Legia Warszawa
vs Rangers F.C.
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-11-27 13:00:00
Newsletter

Panel Ekspertów: Pęd do odrabiania strat

Autor: Marcin Węcławek, Jakub Jarząbek Fot. Mateusz Kostrzewa
Spotkanie we Wrocławiu już za kilka godzin! Zapraszamy do przedmeczowego Panelu Ekspertów. Specjalnie dla Legia.com wypowiadają się Piotr Włodarczyk, były napastnik Legii z epizodem w Śląsku i Przemysław Iwańczyk, komentator i prezenter Polsat Sport

Za nami mecz z Borussią Dortmund. Dużo bramek, sytuacji, wrażeń – jak podsumowałbyś to spotkanie na spokojnie, gdy już opadły emocje?

 

Piotr Włodarczyk: - Legioniści bardzo odważnie walczyli o piłkę, przez cały czas grali, nie było ani chwili zwątpienia, ani murowania bramki. Chcieli grać swoje, to, co im wychodzi. Porażka w tym spotkaniu była wkalkulowana. Wyszło 4:8, trochę dużo straconych bramek, za to cztery udało się strzelić. Na pewno spotkanie było fajne do oglądania, a piłkarzom dało dużo doświadczenia i nauki.  

 

Przemysław Iwańczyk: - Trudno o wnioski, bo nie sposób powiedzieć, że Legia zagrała swój futbol, czy Borussia zaprezentowała się tak, jak zwykle. To było tyle meczów, ile goli – dwanaście spotkań w jednym meczu. Co bramka, to osobna historia, z obu stron. Spotkanie absolutnie nie dające się zakwalifikować do tych, które są materiałem do analizy, poza wybranymi sytuacjami. Ten mecz był dziwny i koniec. Lepiej przegrać 4:8, niż 0:4. Zwłaszcza, że w historii chyba nie było takiej sytuacji, że drużyna traci osiem goli, a dwóch jej zawodników trafia do jedenastki kolejki. Mówimy przecież o Lidze Mistrzów UEFA, a takie wyniki charakteryzują mecze amatorów, czy dzieci.

 

 Mecz ze Śląskiem będzie trzecim wyjazdowym spotkaniem Legii z rzędu, i to  w dość krótkim czasie. Czy może mieć to wpływ na jego przebieg?

 

Piotr Włodarczyk: - Myślę, że nie, że są dobrze przygotowani, co widać po rewelacyjnych drugich połówkach za Jacka Magiery. Tak to zresztą jest na świecie,  że wszystkie najlepsze drużyny grają co trzy dni.  Nie ma co ukrywać, że piłkarze też tak wolą – mniej trenowania, więcej grania.

 

Przemysław Iwańczyk: - Mamy do czynienia z profesjonalistami. Do Wrocławia jest blisko – umówmy się, że to nie jest dystans, który zrobi komuś coś złego. Legia w lidze wróciła na właściwe tory. Za trenera Magiery ma pięć zwycięstw i jedną porażkę, budujące 3:3 z Realem Madryt więc to, że mecz będzie we Wrocławiu nie ma znaczenia.

 

Legia chyba teraz w lidze nie patrzy, nie zastanawia się i nie kalkuluje. Widzę pęd do odrabiania strat, tak żeby na koniec roku dystans do lidera był jak najmniejszy. Mam wrażenie, że drużyna chciałaby grać co trzy dni, tak żeby wspomniane straty jak najszybciej odrobić. Oni są na to gotowi.

 

W jakiej formie psychicznej mogą być zawodnicy po meczu w Dortmundzie?

 

Piotr Włodarczyk: -  Nie martwiłbym się o to. Wróciła im radość grania, cieszą się piłką, chcą w nią grać. A przegrana nie była zaskoczeniem.

 

Przemysław Iwańczyk: - Od strony psychologicznej na pewno mecz w Dortmundzie można fragmentami potraktować jako materiał będący fundamentem poprawy dyspozycji psychicznej. Ja po meczu z Realem, ale tym w Madrycie, powiedziałem, że takie starcie, pojedyncze zagrania, sekwencje dobrych akcji  - jak na przykład Bereszyński kontra Ronaldo - dają drużynie pewność siebie.  Tak jakby kogoś, kto uczy się na prawo jazdy i zdaje egzamin w Sieradzu, wysłać potem do zakorkowanej Warszawy. Po powrocie jest absolutnie pewien tego, co robi, zmierzył się z tyloma sytuacjami, że nic go nie zaskoczy. Podobnie jest z Legią.

 

Zespół fajnie zareagował po tym meczu. Zwłaszcza Radosław Cierzniak, z którym czytałem wywiad. Nie spodziewałem się takiej otwartej postawy i reakcji na mecz, który mu nie wyszedł. To nie jest antybohater tragiczny, gdyż zdaję sobie sprawę, jak może czuć się ktoś, kto mało gra i nie ma obycia. Przypomnę, jak zachowywał się Arkadiusz Malarz wchodząc kiedyś do bramki. W Cierzniaku dostrzegam podobną analogię. Pytanie tylko, czy mecz w Dortmundzie powinien być akurat tym, w którym dostał szansę. To było trochę szachowanie emocjami i odpowiedzialnością.

 

Pytanie o personalia – w Dortmundzie Legia zagrała składem, który można określić, jako dosyć eksperymentalny. Na jakie zestawienie zdecydowałbyś się w niedzielę? Twoim zdaniem Aleksandar Prijović zostanie w składzie kosztem Nemanji Nikolicia?

 

 

Piotr Włodarczyk: - „Prijo” zasłużył sobie na grę w pierwszym składzie. Strzelił dwie bramki Borussii, mógł trzy, bo miał bardzo dobrą sytuację i szkoda, że nie trafił. Ale jego wejścia na boisko za kadencji Jacka Magiery zawsze wiążą się z czymś efektywnym. A Nikolić? Z Dortmundu wrócił z bramką, zrobił co do niego należy. Czy trener wystawi jednego i drugiego? Nie mam pojęcia.

 

Przemysław Iwańczyk: - Jednego można być pewnym – przy wyborach personalnych trenera Magiery i jego sposobu zarządzania grupą, szansy nie dostanie Langil. Mówiąc zupełnie serio, skład obrony jest jednak oczywisty – Pazdan, Rzeźniczak, Bereszyński i po lewej stronie dla mnie Broź, jeżeli Hlousek jest kontuzjowany. Miałbym dylemat w drugiej linii. Ofoe to jest lider środka pola, nie jestem w stanie jej wyobrazić sobie bez Guilherme, mimo tego, że zagrał on w Dortmundzie zły mecz. Do tego Radović – to trzy kluczowe postacie. Pytanie, kogo wziąć na drugie skrzydło – chyba byłby to Kucharczyk. A na defensywnej pomocy Michał Kopczyński. Sądzę, że on jest teraz w lepszej formie od Jodłowca. Miałem okazję z nim porozmawiać ponad godzinę – ma nieprawdopodobny pęd do tego, żeby to miejsce zatrzymać dla siebie.

 

Brakowało ostatnio Thibault Moulina. To zawodnik szalenie niedoceniany. Gracz bez spektakularnych osiągnięć, ale bardzo potrzebny. Daje poczucie bezpieczeństwa – gra 50 na 50 – połowę do przodu. Jeżeli go nie będzie, to postawiłbym na Guilherme w środku pola.

 

A z przodu? Rzeczywiście jest wielki dylemat. Znając konsekwencję Jacka Magiery – nie może nie dać okazji do występu Prijoviciowi. Byłoby to wbrew logicznym zasadom, jakimi się kieruje i kierował wcześniej. Chociażby wtedy, gdy Hamalainen dostał szansę po tym, jak strzelił gola Lechowi. Sądzę, że zagra Prijović.

 

W ostatnich kilku meczach Śląsk pokazał się z lepszej strony, co poskutkowało awansem na ósme miejsce w tabeli. Kogo byś wyróżnił w tej drużynie i jakie są jej atuty?

 

 

Piotr Włodarczyk: - Myślę, że Śląsk nie zagra otwartej gry i będzie szukał swojej szansy w kontrataku, Morioka to niezły zawodnik, potrafi strzelić bramkę, ale siłą drużyny jest raczej to, że jest wyrównana. Legią będzie przy piłce, starając się dominować, atakować, prowadzić grę, broniąc inaczej niż w Dortmundzie. Spodziewałbym się meczu jak w Białymstoku, tyle, że z mniejszą ilością goli.

 

Przemysław Iwańczyk: - Jeśli chodzi o zawodników, to są raczej stałe elementy programu i nazwiska, które pojawiają się regularnie. Wystarczy sięgnąć do ostatnich meczów. Bardziej obawiam się strony mobilizacyjnej. Zaszły duże zmiany w klubie. Pojawił się dyrektor Adam Matysek, ma inne spojrzenie i może wywołać odpowiednią mobilizację.

 

Tak jak mówi Magiera – patrzymy na siebie, nie patrzymy na innych. To jest styl Legii i podejście, którego brakowało za Hasiego. Ważne jest narzucenie swojego stylu, a nie dostosowanie się do rywala. Oby tak dalej.

 

To kolejne wyjazdowe spotkanie Legii, na którym na stadionie rywala spodziewana jest dużo większa frekwencja, niż podczas innych meczów. Jak bardzo taka sytuacja jest ważna z punktu widzenia piłkarzy?

 

 

Piotr Włodarczyk: - Rozumiem, że jak na Wrocław to duża frekwencja i może piłkarzy Śląska ponieść, ale Legii nie zdeprymuje, bo a grała dla publiczności większej niż dwudziestotysięczna nie jest dla niej niczym nowym. Ja bym chciał, żeby na stadionie, na którym rozgrywano Euro, tych ludzi było czterdzieści tysięcy.

 

Przemysław Iwańczyk: - To może być deprymująca sytuacja przede wszystkim dla gospodarza. To dla nich będzie odstępstwo od normy. Legię to powinno tylko nakręcić, a Śląsk postawić pod presją. Ten ciężar będzie na nich spoczywał, bo to od nich kibice będą oczekiwać zwycięstwa. Dla Legii to tylko plus.

 

Jaki w takim razie typujesz wynik spotkania?

 

 

Piotr Włodarczyk: - 2:1 dla Legii

 

Przemysław Iwańczyk: - Patrząc na mecz z Jagiellonią, która jest lepszym zespołem od Śląska – wygra to Legia, co najmniej dwiema bramkami.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN