Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-01-18 13:30:00
Newsletter

Pasquato: Legia, to oferta nie do odrzucenia

Autor: Iza Kruk Fot. Mateusz Kostrzewa
W naszym kraju jest dopiero kilka miesięcy, ale zadomowił się już w nim na dobre. Tryska humorem i radością zarażając nimi innych. „Mamy najpiękniejszy zawód świata, niczego nam nie brakuje, nie mamy więc powodu do smutku” – mówi pomocnik Legii Cristian Pasquato. Zapraszamy do rozmowy z Włochem, w której nie wchodzimy nawet na chwilę na boisko.

 

Legia.com: - Rozumiesz już trochę po polsku?

 

Cristian Pasquato: - Kilka słów...

 

- Jakich?

 

- Siema, cześć, panowie, dzień dobry, dziękuję, bardzo dobrze, prawa, lewa... Są to słowa, które przydają mi się na boisku.

 

- Mieszkasz w Polsce bez swojej rodziny, ale często widzę, jak rozmawiasz z bliskimi przez telefon.

 

- Tak.

 

- Opowiesz nam o nich?

 

- Już ubiegły rok spędziłem sam, mieszkając w Rosji. Ten czas był na pewno wyjątkowym doświadczeniem, ale po 10 latach małżeństwa musieliśmy przeżyć rozłąkę z żoną. Było bardzo trudno wyjechać, teraz było podobnie.

 

- W jakim wieku są Twoje dzieci?

 

- Córeczka ma dwa lata, a synek sześć. W tym roku poszedł do szkoły we Włoszech, uznałem więc, że to będzie najlepsze, a raczej najmniej uciążliwe dla nich rozwiązanie. W obecnych czasach mamy jednak telefony, możemy w każdej chwili do siebie zadzwonić, zobaczyć się. Dla mnie to bardzo ważne.

 

 

- Pomijając rodzinę, czego najbardziej brakuje Ci w Polsce? Muzyki, kuchni, słońca?

 

- Niczego. Mam tu wszystko. Poznałem w Warszawie wielu Włochów. Jeden z nich jest restauratorem, często się widujemy. Czuje się dzięki temu jak w domu.

 

- A jak smakuje Ci polska kuchnia? 

 

- Powiem szczerze, że poza pierogami nie miałem okazji jeszcze niczego spróbować.

 

- Dlaczego?

 

- Pierogi spróbowałem na stadionie, w naszej klubowej stołówce i muszę powiedzieć, że naprawdę bardzo mi smakowały.

 

- A żurek?

 

- Nie, nie próbowałem. Nie to, że nie chciałem, po prostu tak się składa, że zazwyczaj odwiedzam dobrze znane mi miejsca. Poza tym obowiązuje nas ścisła dieta i nie możemy sobie na zbyt wiele pozwolić. Mam jednak nadzieję, że będzie taka okazja.

 

- A muzyka?

 

- Słucham jej często.

 

- Laura Pausini czy Eros Ramazotti?

 

- Bardzo lubię włoska muzykę. Słucham zawsze takiej, która odpowiada mojemu nastrojowi.

 

 

- Powiedz dlaczego akurat Polska i dlaczego Legia?

 

- Nie ma jakiejś głębszej przyczyny. Pojawiła się taka możliwość. Pamiętam, że gdy otrzymałem ofertę z Legii, mieliśmy jeszcze możliwość grać w Lidze Mistrzów UEFA. Niestety, nie udało się, tak jak w przypadku Ligi Europy UEFA, ale dla mnie Legia to niewątpliwie okazja nie do odrzucenia - gra w pucharach, to dla zawodnika wyzwanie. Tutaj co roku gra się o najwyższe cele. Zdobycie mistrzostwa, a potem puchary europejskie. Top.

 

- Co Cię zaskoczyło w Legii?

 

- Stadion i kibice. Słyszałem o nich wiele, oglądałem nagrania, ale kiedy mogłem to zobaczyć z perspektywy boiska, kibice i atmosfera okazały się czymś nieprawdopodobnym. Ambicje klubu, jego organizacja, niczego nam tu nie brakuje. Jesteśmy najlepszym polskim klubem, o wszystkim mogę mówić w samych superlatywach.

 

- Kto jest Twoim najlepszym kolegą w drużynie? 

 

- Zakolegowałem się z Armando Sadiku, on też mówi po włosku, spędzamy razem dużo czasu. Ale lubię wszystkich. Każdy ma wyjątkową osobowość, wszyscy chętnie pomagają. Możemy pogadać po angielsku, wiec nie mamy problemów z komunikacją.

 

 

- Cały czas się uśmiechasz. Jesteś żartownisiem, jak „Jędza”?

 

- Jędza to top. Żałuję, że nie znam polskiego, bo często widzę i słyszę, jak wszyscy się śmieją, a ja nie mogę dołączyć do żartów. Nad tym ubolewam. Ogólnie można powiedzieć, że jestem słoneczną osobą, lubię się śmiać i żartować, być zawsze radosnym. Mamy najpiękniejszy zawód świata, niczego nam nie brakuje, nie mamy więc powodu do smutku.

 

- Możesz teraz pozdrowić naszych kibiców, przesłać im trochę słońca.

 

- Tak, jest tu pięknie, ale nie mogę się doczekać powrotu, kiedy zdobędziemy mistrzostwo, wrócimy na naszą ścieżkę i razem z kibicami będziemy świętować wspólnie 20 maja. Pozdrawiam!

 

Zgrupowanie Legii Warszawa na Florydzie odbywa się pod patronatem Marszałka Senatu RP.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN