Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-03-16 12:00:00
Newsletter

Panel ekspertów: Zgodne 3:0!

Autor: Krystian Grzelak Fot. Mateusz Kostrzewa
Przed nami początek rywalizacji o finał rozgrywek o Puchar Polski. Wieczorem Legia Warszawa zmierzy się przy Łazienkowskiej z Zawiszą Bydgoszcz. Tematy związane z tym meczem poruszyliśmy w gronie naszych ekspertów.

Tym razem w swoimi przewidywaniami na temat starcia w rozgrywkach pucharowych podzielili się z nami doskonale wszystkim znany Marcin Żewłakow (były reprezentant Polski) oraz Filip Kapica (2AngryMen / Rock Radio). Oddajemy im głos!

 

W teorii rezultat meczu z Zawiszą powinien być łatwy do przewidzenia - lider Ekstraklasy gra z pierwszoligowcem. No właśnie... ''powinien'' - rozgrywki pucharowe podobno rządzą się swoimi prawami. Czy to prawda?

 

Marcin Żewłakow: - Nie spodziewam się żadnej sensacji. Z całym szacunkiem dla pierwszoligowca, ale na stadionie Legii Warszawa, w tym momencie i przy takiej dyspozycji gospodarzy - o sukces dla Zawiszy będzie bardzo trudno. Dla mnie stuprocentowym faworytem są ''wojskowi''. Nie wiem, czy przypadkiem to spotkanie nie ma załatwić losów tego dwumeczu.

 

Filip Kapica: - Rozgrywki pucharu kraju przybierają często w silniejszych ligach karykaturalny wymiar. Wystarczy spojrzeć na Włochy - w tym sezonie do półfinału dociera trzecioligowa Alessandria. W Hiszpanii Real wypada za nieuprawnionego zawodnika. W Anglii w zeszły weekend pożegnaliśmy Chelsea i Arsenal. A w Polsce? Co roku zaglądamy w drabinkę, a tam w każdej rundzie: Legia, Legia, Legia. Aż do finału. Nie wierzę, żeby Zawisza był w ogóle zdolny się jej postawić.

 

Czy Waszym zdaniem istnieje obawa, że piłkarze Legii myślami będą nie na boisku przy Łazienkowskiej, tylko już w Poznaniu - w związku z sobotnim meczem z Lechem?

 

Marcin Żewłakow: - Nie sądzę. Myślę, że piłkarze Legii postarają się, by nie skomplikować sobie życia przed meczem przez wpadkę w pucharze, która siedziałby im w głowach. Spodziewam się, że podejdą zadaniowo: teraz jest operacja ''Puchar Polski'', a później dopiero hit Ekstraklasy. W takich sytuacjach sprawdza się tylko jedna droga: krok po kroku. Nawet jeśli one nie są największe, to sprawiają, że w przyszłości będzie o wiele łatwiej.

 

Filip Kapica: - Nieciecza otworzyła chyba oczy wszystkim w klubie. Ba, piłkarze muszą mieć teraz te oczy dookoła głowy, bo do końca sezonu po prostu - po ludzku - nie wypada im się już tak głupio poślizgnąć. To nie przystoi, gdy grają dla takiego klubu. Rosyjski trener już o to zadba.

 

Czy to możliwe, że trener Stanisław Czerczesow wystawi kilku zawodników, którzy dotąd grali nieco mniej, mimo że stawką meczu z Zawiszą jest awans do finału Pucharu Polski?

 

Marcin Żewłakow: - Wydaje mi się, że tak. Myślę, że pierwsza jedenastka nie musi być uzbrojona tak, jak będzie to wyglądało w Poznaniu. Wszystko z racji tego, że mecz odbywa się w Warszawie, a rywalem jest mniej renomowana drużyna. Szansę może dostać dwóch - trzech zawodników, którzy grali nieco mniej. Wszystko na zasadzie: "Myślisz o meczach ligowych? Pokaż w pucharze, że na nie zasługujesz".

 

Filip Kapica: - Juventus teoretycznie miał w weekend spacerek z Sassuolo, a Massimiliano Allegri wystawił najsilniejszy skład, mając w perspektywie Bayern w Lidze Mistrzów w środku tygodnia. I stracili w ten sposób Marchisio i Dybalę. Po Legii nie spodziewam się wielkich rotacji. Widzę tu dylematy na zasadzie: Pazdan, czy Rzeźniczak. Kosmetyka i drobne zmiany. Wszystko zależy od tego, do jakiego stopnia Czerczesow będzie chciał minimalizować ryzyko kontuzji u podstawowych graczy.

 

Legia ma szansę na dziesiąty mecz z rzędu bez porażki na własnym stadionie. Możemy już powoli mówić, że przy Czerczesowie Łazienkowska znów staje się twierdzą nie do zdobycia?

 

Marcin Żewłakow: - Piłkarze na pewno odczuwają to, że grają u siebie. To jest o wiele większy komfort. Każdy kolejny zwycięski mecz utwierdza zawodników w przekonaniu, że grając przy Łazienkowskiej, nic strasznego im się nie stanie. To jest bardzo pomocne. Na mecze u siebie się czeka. Myślę, że to mały plusik po stronie trenera Czerczesowa - dzięki temu zapewnił odrobinę komfortu swoim graczom.

 

Filip Kapica: - Jeśli Legia nie zdobędzie w tym roku mistrzostwa Polski, to już ostateczny dowód na to, że ligowe wyniki przypominają losowanie na chybił - trafił w Lotto. Legia - najsilniejsza, wzmocniona w zimie, już po zimnym prysznicu. Trenerzy zwykli mówić, że niektóre bolesne porażki przydarzają się w dobrym momencie. I takie baty od - tak, znowu mowa o tym zespole - Niecieczy, malutkiego klubu, otwierają oczy i zmuszają do tego, by być ostrożnym i skoncentrowanym. Ja na miejscu wszystkich kibiców chłodziłbym już szampany, choć oni mają pewnie w głowie jeszcze demony przeszłości, jak na przykład słynny już mecz sprzed paru lat z Lechią w Gdańsku. Ale to już było i nie ma prawa wrócić.

 

Gdyby Legii udało się awansować do finału, z kim lepiej byłoby się zmierzyć na Narodowym - z zaprzyjaźnionym kibicowsko Zagłębiem Sosnowiec, czy z największym rywalem - Lechem Poznań?

 

Marcin Żewłakow: - Zależy, czy mówimy o szerokim spektrum kibiców, czy o fanach Legii. Wiadomo, że dla tych drugich wymarzonym rywalem byłoby Zagłębie. Po pierwsze - mecz przyjaźni, po drugie - teoretycznie łatwiejszy przeciwnik. Dla widowiska, rozgłosu i prestiżu lepszy byłby natomiast Lech Poznań. Mam nadzieję, że Zagłębie się nie obrazi, ale na tę chwilę Lech jest nieco wyżej notowany. Ponadto byłaby to ciekawa konfrontacja w odniesieniu do ubiegłorocznego finału, w którym Legii udało się zwyciężyć.

 

Filip Kapica: - Tylko Lech. Ze względu na emocje, otoczkę, animozje i gorączkę. To łatwy wybór dla bezstronnego fana. Gdyby jeszcze Zagłębie było wielkim, choć nieco podupadłym klubem - to co innego. Wyobraźmy sobie na przykład finał Manchesteru United z Leeds United. To byłby ogień! A mecze przyjaźni są fajne, ale... tylko dla tych przyjaciół.

 

Przewidywany wynik.

 

Marcin Żewłakow: 3:0.

 

Filip Kapica: 3:0.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN