Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-05-15 12:00:00
Newsletter

Radović: Jedyna prawda leży na boisku

Autor: Jakub Mieżejewski Fot. Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka
- Przed nami najważniejszy krok, jeden zrobiliśmy, a teraz czas na drugi. Myślę, że damy radę, ponieważ ta drużyna ma potencjał i jest on wciąż niewykorzystany. Dlatego wyjdźmy na murawę i pokażmy go, bo jedyna prawda leży na boisku - twierdzi Miroslav Radović w rozmowie na temat przebytej kontuzji, ostatniej prostej ligi, a także marzeń o 400 występach w barwach Legii.

Legia.com: - Przede wszystkim jak zdrowie? Twoje kolano jest już w pełni sprawne?

 

Miroslav Radović: - Jeżeli mówimy o kolanie, to jest już dobrze. Wiadomo, że po takiej kontuzji pojawiają się pewne zaległości i inne problemy, ale to normalne. Trzeba również brać pod uwagę, że ten uraz był bardzo poważny, a przerwa z tym związana długa, ale myślę, że z moim kolanem powinno być już dobrze  i w nowym sezonie nie będę miał problemów zdrowotnych.

 

- Tej kontuzji doznałeś w wieku 34 lat. Nie pojawiały się myśli o zakończeniu kariery?

 

- To właśnie mnie motywowało. Ludzie mówili, że mogę nie wrócić na boisko i to mi dawało większą energię, żeby pokazać, że to jeszcze nie koniec. Po takiej operacji kolana wielu zawodników ma problem, by wrócić do gry, a ja chciałem udowodnić, że dam radę. Tym się kierowałem i to mi pomogła.

 

 

- Rozegrałeś w tej rundzie ponad 400 minut, choć zapowiadałeś, że w kwietniu będziesz w pełni formy. Jak generalnie oceniasz tę rundę?

 

- Nie jestem zadowolony ze swojej dyspozycji, ale trzeba brać pod uwagę przebytą kontuzję i wiek. To nie jest takie proste, że wracasz i grasz na oczekiwanym poziomie. To też wymaga mnóstwo czasu i pracy. Rozegrałem tyle minut, ile rozegrałem. Został jeszcze jeden mecz i mam nadzieję, że pomogę drużynie na tyle, na ile będę w stanie. Ten sezon był dla mnie trudny, przede wszystkim z powodu urazów i mam nadzieję, że na końcu będziemy cieszyć się z tego, co osiągnęliśmy.

 

- W finale Pucharu Polski z Arką zagrałeś od pierwszej minuty i był to występ udany. To objaw tego, że wracasz do optymalnej formy?

 

- Myślę, że jak przepracuję latem okres przygotowawczy, to będę w pełni gotowy do gry. Oczywiście pierwsza połowa z Arką była dobra w moim wykonaniu. Jestem człowiekiem, który zawsze jest szczery i potrafi przyjąć krytykę na klatę. Zawsze mogłoby być lepiej i każdy zawodnik powinien w ten sposób myśleć. Kontuzja była naprawdę ciężka i wiem, ile mnie kosztowało, by wrócić na boisko, więc cieszę się w ogóle, że mogę być teraz z zespołem.

 

 

- Po przejęciu drużyny przez Deana Klafuricia forma Legii zwyżkuje. Co tak naprawdę zmieniło się, że wreszcie się odblokowaliście?

 

- Zmiany są wykonywane po to, by dały jakiś efekt. Ta dała nam pozytywnego kopa w kluczowej fazie sezonu. Zaczęliśmy po niej wierzyć, że możemy, a przede wszystkim zdobyć tytuł. Wcześniej ta drużyna miała potencjał, ale nie pokazywała tego. Atmosferę i pewność siebie buduje się przez zwycięstwa i dobrą grę. W tym decydującym momencie zaczęliśmy pokazywać to, czego się od nas oczekuje. Mam nadzieję, że dokończymy sezon w podobny sposób. 

 

- Jakim trenerem jest Dean Klafurić?

 

- To skromny człowiek, który przede wszystkim pracuje, a nie mówi o tym za dużo. To właśnie jego największy atut. Mimo, że było mnóstwo krytyki związanej z jego brakiem doświadczenia, to widzimy, że na razie sobie radzi i życzę mu, żeby zdobył to, czego wszyscy chcemy, czyli dublet. 

 

- W obecnym sezonie Legia jest mocno bałkańska, ale piłkarze z tego regionu zawsze dobrze sobie radzili w Warszawie. Dlaczego?

 

- Chodzi o charakter. Wszyscy pochodzący z Bałkanów mają taki charakter, że nigdy się nie poddają. Obojętnie w jakim kraju i klubie gramy, nie mamy problemów z aklimatyzacją i spokojnie sobie wszędzie poradzimy. Myślę, że to jest nasza najsilniejsza strona. Oby więcej tego bałkańskiego charakteru było w zespole, bo Legii na pewno się to przyda.

 

 

- W szatni zespołu są Serbowie, Chorwaci oraz Czarnogórzec. Jakie są wasze relacje?

 

- Kiedyś to było jedno wielkie państwo - Jugosławia, ale później się podzieliło. Uwierz mi szczerze, że najmniej gadamy na temat polityki i historii, bo nie ma to sensu. Wszystko w tym temacie zostało już powiedziane. Jesteśmy w Legii w określonym celu, by zespół prezentował się jak najlepiej i zdobywał trofea. Myślę, że wszyscy do tego się dostosujemy. Dla mnie nie ma różnicy narodowość piłkarzy. Każdy jest człowiekiem i myślę, że inni zawodnicy Legii uważają podobnie.

 

- W ostatnich spotkaniach widać, że to najstarsi zawodnicy wzięli odpowiedzialność za zespół i wyrosło kilku liderów drużyny. Jak to wygląda z Twojej perspektywy, czyli kapitana Legii?

 

- Na pewno są takie postacie. Z powodu kontuzji nie było mnie dłuższy czas z drużyną i na początku ciężko było mi się z tym pogodzić. W tym sezonie na naprawdę ważną postać w szatni, grającą równo przez cały sezon wyrósł Arkadiusz Malarz, który mimo zaawansowanego wieku, wciąż gra na swoim poziomi. Michał Kucharczyk daje też wiele tej drużynie. Generalnie jest kilku chłopaków, którzy naprawdę ciągną ten wózek. Oczywiście różnie z tym bywało, bo mamy na koncie mnóstwo porażek, ale nadal walczymy o najważniejsze trofeum.

 

 

- Wśród nowych zawodników widzisz potencjalnych przyszłych liderów Legii?

 

- Widzę, że mają charakter zwycięzców. Im już zależy na wygranych, a z czasem będzie to widoczne jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że mają świadomość co znaczy grać w Legii i nosić tę koszulkę i będzie im to w tym pomagało.

 

- Wiele z nowych zawodników jest głodna trofeów, ale zarazem niedoświadczona w walce o najwyższe cele. Widać to było, kiedy oni cieszyli się ze zdobycia pucharu. Natomiast bardziej doświadczeni zawodnicy wiedzieli, że to dopiero pierwszy krok w tym sezonie.

 

- Myślę, że ten brak doświadczenia nie będzie przeszkadzać. Wraz ze zdobycie Pucharu Polski ta presja uszła, bo jedno trofeum już mamy. Przed nami najważniejszy krok, jeden zrobiliśmy, a teraz czas na drugi. Pokażmy, że potrafimy. Myślę, że damy radę, ponieważ ta drużyna ma potencjał i jest on wciąż niewykorzystany. Dlatego wyjdźmy i pokażmy go, bo, tak jak się mówi, jedyna prawda leży na boisku. 

 

- Na ile w końcówce sezonu będzie mieć fakt, że w ostatnich latach to Legia w decydujących momentach wygrywała i zdobywała mistrzostwo?

 

- Na pewno duże, bo z całym szacunkiem dla innych zespołów, to my mamy największe doświadczenie w meczach o najwyższą pulę. Z jednej strony powinno nam to pomóc, ale to my powinniśmy być pewni i pokazać na boisku zespół, który zespół dominuje obojętnie z jakim rywalem, czy byłby to Lech czy Jagiellonia.

 

 

- Z perspektywy czasu oceniasz ten sezon jak najtrudniejszy, odkąd jesteś w Legii?

 

- Biorąc pod uwagę moją kontuzję, zmiany trenerów, brak awansu do europejskich pucharów, to zdecydowanie tak. Dlatego powinniśmy się cieszyć z tego, że w najważniejszym momencie wciąż jesteśmy w grze o tytuł. 

 

- W przypadku mistrzostwa, będzie to 11 trofeum zdobyte z Legią. Nie czujesz w sobie wewnętrznego wypalenia?

 

- Absolutnie nie. Im bliżej końca kariery, tym więcej człowiek chce i mu zależy. Mam dokładnie tak samo. Jeżeli zdrowie będzie dopisywać, to chciałbym pograć jeszcze parę lat, ale czas pokaże, nie chcę jednak niczego planować.  Dobrze się czuję po tej kontuzji i to jest najważniejsze. 

 

- Czyli w kolejnym sezonie możemy spodziewać się trzeciej młodości Miroslava Radovicia...

 

- Jeśli spokojnie przepracuję okres przygotowawczy i będą omijać mnie kontuzję, to piłkarsko spokojnie powinienem dać radę. Nie ma znaczenia, gdzie będę grać. Ta decyzja zależy od trenera. Mam jedną zasadę - dobry zawodnik poradzi sobie na każdej pozycji. Niezależnie od tego, czy będę grać w ataku, pomocy, czy nawet obronie, nie będzie to dla mnie problemem.

 

 

- Nie myślisz jeszcze o zakończeniu kariery, ale ten moment zbliża się nieubłaganie. W jakiej roli się widzisz?

 

- Na pewno chcę zostać w piłce. Może na razie nie w roli trenera, ale w innej funkcji tak i nie ukrywam tego. Myślę, że powoli się do tego przygotowuje, ale zobaczymy. Z Warszawą i klubem jest związany, nie muszę o tym nikomu mówić, bo wszyscy o tym wiedzą. Chciałbym oczywiście zostać w Warszawie, ale czy w klubie czy nie, czas pokaże.

 

- Z biegiem lat coraz wyżej znajdujesz się we wszelkich zestawieniach wszech czasów. 

 

- Szczerze powiem, że coraz więcej orientuję się i śledzę to. Zawsze mówiłem, że chciałbym przekroczyć ponad 400 meczów w Legii i to mnie motywuje do dalszego działania.

 

- Wiadomo więc czego Ci życzyć w kolejnym sezonie…

 

- Cel jest taki, żeby rozegrać spokojny sezon bez kontuzji, wyjść na boisko i pokazać umiejętność, a także zdobyć kolejne trofea. 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Więcej na temat

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN