Legia Warszawa
vs Wisła Płock
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-01-06 17:30:00

Prawda czasu – Henryk Grzybowski

Autor: Janusz Partyka Fot. Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii, NAC
W 100-letniej historii Legii jest tylko jeden piłkarz, który przez wszystkie lata swojej kariery pozostawał wierny barwom Wojskowych. Henryk Grzybowski był pierwszym wychowankiem Legii, który grał w lidze oraz reprezentacji Polski. Dwukrotnie zdobył mistrzostwo kraju – w drużynie z roku 1955 będąc jedynym rodowitym warszawiakiem – a czterokrotnie triumfował w rozgrywkach o Puchar Polski.

Kontuzje stanęły na drodze do tego, by podobnie jak Lucjan Brychczy czy Horst Mahseli, zostać łącznikiem Wielkich Legii – tej z lat 1955-1956 oraz 1969-1970. Henryk Grzybowski przyszedł na świat 17 lipca 1934 roku. Mówiono o nim, że jest dzieckiem Warszawy, urodził się bowiem i wychował na Pradze. W czasie wojny mieszkał wraz z rodzicami w domu przy ulicy Kamiennej, później losy rzuciły go wraz z rodziną na stołeczny Grochów. Dorastał już na Targówku, gdzie wśród zgliszcz uwielbiał uganiać się za futbolówką.

 

„Targówek mojej młodości, to była dzielnica z charakterem. Po wojnie, wzdłuż ulic z kocimi łbami i głębokimi rynsztokami, swoje biedne, parterowe drewniane domki klecili robotnicy, rzemieślnicy i sklepikarze. Targówek był zagłębiem gołębiarzy. Mnóstwo było drewnianych gołębników, które pachniały zbutwiałym drewnem i gołębimi odchodami. Pod gołębnikami na ławeczkach siadali mężczyźni, którzy często pijąc wódkę obserwowali loty ptaków, obgadywali sąsiadów i plotkowali, przeklinając przy tym siarczyście” – mówił na łamach NL, wspominając swoją młodość, Henryk Grzybowski.

 

W wieku niespełna 15 lat młodego chłopaka podczas turnieju dzikich drużyn wypatrzył dla Legii trener Franciszek Głowacki. To on zaproponował najlepszemu wówczas zawodnikowi drużyny podwórkowej treningi w trampkarzach Legii. „Nie muszę dodawać, jakie to było dla mnie wyróżnienie i przeżycie. Każdy chłopak o tym marzył – a myślę, że tak jest do dziś – aby grać w Legii” – opowiadał w wywiadzie dla NL.

 

W latach młodzieńczych „Grzybek” całą swoją sympatię przelał na odradzającą się Legię, którą wówczas przemianowano na CWKS Warszawa. Od pierwszej chwili spędzanych przy Łazienkowskiej czuł nieskrywaną radość, mając także poczucie spełnionego marzenia o grze w Legii. Przez wiele lat występował w juniorskich zespołach, w pierwszej drużynie debiutując 16 października 1955 roku w spotkaniu z Ruchem w Chorzowie. „W związku z tym, że Henryk Grzybowski był wyjątkowo wszechstronnym piłkarzem, w drużynie trampkarzy i później juniorów Legii z powodzeniem – oprócz bramki – występował we wszystkich formacjach. W tym okresie wzorował się na czołowym napastniku CWKS-u Kazimierzu Górskim. Pilnie go podglądał, był niezwykle szczęśliwy, gdy trafiło się przenieść walizkę pana Kazimierza ze sprzętem sportowym i prawdziwymi piłkarskimi butami. Ponieważ miał smykałkę do gry, szybko – bo już zaledwie w wieku 18 lat – awansował do drużyny rezerw Legii, gdzie w szatni spotkał się już z takimi zawodnikami, którzy w przeszłości występowali w reprezentacji Polski. Dotychczas podziwiani z boisk pierwszoligowych: Longin Janeczek, Henryk Szymborski, Władysław Soporek, Leszek Jezierski i... Kazimierz Górski, stali się jego kolegami z drużyny. Niestety, młodemu ciężko było przebić się do pierwszego składu drużyny rezerw. W tym czasie zabrakło trochę cierpliwości, dlatego by grać, chciał odejść z Legii – do A-klasowego Targówka” – pisze we wspominkowym tekście na łamach NL Wiktor Bołba.

 

„Henryk Grzybowski nie był jak na napastnika przystało klasycznym egzekutorem, w CWKS-ie lepiej od niego robili to Henryk Szymborski, Oskar Brajter i Wacław Sąsiadek, dlatego jego droga do pierwszej drużyny wydłużyła się do 1955 roku. W tym momencie w opowieści o legijnej karierze 'Grzybka' jest coś, jakby żywcem wzięte z bajki o Kopciuszku, kiedy to właśnie w 1955 roku rozpoczęły się wielkie dni jego piłkarskiej kariery. (...) Nowicjusz na pozycji stopera miał zatrzymywać czołowych napastników w kraju. Robił to w sezonie mistrzowskim 1955 w pięciu ostatnich spotkaniach ligowych. 21-latek ze stolicy był jedynym rodowitym warszawiakiem (drugim był Jerzy Woźniak z Rembertowa, który wówczas nie należał do Warszawy – przyp. red.), który 22 listopada 1955 roku wybiegł na boisko w Sosnowcu, w decydującym o mistrzostwie spotkaniu CWKS-u ze Stalą Sosnowiec (1:1). CWKS-owi do mistrzostwa wystarczał remis. Stal, by cieszyć się z tytułu musiała mecz wygrać. Było 1:1 i tytuł pojechał do Warszawy. (...) W 1956 roku legioniści, z Henrykiem Grzybowskim w składzie, ponownie w imponującym stylu zdobyli dublet. A po zakończeniu sezonu, po podboju Niemiec, piłkarscy fachowcy uznali zespół z ulicy Łazienkowskiej za jedną z najlepszych piłkarskich drużyn w Europie. (...) Walory, takie jak waleczność i wyszkolenie techniczne, które prezentował Henryk Grzybowski podczas występów w CWKS-ie, zjednały mu sympatię kolejnych trenerów reprezentacji Polski. Dzięki Henrykowi Reymanowi, który 23 czerwca 1957 roku wystawił legionistę w meczu ze Związkiem Radzieckim (0:3), Henryk Grzybowski został pierwszym wychowankiem Legii, który pojawił się w reprezentacji Polski” – czytamy dalej na łamach klubowego miesięcznika.

 

Henryk Grzybowski przez wszystkie lata swojej kariery prowadził niezwykle skromne życie. I choć grał przeciwko najlepszym piłkarzom świata (m.in. Pelemu, Raymondowi Kopie, Jozefowi Masopustowi, Alfredo di Stefano, Luisowi Suarezowi czy Lwu Jaszynowi), nigdy zbytnio nie chwalił się swoimi sukcesami. Był człowiekiem prawym i szlachetnym, stronił od wszelkiego rodzaju afer. W barwach stołecznego klubu (oprócz dwóch tytułów mistrzowskich) czterokrotnie sięgał także po Puchar Polski (1955, 1956, 1964, 1966). Ostatnie spotkanie z „eLką ” na piersi rozegrał 10 czerwca 1967 roku – z Polonią Bytom przy Łazienkowskiej. Przez 18 lat występów w barwach Wojskowych rozegrał 222 mecze i strzelił jednego gola. Przez wiele lat po zakończeniu kariery był wychowawcą w Młodzieżowym Ośrodku Piłkarskim na Stadionie X-lecia.

 

„Między innymi jego zasługą było to, że Stanisław Terlecki został wielkim piłkarzem, zawodnikiem Cosmosu Nowy Jork i reprezentacji Polski. Był wychowawcą, który piłkarską wiedzę potrafił wesprzeć umiejętnością psychologicznego oddziaływania. Wiara młodocianego Stasia w trenera była tak wielka, że wystarczało słowo lub gest, by zmienić krnąbrnego 'króla życia' w potulnego zawodnika. (...) Gdy Henryk Grzybowski zrezygnował z działalności sportowej, zajął stanowisko kierownika sklepu mięsnego na Żoliborzu. Ta druga funkcja dawała mu możliwość pomocy byłym kolegom z boiska. (...) Po przejściu na emeryturę żył skromnie i cicho. Ostatnie miesiące swojego życia przeżywał jako człowiek trawiony ciężką chorobą, rozczarowany i czujący się zapomnianym. Tak też – został pożegnany przez rodzinę i garstkę kolegów” – czytamy w NL. 23 października 2007 roku Henryk Grzybowski został włączony do Galerii Sław Legii, zmarł w Warszawie 17 listopada 2012 roku.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN