Legia Warszawa
vs Wisła Kraków
Czas do meczu
Zajętych miejsc
24125
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-03-19 10:00:00
Newsletter

POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI – „GDAŃSCY LEGIONIŚCI”

Autor: Kamil Majewski Fot. Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka, Włodzimierz Sierakowski, Adam Polak/Archiwum Legii
Dla niektórych zawodników Lechii Gdańsk niedzielny mecz będzie ważny nie tylko ze względu na zaledwie jednopunktową różnicę w tabeli pomiędzy Legią a Lechią. Dusan Kuciak, Jakub Wawrzyniak, Ariel Borysiuk oraz Rafał Wolski – tych czterech zawodników w przeszłości występowało przy Łazienkowskiej, teraz zaś reprezentują barwy gdańszczan.

Z wyżej wymienionych najdłużej w Lechii występuje Jakub Wawrzyniak. 33-letni lewy obrońca 2,5-letni kontrakt z lechistami podpisał w styczniu 2015 roku. W barwach Legii obrońca rozegrał łącznie 183 występy, w których strzelił 12 bramek, zanotował także 23 asysty. Ilość wszystkich spotkań rozegranych przez tego doświadczonego obrońcę w ekstraklasie - 218, również robi wrażenie „Wawrzyn” to także etatowy reprezentant Polski, trzykrotny uczestnik Mistrzostw Europy - 2008, 2012 i 2016 (tylko Łukasz Piszczek może pochwalić się podobnym osiągnięciem). - Jestem zmiennikiem tego, którego nie ma - odpowiadał Wawrzyniak tym, którzy zarzucali mu, że do reprezentacji Polski się nie nadaje. W koszulce z orłem na piersi wystąpił 49 razy i strzelił jednego gola. Mimo jego ogromnego wkładu w grę reprezentacji, wielu złośliwych głównie wypomina mu niefortunny upadek podczas towarzyskiego meczu z Niemcami w 2011 roku w doliczonym czasie gry. Wawrzyniak poślizgnął się, został minięty przez Thomasa Muellera, który dograł w pole karne do Cacau i zwycięstwo wymsknęło się polakom z rąk dosłownie w ostatniej sekundzie meczu.

 

 

Do naszej drużyny Wawrzyniak przychodził dwukrotnie. Po raz pierwszy w czerwcu 2007 roku, z łódzkiego Widzewa. 13 maja 2008 roku na stadionie w Bełchatowie Wawrzyniak zdobył swój pierwszy Puchar Polski. Po regulaminowym czasie gry Legia remisowała z Wisłą Kraków 0:0 i sędziujący te spotkanie Grzegorz Gilewski zarządził serię rzutów karnych. To właśnie Wawrzyniak wykonał decydującą o triumfie warszawskiej drużyny jedenastkę. Dobrymi występami w Legii zapracował sobie na transfer do ówczesnego wicemistrza Grecji - Panathinaikosu AO. W drużynie Koniczynek obrońca dostał szansę debiutu w Lidze Mistrzów UEFA. Wawrzyniak wystąpił w dwumeczu z Villareal CF w 1/8 finału edycji 2008/2009. Do tego dorzucił dziewięć występów w greckiej Superlidze oraz dwa w pucharze tamtejszego kraju.  4 kwietnia 2009, po meczu ze Skodą Xanti w jego organizmie wykryto niedozwolone środki. Wawrzyniak został zwolniony, ponadto otrzymał także roczny zakaz występów w oficjalnych meczach na terenie każdego kraju. 

 

 

Po tym incydencie Wawrzyniak ponownie zawitał na Łazienkowską, tym razem na dłużej. Do kolekcji zdobytych tytułów dorzucił kolejne trzy krajowe puchary oraz mistrzostwo Polski. W tym miejscu należy dodać, że w finale o PP z 2011 roku w Bydgoszczy przeciwko Lechowi Poznań, podobnie jak w Bełchatowie przeciwko Białej Gwieździe, to także Wawrzyniak wykonał decydującego karnego. - Jak doszło do serii rzutów karnych to zobaczyłem, że Kuba Rzeźniczak jest rozpisany jako ostatni, a ja jako czwarty. Podszedłem do Rzeźnika i powiedziałem: - Nie, ty nie będziesz strzelał ostatni. ja to zamykam i zrobimy to jak w Bełchatowie - zdradził obrońca w jednym z wywiadów. Występował także w rozgrywkach Ligi Europy.  Po czyim dośrodkowaniu w doliczonym czasie gry strzelił na 3:2 Janusz Gol Spartakowi Moskwie na Łużnikach w 2011 roku, co dało upragniony awans Legii do rozgrywek grupowych Ligi Europy UEFA? Właśnie po wrzutce Wawrzyniaka. Defensor nigdy nie bał się podejmować ryzyka mimo krytyki, często nieuzasadnionej, która spadała na niego z każdej strony. 

 

 

Był podstawowym zawodnikiem zarówno u Jana Urbana, jak i Macieja Skorży. Swoją przygodę ze stolicą Wawrzyniak zakończył 26 lutego 2014 roku, podpisując kontrakt z rosyjską drużyną Amkar Perm. W sumie wywalczył z „eLką” na piersi dwa mistrzostwa kraju, cztery Puchary Polski oraz Superpuchar.

 

*

 

Swego czasu ogromne nadzieje przy Łazienkowskiej wiązano z postacią Rafała Wolskiego. Już od najmłodszych lat „Wolak” imponował techniką i luzem, z którym poruszał się po boisku. W 2011 roku na łamach Przeglądu Sportowego ukazał się artykuł o Wolskim, w którym pojawiła się krótka rozmowa pomiędzy wychowawcą oglądającym popisy młodziaka a mamą 9-letniego wówczas Rafała. - Kim jest ten chłopiec? - zapytał wychowawca. - Moim synem. - To gratuluję. Proszę pani, siedzę tu półtorej godziny i nie mogę się na niego napatrzeć. Jak on tą piłką się bawi. Coś wspaniałego.

 

 

Urodzony w 1992 roku pomocnik w sierpniu 2008 roku dołączył do Akademii Legii. Był także reprezentantem Mazowsza. W 2003 roku wraz z kadrą brał udział w turnieju im. Marka Wielgusa. W półfinale jego drużyna do przerwy przegrywała trzema bramkami, ale młody Wolski nie zraził się i po przerwie wziął sprawy w swoje ręce. Strzelił cztery gole i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. Co więcej, w finale powtórzył swój wyczyn. Tak opowiada jego ojciec Krzysztof, któremu wielką wdzięczność w wielu rozmowach podkreślał syn. - Najwięcej zawdzięczam mojemu tacie. To on był moim pierwszym trenerem, to on zaraził mnie futbolem i to dzięki niemu jestem dziś w miejscu, w którym jestem. Wszystko stało się właśnie za jego sprawą - powiedział kiedyś w jednym z wywiadów Wolski.

 

 

Członkiem pierwszej drużyny stał się 12 stycznia 2011 roku, podpisując 3,5-letni kontrakt. Łącznie w drużynie Legii zagrał 38 razy. Zdobył osiem bramek i zaliczył cztery asysty. Przy Łazienkowskiej zadebiutował w Lidze Europy UEFA, zmieniając w 82. minucie wygranego 3:2 meczu z Hapoelem Tel-Awiw Macieja Rybusa. Co ciekawe, zdecydowanie najpiękniejszego gola w barwach Wojskowych strzelił w meczu przeciwko… Lechii Gdańsk, w 14. kolejce ligowego sezonu 2011/2012. W 52. minucie tego meczu zdecydował się na indywidualną akcję. Kozłującą piłkę piętką przerzucił nad Luką Vucką, a następnie huknął w kierunku bramki gdańszczan. Zanim piłka przekroczyła linię bramkową, odbiła się jeszcze od poprzeczki, co tylko dodało uroku tej bramce. Sam Wolski nie popadł jednak w samo zachwyt w bardzo skromnym tonie wypowiedział się o swoim golu. - Oczywiście cieszę się z mojego kolejnego trafienia. Myślę, że to był gol, jakie nierzadko oglądamy na polskich boiskach, bywały już piękniejsze. Zachwytu nad tym trafieniem nie kryli za to jego klubowi koledzy. - Akurat rozgrzewaliśmy się z Michałem Kucharczykiem w momencie, gdy Rafał przeprowadził tę akcję i złapaliśmy się za głowy podziwiając ten strzał. To naprawdę piękna bramka - mówił po meczu z Lechią Michał Żyro.

 

 

25 stycznia 2013, po odbyciu trzydniowych testów medycznych, Wolski podpisał kontrakt z włoską Fiorentiną. Mimo olbrzymiego talentu tego zawodnika, przygoda z Serie A nie potoczyła się po jego myśli. Z Florencji wypożyczany był kolejno do drugoligowego AS Bari, belgijskiego KV Mechelen oraz do Wisły Kraków. W lipcu zeszłego roku został zaprezentowany jako nowy nabytek Lechii Gdańsk, w której do tej pory zagrał 24 razy, strzelił dwa gole i zanotował cztery asysty.

Wolski jest dwukrotnym zdobywcą Pucharu Polski z Legią – w sezonie 2010/2011 oraz 2011/2012.

 

*

 

Ariel Borysiuk to z kolei wychowanek UKS TOP 54 Biała Podlaska. Do Legii przyszedł w 2007 roku. W naszych barwach zadebiutował w wieku 16 lat, czterech miesięcy i pięciu dni, stając się drugim najmłodszym zawodnikiem, jaki kiedykolwiek wystąpił w oficjalnym meczu. Jest najmłodszym strzelcem bramki w historii klubu oraz drugim najmłodszym w historii ekstraklasy. Swoje premierowe trafienie, przeciwko Odrze Wodzisław Śląski w 38. minucie wyjazdowego spotkania 26. kolejki sezonu 2007/2008, zanotował mając zaledwie 16 lat, osiem miesięcy i 21 dni. W latach 2007-2012 Borysiuk rozegrał dla Legii 147 spotkań, w których zdobył cztery bramki. W tym czasie z naszą drużyną wywalczył mistrzostwo Polski oraz cztery krajowe puchary. 

 

 

Nie każdy wie o tym, że jeszcze za czasów gry Aleksandara Vukovicia Serb miał w szafce… powieszone zdjęcie z Borysiukiem. Fotografia wykonana została w 2003 roku. Młody zawodnik podarował ją Vukoviciovi, gdy ten dołączył do drużyny Legii. Przed odejściem z Legii Vuković naznaczył Borysiuka na swojego następcę. - Jeżeli z kimś miałbym przegrać rywalizację o miejsce w składzie, to najlepiej właśnie z Borysiukiem. „Wizir”, jak nazywali go żartobliwie koledzy, mocno utożsamiał się z Legią. Często powtarzał w wywiadach, że jego marzeniem jest bycie w przyszłości kapitanem tej drużyny. Ma jeszcze jedno marzenie, które być może kiedyś uda mu się zrealizować. - Marzę, by kiedyś ludzie powiedzieli, że Borysiuk był godnym następcą Kazimierza Deyny - powiedział w 2008 roku.

 

 

W styczniu 2012 roku Ariel podpisał kontrakt z 1. FC Kaiserslautern. Borysiuk nie może jednak miło wspominać swojego debiutu w drużynie z Niemiec, ponieważ w 40. minucie spotkania przeciwko 1. FC Koln za faul na … swoim obecnym klubowym koledze - Sławomirze Peszko otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Po tym sezonie jego drużyna spadła z 1. Bundesligi i przez kolejne 18 miesięcy Borysiuk występował na drugim szczeblu niemieckiej ligi. Łącznie w drużynie z Kaiserslautern rozegrał 47 meczów, w których nie zdobył ani jednej bramki. W styczniu 2014 roku został na pół roku wypożyczony do Rosji, do zespołu Wołgi Niżnej Nowogród. W Rosji rozegrał zaledwie cztery spotkania i spadł ze swoją drużyną z rosyjskiej Premjer Ligi.

 

 

W czerwcu 2014 roku Borysiuk zdecydował się na powrót do ojczyzny. Początkowo w ramach wypożyczenia, a później już na zasadzie transferu definitywnego, związał się z Lechią Gdańsk. W zespole z Pomorza mógł liczyć na regularne występy i szybko odbudował swoją formę. W styczniu dołączył ponownie do Legii. Mimo, iż jego drugie podejście do stołecznej drużyny trwało zaledwie pół roku, walnie przyczynił się do zdobycia podwójnej korony na stulecie klubu.

Po tym sukcesie odszedł na zaplecze angielskiej Premiership. Związał się 3-letnim kontraktem z Quens Park Rangers, jednak w Anglii nie udało mu się na stałe przebić do pierwszego składu. Na boisku przebywał zaledwie przez 746 minut i po pół roku ponownie udał się na wypożyczenie do Gdańska. W tym roku zagrał póki co w czterech meczach. Zdobył jedną bramkę, w wygranym 4:2 meczu z Cracovią.

 

*

 

Dusan Kuciak grał w Legii w latach 2011-2016. Już samemu jego pojawieniu się w Legii towarzyszyły kontrowersje, bowiem zgody na transfer do Warszawy nie chciał wyrazić jego ówczesny pracodawca - rumuńskie FC Vaslui. Z naszą drużyną trzykrotnie zdobył Mistrzostwo Polski, trzy razy wygrał też krajowy puchar. Debiut Kuciaka w barwach Wojskowych przypadł na pamiętny mecz na Łużnikach ze Spartakiem Moskwa, wygranym 3:2. Kuciak stał się wtedy cichym bohaterem, kilkukrotnie zapobiegając utracie bramek. Przez cały okres gry dla Legii między słupkami spisywał się wyśmienicie, szczególnie w swoim pierwszym sezonie w naszych barwach. Zanotował wtedy niespotykanie niską średnią bramek puszczonych na mecz - zaledwie 0,48. Pozostawał niepokonany przez 759 minut, co jest drugim wynikiem w historii klubu (lepszy był tylko Władysław Grotyński – 762 minuty). Choć bardzo często notował długie serie minut bez straty bramki, na chłodno przyjmował wiadomości o kolejnych możliwych rekordach do pobicia. - Mogę puszczać i po pięć bramek w meczu, byle byśmy wygrywali - mówił Słowak. Przyznał jednak, że chwilę po utracie pierwszej bramki (jego fantastyczną serię przerwał w 24. minucie meczu 15. kolejki z Koroną Kielce Maciej Korzym) po 759 minutach, spojrzał na zegar i poczuł delikatny zawód. 

 

 

Został wybrany najlepszym bramkarzem ekstraklasy w mistrzowskim dla Legii sezonie 2013/2014. Reprezentował Legię w Lidze Europy UEFA, uczestniczył także w eliminacjach do UEFA Champions League. Całkowita liczba występów Kuciaka w Legii zatrzymała się na 193. 80 razy Słowak zachował czyste konto.

W przerwie zimowej sezonu 2015/2016 na zasadzie transferu definitywnego przeniósł się do angielskiego Hull City. - Transfer do Hull City to krok do realizacji moich marzeń. Aby jednak spełnić je w stu procentach, muszę wystąpić w oficjalnym meczu - mówił w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego ekslegionista. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała jego plany. W Anglii był jednak konsekwentnie pomijany przy obsadzaniu pozycji bramkarza, przez niecały rok zagrał tylko raz - w pucharowym meczu z czwartoligowym Exeter City F.C. 

 

 

Po nieudanej przygodzie z ligą angielską Kuciak zdecydował się na powrót do kraju, z którego rok wcześniej wyjechał. Podpisał kontrakt z Lechią Gdańsk i z miejsca stał się jej podstawowym bramkarzem. Do tej pory zagrał w pięciu meczach biało-zielonych, w których puścił sześć bramek. Ponadto raz, w meczu z Jagiellonią Białystok, zachował czyste konto.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 459
PLN
Cena 89
PLN
Cena 149
PLN