Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-10-29 10:00:00
Newsletter

Pójść za ciosem

Autor: Jakub Mieżejewski Fot. Jacek Prondzynski, Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka
W niedzielę, o godz. 18., na stadionie przy Łazienkowskiej piłkarze Legii Warszawa podejmą Arkę Gdynia. Podopieczni Romeo Jozaka zagrają o podtrzymanie zwycięskiej passy i zadomowienie się na dobre w czołówce ligowej stawki.

Wojskowi podejdą do tego spotkania w dobrych nastrojach i jeszcze lepszej formie. Po porażce z Lechem drużyna wygrała trzy mecze z rzędu, w tym dwa niezwykle prestiżowe - z Wisłą Kraków oraz Lechią Gdańsk. Diametralnie zmieniła się również sytuacja Legii w ligowej tabeli. Jeszcze dwie kolejki temu legioniści zajmowali ósme miejsce z sześciopunktową stratą do liderującego Górnika, natomiast obecnie plasują się na czwartej pozycji i przy sprzyjających okolicznościach już w najbliższą niedzielę mogą zostać liderem. W zapomnienie odeszło tak często używane w mediach w kontekście Legii słowo „kryzys”.

 

 

Patrząc na historię spotkań pomiędzy Wojskowymi a Arką, niemal pewne wydaje się być zwycięstwo gospodarzy. Na 13 ligowych starć z Arką u siebie stołeczny zespół zanotował 10 zwycięstw, dwa remisy i jedną porażkę. Jednak to gdynianie mają ostatnio bardzo dobre wspomnienia z Warszawy. W ostatnim ligowym meczu obydwu drużyn Arka wygrała 3:1 po golach Adama Marciniaka i Marcusa Viniciusa, a przed rozpoczęciem tego sezonu podopieczni Leszka Ojrzyńskiego zdobyli Superpuchar Polski, wygrywając po karnych z Legią właśnie przy Ł3. To idealny czas na przełamanie, zwłaszcza, że stadion Wojskowych jest jeszcze w tym sezonie niezdobyty (pięć zwycięstw i remis). 

 

 

Optymizmem napawa zwyżkująca forma podopiecznych Romeo Jozaka, i fakt, że w grze zespołu widać coraz więcej automatyzmów. Dowodem tego były pierwsze połowy meczów z Wisłą Kraków oraz Drutex-Bytovią, a także współpraca duetu Kucharczyk-Niezgoda. Nasz klub zawsze słynął z tandemów, które wyrastały ponad resztę ligi, np. Nikolić-Prijović, czy dawniej Ljuboja-Radović. Być może za wcześnie, by mówić o narodzinach kolejnej, ale akcje Polaków dały w ostatnich dwóch ligowych meczach łącznie sześć punktów. Pozytywnym impulsem jest powrót Brazylijczyka Guilherme. To właśnie jego nieprzewidywalnych rajdów brakowało we wcześniejszych tygodniach.

„Pogratulowałem moim zawodnikom piłkarskiej inteligencji, odwagi oraz stabilizacji, co było niezbędne do zwycięstwa. Oceniam formę zespołu na 6,5 w skali 1-10. Kilka meczów temu nie wyglądało to tak dobrze, dlatego cieszy to, że widać w drużynie postęp. Widać, że zawodnicy walczą za Legię na boisku, ale i poza nim. Poprawiamy się z meczu na mecz, coraz lepiej funkcjonujemy jako zespół” - mówił Romeo Jozak po meczu z Wisłą Kraków, sygnalizując, że forma piłkarzy z meczu na mecz będzie iść w górę.

 

 

W meczu o Puchar Polski chorwacki szkoleniowiec dał szansę kilku rezerwowym, a ci ją wykorzystali. Dobrze zaprezentował się Cristian Pasquato, a dwie bramki zdobył Armando Sadiku, tak więc przed niedzielnym meczem Romeo Jozak ma prawdziwy ból głowy, kogo wystawić w wyjściowym składzie. „Cristian Pasquato to zawodnik, który wykonał swoje zadanie bardzo dobrze. To ważny piłkarz. Dodaje wiele jakości do naszej gry. Czy zagra w niedzielę z Arką? Tego nie wiem. Wszystko wyjaśni się w piątek” - powiedział szkoleniowiec po meczu z Drutex-Bytovią, dając jasny sygnał, że każdy może wskoczyć do pierwszej jedenastki. 

Biorąc więc pod uwagę obecną formę Legii, brak problemów kadrowych i fakt, że gramy u siebie, nikt nie spodziewa się innego scenariusza jak pewne zwycięstwo Wojskowych. Ale niedzielnego meczu nie można zaliczyć do tych, przed którymi z urzędu można dodawać trzy punkty za zwycięstwo. Arkowcy to zespół bardzo nieprzyjemny, który w meczach wyjazdowych jedynie raz stracił więcej niż jednego gola. Co więcej, podopieczni Leszka Ojrzyńskiego pokazali przed tygodniem w meczu z Jagiellonią, że potrafią również grać ofensywnie. W środku tygodnia przekonywująco wygrali 2:0 z Chrobrym Głogów w ćwierćfinale rozgrywek o Puchar Polski.

 

 

Obrońcy Legii powinni uważać przede wszystkim na Rafała Siemaszko. Napastnik zdobył w tym sezonie ligowym trzy bramki i jest najlepszym strzelcem zespołu z Gdyni. Niedzielne spotkanie będzie istotne dla Mateusza Szwocha, który został wypożyczony do Arki w sierpniu tego roku. Warte uwagi są również opanowane do perfekcji stałe fragmenty gry, po których podopieczni Ojrzyńskiego kilkukrotnie strzelili gole.

„Wszyscy mówili mi, że mamy przed sobą cztery bardzo istotne mecze, a po nich wszystko stanie się łatwiejsze. Graliśmy przeciwko czterem silnym zespołom, i właśnie dlatego mecz z Arką będzie najtrudniejszy i najbardziej wymagający. Arka to może nie jest wielka nazwa, ale dwa ostatnie domowe mecze z nimi przegraliśmy. Arka rozbiła Jagiellonię w poprzednim tygodniu i musimy pokazać najlepszą formę, żeby zdobyć trzy punkty w niedzielę. Dlatego poproszę zawodników o wyjątkowe skupienie” - mówił na przedmeczowej konferencji szkoleniowiec Legii. Kluczowa będzie właśnie dyspozycja Legii. Jeśli nasi zawodnicy podtrzymają tendencję zwyżkową i rozegrają kolejny dobry mecz, kibice mogą być spokojni o wynik niedzielnego meczu. W Fortunie kurs na zwycięstwo Wojskowych wynosi 1,66, wygrana Arki wyceniona jest na 5,50, zaś remis na 3,85. Arbitrem niedzielnego meczu będzie sędzia Mariusz Złotek, który sędziował Legii meczu z Bruk-Bet Termaliką. 

 

 

Serdecznie zapraszamy na naszą transmisje radiową #Ł3Live i relację live na naszych kanałach. Widzimy się na Łazienkowskiej!

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN