Legia Warszawa
vs Termalica

Legia Warszawa
vs Wisła Kraków
Czas do meczu

Czas do meczu
Zajętych miejsc
21226

Zajętych miejsc
14675
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-02-17 19:16:00

Prawda czasu - Maciej Rybus

Autor: Janusz Partyka Fot. Janusz Partyka, Mateusz Kostrzewa, Adam Polak/Archiwum Legii
Grając przy Łazienkowskiej miał różne momenty. Raz było gorzej, raz lepiej, lecz jak już dostał szansę i odrobinę zaufania, zazwyczaj był pewnym punktem zespołu. W swoim najlepszym sezonie zanotował największą ilość asyst spośród wszystkich ligowców i przebojem wdarł się do reprezentacji Polski kierowanej przez Franciszka Smudę.

Po błędach popełnionych w młodości, szkole życia w Warszawie oraz pobycie w Rosji, dziś Maciej Rybus jest w miejscu, w którym chciałaby być większość piłkarzy z naszej ekstraklasy. Na początku był jednak piłkarskim jeźdźcem bez głowy, kiedy dorwał piłkę biegł z nią w nieznane. Z czasem jednak okrzepł i grał z większą korzyścią dla drużyny, wykorzystując swoje atuty – szybkość i predyspozycje do gry kombinacyjnej. Za czasów ofensywnego duetu Miro Radović - Danijel Ljuboja, był tym trzecim do brydża. Piłkarzem, który potrafił zrobić różnicę, poklepać piłkę i wielokrotnie zadecydować o wyniku meczu. „'Ljubo' jest znakomitym piłkarzem, daje bardzo dużo naszej drużynie, nie mogę powiedzieć na niego złego słowa. Widać, że gra dla zespołu, a my, młodzi zawodnicy, możemy się od niego dużo nauczyć. Podoba mi się u niego też to, że można z nim zagrać z pierwszej piłki, bardzo dobrze się zastawia i potrafi w niekonwencjonalny sposób odegrać futbolówkę. Cieszy też, że coś, co wyćwiczyliśmy na treningach, tak dobrze nam wychodzi” – wspominał w wywiadzie dla NL Maciej Rybus.

 

A jego najlepszy mecz w Legii? Chyba ten na Łużnikach w Moskwie, kiedy zdobył kapitalną wyrównującą bramkę, która odwróciła losy pamiętnego dwumeczu. Wydawało się, że po transferze do Tereka Grozny, „Ryba” w pewnym okresie swojej kariery znalazł swój właściwy nurt. Za wschodnią granicą grał w kratkę, nękały go także kontuzje. Z czasem został też przekwalifikowany ze skrzydłowego na lewego obrońcę, choć często grał także na dwóch pozycjach - innej w klubie i innej w narodowej reprezentacji.

 

Maciej Rybus urodził się 19 sierpnia 1989 w Łowiczu i jest wychowankiem tamtejszego Pelikana. Przy Łazienkowskiej występował od jesieni 2007 do zimy 2012 roku. „Istnieją dwie wersje, jak Rybus trafił do Legii. O tej oficjalnej mówi Mirosław Trzeciak, dyrektor sportowy Legii: - Obserwowaliśmy Maćka od dawna. Ze szkołą w Szamotułach mieliśmy dobre kontakty i wiedzieliśmy, że jest tam taki utalentowany piłkarz. Według Szmyta Legia przypadkowo dowiedziała się o Rybusie. - Maciek miał w Warszawie zbiórkę przed zgrupowaniem reprezentacji juniorskiej. Była wyznaczona na sobotę, on przyjechał dzień wcześniej. Nie miał co ze sobą zrobić i poprosił kolegę, żeby mógł potrenować z drużyną Legii z Młodej Ekstraklasy. Przyszedł, pokazał się i trenerzy już wiedzieli, że takiego zawodnika nie można odpuścić - mówi Szmyt (trener Młodzieżowej Szkoły Piłkarskiej w Szamotułach, jeden z opiekunów Rybusa – przyp. red.). - To nieprawda. Nikt z ulicy nie wszedłby na trening Legii - kontruje Trzeciak. (...) Rybus trafił do drużyny występującej w Młodej Ekstraklasie. Spędził w niej zaledwie dwa miesiące i zaczął treningi z pierwszym zespołem Legii. Pomógł zbieg szczęśliwych okoliczności. Jan Urban szukał zastępcy na lewej pomocy dla wiecznie kontuzjowanego Edsona i zaprosił Rybusa.- Po dwóch tygodniach zadebiutował w ekstraklasie z Polonią Bytom. W następnym meczu z Górnikiem Zabrze wszedł w końcówce i strzelił gola. Obaj z Arielem Borysiukiem mają szczęście, że trafili na okres, kiedy trenerem jest Urban, który przy wystawianiu składu nie sugeruje się wiekiem - uważa Jacek Magiera, opiekujący się w Legii młodymi zawodnikami. 18-letni Rybus zdobył miejsce w podstawowym składzie Legii. Przy najbliższej okazji działacze pożegnali Edsona, co jeszcze pół roku wcześniej było nie do pomyślenia. - W takiej drużynie jak Legia zdominował lewą stronę, a przecież wiemy, jak trudno młodym piłkarzom zaaklimatyzować się tutaj, wytrzymać presję. Pierwszy sezon w Legii podobnie jak Borysiuk miał najlepszy. Grał przebojowo i strzelał dużo goli, bo podejmował więcej ryzyka. W lidze nikt go nie znał. W finale Pucharu Polski z Wisłą Kraków zrobił kołowrotek z Marcina Baszczyńskiego, bo tamten zwyczajnie nie wiedział, co to za chłopak gra naprzeciw. Od tamtego sezonu rywale zaczęli zwracać na Maćka większą uwagę. Przestał być anonimowy - twierdzi Magiera” – czytamy w materiale poświęconym „Rybie” na portalu przegladsportowy.pl.

 

Ogółem w barwach Legii wystąpił 146 razy, zdobywając 16 bramek. Po obiecującym początku w Młodej Ekstraklasie ówczesny trener Legii Jan Urban włączył go na stałe do kadry pierwszego zespołu. 8 grudnia 2007 roku „Ryba” strzelił swojego pierwszego gola dla Wojskowych w ekstraklasie. Z drużyną Legii zdobył Superpuchar Polski oraz trzykrotnie sięgał po krajowy puchar. Dobra gra zaowocowała transferem do Rosji. Po czterech latach pobytu w Klubie z Łazienkowskiej, 13 lutego 2012 roku Legia, która przystępowała akurat do rywalizacji o mistrzostwo Polski, a także 1/16 finału Ligi Europy UEFA ze Sportingiem Lizbona, sprzedała go w zimowym oknie transferowym do Tereka Grozny. „Ryba” stał się tym samym drugim najdroższym piłkarzem w historii kupionym przez klub z Czeczenii (zresztą zaraz po innym Polaku Marcinie Komorowskim).

 

W PriemjerLidze zadebiutował 3 marca 2012 roku, w wygranym meczu z Tom Tomsk (1:0), zaś pierwszego gola strzelił w swoim drugim występie przeciwko FK Krasnodar (3:1). Przez cztery sezony w barwach Tereka Rybus rozegrał łącznie 109 spotkań, w których zdobył 18 bramek i zaliczył 20 asyst. W czerwcu zeszłego roku zrobił kolejny krok w przód - podpisał trzyletni kontrakt z Olympique Lyon. We francuskim zespole zadebiutował w sierpnia 2016 roku w spotkaniu przeciwko SM Caen (2:0). Dziś walczy… z kolejnymi urazami, jak i o miejsce w pierwszej jedenastce francuskiego klubu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 459
PLN
Cena 89
PLN
Cena 149
PLN