Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-06-26 15:00:00
Newsletter

Prelec: Kiedy kochasz futbol, wszystko jest łatwiejsze

Autor: Jakub Jeleński, ŁT Fot. Mateusz Kostrzewa, vid. Kuba Goliński
- Historia trenera Klafuricia jest bardzo podobna do mojej. Przejęcie po nim HNK Goricy było łatwe, bo wcześniej odpowiednio przygotował zespół. Jak sobie radzę ze starszymi ode mnie piłkarzami? To proste - jeśli kochasz futbol i robisz wszystko, by pomóc zawodnikom się rozwinąć, szybko to zauważają i doceniają - mówi asystent Deana Klafuricia, Ivan Prelec.

 

Legia.com: - Dlaczego tak często jest Pan porównywany do Juliana Nagelsmanna?

 

Ivan Prelec: - Prawdopodobnie dlatego, że obydwaj jesteśmy młodymi trenerami, ale on pracuje na znacznie wyższym poziomie, niż ja. To świetny szkoleniowiec. W Chorwacji rzadko się zdarza, by trener otrzymywał szansę pracy z drużyną seniorską, jednak mi się to udało w wieku 29 lat i pod tym względem jestem podobny do Juliana Nagelsmanna.

 

- Na początku kariery chciał Pan zostać profesjonalnym piłkarzem. Potem te plany uległy zmianie.

 

- To było moje marzenie, zresztą jak każdego innego młodego zawodnika. Grałem w akademii Dinama Zagrzeb, uważano mnie tam za bardzo utalentowanego piłkarza, ale nie miałem szczęścia i spotkało mnie dużo kontuzji. Do 19. roku życia miałem za sobą cztery poważne urazy. Wtedy zdecydowałem, że lepiej dla mojej kariery będzie, jeśli podejmę studia i zostanę trenerem. Kocham piłkę, to najważniejsza część mojego życia. Zdecydowałem, że zostanę przy futbolu i drogą, by tak się stało, było podjęcie pracy szkoleniowca.

 

 

- Często Pan powtarza, że jest trenerem od 11 lat. Zaczął Pan bardzo wcześnie.

 

- Zgadza się. W momencie podjęcia tej decyzji, grałem w trzeciej lidze w moim rodzinnym mieście, Radniku, w drużynie seniorskiej i zostałem tam trenerem juniorów. Tak się to zaczęło.

 

- Prezes HNK Gorica, Nenad Crnko powiedział, że stracił dwóch dobrych trenerów - Pana i Deana Klafuricia - w ciągu roku.

 

- Miło usłyszeć takie słowa. Zaczynałem grać w piłkę w tym mieście i klubie, później podjąłem także pracę trenerską. To było dla mnie spełnienie marzeń, by pierwszą pracę z seniorami podjąć w swojej rodzinnej miejscowości. Po 25 latach wróciliśmy do pierwszej ligi, to historyczny sukces. Dla mnie to była największa przyjemność, by móc uczynić w tym z klubem, w którym się wychowałem.

 

- Pytając o HNK Goricę muszę zapytać także o Deana Klafuricia. Jak opisałby Pan szkoleniowca Legii?

 

- Jego historia jest bardzo podobna do mojej. Grał w akademii HNK Goricy, później w drużynie seniorskiej, pracował tu jako trener, prowadził zespół do początku ubiegłego sezonu. Po pięciu spotkaniach otrzymał szansę przyjścia do Legii wraz z Romeo Jozakiem i wykonał od tamtej pory bardzo dobrą pracę, jeśli chodzi o selekcję piłkarzy czy taktykę. Dużo łatwiej było mi przejąć zespół Goricy po Klafuriciu, ponieważ wszystko było już odpowiednio przygotowane.

 

 

- Kim jest dla Pana Dean Klafurić - współpracownikiem, nauczycielem, przyjacielem?

 

- Jest dla mnie każdą z tych osób. To mój kolega i w pewnym sensie mentor, ponieważ ma dużo większe doświadczenie, zarówno w futbolu jak i w życiu. Dużo rozmawiamy o piłce, w zasadzie od 10 lat. Podczas tych dyskusji zawsze uczę się czegoś nowego.

 

- Jak udało się Panu zdobyć licencję UEFA Pro? W Polsce żaden tak młody szkoleniowiec jej nie posiada.

 

- W każdej akademii w Chorwacji najpierw zdobywa się licencję UEFA C, B, potem A i wreszcie Pro. Pomiędzy każdymi licencjami trzeba pracować jako trener. Kiedy zdobędziesz licencję UEFA C, musisz przepracować dwa lata, wtedy otrzymuje się licencję UEFA B, natomiast ja pracowałem nieustannie przez 11 lat, dzięki czemu zdobyłem doświadczenie i mogłem szybko przystąpić do egzaminu na licencję UEFA Pro.

 

- Jak Pan sobie radzi, kiedy trenuje piłkarzy starszych od siebie? Jest Pan bardzo młodym szkoleniowcem.

 

- Dla mnie futbol jest bardzo prosty. Jeśli kochasz piłkę i wiesz, co robisz, piłkarze to czują i wiek traci znaczenie. Kiedy zawodnicy wiedzą, że chcesz im pomóc, by stali się lepsi, zaczynają ci wierzyć. Nie pojawiają się żadne pytania o mój autorytet czy wiek, po prostu widzą, co robię, by stawali się lepsi i by lepsza stawała się drużyna.

 

 

- Jaka jest Pańska rola w sztabie Deana Klafuricia?

 

- Moją rolą jest pomóc drużynie tak, jak robią to też pozostali członkowie sztabu. Bardziej jednak będę odpowiadać za taktykę oraz treningi. Pracujemy jako drużyna, więc każdy jest zaangażowany w każdą pracę. 

 

- W Goricy spotkał Pan Michała Masłowskiego i Henrika Ojamę, byłych piłkarzy Legii. Rozmawiał Pan z nimi, zanim Pan tutaj trafił?

 

- Oczywiście, że tak. Grali tutaj i to, co mówili o Legii, było niesamowite. Zapewnili mnie, że to wielki klub, ze świetnymi fanami. Wiedziałem, że przechodząc tu, nie popełnię błędu.

 

- Słyszałem, że zna się Pan także z Luką Modriciem i Vedranem Corluką. Jak ich Pan poznał?

 

- Graliśmy razem w akademii Dinama Zagrzeb. Mieliśmy tego samego menadżera, trenowaliśmy razem. Obecnie nie mam z nimi kontaktu, spotykamy się czasem np. na meczach reprezentacji Chorwacji.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN