Legia Warszawa
vs Raków Częstochowa
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-04-05 16:02:00

Plebiscyt Stulecia: typuje Grzegorz Kalinowski

Autor: Dariusz Urbanowicz Fot. Andrzej Świetlik
W ramach Plebiscytu Stulecia Legii rozwiązujemy ankietę plebiscytową ze znanymi postaciami związanymi z Legią Warszawą. Tym razem poprosiliśmy o pomoc dziennikarza sportowego i pisarza Grzegorza Kalinowskiego.

KSIĘGA STULECIA LEGII:

 

 

Kliknij tutaj, aby oddać swój głos w Plebiscycie Stulecia

 

Grzegorz Kalinowski jest człowiekiem wielu talentów i zawodowych aktywności, m.in. historykiem i varsavianistą. Ukończył Uniwersytet Warszawski, a wcześniej LO im. Zamoyskiego. Był korespondentem na wojnie w dawnej Jugosławii, zrealizował teledysk Brygady Kryzys oraz komentował finały piłkarskiej Ligi Mistrzów i Pucharu Polski. Autor filmów dokumentalnych, współtwórca książkowej biografii Lucjana Brychczego. Pracuje w NC+. Autor bestsellerowych powieści "Śmierć frajerom" i "Śmierć frajerom - złota maska". Kibic Legii Warszawa, od zawsze.

 

Bramkarz: Artur Boruc

Wybieram Boruca, dlatego że myślę że nie zapisał jeszcze ostatniej karty w Legii.

 

Obrońcy: Henryk Grzybowski, Henryk Martyna, Władysław Stachurski, Dickson Choto

Gramy systemem na czterech obrońców. Pierwszeństwo ma wychowanek, czyli Grzybowski. Martyna był obrońcą, więc na pewno on, choć był wzięty z Krakowa. Stachurski za całokształt, był wybitnym obrońcą, a do tego świetnym trenerem. Wdowczyk się zadeklarował, że kibicował Górnikowi w młodości, więc jego nie. Nie było jeszcze cudzoziemca. Bez Choto tej jedenastki nie widzę. Musi być Choto, mam słabość do Dicksona.

 

Pomocnicy: Janusz Żmijewski, Robert Gadocha, Edmund Zientara, Kazimierz Deyna

Żmijewski na pewno, a Gadocha na drugą stronę. Muszę też wybrać Zientarę i Deynę.

 

Napastnicy: Lucjan Brychczy, Dariusz Dziekanowski

Duet napastników… Pohl - najlepszy z nich wszystkich, ale wcale nie kojarzony z Legią, choć tu stawiał pierwsze kroki w poważnym futbolu. Nawrot? Pierwszy rezerwowy, Kowalczyk? Za krótko, a za Okuki zawinął się na Cypr. Podobny przypadek jak z Koseckim, który jak był potrzebny, to pojechał do USA. Rado nie był pierwszy jeśli chodzi o zimowe wyjazdy do słabszych lig.  Ale przejdźmy do pewniaków: Brychczy i Dziekanowski. Pan Lucjan i Dziekan, trochę sztuki w ataku, taki Ljuboja turbo. 

 

Jedenastka Stulecia: Artur Boruc - Henryk Grzybowski, Henryk Martyna, Władysław Stachurski, Dickson Choto - Janusz Żmijewski, Edmund Zientara, Kazimierz Deyna, Robert Gadocha - Lucjan Brychczy, Dariusz Dziekanowski.

 

Piłkarz Stulecia: Kazimierz Deyna/Lucjan Brychczy

Według mnie Deyna łamane przez Brychczy. Wolę nikogo nie wybierać, niż opuścić któregoś z nich. Po pół punktu.

 

Trener Stulecia: Władysław Stachurski

Ja dodam do tych propozycji kogoś spoza listy - Władysława Stachurskiego. On osiągnął bardzo dużo w najtrudniejszym czasie. Takie byłoby moje tłumaczenie. Żeby dotrzeć z bankrutującym klubem do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów i dać szansę dziewiętnastoletniemu no-name’owi z Bródna, trzeba było coś umieć.

 

Postać Stulecia: Stanisław Mielech

Bez niego by nie było Legii. Wymyślił nazwę Klubu. Ludzie, którzy uważają, że Legia ma 50 lat, 80 lat, 15 lat, 3 lata, a może będą niedługo twierdzić, że dwa miesiące (bo fantastów i pseudonaukowców nie brakuje), muszą sobie zdawać sprawę, że Stanisław Mielech był przy założeniu Klubu, grał w pierwszych meczach, dał nazwę, przyjechał do Warszawy i zawsze podkreślał, że to jest ten sam klub i ta sama drużyna, w której on zaczynał na froncie. Więc z wszelkimi pretensjami precz.

 

Obcokrajowiec Stulecia: Aleksandar Vuković

Ja bym dał Vukovicia, bo od zawsze był i jest najmocniej związany z Legią. Tym bardziej że wrócił na Łazienkowską. Jedyny obcokrajowiec, który tu został.

 

Drużyna Stulecia: Drużyna z sezonu 2015/16...

…bo zdobędzie dublet w dobrym stylu, a potem awansuje do Ligi Mistrzów.

 

Wydarzenie Stulecia: Gra Legii w półfinałach europejskich pucharów

Puchary. A może 1917 roku kiedy Legia zaczęła grać w Warszawie? Czy budowa i przebudowa stadionu? Zanim Legia miała stadion, grała na własnym boisku, które w tamtych czasach też było przedmiotem pożądania. Ale jednak te półfinały. Dziś budowanie stadionu spowszedniało, bo każdy może mieć stadion, a niektórzy mają nawet większe od Legii. Natomiast nikt w Polsce nie może powiedzieć, że grał dwa razy w półfinałach europejskich pucharów. Górnik grał raz w finale, ale to był jednorazowy wyskok. A Legia miała kilka takich sukcesów - dwa półfinały i kilka występów podobnego rzędu.

 

Europejski Mecz Stulecia: Legia - Panathinaikos 2:0

Byłem na tym meczu. Pod względem emocji… cudo. Przypętał się do nas kolega z prasy, który był kibicem Widzewa. Poszedł z nami na stadion, bo z nami chodziła koleżanka, która mu się bardzo podobała. Przyjął trochę wspomagania pod różnymi postaciami  i po bramce Kucharskiego krzycząc „jeeeeeeeest k..........a!!!!!” zrobił samolot i skoczył w dół ludziom na głowy jak wokalista rockowej grupy na koncercie. Emocje niewyjęte. 

 

Krajowy mecz stulecia: Legia - Lech 5:0

Wpisujemy to 5:0 z Lechem w finale Pucharu Polski. Jeszcze bym się zapytał, dlaczego nie Legia - Lechia, też 5:0, w finale Pucharu Polski w 1955 roku. Ale przeważa piękna radość Okońskiego. Jak na niewolnika ukradzionego Lechowi cieszył się nad wyraz autentycznie :)

  

Gol Stulecia: Janusz Gol na 3:2 ze Spartakiem

Tu jest pytanie czy najładniejszy, czy najważniejszy? Janek Gol, allez allez.

 

Symbol Stulecia: Sen o Warszawie.

 

Rywal Stulecia: Inter Mediolan

Na krajowych rywalach Legia zawsze brała odwet, co więcej wszystkich swoich pogromców oglądała w niższych klasach rozgrywkowych. Krajowi dostawali i dostają od nas w skórę, tylko Inter Mediolan się wywinął. Rozmawiałem z Rummenigge w Monachium i dobrze pamiętał mecze z Legią. Przyznał, że wcale im łatwo nie poszło.   

 

Sekcje - najlepszy sportowiec: Janusz Pyciak-Peciak

Dam Pyciaka-Peciaka, bo najwięcej na wagę nam pościągał - złoto olimpijskie, tytuły mistrza świata.

 

Sekcje - największy sukces: Najpiękniejsza godzina olimpijska (Monachium 1972)

Może tu by trzeba dać Andrzeja Gołotę, który nie dał się zabić Tysonowi i uciekł z ringu w odpowiednim momencie? Oczywiście żartuję. Najpiękniejsza godzina olimpijska, bo większego szału nigdy nie było.

 

 

Kliknij tutaj, aby oddać swój głos w Plebiscycie Stulecia Legii

 

 

 

Uwaga! Z jednego adresu IP można zagłosować raz dziennie.

 

KSIĘGA STULECIA LEGII:

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN