Legia Warszawa
vs Pogoń Szczecin
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-03-13 14:30:00
Newsletter

Raków - Legia historycznie

Autor: Kamil Majewski Fot. Włodzimierz Sierakowski, Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii
11 meczów, osiem zwycięstw, trzy remisy – tak prezentuje się historyczny bilans starć pomiędzy Legią Warszawa a Rakowem Częstochowa. Od ostatniego oficjalnego spotkania minęło już ponad 20 lat, od pierwszego zaś – blisko 50.

Do pierwszego w historii starcia warszawskiej Legii z Rakowem Częstochowa doszło w ramach półfinału Pucharu Polski w sezonie 1971/72. Wojskowi w tamtej edycji Turnieju Tysiąca Drużyn, w przeciwieństwie do rozgrywek ligowych, radzili sobie bardzo dobrze. Z wielkim spokojem wyrzucali za burtę kolejne drużyny. W przedostatniej rundzie los skojarzył ich z prawdziwą rewelacją turnieju – częstochowskim Rakowem. Występujący wówczas w III lidze zespół nie miał w walce z naszpikowaną gwiazdami Legią nic do stracenia, natomiast w przypadku jej wyeliminowania mógł zyskać szacunek całej piłkarskiej Polski.

 

 

Na boisku szybko doszło do weryfikacji zespołu występującego dwie klasy rozgrywkowe niżej od prowadzonej wówczas przez Tadeusza Chruścińskiego Legii. 1 kwietnia w Częstochowie Wojskowi, po dwóch bramkach Kazimierza Deyny oraz trafieniu Władysława Stachurskiego, wygrali 3:0. W rewanżu rozegranym zaledwie dwa dni później ponownie pokonali częstochowian. Tym razem wynik końcowy brzmiał 2:0. Do siatki ponownie trafił Deyna, gwóźdź do trumny drużyny przeciwnej wbił z kolei Jan Pieszko. Pomimo niezłej dyspozycji na przestrzeni całej edycji Pucharu Polski, najważniejszy mecz legioniści przegrali. Na stadionie ŁKS-u w Łodzi Wojskowi ulegli Górnikowi Zabrze aż 2:5.

 

 

Do kolejnej potyczki warszawsko-częstochowskiej doszło w sezonie 1994/95. Dla Rakowa był to debiutancki sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej, dlatego też częstochowianie nie byli pod presją. Wyniki przez nich osiągane, jak na debiutantów, były przyzwoite, a pierwsze w historii ligowe starcie z Legią zakończyło się dla nich bardzo pozytywnie. 9 listopada 1994 obydwa zespoły stanęły naprzeciw siebie na stadionie w Częstochowie. Ku zaskoczeniu blisko ośmiotysięcznej publiczności, która tego dnia pojawiła się na trybunach tego obiektu, naszpikowana gwiazdami drużyna z Warszawy dała sobie jako pierwsza strzelić gola, a jego autorem był wieloletni zawodnik tej drużyny – Andrzej Dziedzic. Wojskowi zdołali wyrównać dopiero w drugiej połowie, a Arkadiusza Gaika pokonał Radosław Michalski. Remis 1:1 z Rakowem na chwilę przed końcem rundy jesiennej oznaczał, że stołeczny zespół przed przerwą zimową będzie musiał zadowolić się drugą pozycją w tabeli.

 

 

Zanim doszło do spotkania drugiego ze spotkań tych zespołów w ramach rozgrywek ligowych, zmierzyły się one w Pucharze Polski. Znów częstochowianie byli blisko sprawienia niespodzianki, bowiem regulaminowe 90 minut zakończyło się remisem 1:1. Dla Legii w 48. minucie trafił Grzegorz Wędzyński, trzy minuty później wyrównał Jan Spychalski. W dogrywce Wojskowi nie pozostawili rywalom złudzeń – Grzegorz Lewandowski w 98., Tomasz Unton w 112. i Piotr Mosór w 118. minucie sprawili, że Raków zakończył swoją przygodę w tych rozgrywkach na 1/4 finału.

 

 

Do najważniejszego meczu Legii z Rakowem doszło niewątpliwie w 32. kolejce. W poprzedniej Wojskowi zwyciężyli 3:1 z Ruchem Chorzów co oznaczało, że w przypadku wygranej w spotkaniu z beniaminkiem zagwarantują sobie siódmy w historii tytuł mistrzowski. Zawodnicy stołecznego zespołu zmotywowani byli nie tylko ze względu na możliwość kolejnej obrony mistrzowskiego tytułu, ale także zarobku sporej sumy pieniędzy. Za samo zwycięstwo w meczu z Rakowem włodarze zaoferowali im 300 mln (starych) zł premii, główną nagrodą było jednak 12 mld (starych) zł za zdobycie dubletu. Przy Łazienkowskiej już przed pierwszym gwizdkiem sędziego wszystko było przygotowane. Nikt bowiem nie zakładał, że goście z Częstochowy, walczący o utrzymanie, zdołają wywieźć z Warszawy jakiekolwiek punkty. Na boisku rządziła tylko jedna drużyna – dwukrotnie do siatki trafiał Zbigniew Mandziejewicz, raz Jerzy Podbrożny. Stolica po ostatnim gwizdku rozpoczęła świętowanie. Co więcej, ostatecznie Legii udało wywalczyć się upragniony dublet. W finale Pucharu Polski, również przed własną publicznością, pokonała ona GKS Katowice 2:0. Ciekawostką związaną z tamtym meczem pomiędzy Legią a Rakowem jest fakt, że w barwach drużyny gości wystąpił 18-letni wówczas Jacek Magiera, w późniejszych latach postać przy Łazienkowskiej bardzo ważna i szanowana.

 

 

W kolejnych trzech sezonach, w trakcie których Raków występował na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, nie doszło do żadnej niespodzianki. Wojskowi wygrywali kolejne spotkania, dopiero w obydwu rozegranych w 1997 padły remisy. Raków spadł z ekstraklasy rok później i po dziś dzień nie zdołał do niej powrócić. Faktem jest jednak, że obecna sytuacja tego zespołu w Fortuna I Lidze pozwala wszystkim częstochowianom realnie o tym myśleć. Głód grania na najwyższym poziomie jest w tym mieście bardzo duży. Od momentu relegacji tej drużyny Legia zmierzyła się z nią jeszcze raz – 19 lutego 2013 roku na bocznym boisku przy Łazienkowskiej. Wojskowi wygrali 3:1, a największą ciekawostką jest fakt, iż przez trzy minuty w bramce przyjezdnych występował... bramkarz Legii, Wojciech Skaba, który zastąpił kontuzjowanego Mariusza Stępnia.

 

 

Skrot sparingu z 2013 roku:

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN