Legia Warszawa
vs Rangers F.C.
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-02-09 14:55:00
Newsletter

Pokój tajemnic

Autor: Krystian Grzelak Fot. Mateusz Kostrzewa
To oni są najbardziej zapracowanymi ludźmi na zgrupowaniu. O kim mowa? O tych, którzy w magiczny sposób sprawiają, że kontuzjowani zawodnicy szybciej stają na nogi. Swoją pracę wykonują w miejscu, do którego idealnie pasuje określenie... pokój tajemnic.

- Dobre, dobre. Podoba mi się - zgadza się z takim tytułem Wojciech Frukacz, jeden z fizjoterapeutów. Zanim jednak wytłumaczymy genezę tej nazwy, przyjrzyjmy się bliżej obowiązkom naszych bohaterów. Jak wygląda ich typowy dzień na zgrupowaniu?

 

- Owocnie - śmieje się najstarszy z ekipy medycznej Wojciech Spałek. - Działamy niemal non stop. Od rana do nocy - mówi krótko. - Dzień zaczyna się bardzo wcześnie, bo musimy zejść na śniadanie jeszcze przed godziną wyznaczoną w planie. Wszystko po to, by wyrobić się z posiłkiem jak najszybciej. Założyliśmy sobie, że na godzinę przed wyjazdem na trening jesteśmy do dyspozycji zawodników – opowiada Wojciech Frukacz.

 

- Zabezpieczamy trening w typowo medycznym sensie. Pomagamy doraźnie, czasem pracujemy z kontuzjowanymi zawodnikami. Odpocząć możemy wtedy, gdy odbywają się zajęcia techniczno-taktyczne i nie ma bezpośredniego kontaktu pomiędzy piłkarzami. W momencie, w którym rozpoczynają się gierki pomiędzy dwiema drużynami, musimy mieć oczy dookoła głowy i być w pełnej gotowości. Najlepszy przykład to uraz Kaspra Hamalainena - kontynuuje swoją opowieść. 

 

 

Koniec treningu nie oznacza jednak końca pracy legijnych fizjoterapeutów. - Zajmujemy się chłopakami, którzy tego potrzebują. Zakładamy im kompresy chłodzące - co trzeba zrobić jak najszybciej. Po obiedzie zawodnicy dostają półtorej godziny na relaks, aby ich metabolizm przestał intensywnie spalać to, co dostarczyli organizmowi. Później rozpoczynamy indywidualną pracę. Odbywają się masaże, działamy manipulacją na kończyny. To trwa aż do około godziny 20. 

 

Nie jest to jednak godzina, o której można by się już położyć spać. - Kawka na doładowanie i od 20:30 jedziemy dalej! Zabiegi trwają przez kolejne dwie godziny, czasem nawet dwie i pół. Masaże, terapia manualna, fizykoterapia - jednym słowem, praca indywidualna – podsumowuje swoją opowieść Frukacz. 

 

 

Poza Wojciechem Spałkiem i Wojciechem Frukaczem, rolę fizjoterapeuty na Malcie pełni także Marcin Bator, który jest najstarszym debiutantem na zgrupowaniu.

 

- Spokojnie, nie przeszkadza mi ta rola - śmieje się Marcin. - Wiadomo, jest lekki stres, ale bez niego się chyba nie obejdzie u żadnego debiutanta. Prawda jest taka, że wspomniany stres motywuje do jeszcze cięższej pracy i powoduje, że sprawia ona dużą przyjemność - dodaje Bator, który dotychczas sprawował tę samą funkcję w drugim zespole.

 

Czym taki obóz różni się od jego dotychczasowego doświadczenia? - Cóż, przede wszystkim jest o wiele więcej do zrobienia. Na zgrupowaniu znajduje się niemal 30 zawodników, a nas, fizjoterapeutów przyleciało trzech. Nie jest żadną tajemnicą, że dorośli gracze mają większe wymagania, niż chłopaki z rezerw. W związku z ogromną liczbą meczów w trakcie sezonu, pojawia się więc presja czasu, by jak najszybciej postawić zawodnika na nogi - tłumaczy. 

 

 

No dobrze, ale zapewne zastanawiacie się, co z tytułowym pokojem tajemnic? Już wyjaśniamy - mowa tu o miejscu, w którym nasi fizjoterapeuci przeprowadzają zabiegi. - To miejsce, do którego można sobie przyjść, zrelaksować się, pogadać. Czeka na nich poczęstunek przygotowany przez Wojtka Zepa, mogą wypić herbatkę, kawkę. Jest wesoło. Szczególnie, jak przyjdzie „Jędza” czy „Broziu” - wyjaśnia Wojciech Spałek.

 

- Zawodnicy dzielą się z nami wieloma informacjami, które nie dotyczą jedynie kontuzji. To normalne, że chłopaki potrzebują się komuś zwierzyć, o coś zapytać czy po prostu pogadać. Myślę, że spełniamy też rolę - mówiąc pół żartem, pół serio - wróżki psychoterapeutki - wtóruje mu Wojciech Frukacz.

 

- Kwitnie tu życie drużyny. Inne relacje z zawodnikami ma Wojtek Frukacz czy Marcin Bator, a inne ja. Oni są rówieśnikami, a większość z nich mogłaby być moimi dziećmi. Zdaję sobie z tego sprawę, bo w tym fachu spędziłem całe życie. Gdy byłem młody, zdarzało się nawet, że z zawodnikami trenowałem. Teraz to się troszeczkę różni. To jednak miłe. Na przykład "Niko" czy "Gui" mówią do mnie "papa" - zdradza Spałek. 

 

 

Czy to oznacza, że fizjoterapeuci pełnią też rolę psychologów? - To może za duże słowo. "Psycholog" pasuje już bardziej. Prawda jest taka, że nasza praca, poza przeprowadzeniem zabiegów, musi się opierać także na umiejętności słuchania. Jeśli zachodzi taka potrzeba, staramy się im także doradzić - wyjaśnia Frukacz.

 

Gdyby wszystkie te historie zebrać w jednym miejscu, powstałaby niezła książka.

 

- Zgadza się, ale możecie mieć pewność, że nigdy nie powstanie. To jest trochę tak, jak z tajemnicą lekarską, która dotyczy informacji o kontuzjach czy chorobach zawodników. Zachowanie takich informacji dla siebie to podstawa. Gdyby cokolwiek wydostało się poza ten ''pokój tajemnic'', byłoby to całkowicie nie fair w stosunku do chłopaków - mówi Wojciech Frukacz. 

 

 

''Fruki'' przyznaje, że aby wykonywać tę pracę, trzeba ją kochać. - Poświęcamy się drużynie w słusznym celu. Wszystkim nam zależy na osiągnięciu jak najlepszych wyników. To praca prawie 24 godziny na dobę. Nawet jeśli nie jesteśmy na obozie, tylko w Warszawie, to i tak żyjemy tą drużyną. Człowiek myśli o kontuzjach i tym, jakich środków użyć, by postawić chłopaków na nogi. Czasami przekłada się to trochę na życie rodzinne w negatywnym kontekście, ale najbliżsi są już przyzwyczajeni do tego, że często nie ma mnie w domu. Aby wykonywać taki zawód, trzeba być pasjonatem. My wszyscy nimi jesteśmy - mówi na koniec.

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN