Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-02-13 13:33:00
Newsletter

Niezgoda: W szatni nie rozpycham się łokciami

Autor: Krystian Grzelak Fot. Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka
- Rozmawiałem z chłopakami i większość z nich nie pamięta tak mocnych przygotowań. To dobrze, wszystko robimy po to, by na wiosnę wyglądać jak najlepiej - mówi w rozmowie z legia.com Jarosław Niezgoda.

legia.com: Spędziłeś z drużyną już ponad miesiąc. Zdążyłeś się zaadaptować?

Jarosław Niezgoda: - Myślę, że tak, choć wiadomo, że z każdym tygodniem będę się czuł coraz pewniej. Nie skłamię, jeśli powiem, że wszystko jest w porządku. Czuję też, że koledzy są nastawieni do mnie jak najbardziej pozytywnie. Może jeszcze zbyt wcześnie, by mówić o przyjaźniach, ale z każdym staram się zamienić słowo lub dwa. Przez transferem słyszałem głosy, że mogę trafić na - powiedzmy - "różnych" specyficznych zawodników, gwiazdorów, ale teraz mam pewność, że to tylko stereotypy. Ekipa jest w porządku i wszystko idzie w dobrym kierunku.

 

Udało Ci się już przystosować do intensywnych treningów?

- Nieźle trafiłem, co? Rozmawiałem z chłopakami i większość z nich nie pamięta tak mocnych przygotowań. To dobrze, wszystko robimy po to, by na wiosnę wyglądać jak najlepiej. Może i w trakcie pierwszego tygodnia nie było mi łatwo, szczególnie, że wracałem po przerwie spowodowanej kontuzją. Miałem małe problemy z wejściem na pełne obroty, ale z każdym kolejnym dniem czułem się coraz lepiej. W Wiśle Puławy, choć to drugi poziom rozgrywkowy, mogłem poczuć przedsmak tych przygotowań, bo trener potrafił dać nam w kość.

 

 

Teraz już przywykłeś?

- Wytrzymuję to, co się dzieje, ale czuję po sobie, że troszeczkę jeszcze odstaję. Potrzebuję trochę czasu, żeby dorównać pod tym względem chłopakom, którzy pracują z trenerem Czerczesowem od dłuższego czasu. Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia organizmu.

 

W szatni podobno jeszcze nie wychodzisz na pierwszy plan.

- To nie moje miejsce, ja wolę spokojnie usiąść w kącie. Podobnie było w Wiśle Puławy. Nie staram się rozpychać łokciami. Jestem nowy w drużynie, a większość kolegów jest ode mnie starsza. Myślę, że żarty i szaleństwa pozostawię innym.

 

 

Jak podoba Ci się tryb życia piłkarza Legii po powrocie z Malty?

- To dla mnie nowość. Przyjeżdżamy rano, wspólnie jemy śniadanie, następnie przygotowujemy się do treningu i wychodzimy na boisko. Później, gdy wracamy, czeka na nas obiad, po którym się rozjeżdżamy. Jest inaczej, niż w drugiej lidze. Nie da się ukryć. Spędzamy w klubie dużo czasu. Przychodzimy normalnie, jak do pracy.

 

Masz już mieszkanie w Warszawie?

- Na razie mieszkam w hotelu. Co ciekawe, tym samym, co Adam Hlousek. Dzięki niemu nie mam problemów z dojazdem na Legię. Najczęściej i przyjeżdżamy, i wracamy razem. Na razie jednak nie nawiązałem jeszcze bliższych znajomości z chłopakami. W trakcie zgrupowań trzymałem się z Michałem Suchankiem i Robertem Bartczakiem, których teraz jednak nie ma w pierwszej drużynie. Powoli będziemy zapoznawać się też z innymi chłopakami.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN