trudnych początkach w Legii i wrażeniach ze zgrupowania na Florydzie.

 

Legia.com: - Chyba jesteś taką osobą, która woli wyjść na murawę przy trzydziestu tysiącach osób, aniżeli udzielać wywiadu?

 

Jarosław Niezgoda: - Jeżeli miałbym wybierać, to zdecydowanie wolałbym rozegrać mecz. 

 

- Jeszcze pięć bramek w tym sezonie, a zgodnie z zapowiedziami Miroslav Radović Cię nie zabije.

 

- To prawda, tak powiedziałem w jednym z wywiadów i mam nadzieję, że przeżyję zgodnie z umową.

 

- „Rado” jest dla Ciebie takim piłkarskim ojcem?

 

- Myślę, że nie tylko dla mnie jest kimś takim. Kiedy przyszedłem z Ruchu, od razu widziałem, że bardzo we mnie wierzy, a nie dopiero kiedy zacząłem regularnie strzelać.

 

- Zaliczyłeś ogromny przeskok w ostatnich dwóch latach.

 

- No tak jest. Nie każdy zawodnik może od początku kariery występować na najwyższym szczeblu, tylko małymi krokami musi dochodzić do maksimum możliwości. W tym momencie jestem w Legii, dwa lata temu byłem w Wiśle Puławy, więc wszystko idzie w dobrym kierunku.

 

- Trafiłeś do Legii w wieku 20 lat. Było Ci ciężko na początku?

 

- Było ciężko. Z perspektywy czasu tak mogę to ocenić. Porównując siebie z pierwszych treningów, a obecnie, ta różnica jest ogromna. 

 

 

- Jest teoria, że jeśli zawodnik nie przebił się do ekstraklasy w wieku 20 lat, to później będzie mu o to bardzo ciężko. 

 

- Ja nie jestem ekspertem w tym temacie. Są przykłady zawodników, którzy mając trzydzieści lat debiutują w ekstraklasie. Wydaje mi się, że mój wiek to był idealny czas, żeby zadebiutować na najwyższym poziomie. 

 

- Na początku byłeś bardzo spokojny, lekko wycofany. Teraz jest zupełnie inaczej. Myślisz, że można opisać Cię mianem gwiazdora Legii Warszawa?

 

- Nie przesadzajmy. Nie ma co nadużywać takich słów. Na pewno jestem ważniejszą postacią w Legii aniżeli wtedy, kiedy tu przychodziłem z drugiej ligi jako nowy zawodnik. Będąc w mojej sytuacji, ciężko było wejść do zespołu pełnego znanych nazwisk i układać wszystkich po kątach.

 

- Po transferze grałeś w III-ligowych rezerwach Legii, w których nie szło Ci najlepiej. Przyszły wtedy momenty zwątpienia?

 

- Rożne myśli wtedy krążyły w mojej głowie. To był bardzo ciężki okres w moim życiu. Przeskok z drugiej ligi do najlepszego klubu w Polsce, to skok na bardzo głęboką głowę. Odczułem to na początku sezonu, kiedy nie byłem w najlepszej dyspozycji. W pierwszych meczach rezerw było dość słabo, ale po pewnym czasie obudziłem się i pokazałem, że jestem w stanie grać na wysokim poziomie. 

 

- Kiedy uwierzyłeś, że poradzisz sobie w ekstraklasie?

 

- Momentem zwrotnym było wypożyczenie do Ruchu Chorzów. Pokazałem się z dobrej strony i dzisiaj jestem w Legii Warszawa.

 

- Kiedy Ruch spadł, a Legia zdobywała mistrzostwo Polski, nie miałeś myśli, że lepiej byłoby zostać w Warszawie i cieszyć się z tego trofeum?

 

- Nie zastanawiałem się nad tym. Oczywiście żałowałem, że spadłem z Ruchem Chorzów z ligi. Na pewno nie było tak, że miałem to gdzieś, co stanie się z Ruchem, bo i tak zaraz wracam do Legii. Zależało mi na utrzymaniu chorzowian w najwyższej lidze, ale niestety tak się potoczyło, że nie było nam to dane. To był spory cios, zwłaszcza dla zawodników, którzy tam zostali i nie mogą występować w ekstraklasie.

 

- Masz dużo talentu, czy może dużo szczęścia?

 

- Dobre pytanie. Na pewno posiadam trochę umiejętności, też w pewnych sytuacjach sprzyja mi szczęście, czy dobre ustawienie, ale do tego też potrzebny jest trening i ciężka praca. Nic nie przychodzi za darmo.

 

- No właśnie, mówi się o Tobie, że jest bardzo pracowity.

 

- Nie wiedziałem, że o mnie tak się mówi, ale skoro taka jest opinia, to tym lepiej dla mnie. Ciężka praca jest mi bardzo potrzebna, bo w poprzednich latach dużo mniej pracowałem nad przygotowaniem fizycznym i na początku w piłce seniorskiej odczuwałem poważne braki i wiedzialem, że bez poprawienia się w tym aspekcie będzie mi ciężko zaistnieć.

 

 

- Pamiętam taki mecz z Arką Gdynia, w którym zdobyłeś bramkę, a Legia wygrała 2:0 u siebie. Po meczu szczerze przyznałeś, że przy tej sytuacji sprzyjało Ci szczęście, bo nie uderzyłeś piłki czysto, a ona wpadła. Czy samą ciężko pracą da się osiągnąć sukces?

 

- Wiadomo, że potrzebne jest szczęście. To naturalne. Przy tej sytuacji tak powiedziałem, bo tak było. W tamtym meczu uderzyłem piłkę na trzy kontakty, a ona wpadła do siatki. Kiedy jest się w dobrej formie, to w każdej sytuacji da się strzelić gola.

 

- Macie również wielkie szczęście, że przygotowujecie się do sezonu w takich warunkach i w takim miejscu. Czy znajdujące się nieopodal Miami nie kusi, by trochę sobie odpuścić?

 

- Nie przesadzajmy. Wszyscy jesteś profesjonalistami i nie ma znaczenia, czy jesteśmy w Miami, czy w Warce. Trzeba przede wszystkim skupić się na pracy.

 

- Jak wy, piłkarze, podchodzicie do ruchów transferowych w Legii i do tego, jak zaadaptują się w klubie nowi zawodnicy?

 

- Ja też byłem nowym piłkarzem, tak jak każdy inny. Nie śledzę tego jednak jakoś specjalnie. Mam Internet i czasem obije mi się o uszy, że ktoś może trafić do klubu, a ktoś odejść. Adaptacja nigdy nie jest łatwa. Dobrze jest mieć na początku w zespole znajomego z poprzednich lat, albo zawodnika mówiącego w tym samym języku.

 

- Ile czasu potrzeba, by Legia weszła na optymalny poziom?

 

- Wydaje mi się, że wystarczą te dwa zgrupowania i od pierwszej do ostatniej kolejki będziemy na najwyższym poziomie osiągając swój cel.

 

- Czyli odpalicie od meczu z Zagłębiem Lubin, a najlepiej by było, gdybyście odpalili już w pierwszym spotkaniu z Barceloną SC we Florida Cup.

 

- Fajnie by było. Sam turniej nie jest brany jednak w stu procentach na serio, w końcu to zgrupowanie i najważniejsze w tym momencie jest przygotowanie się tymi spotkaniami do rundy wiosennej. Jest to turniej towarzyski, w którym w dwóch spotkaniach wystąpią różne jedenastki, będziemy trenować nowe ustawienia taktyczne, tak więc sam wynik nie jest najważniejszy.

 

Zgrupowanie Legii Warszawa na Florydzie odbywa się pod patronatem Marszałka Senatu RP.

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN