Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-11-02 15:30:00
Newsletter

Panel Naczelnych: Bezbłędnie egzekwować potknięcia

Autor: Marcin Węcławek, Jakub Jarząbek Fot. Mateusz Kostrzewa
Pytaliśmy już o zdanie ekspertów od hiszpańskiego futbolu. Przyszedł czas na redaktorów naczelnych Realmadryt.pl i Legia.com. Przed Wami Mateusz Wojtylak i Łukasz Kowalski.

Po meczu w Madrycie w mediach dominowały skrajne opinie. Legia podjęła walkę z obrońcą Pucharu Europy, prezentując długo równorzędną walkę, jednak zdaniem części krytyków porażka 1:5 nie przyniosła Klubowi powodów do dumy. A ty jak odebrałeś tamto spotkanie? 

 

Mateusz Wojtylak: Może zabrzmieć to brutalnie, ale myślę, że nie wypada mówić o dumie, gdy przegrywa się czterema golami. W mojej opinii Real nie zagrał tego meczu na maksa i piłkarze momentami wręcz spacerowali po murawie. Legia miałaby powody do dumy, gdyby potrafiła to wykorzystać. Gdyby któraś z kontr zakończyła się drugim lub nawet trzecim golem. Ale tak nie było i w ostatecznym rozrachunku wszystko weryfikuje rezultat na tablicy, a ten nie wyglądał zbyt korzystnie. Na pewno Legia nie powinna mieć też powodów do smutku, bo takim lub podobnym wynikiem kończy się średnio co drugi domowy mecz Realu, często z lepszymi zespołami.

 

Łukasz Kowalski: Legia stanęła naprzeciw jednej z najlepszych futbolowych jedenastek świata. I grała, a nie potulnie dostawała baty, co wielu jej wróżyło. Przegrała wysoko, ale zagrała otwartą piłkę. Co by było, gdyby Odidja i Jodłowiec wykorzystali swoje szanse z początku meczu? To oczywiście gdybanie, wynik poszedł w świat, ale ja byłem z piłkarzy Legii dumny. Real moim zdaniem sobie tego meczu nie odpuścił, był natomiast mocno zdziwiony postawą Wojskowych. Legia na pewno wyniosła z tego meczu cenną lekcję: na tym poziomie rozgrywek trzeba bezbłędnie egzekwować potknięcia przeciwnika. I wtedy wygrywa się czterema bramkami.

 

W ostatnim meczu z Alaves przebudził się Cristiano Ronaldo. Portugalczyk strzelił trzy gole, tym samym odpowiadając na medialne publikacje o rzekomym kryzysie jego formy. Czy popularny CR7 może być w Warszawie jeszcze groźniejszy dla obrońców Legii, niż w meczu w Madrycie? 

 

MW: Nie mam pewności, czy ten hattrcik może być zwiastunem powrotu do wysokiej formy i jako kibic Realu boję się, że to jedynie przebłysk, a na moment, w którym Cristiano odpali, będzie trzeba jeszcze trochę poczekać. Widać wyraźnie, że na Portugalczyku odbija się brak okresu przygotowawczego, który przegapił w pełni z powodu kontuzji. Nie oznacza to jednak, że Ronaldo nie można się obawiać. Bo wręcz trzeba i to z bardzo prozaicznego powodu – Leo Messi zaczyna powoli odjeżdżać w walce o tytuł najlepszego strzelca tej edycji Ligi Mistrzów, a nie trzeba nikogo przekonywać, że rywalizacja z Argentyńczykiem działa na Cristiano podwójnie motywująco.

 

ŁK: Cristiano Ronaldo jest najlepszym piłkarzem świata i zawsze będzie stanowił zagrożenie dla obrony każdej drużyny, z którą przyjdzie Realowi rywalizować. Nie jest jednak nadczłowiekiem i można go wyłączyć z gry. Przypomnę tylko Euro 2016…

 

Kontuzje mocno przetrzebiły blok obronny madryckiego zespołu – do kontuzjowanego Sergio Ramosa dołączył Pepe, a także prawdopodobnie Carvajal. Jak w związku z tym Zinedine Zidane zestawi defensywę swojej drużyny na to spotkanie?

 

MW: Z Carvajalem jest już chyba wszystko OK, bo przyleciał do Warszawy i normalnie trenował wczoraj z drużyną, a nawet jeśli by go zabrakło, na prawej stronie gotowy do gry jest Danilo. Większy problem stanowi to, że zabraknie Marcelo i prawdopodobnie będzie musiał zastąpić go Coentrão, który w tym sezonie grał tylko pół godziny i to z trzecioligowcem. A jeszcze większym kłopotem może być środek obrony, gdzie zagrają pewnie Varane i Nacho, a wielu kibiców wyryło sobie w pamięci obraz tego duetu, gdy Real kompromitował się na Vicente Calderón i przegrywał 0:4.

 

ŁK: Nie jestem ekspertem od Primera Division, ale nazwiska, które wymienił redaktor Wojtylak budzą szacunek zarówno w dobrej, jak i nieco słabszej formie. Nie ma jednak na świecie obrońcy, którym odpowiednio przygotowany i zmotywowany ofensywny zawodnik nie byłby w stanie zakręcić…

 

W meczu w Madrycie trener Jacek Magiera zaskoczył ustawieniem z Michałem Kucharczykiem w ataku, którego w trakcie meczu w tej roli zmienił Miroslav Radović, a "Kuchy" zaczął grać bardziej z boku. Czy w meczu Warszawie możemy być świadkami podobnego manewru, czy też w obliczu dobrego występu w meczu z Koroną duetu Nikolić-Prijović wystawiłbyś "na szpicy" któregoś z tej dwójki?

 

MW: Nie będę ściemniał, że jestem jakimś ekspertem od Ekstraklasy, ale to co dla fana Legii może okazać się zaskakującym pomysłem na mecz, niekoniecznie musi być tak samo odbierane przez piłkarzy Realu. Królewscy raczej skupią się na swojej grze i z całym szacunkiem, ale jakoś nie chcę mi się wierzyć, żeby na przykład Carvajal gorączkowo analizował grę skrzydłowych czy napastników Legii.

 

ŁK: Jestem przekonany, że w Warszawie Jacek Magiera postawi na ofensywny wariant gry. Nie ma innego wyjścia. Ja osobiście stawiałbym na Miro Radovicia, bo to boiskowy lis, który znakomicie znosi presję przeciwnika i ma w swoim zawodowym emploi wiele niestandardowych rozwiązań ofensywnych. Prijović doskonale zagrał z Koroną Kielce i z pewnością przy dobrej dyspozycji będzie brany przez trenera Magierę pod uwagę, choć nie wiem, czy wyjdzie w podstawowej jedenastce.

 

Jaki w takim razie może mieć przebieg to spotkanie rewanżowe, biorąc pod uwagę mecz w Madrycie oraz obecną formę i sytuację kadrową?

 

MW: Nie stawiam Legii na straconej pozycji i nie zdziwię się, jeśli ten mecz skończy się remisem lub jedynie skromną wygraną Realu. Raczej nie spodziewam się pogromu, bo wiem, jak Real gra czasami w wyjazdowych meczach z teoretycznie słabszymi przeciwnikami. W ostatnich trzech latach wyjazdowe mecze z outsiderami z grupy to kolejno 2:0 z Malmö, 2:1 z Łudogorcem i 2:0 z Kopenhagą, a Bułgarzy nawet prowadzili. Da radę powalczyć z Realem u siebie, a przy odrobinie szczęścia nawet urwać mu punkty.

 

ŁK: Legia zagra ofensywnie, bo nie ma nic do stracenia. Z drużynami takimi jak Real nie można stawiać na grę obronną, bo to się zawsze źle kończy. Królewscy Wojskowych nie zlekceważą, bo z pewnością chcieliby mieć komplet punktów po tym meczu i już spokojnie przygotowywać się do pucharowej wiosny, ale wierzę w to, że nasi zawodnicy pokażą swoje maksimum. Taki dwumecz gra się czasami tylko raz w życiu, postawa z pierwszego meczu wstydu im nie przynosi, ale z pewnością można to rozegrać z lepszym wynikiem.

 

Zanim na boisku pojawią się pierwsze zespoły Legii i Realu, w Ząbkach swój wielki mecz rozegra młodzieżowa drużyna Legii. W meczu UEFA Youth League w Madrycie pokazała się z bardzo dobrej strony, do końca walcząc o zwycięstwo. Czy spotkanie rewanżowe będzie mieć podobny przebieg, a może nawet legioniści są w stanie pokonać utytułowanego rywala?

 

MW: Pewnie, że są w stanie, bo w Madrycie zagrali naprawdę świetnie. Problem Legii jest taki, że nawet wśród tych młodzików jest mnóstwo indywidualności, które potrafią z piłką wszystko. Młoda drużyna Realu zagrała też fantastyczny mecz w ostatni weekend i rozbiła w derbach Atlético 6:1, a w ligowej tabeli jest na pierwszym miejscu i przegrała tylko jeden mecz z dziesięciu, strzelając przy tym ponad czterdzieści goli. To robi wrażenie.

 

 ŁK: W Madrycie młoda Legia mogła z Realem wygrać. Zabrakło szczęścia i znów zemściły się na naszych juniorach niewykorzystane sytuacje… Wierzę w to, że rewanż będzie udany.

 

 Jakie w takim razie przewidujesz rezultaty obu konfrontacji madrycko-warszawskich?

 

MW: Nie lubię typować wyników, bo nigdy nie trafiam, ale myślę, że mimo wszystko oba mecze minimalnie wygra Real.

 

ŁK: Cóż, ja ostatnio też nie mogę trafić. Jedno wiem na pewno – obie Legie pokażą się z dobrej strony.

 

  

Przeczytaj PANEL EKSPERTÓW  z Tomaszem Ćwiąkałą i Jakubem Kręcidłą


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN