Legia Warszawa
vs Górnik Zabrze
Czas do meczu
Zajętych miejsc
28934
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-09-23 22:00:00

Prawda czasu – Aleksandar Vuković

Autor: Janusz Partyka Fot. Janusz Partyka, Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Włodzimierz Sierakowski, Adam Polak/Archiwum Legii
Pamiętamy go jako gościa z charakterem, walecznego piłkarza, który nie odstawia nogi na boisku. Charyzmatycznego kapitana drużyny, potrafiącego bronić kolegów zarówno przed arbitrami, jak i rywalami. Aleksandar Vuković zakończył grę w Legii zdobywając wszystkie możliwe na krajowym podwórku trofea. Dziś pełni obowiązki pierwszego trenera Wojskowych.

Aleksandar Vuković urodził się 25 sierpnia 1979 roku w Banja Luce. Do Legii trafił w roku 2001 roku, a ściągnął go na Łazienkowską ówczesny trener Wojskowych Dragomir Okuka. Początki „Vuko” w stolicy nie były łatwe. Drużyna ponosiła porażki, a za złą postawę zespołu winiono przede wszystkim obcokrajowców. Jednak po świetnej końcówce sezonu 2001/2002 Wojskowi zdobyli tytuł mistrza kraju oraz sięgnęli po Puchar Ligi. Jednym z ojców sukcesu był właśnie Vuković, który z czasem zyskiwał coraz większe uznanie wśród kibiców Legii. Występował w niej przez osiem sezonów, z krótką przerwą na epizod w greckim Ergotelis.

 

Aco od początku pobytu w Warszawie nie ukrywał, że jest też wielkim fanem Partizana Belgrad – w którym zresztą wcześniej występował – co nie przeszkodziło mu jednak przez lata z wielkim zaangażowaniem bronić barw warszawskiego klubu. „Jak każde dziecko w dawnej Jugosławii kochałem piłkę nożną i w swojej dziecięcej ciekawości nie wyobrażałem sobie, by nie pójść na trening i nie spróbować. W następstwie czego mocno wspierany przez ojca, już w wieku siedmiu lat trenowałem w najmłodszej drużynie klubu o nazwie FC Borac Banja Luka. Wtedy właśnie usłyszałem, że jestem stworzony do gry w piłkę. Potem powtarzano mi to przy okazji moich przenosin do Partizana Belgrad, aż w końcu piłka nożna stała się moim zawodem. To było naturalne, gdyż za sprawą ojca, zagorzałego kibica Partizana Belgrad, futbol był w naszym domu dyscypliną dominującą. To on zaszczepił w moim sercu miłość do Partizana, a dopełnieniem rodzinnego szczęścia były moje przenosiny do Belgradu” – wspominał na łamach NL w 2012 roku Vuković.

 

Z Legią zdobył wszystko co było do zdobycia – mistrzostwo Polski (2002, 2006), krajowy puchar (2008), Superpuchar (2008), a także Puchar Ligi (2002). Z „eLką” na piersi rozegrał 239 spotkań, w których strzelił 19 goli. „Gdy przyjeżdżałem do Polski nie znałem języka i to było w tamtym momencie korzystne, ponieważ niezbyt dobrze pisano o trenerze, a także o mnie. Pamiętam dokładnie debiut w Legii, było to w trzeciej kolejce, 3 sierpnia 2001 roku. Graliśmy z Ruchem w Chorzowie i wygraliśmy 4:0. Wszedłem w końcówce meczu i nie miałem wpływu na wynik, ale po tak efektownym zwycięstwie w drużynie zapanowała optymistyczna atmosfera i to najbardziej cieszyło. Z tego dnia zapamiętałem także krótką rozmowę po meczu z trenerem Okuką, który wówczas powiedział do mnie: 'Już byłem spakowany na powrót do Serbii'. Uważam, że wygrany mecz z Ruchem, był w ówczesnej historii klubu przełomowy. Zwycięstwo w Chorzowie dodało nam skrzydeł, to był taki zastrzyk pozytywnej energii dla całego zespołu. Uświadamiając sobie, że możemy odnieść sukces, staliśmy się pewniejsi siebie. Od tamtej pory wszystko potoczyło się po naszej myśli. Trener Okuka został i jak wiemy prowadząc Legię otworzył przed nami drzwi do mistrzostwa” – Serb wspomina swoje początki w Legii w rozmowie z NL.

 

Był jednym z liderów drużyny, miał silną osobowość. Na boisku twardy i nieustępliwy, zawsze grał ze zdwojoną ambicją. Przez jakiś czas pełnił też rolę kapitana zespołu (od 2008 roku posiada polskie obywatelstwo). „Legia jest i zawsze zostanie w moim sercu i zawsze będę do niej wracał, choćby w roli kibica. Z Legią zawsze będą mnie wiązały wyjątkowe wspomnienia. Szczególnie miłe były dwa tytuły mistrzowskie. Tego nie da się wymazać z pamięci. Z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że kocham ten klub. Czy zagram jeszcze przy ulicy Łazienkowskiej? Mam na decyzję parę lat. W Warszawie świetnie mi się mieszka, ale z wiekiem człowiek tęskni za rodzinnymi stronami. W grę wchodzą jedynie Belgrad i Warszawa. Moja decyzja zależy jednak od wielu czynników. Jeśli będę mógł się tutaj realizować jako człowiek, to zostanę. Nie będę szukał niczego na siłę, jednak nie ukrywam, o czym już zresztą mówiłem, że kiedyś chciałbym pracować w Legii. Myślę, że spotkamy się jeszcze przy Łazienkowskiej” – mówił NL osiem lat temu, po ostatnim meczu w barwach Legii, Aco.

 

Od tamtej pory minęło trochę czasu i dziś „Vuko” – zresztą już od jakiegoś czasu – znów jest w Warszawie. Najpierw pracował w sztabie szkoleniowym drużyny rezerw, był także jednym z trenerów Akademii Piłkarskiej Legii. Obecnie – po okresie terminowania u boku pierwszych szkoleniowców Legii w osobach Stanisława Czerczesowa i Besnika Hasiego – pełni obowiązki pierwszego szkoleniowca Legii. „To jest mój piłkarski dom. To miejsce gdzie zaistniałem i osiągnąłem sukcesy, a jednocześnie najwięcej stąd otrzymałem” – powiedział w rozmowie z Legia.com Aleksandar Vuković.

 

Poniżej prezentujemy zdjęcia „Vuko” z czasów jego kariery przy Łazienkowskiej – zarówno tej piłkarskiej, jak i szkoleniowej.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN