Legia Warszawa
vs Raków Częstochowa
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2015-02-10 10:05:00
Newsletter

Berg: Akumulatory naładowane, możemy zaczynać

Autor: Krystian Grzelak Fot. Mateusz Kostrzewa
- Każdy aspekt zostanie przez nas wzięty pod uwagę, gdy będziemy obsadzać miejsca w składzie na nadchodzące pojedynki. Jednym z takich elementów jest kwestia, jak zawodnik X współpracuje i rozumie się z zawodnikiem Y. Nie zawsze chodzi o to, by na boisku byli najlepsi piłkarze. Liczy się to, by biegała po nim najlepsza drużyna - powiedział legia.com Henning Berg, podsumowując zgrupowanie w Sotogrande.
legia.com: Okres przygotowawczy zakończony. Jest Pan zadowolony z tego, co udało się Wam wykonać?
Henning Berg: - Myślę, że rozegrane przez nas mecze były bardzo dobrą praktyką meczową dla większości naszych zawodników. Tylko Dossa i Ondrej nie pojawili się na boisku. Na szczęście obaj czują się już zdecydowanie lepiej - Junior wrócił do pełnego treningu, a Duda wykonuje stałe postępy w rehabilitacji. Rozegrane w Hiszpanii sparingi były dla nas pożytecznym sprawdzianem, gdyż zmierzyliśmy się z przeciwnikami o wysokiej jakości. Szkoda, że nie udało się pokonać Dnipro, ale pomijając aspekt wyniku, jestem zadowolony.

Uważa Pan, że jesteśmy gotowi do wznowienia rozgrywek?
- Tak sądzę. Za nami bardzo długa przerwa, której wszyscy potrzebowaliśmy. Przez ten czas naładowaliśmy jednak baterie i juz nie możemy się doczekać rywalizacji na najwyższym poziomie. Nie ma wątpliwości, że jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji wyjściowej. Wciąż gramy w trzech rozgrywkach. Wyszliśmy z grupy Ligi Europy, awansowaliśmy dalej w Pucharze Polski, a w Ekstraklasie jesteśmy liderem. W lidze mamy tylko trzy punkty przewagi, a sam wiesz, że już niebawem cały dorobek zostanie podzielony na pół. Oczekujemy na nadchodzące wyzwania, a ich na pewno nie zabraknie. Potrzebujemy mieć w gotowości cały, duży skład, który będzie gotowy do gry na sto procent, by odnosić sukcesy na wszystkich frontach.



Kto wykonał największy postęp odkąd Legia wznowiła treningi?
- Chyba muszę wskazać na "Rado", który przed świętami nie grał wcale (śmiech). Oczywiście zdawaliśmy sobie sprawę, co potrafi i teraz z każdym dniem jest coraz bliżej swoich optymalnych umiejętności. Myślę, że dla każdego ostatni czas był normalnym przygotowaniem. W trakcie zgrupowań dobrze prezentowali się młodzi zawodnicy. Rafał Makowski dołączył do drużyny i w sparingach rywalizował z bardzo dobrymi przeciwnikami jak równy z równym. Pokazał się z niezłej strony na tle rywali wartych dziesiątki milionów funtów, jak na przykład Konoplianka.

Wiele osób twierdzi, że jest największym wygranym tego okresu przygotowawczego.
- Myślę, że jest jeszcze troszeczkę za wcześnie, by pisać takie rzeczy. Uważamy go za bardzo utalentowanego zawodnika, który ma wielki potencjał. Pokazał się z niezłej strony i jesteśmy z niego zadowoleni, lecz on i pozostali młodzi chłopcy mają niebywale silną konkurencję w postaci bardziej doświadczonych kolegów. Codziennie obserwujemy ich jednak w treningach i zdajemy sobie sprawę z ich możliwości. To nie dotyczy tylko Makowskiego, ale również pozostałych chłopaków. Wieteska, kiedy pojawia się na boisku, zachowuje się jak 30-letni piłkarz, który ze spokojem operuje piłką i świetnie czyta gra. Dobrą jakość udowodnili nam także inni - Misiak, Bartczak, Kalinkowski czy Ryczkowski, który popisał się świetną skutecznością i zdobył dwie bramki w sparingach w Hiszpanii. Teraz najważniejszą kwestią jest wykonywanie przez nich postępów i stały rozwój.

Misiak lub Makowski pozostaną w pierwszym zespole?
- Przed nami tak wiele gier, że potrzebujemy większej liczby zawodników z młodzieżowych drużyn do treningów z pierwszym zespołem. Zarówno Norbert, jak i Rafał będą mieli wiele sesji treningowych z drużyną, ale na razie nie jestem w stanie powiedzieć, ile ich dokładnie będzie.

Jak po pierwszych treningach ocenia Pan nowych zawodników - Furmana, Masłowskiego i Malarza?
- Bardzo się cieszę, że dokonaliśmy tych trzech sensownych wzmocnień, bo wiedzieliśmy, czego możemy się się po nich spodziewać. To nie były żadne koty w worku. Każdy z nich znał polski futbol i radził sobie w nim bardzo dobrze. Furman znał ten zespół od podszewki i musi jedynie pracować nad wkomponowaniem się do obecnego stylu i taktyki. Stale się rozwija i już teraz mogę śmiało powiedzieć, że wykonał progres.

Arek Malarz?
- Zagrał w pierwszej połowie meczu z Dnipro i pokazał się z niezłej strony. Przy straconej bramce nie mógł zrobić wiele więcej. W pierwszej części sezonu pokazał się ze świetnej strony w Bełchatowie. Zdajemy sobie sprawę, że ma mnóstwo doświadczenia, wiedzy i jakości, by być dla nas dużym wzmocnieniem. Na jego pozycji trwa rywalizacja, która sprawia, że nasz zespół bramkarski jest jeszcze silniejszy niż był wcześniej.

Został Masłowski.
- Wiedzieliśmy, że to dobry zawodnik. Nie było żadnych wątpliwości. Znakomicie wpasował się w nasz styl gry i już teraz prezentuje się tak, jakby był tu od lat. W tym momencie najważniejszą kwestią jest to, by w żaden sposób się nie podpalał, grał tak jak lubi i cieszył się piłką. Nie może myśleć zbyt wiele o nowościach i zmianach w swoim życiu. Jeszcze raz powtórzę - to bardzo dobry piłkarz.



W Internecie toczy się dyskusja na temat tego, że wygrał rywalizację o miejsce w ataku obok Miro Radovicia kosztem Orlando Sa.
- W Internecie piszą wiele rzeczy, sam to wiesz... Pewnie dlatego, że grał przeciwko Dinamo obok "Rado", prawda?

Bardzo prawdopodobne.
- Cóż, po prostu chcieliśmy zobaczyć go w grze. Nie mamy czegoś takiego jak pierwsza jedenastka i druga jedenastka. Wszystkich traktujemy jako zawodników pierwszej drużyny. Część z nich wystąpi w meczu ze Śląskiem, część zagra przeciwko Jagiellonii. Niewykluczone, że niektórzy pojawią się na boisku w obu spotkaniach, ale nie będzie ich zbyt wielu. To, kto zagra w którym meczu, zależy od tego, jak naszym zdaniem będzie wyglądać dane spotkanie i czego będzie ono wymagać. Każdy aspekt zostanie przez nas wzięty pod uwagę, gdy będziemy obsadzać miejsca w składzie na nadchodzące pojedynki. Jednym z takich elementów jest kwestia, jak zawodnik X współpracuje i rozumie się z zawodnikiem Y. Nie zawsze chodzi o to, by na boisku byli najlepsi piłkarze. Liczy się to, by biegała po nim najlepsza drużyna. Proszę jednak zwrócić uwagę, że w najbliższym czasie rozegramy aż osiem meczów. To dla nas niezwykle istotne, by uzyskać w nich jak najlepsze wyniki. Pragniemy obronić tytuł, zwyciężyć w Pucharze Polski i zrobić wszystko, co w naszej mocy w Lidze Europy. Każdy mecz jest dla nas tak samo ważny.

Kibice dopytują, czy Orlando dostanie od Pana więcej minut.
- Orlando rozegrał wiele meczów w pierwszej części sezonu. Wystarczy spojrzeć w statystyki. Strzelił dużo ważnych goli, notował też asysty. Pojawiał się na boisku niemal co tydzień. Rozpoczął sezon meczem z Saint Patrick's pół roku temu, a Ondrej był wówczas na ławce, lecz później przytrafiła mu się nieszczęśliwa kontuzja. Potrzebował trochę czasu, by wrócić do optymalnej dyspozycji. Gdy już do tego doszło, "Rado" i Ondrej prezentowali wielką klasę i osiągali świetne rezultaty. Orlando grał jednak wiele meczów w lidze, pojawiał się również na boisku w Europie. To naprawdę wartościowy zawodnik dla drużyny, jest dla nas bardzo ważny i chcemy, by zdobywał tak wiele bramek, jak to tylko możliwe.

Co stało się z Igorem Lewczukiem? Jeszcze dwa miesiące temu kibice i dziennikarze pisali, że zawala Legii mecze, a teraz prezentuje wysoką formę i wszystko wskazuje na to, że zacznie sezon z Kubą Rzeźniczakiem.
- Stale się rozwija. Znaliśmy go jako bardzo dobrego prawego obrońcę z Zawiszy, ale uważaliśmy, że może stać się świetnym stoperem. Przyszedł do Legii w nieco innej roli, trafił do większego klubu, poznał wielu nowych kolegów z drużyny, spotkał się z zupełnie innymi oczekiwaniami wobec klubu i nie występował tak regularnie jak wcześniej - to było dla niego pewne wyzwanie, z którym sobie jednak radził. Już teraz zauważamy duży progres, który wykonał. Mecz przeciwko Trabzonsporowi pokazał, że potrafi grać na wysokim poziomie. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę. W klubie takim jak Legia kibice i media nie są zadowolone, jeśli coś nie idzie dobrze w stu procentach. To normalne. To część bycia w Legii. Jestem zadowolony z postępów, jakie Igor już wykonał i uważam, że może być z niego topowy środkowy obrońca.



Jak zamierza Pan pomieścić wszystkich tych zawodników w zespole. Nie zabraknie nam dla nich meczów?
- Nie. Oczywiście, że nie. Aby odnosić sukcesy, musimy prezentować absolutnie najwyższy poziom w każdym ze spotkań. Nie możemy grać na 90 procent, to niemożliwe. Jeśli tak by się działo, nie zdołalibyśmy zwyciężać. Nie jest łatwo, aby prezentować pełnię swoich możliwości, grając w czwartkowy wieczór i zaraz później w niedzielne popołudnie. To naprawdę trudne. W składzie, którym dysponujemy, nie ma dużych różnic pomiędzy zawodnikami aspirującymi do gry na poszczególnych pozycjach. Nawet jeśli mielibyśmy coś takiego, jak pierwsza jedenastka i druga jedenastka, one byłyby bardzo, bardzo blisko siebie. Patrzymy jednak na wszystkich zawodników jako na części pierwszego składu i mamy przeświadczenie, że każdy z nich jest w stanie wejść na boisko i grać na poziomie wymaganym przez Legię Warszawa.

Planuje Pan czasami zmienić taktykę, by znaleźć miejsce dla większej liczby ofensywnych zawodników?
- Moim obowiązkiem jest posłanie do gry takiego składu, który wygra dla nas mecz. Oczywiście, chcemy zdobywać jak najwięcej bramek, ale jednocześnie zależy nam na zwycięstwach. Musimy zachować odpowiedni balans między obroną a atakiem. Nie możemy grać dziesięcioma napastnikami - nawet jeśli mielibyśmy ich ze ścisłej światowej czołówki, to nie wszyscy mogliby znaleźć się w wyjściowym składzie. To część funkcjonowania jako wielki klub - uczestniczymy w trzech różnych rozgrywkach, więc mamy szeroki skład. Jeśli chcemy rywalizować w Europie jak równy z równym, musimy mieć pewność, że wznieśliśmy się na nasz maksymalny poziom. Nie jest łatwo utrzymać najwyższy poziom w dwóch meczach rozgrywanych w małym odstępie czasu. Tu nie chodzi o kondycję, bardziej mam na myśli mentalność. Jesteśmy tylko ludźmi i o naszej dyspozycji decydują małe szczegóły. Moim zadaniem jest podjęcie decyzji, jakie rotacje wprowadzić.



Czy najbardziej zacięta rywalizacja panuje na lewej obronie? Mamy Brzyskiego, który przed kontuzją prezentował reprezentacyjny poziom, i Guilherme, który udowodnił, że ma wielki potencjał na tej pozycji. Co teraz?
- To proste, mamy do dyspozycji dwóch dobrych lewych obrońców. Dla mnie to super sprawa. Świetnie jest mieć zdrowego "Brzytwę", który jest bardzo głodny gry. "Gui" pokazał z kolei, do czego jest zdolny, występując na nowej dla siebie pozycji, do której zostanie przypisany na stałe. Teraz mamy dobrą, zdrową rywalizację. Kiedy "Wawrzyn" odszedł z Legii, Tomasz nie miał konkurenta. Później przyszedł Ronan, lecz szybko doznał kontuzji i Brzyski znów pozostał osamotniony. Dopiero odkąd cofnęliśmy Guilherme, rozpoczęła się pozytywna walka o miejsce w składzie. Podobnie jest na wszystkich innych pozycjach. Wszędzie w polu trwa rywalizacja i nikt nie może być pewny miejsca w składzie. Wśród bramkarzy również mamy dużą konkurencję, jednak tam Dusan jest numerem jeden, nie ma co do tego wątpliwości. Jeżeli Legia chce być klubem, który uniesie grę na trzech frontach, potrzebujemy więcej niż jedenastu dobrych piłkarzy. Zawodnicy muszą z kolei radzić sobie z tą rywalizacją w odpowiedni sposób. Każdy powinien zdawać sobie sprawę, że otrzyma swoją szansę, bo jest częścią tej drużyny. O pierwszej jedenastce będziemy mogli zacząć mówić dopiero wtedy, kiedy pozostanie nam jeden mecz w tygodniu. Dla mnie taka konkurencja to znakomita sprawa.

Co z transferami? Czy możemy spodziewać się jeszcze jakichś ruchów w jedną lub w drugą stronę?
- Nigdy nie mów nigdy, lecz uważam, że obecnie mamy duży i kompletny skład, który jest w stanie skutecznie występować w trzech różnych rodzajach rozgrywek. Nie spodziewamy się więc wielkich transferów. Nie przewidujemy również pozbywania się zawodników, których mamy w swoim zespole. Potrzebujemy piłkarzy, którzy reprezentują Legię obecnie, by odnosić sukcesy. Mamy wielkie ambicje i chcemy kontynuować sukcesy odnoszone w ostatnich latach.


Rozmawiał: Krystian Grzelak.
    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN