Legia Warszawa
vs Arka Gdynia
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-10-27 20:30:00

Prawda czasu – Tomasz Kiełbowicz

Autor: Janusz Partyka Fot. Janusz Partyka, Włodzimierz Sierakowski, Mateusz Kostrzewa, Adam Polak/Archiwum Legii
W Legii grał przez 12 sezonów i zdobył z drużyną wszystkie możliwe trofea – mistrzostwo kraju, Puchar Polski, Superpuchar oraz Puchar Ligi. W barwach Wojskowych rozegrał 339 spotkań, w których strzelił 19 goli. Lewy pomocnik – który w późniejszym okresie grał jako obrońca – imponował wydolnością, znakomitym dośrodkowaniem i opanowanymi do perfekcji stałymi fragmentami gry. Legionista Tomasz Kiełbowicz wciąż jest przy Łazienkowskiej – dziś pełni rolę klubowego skauta.

Wiosną 2013 roku, po blisko 12 latach występów z „eLką” na piersi, Tomasz Kiełbowicz podjął decyzję o zakończeniu piłkarskiej kariery. Zgodnie z zapowiedziami legionista pozostał jednak w klubie z Łazienkowskiej, angażując się w działalność Akademii Piłkarskiej. Dziś jest jednym ze skautów w dziale sportowym Legii. „Długo dojrzewałem do tej decyzji, ale w końcu trzeba ją było podjąć. Długo się zastanawiałem, rozmawiałem z wieloma osobami w klubie. Żal ściska serce i gardło. Grałem przy Łazienkowskiej dwanaście lat, przeżyłem tu piękne chwile, więc decyzja nie była łatwa. Młodzi piłkarze wchodzą do drużyny, więc w końcu taką decyzję trzeba było podjąć” - mówił w 2013 roku portalowi warszawa.sport.pl Tomasz Kiełbowicz.

 

„Kiełbik” spędził przy Łazienkowskiej większość swojej niezwykle udanej i bogatej kariery. W ostatnich dwóch latach występów pojawiał się na boisku dość rzadko, ale gdy już na nie wchodził, wprowadzał do gry spokój i piłkarską jakość. Był profesjonalistą w każdym calu, przykładem wzorowej drogi kariery zawodowego sportowca. Piłkarze związani z jednym klubem przez prawie całą karierę to dziś w futbolu rzadkość. „Kiełbik” jednak związał się z Legią i Warszawą na całe życie. Choć zdarzały się oferty transferu za granicę, Kiełbowicz nigdy z nich nie skorzystał. „Propozycje wyjazdów miałem i to nie jedną, ale raczej zbyt poważnie ich nie traktowałem. Trafiłem do klubu takiego jak Legia i sporo mnie to kosztowało. Przebijałem się parę lat, ale się udało. Gram w klubie, w którym zawsze stawiane są wysokie cele, mamy świetnych kibiców, teraz także wspaniały stadion. Każdy, kto trafi do takiego klubu jak Legia, powinien starać się jak najdłużej w nim utrzymać, a nie myśleć o jakichś zmianach. Wychodzę właśnie z takiego założenia – cenię to co mam, bo realizuję się tutaj sportowo. Nie dostałem i raczej nie dostanę propozycji od klubu z najwyższej europejskiej półki. A wyjazdy w niepewne, nieznane miejsca, gdzie w piłkę nie koniecznie gra się na wysokim poziomie, w ogóle mnie nie interesują” – mówił w rozmowie z „Naszą Legią” w 2010 roku.

 

W sumie na polskich boiskach jako legionista rozegrał 339 oficjalnych spotkań, w których strzelił 19 goli. 11 z nich bezpośrednio z rzutów wolnych, co plasuje go na czwartym miejscu wśród wykonawców tego elementu gry wśród wszystkich piłkarzy z Łazienkowskiej (po Piszu – 20, Deynie – 14 oraz Stachurskim – także 11).

 

Tomasz Kiełbowicz urodził się 21 lutego 1976 roku w Hrubieszowie. Już w dzieciństwie marzył o karierze piłkarskiej, choć z powodzeniem uprawiał też inne sporty. „Moje dzieciństwo kojarzy mi się z asfaltowymi osiedlowymi boiskami i bieganiem z piłką pod pachą. Mój starszy o sześć lat brat grał w Unii Hrubieszów i razem z tatą chodziłem oglądać jego mecze, a później sam zacząłem treningi. W ogóle pochodzę z bardzo usportowionej rodziny, bo także mój młodszy brat trenował piłkę. Jak miałem 12 lat, to obrałem sobie cel – zostać zawodowym futbolistą. Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Miałem 16 lat i już grałem w seniorach Unii, a kilka miesięcy później moje marzenia zostały spełnione. Zostałem profesjonalistą” – wspominał na lamach NL szybki rozwój swojej kariery Kiełbowicz. Rozpoczął ją właśnie w miejscowej Unii Hrubieszów. W barwach pierwszego zespołu z Lubelszczyzny zdążył rozegrać zaledwie cztery mecze, gdyż wiosną 1993 roku był już w Siarce Tarnobrzeg, z którą kilka miesięcy później awansował do ekstraklasy. Debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej zaliczył 24 lipca 1993 roku w meczu z Widzewem Łódź. W Siarce grał do końca 1996 roku, a rundę wiosenną rozpoczął już w Rakowie Częstochowa. Po spadku do II ligi i jednym sezonie spędzonym w niższej klasie rozgrywkowej „Kiełbik” przeniósł się do Widzewa, a później do Polonii Warszawa, z którą zdobył pierwsze ligowe trofea.

 

W trakcie sezonu 2000/2001 podpisał kontrakt z warszawską Legią (trenerem był wówczas Franciszek Smuda), z którą trzykrotnie świętował mistrzostwo Polski (2002, 2006 i 2013), trzykrotnie Puchar Polski (2008, 2011 i 2013), raz Superpuchar (2008) oraz Puchar Ligi (2002). W drużynie Wojskowych zadebiutował 17 marca 2001 roku w spotkaniu z Ruchem Radzionków. Ostatni mecz – z Ruchem Chorzów – rozegrał 2 grudnia 2012 roku. Dziś pracuje przy Łazienkowskiej jako skaut Legii. „Czas rozpocząć nowy rozdział w życiu, będę pracował w Akademii Piłkarskiej Legii Warszawa i zajmował się skautingiem. Przez ostatnie 20 lat grałem zawodowo w piłkę, teraz muszę się przystosować do czegoś nowego. Jestem przekonany, że wielu życzliwych ludzi w klubie mi w tym pomoże, że szybko się we wszystko wdrożę. Cieszę się, że ludzie w klubie w dalszym ciągu widzą mnie tutaj, że będę mógł dalej pracować przy Łazienkowskiej” - mówił chwilę po zakończeniu kariery Kiełbowicz, który posiada dodatkowo licencję trenerską UEFA A, uprawniającą go do prowadzenia drużyn w niższych klasach rozgrywkowych.

 

W reprezentacji Polski „Kiełbik” rozegrał dziewięć spotkań. „Cieszę się, że w ogóle miałem możliwość zagrać w reprezentacji. Dla jednego może to być tylko dziewięć spotkań, dla mnie to aż tyle. Każdy chłopak trenujący piłkę marzy o debiucie w kadrze. Udaje się to jednak nielicznym. Grałem w reprezentacji przez kilka lat. To było w porządku, bo trenowałem ze świetnymi zawodnikami i trenerami. Niektórzy rywale byli z najwyższej półki, jak Francja, czy Holandia, nawet przez kilka minut. Cieszę się, że w ogóle mnie zauważono. Konkurencja była spora, na mojej pozycji grał Marek Koźmiński, a potem Jacek Krzynówek, z którym rywalizowałem jeszcze w Rakowie Częstochowa. Wtedy Jacek był rezerwowym, a grałem ja. Żaden z nas nie myślał, że nasze kariery potoczą się tak, a nie inaczej. Tak się to ułożyło. Ale na swoją karierę absolutnie nie narzekam” – wypowiadał się legionista z wrodzoną skromnością na łamach NL sześć lat temu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN