Legia Warszawa
vs Wisła Płock
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-12-23 16:00:00

Prawda czasu – Jacek Kazimierski

Autor: Janusz Partyka Fot. Janusz Partyka, Włodzimierz Sierakowski, Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii
Bez wątpienia należał do najlepszych bramkarzy lat 80. ubiegłego wieku w naszym kraju i był jedynym z Legii, który uczestniczył w dwóch finałowych turniejach mistrzostw świata – w Hiszpanii '82 oraz Meksyku '86. W barwach Wojskowych występował przez dziewięć sezonów – na swoim koncie zanotował 271 występów, co czyni go golkiperem z największym stażem w historii klubu z Łazienkowskiej.

Był jednym z symboli Legii lat 80. W koszulce z „eLką” na piersi Jacek Kazimierski zadebiutował 26 sierpnia 1978 roku w spotkaniu z Zagłębiem w Sosnowcu. „Miałem wtedy 19 lat. Krzysiek Sobieski doznał złamania ręki i musiał opuścić boisko. Trener Andrzej Strejlau zwrócił się do mnie – rozbieraj się! Zajęło mi to chwilę i już byłem na boisku. To była dla mnie bajka. Przesiąknięty miłością do Legii, nagle bronię jej barw w meczu ligowym, mając za partnerów legendy polskiej piłki – Kazika Deynę i Lesława Ćmikiewicza. Poza tym w tamtej drużynie grali tacy mistrzowie, jak reprezentanci Polski Marek Kusto, Tadeusz Nowak, Stanisław Sobczyński czy Adam Topolski. Ogólnie debiut miałem udany, nie puściłem bramki, wygraliśmy z Zagłębiem Sosnowiec 1:0 po golu Włodka Smolarka” – mówił w wywiadzie dla NL Kazimierski.

 

Ogółem w barwach Wojskowych wystąpił w 271 meczach, przez kilka lat pełniąc rolę kapitana drużyny. Przez fachowców uważany był za bramkarza z wielkim talentem i jeszcze większymi możliwościami. Zdarzały mu się jednak pamiętne spektakularne wpadki, choćby ta z pucharowego spotkania z Dynamem Tbilisi, kiedy to przepuścił do siatki piłkę kopniętą niemal z połowy boiska. Fani Legii szczególnie pamiętają jednak jego świetne występy z Interem Mediolan w trzeciej (sezon 1985/86), a także drugiej rundzie (1986/87) rozgrywek o Puchar UEFA.

 

Jacek Kazimierski, który urodził się 17 sierpnia 1959 roku w Warszawie, dwukrotnie znajdował się w kadrze Polski na turnieje mistrzostw świata, lecz na murawie nie pojawił się ani razu. Jako młody chłopak nie od razu zdecydował się zostać piłkarzem, trenował bowiem także inne dyscypliny sportu. „Trenowałem kolarstwo, judo, ale głównie piłkę ręczną. Zdecydowanie szczypiorniak górował nad wszystkimi innymi dyscyplinami i namawiano mnie, bym ją kontynuował. Podobno byłem niezły, grałem u pana Trocia ze Skry Warszawa, który był znaną postacią w świecie piłki ręcznej i namawiał mnie, bym nie rezygnował. Chociaż w sekcji judo także byli za tym, bym poświęcił się tej dyscyplinie. Byłem sprawny, gibki i miałem predyspozycje do tego sportu. Ale mnie zawsze ciągnęło do piłki nożnej. W wieku 14 lat ostatecznie postanowiłem, że w piłkę ręczną mogę grać przy okazji, a moją docelową dyscypliną będzie futbol” – wspominał w miesięczniku klubowym w 2012 roku legionista.

 

Jest wychowankiem stołecznej Agrykoli, gdzie przez pierwszy rok grał w... ataku, strzelając sporo goli. Dopiero potem trener Mirosław Jabłoński stwierdził na jednym z treningów, by „Kazimiera” stanął w bramce. I tak już zostało. W Legii występował w latach 1978-1987, na początku trenując w grupie szkoleniowca Ignacego Ordona. „Na początku przychodziłem na dwa treningi w tygodniu, potem były już trzy. Tak mnie trenerzy Ignacy Ordon i Jan Pieszko powoli wprowadzali do zespołu, żebym mógł wejść w drużynę seniorską. Byłem wtedy w wieku juniora, a szykowano mnie do treningów z pierwszą drużyną Legii. (...) Potrafiłem zaadoptować się w grupie i zostałem akceptowany przez starszych zawodników, takich jak: Kazio Deyna, Leszek Ćmikiewicz czy inni z najwyższej półki, którzy grali w reprezentacji. Wiadomo, że zetknięcie z takimi ludźmi, i to w tak młodym wieku, było trochę stresujące, więc nie obyło się bez tremy. Ale wierzyłem w siebie i dużo pracowałem, nie chcąc niczego przegapić, marząc, że być może kiedyś zostanę jednym z podstawowych graczy Legii” – mówił w rozmowie z NL.

 

Gdy trafił do pierwszej drużyny Legii... nie wolno mu było przebierać się w jednej szatni z drużyną. „Przebierałem się w pokoju trenera Andrzeja Strejlaua, który wprowadził mnie do pierwszej drużyny. Mnie to nie przeszkadzało, taka była na Legii tradycja i już. (...) Oczywiście nie dawałem sobie w kaszę dmuchać. Lubię być skromnym, nie wyróżniającym się człowiekiem, ale nie lubię też, gdy ktoś próbuje skakać mi po głowie, dlatego zdarzały się momenty, że dochodziło do niesnasek ze starszymi. Upominali mnie czasami, jak trochę się rozpędzałem, ale to było dobre. Teraz, będąc trenerem, lubię chłopaków, którzy mają swój charakter, ale nie lubię, jak zaczynają przesadzać” – kontynuował Kazimierski. Dwukrotnie zdobył z Legią Puchar Polski – w 1980 i 1981 roku. O debiucie wspominaliśmy, ostatni mecz zaś rozegrał 21 czerwca 1987 roku – z Lechem w Warszawie. W późniejszym okresie swojej bogatej kariery występował w greckim Olympiakosie Pireus i belgijskim KAA Gent.

 

25 stycznia 1981 roku bramkarz Legii zadebiutował w reprezentacji Polski w towarzyskim spotkaniu z Japonią (2:0). Ogółem w kadrze narodowej rozegrał 23 mecze (puścił 25 bramek) – wszystkie jako legionista. Po zakończeniu piłkarskiej kariery zajął się szkoleniem bramkarzy – m.in. w Legii, Wiśle Kraków oraz reprezentacji Polski.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN