Legia Warszawa
vs Raków Częstochowa
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-02-23 19:16:00

Plebiscyt Stulecia: typuje Pablopavo

Autor: Marcin Węcławek Fot. Janusz Partyka
Plebiscyt Stulecia trwa! Swoich faworytów w poszczególnych kategoriach wskazują nie tylko czytelnicy legia.com, lecz także wskazane przez nas osobistości. Zobaczcie typy muzyka, wokalisty, autora przejmujących tekstów i fana Legii - Pablopavo!

Kliknij tutaj, aby oddać swój głos w Plebiscycie Stulecia! 

 

 

Pablopavo to nie tylko na wskroś współczesny miejski bard i wykraczający poza gatunkowe szufladki ulubieniec krytyków muzycznych, ale też najwierniejszy i najlepiej zorientowany kibic Legii Warszawa na scenie muzycznej. Na czapce, z którą rozstaje się bardzo niechętnie, ma naszytą podobiznę Kazmierza Deyny. Na pierwszej solowej płycie, „Telehonie”, pomstował na to, że stadion narodowy nie dostał imienia legendarnego Kazia, a Dariusz Dziekanowski nie trafił do Realu Madryt. Piłkę i „wojskowych” ceni sobie tak bardzo, że wybory w naszym Plebiscycie Stulecia były dla niego bardzo trudne.

 

Pablopavo o Plebiscycie Stulecia:

 

Bramkarz Stulecia: Zbigniew Robakiewicz

- Satysfakcjonuje mnie zbyt wiele wyborów. Poza tym mało kto śledzi Legię od stu lat i pierwsze co przychodzi ci do głowy, to piłkarze, których widziałeś na boisku. Taki Grotyński to na przykład legenda, grał w półfinale Pucharów Europejskich i wszyscy, którzy go widzieli – a ja takich znam -  mówią, że był geniuszem. Z tym, że ja nie widziałem jak gra. I jak trzeba wybrać jednego, to robi się problem. Wybieram więc Zbigniewa Robakiewicza. Kiedy zacząłem chodzić na Legię, bronił jeszcze Kazimierski, ale chwilę później była już zmieniająca – choć nie za bardzo za sobą przepadająca - dwójka Robakiewicz-Szczęsny. Obiektywnie rzecz biorąc, obaj byli świetnymi bramkarzami, a ich rotacja  jest na to dowodem. Pomijając kwestię osobistej sympatii do samej postaci, to umiejętności Robakiewicza były na najwyższym poziomie i szkoda, że miał okazji potwierdzić tego w reprezentacji, bo wtedy jego pozycja miała mocną obsadę z Młynarczykiem na czele.  Później, kiedy już bronił Wandzik, to prawdę mówiąc trochę mnie ten wybór zastanawiał, ale było tak, że śląscy trenerzy stawiali na śląskich zawodników.  

 

Obrońcy Stulecia: Jacek Zieliński, Władysław Stachurski, Adam Topolski, Dariusz Wdowczyk

- Z tych, których ja widziałem na boisku, to na pewno Jacek Zieliński, jeden z najwybitniejszych piłkarzy, jakich miałem przyjemność oglądać. Pośród tych, którzy u nas grali rzecz jasna. Zdecyduję się też na Władysława Stachurskiego. Z różnych powodów, w tym historycznych i z racji na fakt, że później był to wspaniały trener, który doprowadził nas do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów i tak dalej. Na pewno Adam Topolski, najlepszy obrońca Polski. I niech będzie Darek Wdowczyk. Mam taki kalendarz Legii Warszawa z 88 roku, mam w nim napisane „Ze sportowym pozdrowieniem, dla Pawła”. Później mogły dziać się różne rzeczy, ale piłkarzem był fantastycznym. A z lewej strony miał taki cios z 40 metrów, że już później nikt takiego nie miał. O cholera, Dickson mi się nie zmieścił. No właśnie, zawsze ktoś się nie zmieści…

 

Pomocnicy Stulecia: Kazimierz Deyna, Robert Gadocha, Leszek Pisz, Bernard Blaut

 - Kazimierz Deyna. Wiadomo. Robert Gadocha. Też wiadomo, w swoim czasie jeden z pięciu najlepszych piłkarzy w Europie, jeśli nie na świecie. Leszek Pisz, najwybitniejszy zawodnik środka pola w erze mojego kibicowania. I ktoś czwarty – niech będzie Janusz Żmijewski, ksywa „Żmija” albo „Pele”. Albo nie – Bernard Blaut, nauczyciel i przyjaciel Kazimierza Deyny.  

 

Napastnicy Stulecia: Lucjan Brychczy, Dariusz Dziekanowski

 - Pan Lucjan Brychczy jest, że tak powiem, obligatoryjny. I Darek Dziekanowski, bo po prostu nie mogę inaczej. Mój ukochany piłkarz od kiedy zacząłem chodzić na Legię.  Potem dorosłem i kibicowałem oczywiście Wojtkowi Kowalczykowi, Kucharskiemu, Mięcielowi, długo by wymieniać… Ale Dziekanowski pozostanie kimś wyjątkowym.

 

Jedenastka Stulecia: Zbigniew Robakiewicz - Jacek Zieliński, Władysław Stachurski, Adam Topolski, Dariusz Wdowczyk -  Kazimierz Deyna, Robert Gadocha, Leszek Pisz, Bernard Blaut - Lucjan Brychczy, Dariusz Dziekanowski

 

Piłkarz Stulecia: Kazimierz Deyna

 - Jeśli mówimy o piłkarzu Stulecia w Polsce, to przecież w ogóle nie ma dyskusji.

 

Trener Stulecia: Jaroslav Vejvoda

 - Dzięki niemu Legia po raz pierwszy poważnie pokazała się w Pucharach i stała się jedną z najlepszych drużyn w Europie. Oczywiście tego nie pamiętam, ale o tym akurat dużo czytałem. Sama postać wydała mi się bardzo sympatyczna. Muszę wspomnieć Pawła Janasa, trenera z wiadomych względów ważnego dla ludzi z mojego pokolenia – Liga Mistrzów, podwójna, nawet potrójna korona, poza tym nasz człowiek, przez wiele lat obrońca Legii.

 

Postać Stulecia: Lucjan Brychczy

- Deyna był być może bardziej utalentowanym piłkarzem, jednak historia Brychczego to coś w polskich warunkach niespotykanego. Było tylko kilku takich piłkarzy, ludzi związanych z Klubem – tu trzeba by dokładnie policzyć – od sześćdziesięciu paru lat, obejmującego tyle stanowisk. Na myśl przychodzi mi w tej chwili Gerard Cieślik… Wielki szacunek dla pana Lucjana, symbolu, pierwszego nazwiska, które przychodzi na myśl gdy mówisz Legia Warszawa.  

 

Obcokrajowiec Stulecia: Danijel Ljuboja

- Po miłości piłkarskiej – Ljuboja. Był krótko, ale jak był, to nie da się ukryć, że przyszedłem na mecz  tylko po to, żeby popatrzeć jak przyjmuje piłkę plecami do obrońców.

 

Drużyna Stulecia:  1969/70 – półfinał Pucharu Europy

- Drużyna zbudowana przez Vojevodę z Dejną, z Gadochą, z Panem Lucjanem już cofniętym do pomocy.

 

Wydarzenie Stulecia: gra Legii w półfinałach europejskich pucharów – Puchar Europy (1970) i Puchar Zdobywców Pucharów (1991)

- 1991 rok, dobrze pamiętam. Mecze z Sampdorią, z Manchesterem. Ja wiem, że wielu kibiców uważa, że tytuły w Polsce są ważniejsze, ale mnie od dzieciństwa fascynowało, że jedziemy gdzieś, np. na Barcelonę i gramy jak równy z równym albo rozwalamy Sampdorię, lidera ligi włoskiej, w czasach kiedy to była najlepsza liga świata, a nie – jak teraz – czwarta czy piąta.

 

Europejski mecz Stulecia: Spartak Moskwa - Legia 2:3 (sezon 2011/12 – rewanż fazy play-off Ligi Europy)

- A niech będzie pod włos. Kiedy Janek Gol strzelił bramkę w ostatniej prawie minucie, to rzuciłem się na podłogę i przez trzy minuty krzyczałem „AAAAAAAAA”. Miałem już trzydzieści parę lat i od dawna mi się to nie zdarzyło. Oglądaliśmy to z kolegami – raczej trzeźwi, więc nie alkohol wzbudził ten entuzjazm – mając świadomość, że to mecz z tych, który będzie się pamiętać, opowiadać wnukom o ile tylko będzie się je miało. Ten z Goteborgiem czy Sampdorią pewnie też, ale one i tak zdobędą dużo głosów. Poza tym ze Spartkiem zdaje się debiutował Kuciak. A Rybus zagrał fantastyczne spotkanie.

 

Krajowy mecz Stulecia:  Legia – Jagiellonia Białystok 5:2 (finał Pucharu Polski 1989)

- Spotkanie z tych, które pamiętam, chyba z transmisji na „Dwójce”. Grała wtedy moja ulubiona para napastników, czyli Dziekanowski-Kosecki. A to nie trwało zbyt długo, bo najpierw szybko wyjechał Dziekan, później Kosa.

 

Gol Stulecia: Cezary Kucharski na 2:0 z Panathinaikosem (gol na wagę awansu do 2. rundy Pucharu UEFA 1997)

- Mam kolegów, którzy mają nagrany ten mecz na VHS-ie i tak raz na pół roku go sobie oglądają. Jeżeli chodzi o emocje, to ta pogoń była niesamowita. Niby nic ważnego, druga runda Pucharu UEFA, za to jakie spotkanie!

 

Symbol Stulecia: „Sen o Warszawie”

- Jako muzyk wybieram „Sen o Warszawie”, oczywiście w żaden sposób nie porównując się z panem Czesławem. To wzruszająca chwila, zawsze wywołująca u mnie ciarki. Teraz mam małe dziecko, nie zawsze mogę być na stadionie, ale u mnie na Kępie słychać jak jest śpiewane. Gdzie bym nie był, przyjmuję to emocjonalnie. Piękna pieśń.

 

Sekcje – najlepszy sportowiec: Zdzisław Krzyszkowiak

- Wybieram go dlatego, że lekkoatletyka to po piłce nożnej mój ulubiony sport. Tu można by zresztą dopisać paręnaście nazwisk, bo to chyba w latach 60. Legia chwaliła się, że zdobywa więcej medali olimpijskich niż cała Skandynawia. Bardzo ładne.

 

Sekcje – największy sukces:  Najpiękniejsza godzina olimpijska. Podczas igrzysk w Monachium 1972 w ciągu godziny złote medale zdobyli piłkarze Lesław Ćmikiewicz, Kazimierz Deyna, Robert Gadocha oraz pięściarze - Jan Szczepański (złoty) i Wiesław Rudkowski (srebrny)

- O, pani Jadwiga Jędrzejowska! Czytałem ostatnio jej wspomnienia, bardzo ciekawe. Zdecyduję się jednak na godzinę olimpijską w Monachium, czyli medale piłkarzy, złoto Szczepańskiego oraz srebro Rudkowskiego.

 

Rywal Stulecia: Górnik Zabrze

- Gdyby miał wybrać go z okresu mojego kibicowania, to na pewno Widzew. Ale patrząc przez te wszystkie lata obiektywnie, to Górnik Zabrze. Najdłużej trwająca z rywalizacji, poza tym mam rodzinę na Śląsku. Co prawda dalszą, ale niech będzie.  

 

 

Kliknij tutaj, aby oddać swój głos w Plebiscycie Stulecia!

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN