Legia Warszawa
vs Lechia Gdańsk
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-08-23 16:55:00
Newsletter

Panel ekspertów: Postawić kropkę nad "i"

Autor: Legia.com Fot. Włodzimierz Sierakowski, Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii
Rewanżowy mecz z Dundalk FC odbędzie się równo 21 lat po tym, jak Legia Warszawa pokonała na wyjeździe IFK Goeteborg i po raz pierwszy w historii znalazła się w europejskiej elicie. W dzisiejszym panelu ekspertów gościmy dwóch uczestników tamtego meczu - Jacka Zielińskiego oraz Mirosława Jabłońskiego, który był asystentem trenującego wówczas zespół Pawła Janasa.

Legia ma szansę przejść do historii i awansować do Ligi Mistrzów jako pierwszy polski zespół od dwudziestu lat. Czy da się porównać obecną drużynę Wojskowych do tej, która grała w Champions League w sezonie 1995/96?

 

Jacek Zieliński: Trudno jest porównać te drużyny, bo dzisiaj gra się w piłkę inaczej niż wtedy. Myślę, że wówczas piłkarze mieli większe umiejętności indywidualne, ale teraz mamy większy postęp, jeżeli chodzi o taktykę. Największą różnicą, która rzuca się w oczy, jest fakt, że wtedy cały zespół był zbudowany z polskich zawodników, a dzisiaj dużo więcej jest w Legii obcokrajowców.

 

Mirosław Jabłoński: W tej chwili jest problem, żeby ocenić tę drużynę. Trudno się zorientować w jej sile – wygląda na to, że ten zespół, który gra w lidze, jest rezerwowym, a podstawowy skład gra w pucharach. Zespół, który my mieliśmy składał się z zawodników, którzy drugi rok grali ze sobą, a obecna Legia jak widać, jest jeszcze w budowie. Do tamtej drużyny dochodzili tylko poszczególni zawodnicy. Obecna wciąż się tworzy, tamtą trzeba było tylko lekko doinwestować. Nieskromnie powiem, że tamten zespół był silniejszy.

 

 Jacek Zieliński.

 

Ewentualny awans do Ligi Mistrzów to efekt kilku lat systematycznej pracy i regularnego zdobywania punktów do rankingu UEFA dzięki grze w Lidze Europy, przez co Legia była rozstawiona w ostatniej fazie eliminacji. Jak ocenia pan tę cierpliwość i brak prób szturmowania bram LM poprzez szastanie pieniędzmi?

 

Jacek Zieliński: Jestem zwolennikiem systematycznej pracy i systematycznego wzmacniania zespołu. Zawsze gdy poziom drużyny się podnosi, czterech czy pięciu piłkarzy zaczyna odstawać od reszty i potrzebne są wzmocnienia, aby dalej budować siłę. Stabilne podstawy - jestem jak najbardziej na tak. Dopiero gdy mamy naprawdę mocną drużynę, można do niej dołożyć jedną czy dwie gwiazdy. Wtedy one będą pasować do zespołu, będzie można je wykorzystać w pełni.

 

Mirosław Jabłoński: Jeżeli chce się grać w Lidze Mistrzów, to trzeba w zespół zainwestować, nic samo z siebie nie przychodzi. Legia miała dobre warunki do przygotowania się na ten awans, niewiele brakowało do niego wcześniej, chociażby trzy lata temu, kiedy uniemożliwiły jej to remisy w meczach ze Steauą Bukareszt. Legia to jest Legia, co roku reprezentuje Polskę w pucharach i zdobywa punkty rankingowe. To jest zespół ograny i to procentuje. Brakuje jeszcze trochę stabilizacji, ważni zawodnicy za często odchodzą z drużyny, przez co ona nie może się jeszcze bardziej zgrać. To jest różnica między zespołem, który my mieliśmy, a tym który jest obecnie.

 

Pierwszy mecz z Dundalk nie należał do pięknych, ale wynik się zgadzał. Czy pańskim zdaniem o zwycięstwie Legii zdecydowało duże europejskie doświadczenie, znacznie większe niż to, które posiadają gracze mistrza Irlandii?

 

Jacek Zieliński: Są różne teorie. Na pewno Legia nie trafiła na najmocniejszych rywali - najlepszy był AS Trencin, który grał bardzo dobrze, ale nieskutecznie. Myślę, że to nie tylko zasługa doświadczenia zbieranego w europejskich pucharach, ale na przykład świetnie broniącego ostatnio Arka Malarza.

 

Mirosław Jabłoński: Zdecydowanie. Między zawodnikami obu drużyn jest różnica dwóch klas jeśli chodzi o doświadczenie. Legia może stylem nie zachwyca, ale jest to pokłosie tego, że ten zespół się dopiero tworzy. W Dublinie rozumiał się on tym lepiej, im dłużej trwało spotkanie, formacje zaczęły się zazębiać i funkcjonować. Dzięki temu różnica klas między zespołami była widoczna.

 

 Mirosław Jabłoński.

 

Jakie spotkanie oczekuje pan zobaczyć we wtorek przy Łazienkowskiej? Czy Legia postawi kropkę nad "i" i przejdzie do historii polskiego futbolu?

 

Jacek Zieliński: Jestem absolutnie pewien, że uda się postawić kropkę nad "i". Gramy z przeciętnym zespołem, który w polskiej lidze nie byłby w czołówce. Być może właśnie takim jednym meczem piłkarze i drużyna Legii zaczną budować tę pewność siebie, o której wspominałem wcześniej.

 

Mirosław Jabłoński: Nikt nie wyobraża sobie innego scenariusza, niż awans Legii. Wcześniej nie do końca w to wierzyłem, ale wszystko się szczęśliwie ułożyło i awans jest w zasięgu legionistów. Zostało pół kroku, żeby awansować do Ligi Mistrzów.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN