Legia Warszawa
vs Jagiellonia
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2018-01-31 17:30:00
Newsletter

Sebastian Wołowicz: Nie tylko wyciągamy koszulki z szafy

O tym, że jego praca to coś zdecydowanie więcej niż przygotowanie koszulek, jak szybko przenieść się ze Szczecina do Madrytu i który moment w klubie zapamięta na całe życie, opowiedział nam kitman naszej drużyny - Sebastian Wołowicz.

 

Jak dużym wyzwaniem jest odpowiadanie za całe zaplecze sprzętowe i logistykę podczas zgrupowań?

Dla mnie to już chyba dziesiąty obóz i przyzwyczaiłem się do tego. Wiem jak to wszystko rozplanować, przygotować wszystko do zgrupowania. Logistyka zaczyna się pod koniec listopada, w przypadku obozów zimowych, natomiast zgrupowania letnie planujemy od razu po zakończeniu sezonu. Na przygotowanie wystarczy nam tydzień, czasem dwa – oczywiście jeśli to wszystko odbywa się na naszym kontynencie.

 

Teraz czekało was w takim razie wyzwanie specjalne.

Tak, pierwszy raz spotkałem się z czymś takim. Nie było to łatwe, ale trzeba było dać radę. O tym, że pojedziemy na Florydę dowiedzieliśmy się w listopadzie. Obozy zimowe zaplanowaliśmy wcześniej, ale po otrzymaniu zaproszenia musieliśmy zmienić plany. Mieliśmy więc przed sobą parę trudniejszych zadań. Trzeba było zorganizować transport na inny kontynent, a największy problem pojawił się z transportem sprzętu do Hiszpanii ze Stanów. Mieliśmy na to niecały dzień, a niemożliwy był transport w postaci cargo. Żadna z firm, z którą rozmawialiśmy nie była w stanie zagwarantować jego organizacji w jeden dzień. Rozwiązaliśmy to więc inaczej. Do USA zabraliśmy wyłącznie najpotrzebniejszy sprzęt, a resztę wypożyczyliśmy, albo zabraliśmy samolotem. 

 

Większości ludzi wydaje się, że odpowiadasz wyłącznie za stroje piłkarzy, a twoje obowiązki są zdecydowanie szersze.

Dokładnie. Może się wydawać, że moja praca i Krzyśka Rzymowskiego kończy się na przygotowaniu sprzętu na trening. Pracujemy we dwóch i wykonujemy bardzo podobne obowiązki. Oprócz treningów jest jednak wiele innych rzeczy, które musimy wykonać. Samo przygotowanie ćwiczeń jest zaledwie procentem obowiązków. Planujemy obozy, ogarniamy logistykę, transport sprzętu, zamawianie go, a to trzeba robić z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. No i mecze. To nie jest tak, że wyciągamy koszulki z szafy (śmiech). Mecze wyjazdowe na przykład są zawsze wyzwaniem. Mamy przygotowaną listę rzeczy i odhaczamy sobie na niej kolejne pozycje. Co prawda zdarzyły mi się sytuację, gdzie myślałem, że coś zaznaczyłem, a wcale tego nie zrobiłem, no ale nigdy nie było z tego powodu wielkich przygód… a nawet jeśli były to zostawię to dla siebie (śmiech). Nie lada wyzwaniem są europejskie puchary. Mieliśmy taką sytuację, gdzie graliśmy w Szczecinie w piątek, a już we wtorek w Madrycie. Od strony logistycznej to na pewno było najtrudniejsze.

 

 

Wszystkiego nie robisz jednak sam, pracujesz przecież z Krzyśkiem Rzymowskim.

Rzymek, zdaniem chyba wszystkich ludzi w klubie, jest fantastycznym gościem. Nie ma dnia żeby się nie uśmiechał, no chyba, że akurat jest chory (śmiech). To facet nie do zastąpienia, który nigdy nikomu nie odmówi pomocy. Zwłaszcza, że czasem nie jest łatwo. Trzeba znać wszystkie przyzwyczajenia zawodników – jeden woli taką długość getrów, drugi taki kolor koszulki, wybór numerów… Tego naprawdę jest bardzo dużo. Połowa rzeczy, które musimy wykonać to praca fizyczna, a połowa to przewidywanie. I nie na jutro, ale musimy myśleć o tym co będzie za tydzień, za miesiąc, jak przygotować sprzęt pod kątem wyjazdów i transferów. 

 

Jak długo pracujesz w Legii na tym stanowisku? 

Piąty sezon. 

 

Miałeś taki jedennajlepszy moment?

Mistrzostwa Polski, ale to chyba normalne. Natomiast jeśli miałbym wybrać jedną chwilę, gdzie czułem największą radość, to zdecydowanie wskazałbym na bramkę Hamalainena w Poznaniu. To ten moment, który zapamiętam najdłużej. Wszystkim wydawało się, że to już nie ma prawa się powtórzyć, przegrywaliśmy, to była ostatnia minuta, to był Hama, było mnóstwo naszych kibiców… wszystko złożyło się na te 15 sekund, które zapamiętam na długo. 

 

I potem wszyscy piszą do ciebie z prośbą o koszulkę z takiego meczu.

To się bardzo często zdarza. Niektórzy proszą o nie dla siebie, niektórzy na aukcje charytatywne, czasem też proszą sami piłkarze. To widać zwłaszcza przed świętami Bożego Narodzenia. Każdy z zawodników ma jednak limit koszulek, który może wykorzystać i jeśli go przekroczy, to później musi zapłacić za nadprogramowe koszulki.

 

Cięższą pracę macie w Warszawie czy na zgrupowaniach?

Tak naprawdę najciężej jest przed samym obozem. Przygotowanie sprzętu, spakowanie go i transport – to chyba największe wyzwania. Na miejscu jednak gdy już wszystko mamy zmagazynowane, to działamy w sposób uregulowany. Mamy dużo pracy, ale jesteśmy przyzwyczajeni. W Warszawie wygląda to zupełnie inaczej, bo o ile tutaj każdy dzień wygląda podobnie, o tyle na Łazienkowskiej każdy dzień jest inny. Zawodnicy są tam przyzwyczajeni do innych standardów, dzieje się tam dużo więcej innych rzeczy. Jeżeli wszystko dobrze zaplanuje się na obozie, to przez resztę sezonu pracuje nam się o wiele łatwiej. Wszędzie dobrze, ale przy Ł3 najlepiej. 

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN