Legia Warszawa
vs Wisła Płock
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-11-17 17:59:00

Prawda czasu – Tomasz Sokołowski

Autor: Janusz Partyka Fot. Janusz Partyka, Włodzimierz Sierakowski, Mateusz Kostrzewa, Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii
W drużynie z Łazienkowskiej zadebiutował w marcu 1996 roku – w pamiętnym ćwierćfinałowym meczu Ligi Mistrzów UEFA z Panathinaikosem Ateny. Pomocnik Legii Tomasz Sokołowski był piłkarzem niezwykle lubianym przez kibiców. Na boisku zawsze dawał z siebie wszystko, często strzelał też gole, które były ozdobą sezonu.

Był świetnym technicznie i niezwykle walecznym piłkarzem. Przez dziesięć sezonów rozegrał w Legii 291 spotkań, co daje mu dwunaste miejsce w tabeli wszech czasów biorąc pod uwagę wszystkich graczy reprezentujących nasz klub w całej jego historii. W swoim dorobku – jako legionista – ma wszystkie możliwe do zdobycia polskie trofea. Tomasz Sokołowski był dla fanów Wojskowych prawdziwym wojownikiem. Nosił zresztą pod meczową koszulką trykot z napisem „Warrior” i nie było w tym ani grama przesady. Nigdy nie odstawiał nogi, zawsze walczył do końca z rywalem, przeciwnościami losu i często z samym sobą. Po raz pierwszy trafił do Legii w 1996 roku. Spędził wówczas w klubie nieco ponad pięć lat i odszedł do Izraela. Wrócił w sezonie 2001/2002, mając wielki udział w zdobyciu tytułu Mistrza Polski.

 

Miał też debiut-marzenie, jaki ma za sobą zapewne niewielu. Pierwszy raz w koszulce z „eLką” na piersi pojawił się na boisku 8 marca 1996 roku, w ćwierćfinałowej potyczce Ligi Mistrzów UEFA z Panathinaikosem przy Łazienkowskiej. „Skończyła się runda jesienna sezonu 95/96 i od Bobo Kaczmarka usłyszałem, że Legia interesuje się moją osobą. Zapytano się mnie czy chciałbym trafić do stolicy. Wojskowych oglądało się wtedy w Lidze Mistrzów, więc to było dla mnie spełnienie marzeń. Kluby szybko się porozumiały i już zimą byłem legionistą. Wiadomo, że było to coś wyjątkowego. Człowiek miał jednak 25 lat i nie myślał, że to będzie stanowiło jedną z najważniejszych i najcenniejszych wydarzeń w karierze. Było to niesamowite dla Legii, która nigdy już później nie zagrała w Lidze Mistrzów, ale też dla mnie, bo był to jeden z największych sukcesów w karierze. Debiut? Boisko zapadło w pamięć. Murawa była twarda, błotnista... Teraz, gdy są podgrzewane płyty nie ma z tym problemu. Mówiło się, że mecz może zostać przeniesiony gdzieś indziej. Trudno powiedzieć jakby się wszystko potoczyło gdyby tak się stało” – wspomina w wywiadzie dla Legia.net swoje początki w Warszawie Tomasz Sokołowski.

 

Prawdziwą specjalnością „Sokoła” były – oprócz wielkiego, wręcz zaraźliwego dla innych zaangażowania – piękne gole strzelane z dystansu, które często kandydowały do bramek tygodnia, rundy czy nawet sezonu. Zdobył ich w sumie 42, co jak na pomocnika jest wynikiem bardziej niż przyzwoitym. Legionista był zresztą piłkarzem niezwykle wszechstronnym, potrafił zagrać na każdej pozycji w drugiej linii lub nawet w ataku. W barwach Legii rozegrał 291 meczów. „Każdy chce strzelić gola, nie ważne w jaki sposób piłka wpada do siatki. Grałem na takiej pozycji, że musiałem uderzać z daleka. Rzadko kiedy trafiałem z bliska. Akurat miałem predyspozycje do strzałów z dystansu, a takie bramki uważa się za najbardziej efektowne. Skrzydłowi dzisiaj grają teraz trochę inaczej, a ja biegałem od jednego do drugiego pola karnego. (...) Przede wszystkim byłem niezły pod względem ruchowym. Jeszcze w latach młodzieńczych zostałem nauczony żeby grać obunożnie i wyszkolony technicznie. Na wszystko trzeba mocno pracować. Z miliard ludzi ćwiczy piłkę nożną, a Cristiano Ronaldo czy Leo Messi są jedyni w swoim rodzaju. Zastanawiałem się ostatnio dokąd bym doszedł gdybym miał takie warunki jak obecnie dzieciaki w naszej Akademii Piłkarskiej? Pozostanie to dla mnie niewiadomą. Tak samo trudno powiedzieć co by było, jakby Messi pozostał w Argentynie, a nie trafił do Barcelony. Czy rozwinąłby się tak samo? Wtedy od rana do wieczora kopało się piłkę, a teraz mamy komputery, kilkadziesiąt kanałów w telewizji, galerie, młodzież bardziej podatną na używki... Wszystko zależy od pracy i determinacji na osiągnięcie sukcesu. Cel osiągnie tylko ten, kto będzie nastawiony na codzienną, żmudną pracę. Wielu zawodników miało większy talent ode mnie, a jednak im się nie udało. Można sobie mówić co by było gdyby, ale patrząc z perspektywy na to co było, jestem zadowolony” – mówi dalej w rozmowie z Legia.net „Sokół”.

 

Tomasz Sokołowski urodził się 21 września 1970 roku w Gdyni. Pierwsze poważne kroki jako piłkarz stawiał zaraz po maturze – jesienią 1990 roku w zespole MOSiR-u Pruszcz Gdański. Zresztą w tym klubie trenował już jako junior, od roku 1980. Następnie przeniósł się do Łyny Sępopol, bo po kolejnym udanym sezonie (w roku 1992) podpisać kontrakt ze Stomilem Olsztyn, z którym po dwóch latach wywalczył awans do ekstraklasy. Talent pozwalał mu systematycznie piąć się w piłkarskiej hierarchii coraz wyżej. Kolejnym krokiem w karierze była już warszawska Legia, której piłkarzem został na początku 1996 roku. O niezwykłym debiucie „Sokoła” już wspominaliśmy. Legionista gdy już pojawiał się na murawie, nigdy nie schodził poniżej solidnego poziomu, często angażował się także we wszelkie akcje charytatywne poza boiskiem. Z Legią wywalczył wszystko, co na krajowym podwórku było do wygrania – mistrzostwo kraju (2002), Puchar Polski (1997), Superpuchar (1998) i Puchar Ligi (2002). Barwy Wojskowych reprezentował do 2005 roku (z krótką przerwą na grę w Maccabi Netanja). Ostatni mecz w naszym klubie rozegrał 15 czerwca 2005 roku – z Groclinem Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski.

 

Przed sezonem 2004/2005 wyjechał ze stolicy i został piłkarzem Górnika Łęczna. Po dwóch latach przeniósł się do II-ligowego wówczas Ruchu Chorzów. W barwach Niebieskich grał do końca 2007 roku i awansował z drużyną do I ligi. Potem bronił jeszcze barw Jagiellonii Białystok, w której po rozegraniu ośmiu ligowych meczów zakończył piłkarską karierę. W narodowej reprezentacji Tomasz Sokołowski rozegrał 12 meczów i strzelił jednego gola. Po zakończeniu gry w piłkę ukończył kurs szkoleniowy otrzymując licencję trenerską II klasy w Polsce oraz licencję klasy A UEFA. Pracował zresztą już jako trener w Akademii Piłkarskiej Legii, prowadząc drużynę z rocznika 1996. W sezonie 2015/2016 prowadził III-ligowego Sokoła Ostróda, a od września tego roku pełni rolę grającego szkoleniowca Mazowsza Grójec.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN