Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-08-08 20:03:00
Newsletter

Pewny triumf w Pucharze Polski

Autor: Jakub Mieżejewski Fot. Jacek Prondzynski
W 1/16 finału Pucharu Polski Legia Warszawa zgodnie z oczekiwaniami pewnie pokonała 4:1 Wisłę Puławy po golach Krzysztofa Mączyńskiego, Dominka Nagya, Armando Sadiku oraz samobójczym trafieniu Tomasza Sedlewskiego.

Relację możecie śledzić TUTAJ.

 

Meczem z Wisłą Puławy w 1/16 finału Pucharu Polski legioniści mieli okazję przełamać złą passę i udowodnić, że potrafią grać na poziomie godnym mistrzów Polski. Z kolei dla szkoleniowca Jacka Magiery spotkanie było szansą na eksperymentowanie  w składzie zespołu, stąd na murawie mogliśmy zobaczyć Daniela Chima Chukwu i Łukasz Monetę. Zawodników, którzy nie otrzymali zbyt wielu szans na grę w tym sezonie.

 

Choć Wojskowi rozpoczęli mecz agresywnie, to pierwszą okazję na zdobycie bramki mieli zawodnicy z Puław. Piłka po uderzeniu Piotra Darmochwała trafiła jednak w słupek. Podopieczni Jacka Magiery odpowiedzieli na zagrożenie ze strony rywali najlepiej jak mogli, golem Krzysztofa Mączyńskiego w 9. minucie meczu, który mierzonym strzałem pokonał bramkarza Wisły Puławy. 

 

Dwie minuty później mieliśmy okazję zobaczyć jedną z najbardziej kuriozalnych sytuacji w meczach Legii z ostatnich kilku lat. Po pozornie niegroźnym dośrodkowaniu Łukasza Brozia w okolice 16 metra, piłkę do własnej bramki wpakował obrońca Wisły Tomasz Sedlewski, który nieudolnie próbował ją wybić za linię końcową. Po tym trafieniu legioniści zyskali pewność siebie i niepodzielnie rządzili w każdej strefie boiska. Z każdą kolejną minutą ich przewaga powiększała się, wreszcie w tym sezonie mogliśmy oglądać Legię grającą szybko, swobodnie i na jeden kontakt. 

 

W dalszej części pierwszej połowy tempo spotkania nie było zbyt wysokie. Puławianie po dwóch szybkich ciosach skupili się przede wszystkim na defensywie w obawie przed utratą kolejnych goli. Do nieprzyjemnego zdarzenia doszło w 30. minucie spotkania, kiedy z powodu urazu boisko opuścił Jakub Czerwiński. Środkowy obrońca niefortunnie upadł na murawę, prawdopodobnie skręcając staw skokowy. W jego miejsce wszedł Artur Jędrzejczyk.

 

W pierwszych minutach drugiej połowy do ataku ruszyli gospodarze, którzy uznali, że nie mają już nic do stracenia. Ich zaangażowanie i ruchliwość mogły przekuć się w gola, ale dogodnej sytuacji nie wykorzystał Robert  Hirsz. Z czasem jednak legioniści wrócili do kontroli nad grą. W 56. i 58. minucie Wojskowi mieli dwie stuprocentowe okazje do podwyższenia wyniku. Jednak najpierw strzał głową Macieja Dąbrowskiego po rzucie rożnym wybronił golkiper Wisły, a potem tuż obok bramki uderzył Daniel Chima Chukwu. 

 

Otwarta gra puławian sprawiła, że podopieczni Jacka Magiery mieli dużo wolnej przestrzeni i z większą swobodą mogli rozgrywać piłkę w środkowej strefie. Taka gra przyniosła efekty w 65. minucie, kiedy po ładnej wymianie piłki Chukwu z Nagyem, Węgier ładnym uderzeniem strzelił na 3:0. Po tym trafieniu legioniści spuścili z tonu, chcąc dograć ten mecz bez zbędnych kontuzji. W końcówce meczu stworzyli kilka sytuacji (strzał Michała Kopczyńskiego wybity przez puławian z linii bramkowej), ale dopiero w doliczonym czasie gry bramkę zdobył Armando Sadiku po indywidualnej akcji. Honorowe trafienie uzyskali również puławianie, którzy z ambicją i pasją grali do samego końca. Gola strzelił uderzeniem głową Hirsz. Warto dodać, że w dzisiejszym meczu zadebiutował Hildeberto. Portugalczyk nie zaliczył zbyt wielu minut, ale w paru sytuacjach zaprezentował się z dobrej strony.

 

Wynik końcowy w pełni odzwierciedla różnicę między Legią Warszawa, a Wisłą Puławy w tym spotkaniu.  W kolejnej rundzie Pucharu Polski Wojskowi zmierzą się z Ruchem Zdzieszowice. 

 

 

Wisła Puławy - Legia Warszawa 1:4 (0:2)

 

Bramki: Krzysztof Mączyński 9’, Tomasz Sedlewski 11’(s), Dominik Nagy 65’, Sadiku 90+1’– Hirsz 90’

 

Żółte kartki: Szczotka, Meschia

 

Wisła: Penkovets - Łytwyniuk, Maksymiuk, Poznański, Sedlewski (Kusal 69’) - Popiołek, Meschia (Ploj 72’), Szczotka – Smektała, Darmochwał (Pożak 65’) - Hirsz

 

Rezerwowi: Madejski, Ploj, Szymankiewicz, Pożak, Sulkowski, Kusal, Brzeski

 

Legia: Cierzniak - Broź, Czerwiński (Jędrzejczyk 30’), Dąbrowski, Moneta - Kopczyński, Mączyński – Kucharczyk (Berto 69’), Guilherme (Sadiku 65’), Nagy - Chukwu

 

Rezerwowi: Szumski, Jędrzejczyk, Berto, Moulin, Szymański, Pasquato, Sadiku.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Wiktor
Podporucznik
2017-08-08 20:08:55
Oby to był zwiastun przełamania. Teraz tylko w górę i nie patrzymy już na to co było. Dziś znów jestem dumnym, aczkolwiek normalnym i miłym Legionistą.

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN