Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-08-13 17:57:00
Newsletter

Sa Pinto: Praca w Legii to wielki zaszczyt

Autor: Kamil Majewski Fot. Janusz Partyka
O godz. 16:30 w sali konferencyjnej na stadionie przy ul. Łazienkowskiej rozpoczęła się konferencja prasowa z udziałem nowego trenera Legii Warszawa, Ricardo Sa Pinto oraz prezesa klubu, Dariusza Mioduskiego. Prezentujemy Państwu zapis konferencji.

Ricardo Sa Pinto (trener Legii Warszawa):

 

- To wielki zaszczyt i ogromna przyjemność dołączyć do Legii Warszawa, napawa mnie to dumą. Wszystko przebiegło tak, jak tego oczekiwaliśmy W przeszłości były już okazje i w końcu się udało. Legia to wielki klub ze wspaniałą historią. Klub, który przyzwyczaja wszystkich do zwycięstw i zasługuje, aby je odnosić. To duże wyzwanie, aby pomóc w powrocie na zwycięską ścieżkę. Spróbujemy oczywiście dojść jak najdalej w Lidze Europy UEFA. Sytuacja w klubie nie jest najlepsza więc to duża odpowiedzialność, przez całe swoje życie chcę jednak stawiać czoła wyzwaniom. Piłka nożna to moja pasja. Aby oczekiwać rezultatów, chciałbym wprowadzić swój pomysł, swoje sposoby na komunikację oraz moje przywództwo. Taki właśnie jestem, przez cały okres pracy w Warszawie będę w 100% sobą. Początki zawsze są trudne, również dla mnie. Nie znam jeszcze dobrze zawodników i składu, wiem jednak, że są tu indywidualności, ale jest również kolektyw. Wraz z moim sztabem oglądaliśmy ostatnie mecze Legii. Dam z siebie wszystko, aby jak najszybciej zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Chciałbym, aby przy pomocy moich wszystkich współpracowników powstało tutaj coś wspaniałego.

 

 

Chcę powiedzieć, że oglądałem tę drużynę. Nie chce popełniać prostych błędów, dlatego muszę poznać charakterystykę zawodników. Jest to dynamiczna sytuacja. Możemy mówić o różnych systemach, o 4-4-2 czy o 4-2-3-1. Aby jednak wybrać ten odpowiedni, potrzebujemy czasu. Widziałem ostatni mecz Legii, w którym piłkarze oddali serce, aby go wygrać. Walczyli, pomagali sobie nawzajem, krzyczeli. Właśnie taki zespół chcę widzieć, wierzący do końca, będący jak rodzina. Chcę widzieć to nie tylko w trakcie meczów, ale także na treningach. Chcę, żebyśmy darzyli się wzajemnym zaufaniem, ponieważ tylko w taki sposób jesteśmy w stanie osiągać założone cele. Jeśli padają pytania o taktykę to wiem, że niektóre rzeczy trzeba poprawić, zarówno o defensywę, ofensywę, jak i zachowanie w polu karnym. Aby to uczynić, potrzebna jest ciężka praca i trening. Nie magia, nie szczęście, lecz praca i talent piłkarski poszczególnych zawodników. Ostatni mecz pokazał, że jesteśmy w dobrym punkcie wyjścia. Przedstawię piłkarzom moje wymagania, oni jednak muszą uwierzyć w ten proces. Jeżeli tego nie zrobią, nie osiągniemy sukcesu. 

 

Z tego co słyszałem, szatnia Legii jest normalną szatnią piłkarską, dlatego właśnie tu jestem. To profesjonaliści, każdy chce grać. Kocham to, to bardzo dobra sytuacja. Moim zadaniem jest pokazać im drogę, którą powinni podążać, aby wygrywać. Oni muszą uwierzyć w trenera, w sztab i w siebie nawzajem. Każdy musi być w pełni profesjonalnie nastawiony, również poza stadionem. Od siebie będę wymagał najwięcej. Będę także pierwszym, który udzieli wsparcia czy informacji każdemu z nich. Jeżeli którykolwiek z zawodników będzie miał wątpliwości co do sposobu gry, nie uda nam się zwyciężyć. 

 

 

Szacunek w rodzinie to podstawa. Będą ustalone jasne zasady, które będą obowiązywały wszystkich. Jeżeli jednak będzie potrzeba, dla moich zawodników będę dostępny przez 24 godziny na dobę. Sam byłem piłkarzem i wiem, że to konieczne. Nigdy nie będę okłamywał swoich piłkarzy. Mam bardzo dobre przeczucia, jeśli chodzi o Legię. Jestem osobą, która wieloma decyzjami prawdopodobnie będzie ich zawodzić, będę jednak chciał ich motywować. Szansę na pewno otrzymają wszyscy, którzy udowodnią, że na nią zasługują. Cały skład musi być zmotywowany, nie tylko 15 czy 16 zawodników. 

 

Gdy idę do zagranicznego klubu, chcę pracować z każdym, kto już w nim jest. Takie osoby pomagają zrozumieć mi klub i jego filozofię. Mamy rozwiązania, jak to rozegrać. Niektóre z osób z dotychczasowego sztabu na pewno w nim pozostaną, ponieważ wtedy pracuje mi się łatwiej. 

 

 

Oglądałem mecze z Dudelange czy mecz z Lechią. Mam pomysł na to, jak ułożyć to wszystko. Widzę jakość i indywidualności. Muszę być jednak szczery i nie mogę pominąć żadnego kroku. Muszę kontynuować swoją obserwację i rozmawiać z zawodnikami. To inny kraj, inna liga, inne realia. Cieszy mnie jednak duch drużyny i to pozwala mi wierzyć. Wiemy, że Legia powinna dominować, grać agresywnie i stwarzać szanse, nie pozwalać rywalowi na myślenie. To, czego potrzebujemy to spokój. 

 

Dariusz Mioduski (prezes zarządu Legii Warszawa):

 

- Chciałbym zdementować podstawową plotkę, kryterium wyboru Ricardo Sa Pinto nie była jego fryzura. Nie muszę mówić nikomu, że znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Gdyby ktoś miesiąc temu powiedział mi, że będziemy w takim miejscu, w którym obecnie jesteśmy, wyśmiałbym go. Wydawało się, że brak osłabienia drużyny w trakcie okienka transferowego sprawi, że inaczej wejdziemy w sezon. Przegraliśmy jednak na własnym stadionie dwa mecze z zespołami, z którymi nie powinniśmy przegrać i krytyka, która na nas spadła jest uzasadniona. Po meczu ze Spartakiem Trnawa zdecydowaliśmy się na zmianę. Chciałbym podziękować za ostatnie dni Aleksandarovi Vukoviciovi. Dał z siebie wszystko, pokazał serce i charakter. Wierzę, że kiedyś będzie on bardzo dobrym trenerem. Chciałbym też, abyśmy pamiętali Deana Klafuricia jako tego, który pomógł nam zdobyć dwa tytuły w trudnym dla nas okresie. 

 

 

Wiem, że popełniłem błąd. Dean Klafurić nie powinien był kontynuować pracy po zakończeniu poprzedniego sezonu. Robiliśmy wszystko co w naszej mocy, żeby ktoś inny prowadził Legię w tym sezonie. Byliśmy dogadani już z trzema kandydatami, nazwiska, które przewijały się w prasie tj. Adrian Gula czy Jerzy Brzęczek oraz inne, jak Miguel Cordozo. Powodem, dla których się nie dogadaliśmy nie były pieniądze tylko inne, z którymi nie mogliśmy nic zrobić. Wówczas byliśmy bardzo blisko rozpoczęcia obozu przygotowawczego, przez co mieliśmy trudną decyzję do podjęcia.  Muszę przyznać, że słuchałem wielu osób zarówno z klubu, jak i spoza niego. Na moją decyzję wpłynęło duże poparcie dla Deana Klafuricia Klafuricia. Dałem się przekonać, co jednak było moim błędem, w przyszłości będę twardszy w tych kwestiach. Myślę, że dziś naprawiam ten błąd. Obok mnie siedzi trener, którego doświadczenia nikt nie będzie kwestionował. Podpisujemy długi kontrakt i mam nadzieję, że go wypełnimy. Ricardo Sa Pinto podjął się pracy od początku tygodnia wiedząc, że w czwartek gramy bardzo ważny mecz, czym udowodnił, że to odpowiedni kandydat. 

 

Długi kontrakt z trenerem nie jest kwestią strachu, tylko kalkulacji ryzyka. W poprzednich dwóch przypadkach było ono wysokie. Teraz jednak myślę, że jest szansa na to, że Ricardo Sa Pinto człowiekiem, którego Legia potrzebuje. Wydaje mi się, że ma on cechy charakteru, które są dla klubu odpowiednie. Trener musi mieć przygotowanie merytoryczne. Patrząc na to, którzy trenerzy odnosili sukcesy w Legii to zauważam, że to właśnie ci, którzy mieli silne charaktery, na końcu zdobywali tytuły.

 

Wiadomo, że trener przychodzi do klubu z bagażem doświadczeń. Na ławce trenerskiej spędził osiem lat w różnych klubach, w których radził sobie dobrze. Sprawdziliśmy również dokładnie to, dlaczego nie był w nich długo. Obiektywne uwarunkowania sprawiały, że odchodził wcześniej. Szczególnie w ostatnim roku, w silnej lidze belgijskiej pokazał, że potrafi wygrywać z najlepszymi. Na podstawie bardzo wnikliwego procesu podjęliśmy decyzję o zatrudnieniu Ricardo Sa Pinto. 

 

 

Nie chcę dziś wypowiadać się o przyszłości Sebastiana Szymańskiego. To normalne, że dostajemy zapytania o naszych najlepszych zawodników. Potencjalnie każdy zawodnik grający w Legii może zostać sprzedany. Nie jesteśmy Realem Madryt i musimy patrzeć na nasze finanse. Ważne jednak, aby sprzedawani byli nie za mniej, niż są rzeczywiście warci. Plan Legii nie zmienia się. Zmieniają się trenerzy, ale nie plan. Jeżeli chodzi o ruchy transferowe, to rozmawialiśmy o nich z trenerem. Musi on jednak mieć czas, aby poznać drużynę. 

 

Artykuł o bankructwie na „Weszło” przekroczył poziom krytyki, którą akceptuję i której się spodziewam. To normalne, że krytyka spada na nas i nie mam z tym problemu. Jeżeli chodzi jednak rzetelność i stosunek do klubu portalu „Weszło”, to to nie jest dziennikarstwo. Być może to działanie na zlecenie? Dla mnie to kwestia bardziej prawna, aniżeli dziennikarska i ciągu najbliższych dni należy spodziewać się zdecydowanych kroków prawnych. Jeżeli mówimy o bankructwie, to być może bardziej powinien obawiać się tego pan Stanowski i „Weszło”. Jeżeli, nie daj Boże, nie zakwalifikujemy się do Ligi Europy UEFA, to oczywiste, że wpłynie to na nasze finanse. Nie ukrywam tego, że powstanie dziura w budżecie. Wierzę jednak, że przejdziemy do kolejnej rundy eliminacji Ligi Europy UEFA. Jeżeli jednak się nie uda, damy radę.  

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 89
PLN
Cena 114,50
PLN
Cena 119
PLN