Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-04-13 14:43:00

Prawda czasu: Kibice

Autor: Maciej Dobrowolski, Kacper Ruszczak Fot. Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka, Jacek Prondzynski, Adam Polak, Eugeniusz Warmiński, Włodzimierz Sierakowski, Archiwum Legii
Nowy odcinek cyklu ''Prawda czasu'' poświęcamy historii zorganizowanego ruchu kibicowskiego na Legii.

W 1969 roku Legia Warszawa po 13 latach przerwy powróciła na mistrzowski tron. Wróciła z wielkim hukiem, ponieważ na krajowych boiskach nie miała sobie równych, natomiast w Europejskim Pucharze Mistrzów Klubowych - dzisiejszej Lidze Mistrzów, dotarła do półfinału. Jeden z największych sukcesów sportowych w historii naszego Klubu niespodziewanie przyczynił się do narodzin ruchu kibicowskiego na Legii.

 

Przed wspomnianym półfinałem Pucharu Mistrzów Klubowych Europy żywiołowe kibicowanie Legii miało charakter praktycznie incydentalny. Przejawianie swojej sympatii do Klubu w sposób bardziej zaangażowany odbywało się najczęściej za sprawą skromnych grupek osób. Co więcej, tego typu inicjatywy traktowane były na zasadzie niemal „ciekawostki przyrodniczej”. Oczywiście w archiwalnych materiałach pochodzących z lat poprzedzających mecz z Feyenoordem można doszukać się wzmianek bądź zdjęć kibiców czynnie i żywiołowo wspierających drużynę „wojskowych”, jednak w żaden sposób nie można tego nazwać zorganizowanym ruchem. 

 

Jego zalążkiem stał się dopiero przyjazd fanów z Rotterdamu. Goście z Holandii przyjechali do Warszawy liczną grupą, poubierani w szaliki, cylindry, kotyliony i inne tego typu gadżety, czym wywołali niemałą sensację i stali się atrakcją dorównującą wydarzeniom toczącym się na murawie. Pod względem sportowym piłkarze Legii zakończyli rozgrywki na półfinale, przegrywając dwumecz (z ostatecznym zwycięzcą tego trofeum), ale przykład kibiców Feyenooru stał się podwaliną pod narodziny ruchu „Ultras” – takiego na miarę czasu i możliwości.

 

Szara rzeczywistość tamtych lat nie sprzyjała kibicom Legii. Atrybuty, którymi mogli pochwalić się kibice z Rotterdamu, były artykułami nieosiągalnymi. W kraju, w którym sklepowe półki świeciły pustkami, nikt nawet nie śmiał myśleć o przedmiotach potwierdzających przynależność klubową. Jak głosi przysłowie, że potrzeba jest matką wynalazków, tak zgodnie z jego przesłaniem kibice wzięli sprawy w swoje ręce. Własnym sumptem zaczęli tworzyć pierwsze czerwono-biało-zielone szaliki, a także transparenty sławiące klub bądź danego zawodnika. 

 

To, że „coś” się zaczęło dziać, potwierdził min. mecz z Atletico Madryt, który odbył się 24 marca 1971 roku. Bywalcy stadionu przy ulicy Łazienkowskiej na własne oczy mogli zobaczyć grupki fanów Legii poubieranych w wełniane trójkolorowe szaliki, sweterki i czapki. Kibice z Madrytu, podobnie jak ci z Holandii, również stanowili kolorową ekipę, odznaczającą się od warszawiaków. Były to czasy w których nie przywiązywano wagi do odseparowywania kibiców miejscowych od przyjezdnych. Do tego stopnia nie zaprzątano sobie tym głowy, że dopuszczono, aby kibice z Hiszpanii, wyposażeni w transparenty, przespacerowali się przed centralnym sektorem legionistów. Tego typu prezentacja nie wywołała jakiejkolwiek negatywnej reakcji.

 

Prawdziwy rozkwit zorganizowanego ruchu kibicowskiego przypadł na lata 90-te. Tak jak miało to miejsce w przeszłości, przykład dla naszego kraju przyszedł z „zachodu”, a konkretnie z Włoch. Właśnie na wzór włoski w Polsce jak „grzyby po deszczu” zaczęły powstawać grupy Ultras, które specjalizowały się przede wszystkim w wizualnym urozmaiceniu piłkarskiego widowiska. Pierwszą oficjalną grupą, która zajmowała się oprawami na Legii, byli „Cyberfani”. To oni byli prekursorami na skalę krajową w tworzeniu choreografii kartonowych czy opraw z wykorzystaniem flag na sztycach. Kolejną grupą, działającą już 10 lat, są „Nieznani Sprawcy”. Dzisiejsze oprawy meczowe to w wielu przypadkach prawdziwe „arcydzieła” w tej dziedzinie. Arcydzieła które pochłaniają masę czasu, pracy, zaangażowania wielu ludzi i oczywiście pieniędzy. To, czego jesteśmy uczestnikami i naocznymi obserwatorami dzisiaj, w żaden sposób nie da się porównać z latami przeszłymi. Wielkie sektorówki zakrywające całe trybuny, bądź podwieszane na dachu, dwustronne pokazy kartonowe i wiele innych atrybutów - tak wygląda to obecnie. 

 

Bardzo ważną rolę we wszystkich pokazach ultras, a przede wszystkim jakości dopingu, odgrywa osoba go prowadząca. Osoba taka zajmuje miejsce na specjalnie zainstalowanej konstrukcji, tzw. „gnieździe”. Kibic nadający ton repertuarowi pieśni stadionowych wyposażony jest w nagłośnienie i dodatkowo wspomagany przez bębny oraz megafony. Ciężko wyobrazić sobie, co przyniesie przyszłość. Patrząc jednak na kreatywność kibiców Legii, jak i możliwości techniczne, jakimi dysponujemy na co dzień, można się spodziewać, że ruch kibicowski będzie ewoluował - tak jak wszystko wokół.

 

Poniżej znajdziecie galerię zdjęć przedstawiających kilkudziesięcioletnią historię zorganizowanego ruchu kibicowskiego na Legii. Zapraszamy do oglądania!

 

Kliknij w zdjęcie, aby zobaczyć je w większym rozmiarze.

 

Co prawda nie wszyscy na biało, ale flaga jest!

 

Lucjana Brychczego z trybun przy Łazienkowskiej podziwiały dziesiątki tysięcy kibiców. 

 

24 marca 1971 roku, mecz z Atletico Madryt. 

 

Kolejne zdjęcie z meczu z Atletico Madryt. Kibice z Hiszpanii podeszli pod trybunę fanów Legii, przed którą paradowali ze swoimi transparentami. 

 

Trybuna Kryta i własnoręcznie przygotowywane przez kibiców legijne gadżety. 

 

Lata 80. i transparent "Warszawa czeka na mistrza". Kibice czekali na mistrzowski tytuł bardzo długo - od 1970 do 1993 roku.

 

27 września 1989 roku, mecz z FC Barceloną w Pucharze Zdobywców Pucharów. Katalończycy wygrali jednak w Warszawie 1:0 (2:1 w dwumeczu) i awansowali do kolejnej rundy rozgrywek.

 

15 czerwca 1994 roku, feta mistrzowska po meczu z Górnikiem Zabrze. 

 

29 sierpnia 2004 roku, mecz z Cracovią i debiut Panoramy Warszawy na Żylecie.  

 

29 lipca 2006 roku, mecz z Cracovią i morze rąk fanatycznie dopingujących na "Żylecie" kibiców Legii. 

 

12 maja 2007 roku, mecz z Widzewem Łódź. Na Żylecie oprawa z Marszałkiem Józefem Piłsudskim, w 72. rocznicę jego śmierci. Kibice Legii zawsze kultywowali poprzez oprawy patriotyzm i pamięć o bohaterach polskiego narodu.

 

1 września 2002 roku, mecz z Wisłą i 13. rocznica śmierci Kazimierza Deyny. Kibice upamiętnili Legendę oprawą, której jakość i dokładność przewyższały wszystko, co wtedy można było zobaczyć na polskich trybunach.

 

16 maja 2009 roku, mecz z Polonią Bytom. Przy #Ł3 budowano wtedy nowy stadion, więc ultrasi musieli przenieść się ze zburzonej "Żylety" na "Krytą". Legioniści nie zamierzali jednak zmienić sposobu dopingowania i rozwinęli na trybunie Wielką Flagę.  

 

3 marca 2011 roku, mecz z Polonią Warszawa i oprawa o wymownym haśle: "Jedna jest siła w tym mieście - Legia to potęga. A wy kim jesteście?". 

 

29 kwietnia 2012 roku, mecz z Jagiellonią Białystok. Legia długo wydawała się w tamtym sezonie murowanym kandydatem do tytułu, ale ostatecznie mistrzostwa nie zdobyła, w czym mocno przeszkodził remis z "Jagą". Udało się natomiast wygrać Puchar Polski, po zwycięstwie 3:0 w finale z Ruchem w Kielcach, co kibice fetowali m.in. serpentynami wrzuconymi na boisko w 1. minucie spotkania z białostoczanami.

 

9 maja 2013, drugi mecz finałowy o Puchar Polski, Legia Warszawa - Śląsk Wrocław. W pierwszym spotkaniu "wojskowi" wygrali 2:0, a na wyjście piłkarzy na rewanż kibice taką niesamowitą oprawą na trzy trybuny przypomnieli o wszystkich triumfach legionistów w tych rozgrywkach. Tego dnia krajowy puchar został przez Legię zdobyty po raz 16. w historii. 

 

Malowanie buziek w legijne barwy to propozycja dla najmłodszych kibiców "wojskowych". Dzieci z Sektora Rodzinnego korzystały z niej bardzo chętnie! 

 

28 września 2013 roku, mecz ze Śląskiem Wrocław. Kibice zaprezentowali niesamowitą oprawę upamiętniającą Powstanie Warszawskie. "Warszawa - Miasto, które przetrwało własną śmierć".

 

9 maja 2014 roku, mecz z Wisłą Kraków. Legia była zdecydowanym liderem tabeli Ekstraklasy i pewnie zmierzała po drugi z rzędu tytuł mistrzowski. Z tej okazji kibice przygotowali oprawę z hasłem "Ostatnia prosta na drodze do mistrzostwa". "Wojskowi" przypieczętowali tytuł dwa tygodnie później.  

 

 

25 maja 2014 roku. Jeszcze przed rozpoczęciem meczu z Ruchem Chorzów Legia była pewna, że zdobędzie mistrzowski tytuł. Po spotkaniu z "niebieskimi" odbyła się feta. Piłkarze otwartym autobusem przejechali z #Ł3 na Plac Zamkowy, gdzie razem z dziesiątkami tysięcy kibiców świętowali sukces.

 

18 września 2014 roku, mecz Ligi Europy z belgijskim KSC Lokeren. Legioniści przygotowali oprawę na cześć Lucjana Brychczego, który w tamtym roku obchodził 60-lecie pracy przy Łazienkowskiej.  

 

2 maja 2015, finał Pucharu Polski Lech Poznań - Legia Warszawa na Stadionie Narodowym w Warszawie. Oprawa "Narodowa Duma" na zawsze weszła do historii tych najlepszych przygotowanych przez kibiców "wojskowych". 

 

25 października 2015, mecz z Lechem Poznań. Kibice zaprezentowali piękną oprawę "Legia Warszawa" przygotowaną aż na dwie trybuny. 

 

Kibice Legii zawsze podkreślają warszawskość Klubu i oddają część bohaterom Stolicy, którzy ginęli za to, by ta była wolna. 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN