Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-09-23 13:01:00
Newsletter

Piotr Kobierecki: Młodzi zawodnicy często sami się eliminują

Autor: Jakub Wydra
Już za kilka dni nasza drużyna U19 rozpocznie rywalizację w rozgrywkach UEFA Youth League. W I rundzie zmierzymy się z islandzkim Breidablik Kópavogur. Z tej okazji porozmawialiśmy z trenerem zespołu, Piotrem Kobiereckim.

Nie tylko o samej rywalizacji w europejskich pucharach, ale również o nowym systemie szkolenia w Akademii, problemach zawodników w przejściu z poziomu juniora do seniorskiej piłki, czy o sposobach na przygotowanie ich do gry na profesjonalnym poziomie. Zapraszamy do lektury.


Za kilka dni rozpoczynacie zmagania w I rundzie fazy mistrzowskiej UEFA Youth League. Co już wiecie na temat swojego rywala - islandzkiego Breidablik Kópavogur? Jak wyglądają przygotowania do tej rywalizacji?

Mój asystent Robert Picuła był na meczu tego zespołu w Islandii, oczywiście analizowaliśmy grę tej drużyny, zdobywaliśmy informacje na ich temat. Co istotne, koncentrujemy się jednak na tym, by iść swoim typowym mikrocyklem - jutro mierzymy się na wyjeździe ze Stomilem Olsztyn w lidze i na ten moment myślimy tylko o tym spotkaniu. Warto również podkreślić, że drużyna w rozgrywkach Ligi Młodzieżowej będzie wyglądać trochę inaczej niż ta, która występuje na co dzień w Centralnej Lidze Juniorów (pełna kadra na UYL tutaj).
 
Mecze domowe w rozgrywkach europejskich Pana zespół rozegra na płycie głównej Stadionu przy ulicy Łazienkowskiej 3. Czy będzie to miało jakiekolwiek znaczenie dla zawodników? Bardziej będzie to dodatkowa presja czy motywacja dla Pana podopiecznych?

Mieliśmy okazję grać już jako drużyna CLJ na płycie głównej i nigdy nie zaobserwowałem, by świadomość tego miejsca wiązała się z jakąkolwiek dodatkową presją ciążącą zawodnikom. Dysponuję zespołem, w którym każdy chłopak jest mentalnie przygotowany na takie mecze i może to być dla nich jedynie dodatkową mobilizacją, wyróżnieniem, bo zdobyciem mistrzostwa Polski zasłużyli sobie, by takie spotkania, w takim miejscu móc rozegrać i cieszę się, że będą mieli taką możliwość.
 
 
Między pierwszym a drugim meczem I rundy UYL minie około trzech tygodni, w międzyczasie będą spotkania ligowe. Jak więc przygotować optymalnie zespół do tej rywalizacji?

Co ważne, musimy pamiętać, że zwodnicy po pierwszym meczu rozejdą się po różnych drużynach: część wróci do rezerw, część będzie trenować z „jedynką”, pozostali zostaną w CLJ. Nie ma więc mowy o przygotowaniach stricte do spotkania rewanżowego. Zawodnikom z „dwójki” życzę w tym czasie występów na poziomie trzeciej ligi, my będziemy mieli swoje mecze ligowe, nie będzie natomiast żadnego specjalnie przygotowanego programu przed meczem z Breidablik w Warszawie. Nie chcemy zaburzać naszego modelu szkolenia, naszego planu, tylko dlatego, że gramy mecz w Europie. Chcemy pracować intensywnie, żeby nasi podopieczni się rozwijali i nie będziemy wprowadzać nagłych, nieprzemyślanych zmian w mikorcyklu. Co nie zmienia faktu, że bardzo nam zależy na tym dwumeczu i chcemy wyjść z tej rywalizacji jako zwycięzcy.

Wynik w tych meczach będzie najważniejszy?

Rezultat będzie oczywiście bardzo ważny, bo zwycięstwo w tym dwumeczu otworzy przed nami szansę rywalizacji w kolejnym dwumeczu. Chcemy jednak zagrać tak, jak pracujemy od początku przygotowań na treningach. Wynik sam w sobie będzie kluczowy, ale dla nas liczy się również styl i to, co zaprezentujemy na boisku.

W przypadku awansu do II rundy zagracie ze zwycięzcą dwumeczu Ajax Amsterdam - Hammarby IF. Z kim według pana byłoby lepiej się zmierzyć, myśląc o awansie do dalszej fazy rozgrywek?

Na ten moment wydaje mi się, że nieporównywalnie łatwiej byłoby nam z zespołem szwedzkim. Kompletnie jednak nie myślę o II rundzie, przed nami rywalizacja z Breidablik i dopiero po wyeliminowaniu tego zespołu będziemy mieli prawo zastanawiać się nad kolejnym dwumeczem. Patrząc czysto teoretycznie, według mnie Ajax - jeśli przystąpi do rozgrywek w absolutnie najsilniejszym składzie personalnym - jest jedną z najlepszych drużyn w całej Lidze Młodzieżowej i może być traktowany jako jeden z kandydatów do końcowego triumfu.

Rywalizacja na poziomie U19 jest specyficzna, bo przecież kilku 18-19-latków występuje już w Ekstraklasie, by daleko nie szukać - Sebastian Szymański w Legii. Jak powinno wyglądać szkolenie zawodników znajdujących się już tak naprawdę u bram dorosłej piłki?

Oczywiście, specyfika pracy jest trochę inna niż w młodszych drużynach. W przypadku U19 zawsze jest kwestia wyniku - czy grać na wynik, czy nie. Ja uważam, że wynik nie powinien determinować sposobu gry i pracy w mikrocyklu treningowym. Powinniśmy chcieć osiągać jak najlepszy rezultat, ale nie kosztem stylu gry i pracy w treningu - na zasadzie: będziemy lżej trenować żeby zawodnicy wychodzili na mecze z większą świeżością. Futbol na tym poziomie, w kategorii U19, musi być bardziej wymagający, przygotowujący do wejścia do seniorskiej drużyny. Praca z zawodnikami w tym wieku musi optymalizować przejście z piłki młodzieżowej do piłki seniorskiej. Należy kształtować odpowiednie nawyki, zachowania, zarówno w taktyce indywidualnej, jak i formacyjnej. Wynik nie jest najważniejszy, ale też nie dajmy się oszukać - musi być istotny dla zawodników, oni muszą czuć głód zwyciężania, mieć ambicje sięgania po najwyższe miejsca. Nigdy jednak nie można tego zaszczepiać kosztem sposobu gry i pracy w mikrocyklu treningowym. My chcemy ciężko pracować i grać ładnie dla oka, nawet jeśli czasami będzie to oznaczać gorszy wynik sportowy. Oczywiście, nie szukamy w ten sposób alibi, jesteśmy Legią i zawsze gramy o trzy punkty.
 



W czym więc tkwi klucz do tego, by ci zawodnicy, przechodzący z zespołu U19 do drużyny seniorów byli jak najlepiej przygotowani do takiej zmiany?

Przede wszystkim musimy zwiększyć intensywność treningu. Po pierwsze, żeby zawodnicy byli lepiej przygotowani pod względem fizycznym, po drugie żeby stwarzać im warunki jak najlepiej odzwierciedlające sposób gry na wyższym, seniorskim poziomie. Zawodnicy, po przejściu z juniorów do seniorów, bardzo często mają jedną zasadniczą obserwację, coś do czego najtrudniej jest im się przystosować - jest to tempo gry. Szybciej trzeba podejmować decyzje, ciężko jest poprawić sobie piłkę, trzeba unikać kontaktu fizycznego - bo adoptując się dopiero do piłki seniorskiej ciężko jest wygrywać pojedynki w kontakcie z przeciwnikiem. Dlatego ważne, by pracować nad intensywnością treningów i szybkością gry. Na szybkość gry składa się kilka elementów: szybkość myślenia, szybkość podejmowania decyzji, szybkość operowania piłką. Sebastian Szymański na pewno może być stawiany jako pewnego rodzaju przykład. Na początku pierwszej klasy liceum trafił do zespołu CLJ, po pół roku był już w rezerwach grających na seniorskim poziomie (trzecia liga - przyp. red). U Krzysztofa Dębka też był tylko pół roku i awansował do pierwszej drużyny. Sebastian, nawet gdy grał jeszcze w młodszych drużynach Akademii, zawsze charakteryzował się szybkością operowania piłką i szybkością podejmowania decyzji. To wszystko w połączeniu z jego talentem i potencjałem sprawiło, że miał dużo większą łatwość pokonywania kolejnych szczebli rozwoju w klubie. Nie miał tego problemu, że na pewnym etapie robił coś zbyt wolno, nawet grając wśród rówieśników, zawsze się wyróżniał szybką grą piłką. Mimo że mógł ją „wozić”, robić kółeczka z piłką przy nodze, grać na wiele kontaktów, to on wykazywał się tą szybkością, i dzięki temu na pewno było mu dużo łatwiej pokonywać kolejne etapy, aż do pierwszej drużyny Legii.

Poza czysto piłkarskimi aspektami, często mówi się, że dużą rolę we wchodzeniu do piłki seniorskiej odgrywa głowa. Aspekt mentalny jest według pana naprawdę tak istotny, czy jest dziś pojęciem zbyt wyświechtanym?

Zawodnicy w swoich zespołach na etapie piłki młodzieżowej często nie mają problemów z grą w pierwszym składzie, są pewnym punktem swojej drużyny, nie mają aż tak dużej konkurencji. Problem pojawia się, gdy zawodnik, będący w zespole U19 pierwszym wyborem, trafia do seniorskiej drużyny i jest zawodnikiem numer 25, 26. Droga do pierwszego składu, czy nawet ławki rezerwowych jest bardzo daleka, i jest to dla niego sytuacja nowa, z którą nigdy do tej pory się nie mierzył. W takich sytuacjach często takiemu młodemu piłkarzowi brakuje po prostu cierpliwości. W piłce juniorskiej często piłkarze zbyt długo zostają w strefie komfortu. Przez wiele lat ich przygody z piłką wszystko im się pięknie układa i gdy nagle przychodzi moment zderzenia ze ścianą, stają się bardzo niecierpliwi. Jacek Magiera pare lat temu powiedział takie mądre słowa: „Młodzi zawodnicy sami się eliminują”. Często tak to niestety wygląda, że oni sami nie wytrzymują ciśnienia, presji, którą sami na siebie nakładają. Głowa jest kluczowa przy przechodzeniu z etapu juniora do dorosłego futbolu - tam trzeba być cierpliwym, trzeba umieć wykorzystać szansę, bo czasem będzie to jedyna szansa, jaka się nam trafi. W tym też jest nasza rola - trenerów - by nie tylko tych młodych chłopaków głaskać i mówić im, jacy są wspaniali, ale również szukać w nich rezerw. Mamy bardzo zdolnych zawodników, za wszystkich tych, którzy wyszli z CLJ-ki by grać w Ekstraklasie, I czy II lidze, trzymam mocno kciuki i śledzę ich poczynania. Wielu z nich radzi sobie na poziomie seniorskim. Należy pamiętać, że to dopiero początek ich drogi, dlatego, tak jak cierpliwi muszą być piłkarze, tak i my musimy cierpliwie czekać na efekty ich gry w seniorskiej piłce. Nie należy skreślać kogoś, kto w pierwszym swoim sezonie w dorosłej drużynie nie stał się z miejsca graczem pierwszego składu. Na wszystko potrzeba czasu, tak wyjątkowe jednostki, które od razu przechodzą z poziomu juniora do wyjściowej jedenastki drużyny seniorskiej zdarzą się naprawdę niezwykle rzadko.
 

Aspekt psychiki i mentalności ma również znaczenie w kontekście innego problemu związanego z pierwszymi krokami w seniorskiej piłce - gdy grasz w rozgrywkach młodzieżowych nie ma tej całej otoczki - zainteresowania mediów, telewizji, wywiadów, nieustannej oceny opinii publicznej. Wchodząc do piłki seniorskiej, młody zawodnik musi się z tym zmierzyć. Jak więc można przygotować zawodnika na zwiększone zainteresowanie i presję?

Ważne są dwa aspekty. Pierwszy aspekt to boisko, gdzie najłatwiej uciec zawodnikom od myśli, że są oceniani. Tam najważniejsze jest dla nich, by skoncentrować się na zadaniach, jakie mają do wykonania, ale również należy pamiętać o jednym - i często o tym powtarzam moim zawodnikom tuż przed meczem - by się dobrze bawili na boisku. Oczywiście ta zabawa musi iść w parze z realizacją założeń. Każdy piłkarz powinien pamiętać, że tworzy tryb, który ma nakręcać całą maszynę, jaką jest drużyna. Ja chcę przede wszystkim, by drużyna kreowała jednostki, a nie jednostki kreowały się kosztem drużyny. Chciałbym, by chłopcy grali jeden na jeden, potrafili zagrać niekonwencjonalnie, ale w odpowiedniej strefie boiska, w odpowiednim momencie - żeby kształtować odpowiednie nawyki stricte pod piłkę seniorską. Jednostka jest najważniejsza, ale jednostka musi funkcjonować dobrze w obrębie drużyny. Później, przechodząc do innego zespołu, będzie musiała zaadoptować się w nowym otoczeniu, dlatego już teraz musimy ją do tego przygotowywać. Drugi aspekt - zainteresowanie mediów. To jest nieuniknione, w takim żyjemy środowisku i musimy potrafić w nim funkcjonować. Myślę, że młody zawodnik już wcześniej doświadcza takiego zainteresowania - są menedżerowie, niektóre mecze są transmitowane, pojawiają się media, ta cała otoczka, jak chociażby przy okazji finałowych spotkań Centralnej Ligi Juniorów czy Ligi Młodzieżowej. W tej kwestii kluczem dla młodego piłkarza jest wypośrodkowanie między pokorą a pewnością siebie. Bardzo ważna jest pokora, ale pewność siebie też jest istotna, oczywiście wszystko w odpowiednich proporcjach. Czasami trzeba pochylić głowę i posypać się popiołem, innym razem trzeba być pewnym siebie - ale ważne, by była to pewność poparta umiejętnościami, a nie pychą. Te dwa czynniki, jeśli będą zachowane, takiemu zawodnikowi będzie dużo łatwiej radzić sobie z presją i zainteresowaniem opinii publicznej. Oczywiście, ja nie mam żadnego panaceum, które działa zawsze i wszędzie - każdy zawodnik jest inny, trzeba na każdego patrzeć indywidualnie, ale uważam, że wszystko się do tych dwóch aspektów sprowadza.
 

Jak więc należy pracować z młodymi zawodnikami, by w przyszłości to przejście do pierwszego zespołu było jak najbardziej płynne?

To jest długi proces wychowywania zawodnika pod kątem sposobu myślenia, dlatego pracę nad tym trzeba zacząć w bardzo młodym wieku, a nie dopiero na poziomie U19. To jest ostatni krok przed wejściem do piłki seniorskiej, można powiedzieć - przedsionek dorosłego grania. Nie jest to zadanie dla jednego trenera, my jako Akademia musimy czuwać nad tym procesem. Kiedy zawodnik pokonuje poszczególne szczeble w klubie - od szkoły podstawowej do liceum - musi być przez nas uczony pokory, świadomości swoich braków, umiejętności analizowania swojej gry. Wówczas nam, trenerom, będzie się łatwiej z takimi zawodnikami pracowało, a oni sami - w efekcie finalnym - będą mieli dużo łatwiejsze wejście do piłki seniorskiej. Myślę, że dużą uwagę powinno się przykładać do pracy nad mentalnością szczególnie w tych młodszych rocznikach, gdy dużo łatwiej wykształtować pewne cechy. Niestety, w praktyce wygląda to tak, że w tym okresie chłopcy mają najłatwiej - chociażby strzelają dużo bramek, wygrywają z dużą łatwością. Jeśli wtedy zawodnicy będą mieli pokorę, gdy wszystko im bardzo łatwo przychodzi, to później będzie mu łatwiej sobie radzić, gdy pojawią się pierwsze trudności. W zależności od talentu, te przeszkody pojawiają się na różnych etapach. Niektórzy piłkarze pierwsze zderzenie ze ścianą mają w CLJ-ce, gdy kadra zespołu jest już na tyle szeroka i zróżnicowana, że o miejsce w składzie jest trudniej, niż było do tej pory. Inni ten etap przejdą płynnie, ale na kolejnym - w zespole rezerw - gdy pierwszy raz zetkną się z seniorską piłką, nie będzie im łatwo sobie z tym poradzić. Inni zderzenie ze ścianą zaliczą dopiero na wypożyczeniu do klubu I-II ligi, a jeszcze inni dopiero w pierwszym zespole Legii. Dlatego należy patrzeć globalnie i kompleksowo na całą Akademię, na każdy szczebel rozwoju naszych wychowanków. Szkolenie zawodnika - tak by przygotować go do trudów seniorskiego futbolu - to długotrwały i mozolny proces, dlatego tak ważny jest odpowiedni system szkolenia.

 



No właśnie, nawiązując do systemu szkolenia, od nowego sezonu uległ on pewnym zmianom w stosunku do tego, jak wyglądał do tej pory. Jak te zmiany wyglądają w praktyce?

Przede wszystkim weszliśmy na dużo większą intensywność w treningach, postawiliśmy na dużo większą liczbę ćwiczeń z aktywnym przeciwnikiem, a dużo mniej ćwiczenia schematów. Wyjeżdżamy na mecze z silnymi, zagranicznymi przeciwnikami, nasi chłopcy mają okazję zmierzyć się rywalami pokroju Ajaxu Amsterdam. Ja jestem zwolennikiem takiego podejścia. Na przykładzie drużyny, z którą teraz mam możliwość pracować (piłkarze z roczników 1999-2001) widzę, że możliwość gry w ostatnim czasie z Ajaxem, czy z angielskim Brentfordem bardzo dużo dała moim podopiecznym. Przykład Brentfordu - rywal w Polsce dla wielu anonimowy, ale myślę, że ciężko byłoby nam znaleźć tak trudnego rywala w naszym kraju. Środowisko meczowe ma bardzo duże znaczenie dla tego, jakimi stajemy się zawodnikami. Jeżeli to środowisko będzie wymagające, będzie nas ciągnęło do góry i w tym kierunku jak najbardziej trzeba podążać.
 

Na podstawie tych spotkań z rywalami z Holandii czy Anglii, jakie są pana obserwacje odnośnie gry pana zespołu? Co już funkcjonuje na europejskim poziomie, a nad czym musimy jeszcze mocno popracować?

Jeżeli chodzi o sposób kreowania gry to np. zespół Ajaxu na dużo większym spokoju wyprowadzał piłkę od własnej bramki - faza wprowadzenia była u nich wypracowana do tego stopnia, że charakteryzowała się dużą powtarzalnością. Nam tego jeszcze zdecydowanie brakuje i musimy nad tym ciężko pracować, ta umiejętność nie przychodzi z dnia na dzień. Zawodnicy z Holandii byli również bardzo silni fizycznie - nie ściśle w pojedynkach biegowych czy ilości przebiegniętych kilometrów podczas meczu, ale w walce w kontakcie z przeciwnikiem. Te pojedynki najczęściej padały łupem graczy Ajaxu i musimy pracować nad tym, by ten aspekt również w naszej grze poprawić. Jeżeli chodzi o organizację gry, przeciwnicy niczym nas nie zaskoczyli. Mieli fajne, płynne przejścia, powtarzalność akcji, ale typowe rozejścia - czy to w fazie budowy akcji, czy w fazie przyspieszenia gry, czy zmiany schematu ustawienia - nie były wcale na wyższym poziomie, niż ten, z którym przychodzi nam się mierzyć na polskich boiskach. My je też stosujemy, więc pod tym względem myślę, że graliśmy jak równy z równym.
 

Miejsce w ligowej tabeli ma dla pana kluczowe znaczenie? Walczycie o mistrzostwo za wszelką cenę czy przykłada Pan większą uwagę do innych aspektów?

Szczerze mówiąc, bardzo rzadko spoglądam w tabelę. Celem - jeśli chodzi o wynik - jest przede wszystkim zakończenie sezonu w pierwszej szóstce i spokojne utrzymanie w lidze po jej reorganizacji. Najważniejsze dla nas jest kreowanie jednostek, adoptowanie ich do środowiska treningowego, jakie im od nowego sezonu stwarzamy - czyli między innymi dużo większa intensywność zajęć. Jeżeli mówimy o wynikach - koncentrujemy się na pracy tygodniowej i chcemy ją podsumować dobrym meczem. Jeżeli każdy tydzień będzie zakończony dobrym spotkaniem w naszym wykonaniu, to te wyniki przyjdą i będziemy do końca bić się o mistrzostwo. Na pewno zawodnicy potrzebują czasu na adaptację do nowych warunków, zobaczymy czy będzie więcej urazów, gdy chłopcy będą wchodzić na dużo większe obciążenia. Najważniejszym celem jest wykreowanie takich zawodników, którzy później wejdą do seniorskiej piłki i sobie w niej poradzą. Można być mistrzem wiele lat z rzędu, a nie wykreować żadnego piłkarza gotowego do poważnej gry w piłkę na zawodowym poziomie, a można zajmować miejsca trzecie, czwarte, piąte - i „stworzyć” kilka jednostek, które pójdą wyżej i sobie poradzą. Całej drużyny nie przeniesiemy do pierwszego zespołu Legii. Trafią tam poszczególni piłkarze i my na tym etapie musimy zoptymalizować ich rozwój. To nasze największe i najistotniejsze zadanie.

Do zespołu U19 przed sezonem dołączyło dwóch nowych graczy z zewnątrz: środkowy obrońca Filip Czach i napastnik Dawid Wach. Jak Pan ocenia tych zawodników po trzech miesiącach ich pracy z zespołem?

Filip wkomponował się bardzo płynnie do zespołu, staje się coraz istotniejszym zawodnikiem w naszej drużynie. Gra bardzo pewnie, jak chociażby w derbowym pojedynku z Polonią, gdy był jednym z najlepszych na boisku. Oczywiście, musi jeszcze popracować nad swoją fizyczną budową, ale jesteśmy z niego zadowoleni, jest dla nas istotną postacią. Dawid to nieco inny przypadek. Jest napastnikiem i musi przestawić się na zupełnie inny sposób gry drużyny, niż ten, w którym on do tej pory funkcjonował. Potrzeba czasu na taką zmianę, co innego jest grać przeciwko Legii będąc w innym klubie, a co innego jest grać w Legii. Dawid na pewno lepiej by się czuł w drużynie grającej z kontrataku, my gramy głównie atakiem pozycyjnym. Chcemy wykorzystywać napastników w budowaniu akcji, to zupełnie inne zadania, niż te z którymi Dawid miał do czynienia do tej pory. Dlatego spokojnie go wprowadzamy, dajemy mu czas, by spokojnie się przestawił na nasz sposób gry. Chcemy również popracować z nim nad operowaniem i kontrolą piłki. Na szczęście, Dawid jest bardzo pracowitym chłopakiem, widać, że chce się uczyć, rozwijać, wierzymy w niego i jesteśmy dobrej myśli.
 

Dysponuje Pan szeroką, wyrównaną kadrą?

Ja przede wszystkim koncentruję się na mikrocyklu treningowym, żeby zawodnicy walczyli przez cały tydzień na to, kto znajdzie się w meczowej osiemnastce, a potem w wyjściowym składzie. Oczywiście, zdarza się tak, że schodzą do nas zawodnicy, którzy na co dzień występują i trenują z zespołem rezerw - Mateusz Bondarenko, Kamil Orlik, Mateusz Praszelik czy Michał Góral. Czasem jeden z naszych podstawowych graczy wyjeżdża na zgrupowanie reprezentacji i wtedy szansę dostają zmiennicy, jak chociażby Dawid Wach czy Kuba Jóźwiak w meczu z Resovią Rzeszów. My obserwujemy zawodników, przyglądamy im się uważnie na treningach, by później całym sztabem przeanalizować i ocenić, kto najbardziej swoją ciężką pracą zasłużył na występ w kolejnym meczu. Poza spotkaniami ligowymi mamy również sparingi, przykład - niedawne spotkanie z Brantfordem - w których szansę otrzymują także piłkarze nie mieszczący się na ten moment w meczowej osiemnastce. Każdy ma szansę, nikt nie jest z góry skreślony. Każdy zawodnik swoją pracą na treningach ma możliwość wywalczyć sobie miejsce w kadrze na kolejne mecze.

Niedawno szansę od Pana otrzymał zawodnik zespołu U17, Maciej Rosołek. To jednorazowy przypadek, czy tego typu awanse będą w tym sezonie normą?

Maciek dostał od nasz szansę po dwóch udanych zagranicznych turniejach, w których zdecydowanie się wyróżniał. Jestem w stałym kontakcie z trenerem zespołu U17, Tomaszem Sokołowskim oraz z Piotrem Urbanem, koordynatorem U12-U17. Jeżeli zawodnik daje akces, wybija się ponad to środowisko, w którym na co dzień funkcjonuje - powinien otrzymać szansę sprawdzenia się w starszym roczniku, gdzie to środowisko będzie dla niego trudniejsze. To jest właśnie to wyciąganie zawodników ze strefy komfortu. Dzięki takim zabiegom ułatwimy naszym wychowankom przechodzenie do piłki seniorskiej, wchodzie do znacznie bardziej wymagającego środowiska. To jest naturalna kolej rzeczy i tak to powinno zawsze wyglądać - jeśli ktoś przewyższa umiejętnościami swoich rówieśników, powinien dostać szansę pójścia dalej, postawienia kolejnego kroku. Obecnie, takich zawodników z pola będących w starszej drużynie, U19, jest trzech - Konrad Matuszewski, Michał Karbownik i Łukasz Zjawiński. Rosołek oscyluje pomiędzy zespołami U19 i U17, stale go obserwujemy i jeśli dalej będzie ciężko pracował, na pewno jeszcze nie raz jego nazwisko pojawi się przy okazji naszych spotkań. Co ważne, należy pamiętać, że proces wprowadzania młodszego zawodnika do starszej drużyny musi być przeprowadzany umiejętnie. Nie chciałbym, żeby chłopak był przesuwany wyżej, ale i tak schodził do swojego zespołu. Dobrze, żeby on przeszedł do starszej drużyny na stałe, żeby funkcjonował w tej drużynie, żeby grał w meczach ligowych. Wtedy jego rozwój oraz jego adaptacja w nowym środowisku przebiega płynnie, bez zbędnych zaburzeń. Przy takich decyzjach - czy dany zawodnik ma pójść grać w starszym roczniku - należy brać przede wszystkim pod uwagę, czy będzie to dobre dla jego rozwoju, czy swoją pracą zasłużył na takie wyróżnienie i czy ma realną szansę włączyć się do walki o skład. Bez sensu przesuwać kogoś tylko po to, żeby był. To się mija z celem.
 
Pana zespół rozegrał w tym sezonie siedem meczów ligowych plus dwa międzynarodowe sparingi. Co już funkcjonuje tak, jakbyście tego oczekiwali, a nad czym trzeba jeszcze popracować?

Nie chcę by brzmiało to jak typowa kurtuazyjna wypowiedź, ale uważam, że nad każdym elementem trzeba pracować. Nie ma w tym wypadku sufitu i zawsze można stawać się jeszcze lepszym. Na pewno głęboka defensywa jest jednym z elementów, nad którymi musimy najmocniej popracować - ale każdy zespół Legii co roku potrzebuje czasu, by zawodnicy złapali odpowiednie nawyki, szczególnie, że w większości spotkań to my jesteśmy stroną atakującą i nie jesteśmy zbyt często zmuszani do głębokiej defensywy. Co funkcjonuje najlepiej? Myślę, że wprowadzenie piłki do strefy środkowej boiska i utrzymanie się przy niej. Często ten procent posiadania piłki jest na zadowalającym poziomie, potrafimy przejmować inicjatywę i kontrolować przebieg meczu. Z tego na pewno możemy być zadowoleni, ale nie zwalnia nas to z dalszej pracy nad tym elementem.
 
 
ROZMAWIAŁ: JAKUB WYDRA

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN