Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-11-25 19:00:00
Newsletter

Pechowa porażka w Kielcach

Autor: Jakub Mieżejewski Fot. Mateusz Kostrzewa
W 17. kolejce LOTTO Ekstraklasy Legia Warszawa przegrała 2:3 z Koroną Kielce. Bramki dla mistrzów Polski zdobyli Jarosław Niezgoda oraz Kasper Hamalainen. Dla gospodarzy gole strzelili Elia Soriano, Ken Kallaste oraz Jacek Kiełb. Porażka w tym spotkaniu spowodowała, że Wojskowi spadli na drugie miejsce w ligowej tabeli.

Relację możecie śledzić TUTAJ.

 

Zgodnie z zasadą, że zwycięskiego składu się nie zmienia, trener Romeo Jozak postawił na dokładnie tą samą jedenastkę co w meczu z Górnikiem Zabrze. Chorwat zapowiadał na przedmeczowej konferencji prasowej, że jego piłkarzy czeka niezwykle ciężkie spotkania, ale zrobią wszystko, by wygrać szósty raz z rzędu w lidze. Te słowa nie były  kurtuazją, podopieczni Gino Letierrego zajmują czolowe miejsce w lidze i są jedną z pozytywnych niespodzianek rozgrywek.

 

W sobotni wieczór trybuny Kolporter Areny wypełniły się prawie do ostatniego krzesełka. Kibice Korony przygotowali nawet specjalną kartoniadą. Gorąca atmosfera lepiej jednak podziałała na piłkarzy Romeo Jozaka, którzy już w 3. minucie otworzyli wynik meczu. Legioniści po raz kolejny potwierdzili, że grę z kontraktaku mają opanowaną do perfekcji. Piłkę z własnej połowy wyprowadził Guilherme. Brazylijczyk odegrał na skrzydło do Kaspera Hamalainena, który dośrodkował wprost na głowę Jarosława Niezgody. 22-letni snajper nie miał problemów, by pokonać Macieja Gostomskiego. 

 

Ten gol podziałał motywująco na obie drużyny. Od samego początku spotkanie było rozgrywane w bardzo wysokim tempie. W pierwszych piętnastu minutach zarówno Koroniarze, jak i Wojskowi stworzyli sobie kilka stuprocentowych sytuacji. W 14. minucie blisko zdobycia samobójczej bramki był Inaki Astiz, ale świetną interwencją popisał się Arkadiusz Malarz. W początkowej fazie meczu to właśnie nasz bramkarz był najlepszym zawodnikiem na murawie.

 

Dobrze w spotkanie wszedł również Guilherme. Ofensywny pomocnik był niezwykle aktywny, popisywał się sztuczkami technicznymi, a przy tym jego zagrania miał wymierny skutek na kreowanie kolejnych groźnych akcji przez legionistów. Brazylijczyk prezentował się jak piłkarz przeniesiony rodem z najlepszych lig świata. "Gui" mógł przypieczętować dobry występ w pierwszych 45 minutach golem, ale piłka po jego strzale głową wylądowała na poprzeczce bramki Korony.

 

Pozytywna postawa Wojskowych wynikała ze sktuecznej gry w środku pola. Duet Mączyński-Moulin odbierał sporo piłek i nie notował strat. W końcowych minutach pierwszej połowy do głosu doszła Korona, która nie ustawała w atakach na bramkę Arkadiusza Malarza. W 39. minucie kielczanie dopięli swego. Po składnej akcji na prawym skrzydle gol strzelił Elia Soriano. Mistrzowie Polski nie utrzymali jednak remisu do przerwy. Trzy minuty później po zamieszaniu w polu karnym bramkę zdobył Estończyk Ken Kallaste. Wydawalo się, że w tej akcji był spalony, ale sędzia Złotek po konsultacji z arbitrem VAR uznał gola. Co gorsza, z urazem zszedł najlepszy w zespole Legii Guilherme. 

 

Legioniści ruszyli do odrobiania strat od pierwszych minut drugiej połowy meczu. Taka gra opłaciła się, gdyż już w 52. minucie wyrównał Kasper Hamalainen po, a jakże, wzorcowo rozegranym  kontrataku. Fin wykorzystał znakomite prostopadłe podanie Cristiana Pasquato, potwierdzając, że jest w zespole mistrzów Polski jest człowiekiem od zadań specjalnych. Niestety grający dobry mecz pomocnik, musiał zejśc z murawy z powodu urazu.

 

W kolejnych minutach na murawie oglądaliśmy przede wszystkim chaos. Obie drużyny atakowały, ale z ich prób nie wynikała nic konstruktywnego. Najbliżej zdobycia bramki był Michał Kucharczyk, który w sytuacji sam na sam z bramkarzem Korony uderzył w słupek. Z czasem coraz barziej zarysowywała się przewaga legionistów. Z gola cieszyli się jednak kielczanie, kiedy to piękną akcję Korony wykończył Jacek Kiełb.

 

W ostatnich minutach Wojskowi rzucili się do odrabiania strat, na murawę wszedł Armando Sadiku. Mądrze broniąca się Korona nie dopuściła jednak do straty bramki. Porażka sprawiła, że mistrzowie Polski spadli na drugie miejsce w lidze, mając punkt straty do liderującego Górnika. Szansa na rehablitację już w przyszłą sobotę. Podopieczni Romeo Jozaka zmierzą się Sandecją Nowy Sącz na wyjeździe. 

 

Korona Kielce - Legia Warszawa 3:2 (2:1)

 

Bramki: Soriano 39', Kallaste 42', Kiełb 78' - Niezgoda 2' Hamalainen 52' 

 

Żołte kartki: Żubrowski, Kacharava - Dąbrowski

 

Korona: Gostomski - Kallaste, Kovacevic, Rymaniak, Kosakiewicz - Żubrowski, Cebula, Możdżeń - Cvijanović (Dejmek 54') - Kacharava (Diaw 82'), Soriano (Kiełb 69').

 

Rezerwowi: Alomerović, Barry, Burdenski, Dejmek, Diaw, Górski, Kiełb.

 

Legia: Malarz - Hlousek, Astiz, Dąbrowski, Broź - Mączyński, Moulin - Guilherme (Pasquato 45'), Hamalainen (Kopczyński 59'), Kucharczyk (Sadiku 84')  - Niezgoda.

 

Rezerwowi: Cierzniak, Jodłowiec, Kopczyński, Pasquato, Sadiku, Szymański, Turzyniecki.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Wiktor
Starszy żołnierz
2017-11-25 22:36:16
Nic się nie stało, gramy dalej. Gdyby nie wymuszone zejście Guilherme i Hamalainena to Legia na pewno, by wygrała. Czasem tak bywa i trzeba się z tym pogodzić. Panowie głowy do góry, walka była. Zabrakło trochę szczęścia, choć obiektywnie przyznać trzeba, iż Korona dziś zagrała świetny mecz. Też miała mnóstwo szans. Szacunek dla przeciwnika, ale my robimy swoje. Następny mecz na pewno wygramy. Legia, Legia i jeszcze raz LEGIA !!!
Wiktor
Starszy żołnierz
2017-11-26 00:05:34
Już wiadomo, iż jedna bramka dla Korony padła ze spalonego. Nic nie poradzimy już na to i patrzmy tylko do przodu.

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN