Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-11-22 12:00:00
Newsletter

Niezgoda: Rywalizuję sam ze sobą

Autor: Kamil Majewski Fot. Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka
- Chciałbym, i bardzo na to liczę, że uda mi się jeszcze w tym roku zagrać. Sporo zmieniło się od czasu, gdy po raz ostatni wystąpiłem w meczu - mówi w wywiadzie dla Legia.com wracający po długiej przerwie napastnik Wojskowych Jarosław Niezgoda.

Legia.com: - Zaczniemy od najważniejszego - jak Twoje zdrowie?

Jarosław Niezgoda: - Zacząłeś od pytania, które dostaję codziennie od każdej napotkanej osoby. Nie ma się co oszukiwać, nie jest jeszcze perfekcyjnie. Jest jednak na tyle dobrze, że mogę trenować z zespołem i robić wszystko, co potrzeba.

 

- Na jakim etapie przygotowań do gry się dziś znajdujesz? Trenujesz na pełnych obrotach, zagrałeś ostatnio 84 minuty w wygranym meczu rezerw z Sokołem Aleksandrów Łódzki. Jak czułeś się podczas tego spotkania?

- Pod względem piłkarskim czułem się w porządku. Wiem jednak, że pod względem fizycznym jest jeszcze sporo do nadrobienia. Nie miałem siły na rozegranie całego meczu, zszedłem w 84. minucie. To i tak długo, ponieważ plan był taki, abym zagrał tylko w pierwszej połowie. Chciałem pograć trochę dłużej, ale nie czułem się na siłach w stu procentach. Nie zapominajmy również o tym, że to jednak rezerwy. Gdybym miał wystąpić w spotkaniu ekstraklasy, byłoby z pewnością dużo ciężej.

 

 

- Jak dużo brakuje Ci zatem do powrotu do pełnej sprawności?

- Nie brakuje mi już wiele. Chciałbym pokazywać się z jak najlepszej strony na treningach, w meczach drużyny rezerw czy w sparingach. Muszę w jakiś sposób przekonać trenera, że warto dać mi szansę i na mnie postawić.

 

- Powrót nastąpi jeszcze w tym roku?

- Chciałbym, i bardzo na to liczę, że uda mi się jeszcze w tym roku zagrać. Ale nie nastawiam się do powrotu na siłę, tylko jako naturalną kolej rzeczy wynikającą z pracy, jaką wykonuje, żeby być przygotowanym na 100 procent. Sporo zmieniło się od czasu, gdy po raz ostatni wystąpiłem w meczu. Są inni zawodnicy, jest nowy trener, który nie widział „na żywo” mojej gry w ekstraklasie. Inna jest również rywalizacja w ofensywie. Trzeba wywalczyć sobie miejsce w składzie. Na pewno nie od razu w podstawowym, ale z pewnością chciałbym złapać jakieś minuty jeszcze w tym roku.

 

 

- Ostatni mecz o stawkę w pierwszej drużynie zagrałeś 6 maja, w lidze przeciwko Jagiellonii Białystok. Trochę czasu minęło. Jak piłkarz radzi sobie z tak długą przerwą?

- Mam nadzieję, że wszystko co najgorsze jest już za mną. Podchodzę do tego wszystkiego na spokojnie ponieważ, tak jak mówiłem, nie jest jeszcze perfekcyjnie. Bywają dni, kiedy czuję się gorzej, ale kolejnego jest już dobrze. Zobaczymy jak długo utrzymywała się będzie taka sinusoida. Kilka dobrych dni przeplata się jednym słabszym. Na szczęście zdarza się tak coraz rzadziej. Wcześniej było odwrotnie – było źle, tylko czasami bywało lepiej. Mam nadzieję, że sytuacja nie ulegnie pogorszeniu i będę mógł skupić się na pracy, a przede wszystkim nie dojdzie do tego, że znów będę musiał przestać trenować.

 

- Kontuzja i długa przerwa przytrafiły Ci się w najgorszym możliwym momencie. Jak Twoją sytuację zmienił fakt, że do drużyny zawitał nowy trener? 

- Poprzedni sztab mnie znał, znał moje możliwości i czeka na twój powrót. Nowy sztab ma wykrystalizowaną „18”, a ja muszę teraz jak najszybciej dojść do formy, a później pokazywać się z jak najlepszej strony. Oczywiście, trener zna twój „rysopis”, wszystkie swoje atuty muszę jednak zaprezentować na treningach.

 

 

- Jak trudny jest powrót do treningów po tak długiej przerwie? Jakie kwestie są w tym przypadku dla Ciebie kluczowe? 

- Zdrowie jest najważniejsze. Już raz znalazłem się w sytuacji, kiedy wróciłem do gry, a po około dwóch tygodniach znów musiałem pauzować. Ważne jest to, aby czuć się dobrze pod względem fizycznym. Tylko wtedy możesz zaprezentować pełnie swoich umiejętności. W moim przypadku dochodzą również kwestie szybkościowe.

 

- Pewność siebie w takich okolicznościach nieco spada?

- W przypadku piłkarza buduje się ją podczas dobrych meczów, czy nawet treningów. To jest najważniejsze dla każdego zawodnika. 

 

- Rozmawiałeś już z trenerem Ricardo Sa Pinto o tym, jaki ma na Ciebie pomysł?

- Do przerwy w rozgrywkach został zaledwie miesiąc. Trener stwierdził, że będzie chciał wprowadzać mnie do składu krok po kroku. Póki co trenuję na pełnych obrotach, ostatnio zagrałem w rezerwach oraz w sparingu. Liczę, że w ostatnich pięciu meczach uda mi się pojawić na boisku, być może nawet więcej niż raz.

 

 

- Jak wyglądają Twoje relacje z innymi napastnikami naszego zespołu: z Carlitosem, Jose Kante czy Sandro Kulenoviciem?

- Nasze relacje są zupełnie normalne (śmiech). W tym momencie nie mam „ciśnienia” na rywalizację. Rywalizuję w większym stopniu ze sobą. Skupiam się na tym, aby wyjść na trening, odbyć go, i żeby po jego zakończeniu było wszystko w porządku z moim zdrowiem.

 

- Kiedy drużyna pod wodzą trenera Sa Pinto się zgrywała, Ty dochodziłeś to zdrowia. Trudno po tak długim czasie przyglądania się z boku wskoczyć do zespołu i “poczuć” filozofię trenera?

- Wiadomo, że jest ciężko. Patrząc głównie na intensywność treningu i czas jego trwania, faktycznie widać różnicę. To jest dla mnie dodatkowe wyzwanie. Gdy wracasz po kontuzji, trzeba włożyć jeszcze więcej wysiłku.

 

- Rundę jesienną w wykonaniu Legii śledziłeś w roli obserwatora. Jakie, Twoim zdaniem, aspekty gry naszego zespołu można pochwalić?

- Trzeba zwrócić uwagę na to, w którym momencie przyszedł nowy trener. Początek był słaby. W pierwszych kilku meczach było widać, że Ricardo Sa Pinto zwiększył obciążenia treningowe, przez co zawodnicy poruszali się na boisku odrobinę gorzej. Myślę jednak, że teraz się już zaadaptowali na tyle, aby normalnie funkcjonować. Musiałbym przypomnieć sobie wszystkie nasze mecze z rundy jesiennej. Są kwestie, które można pochwalić, są jednak również takie, które należy poprawić.

 

 

- Powrót do pierwszego składu Legii, następnie powołanie do reprezentacji. Plan idealny?

- Brzmi to jak plan doskonały. Pierwszy jego punkt zdecydowanie na tak, drugi z kolei to przyszłość. Myślałem już o kadrze i przekonałem się, że nie można wybiegać w nią za bardzo. Może nie na mistrzostwach świata w Rosji, ale liczyłem na to, że właśnie teraz będzie mój moment w reprezentacji Polski. Takie jest życie, zresztą nie tylko piłkarza.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Więcej na temat

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN