Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-05-28 09:30:00

Słuszna linia - 171

Autor: Marcin Węcławek Fot. Jacek Prondzynski
Tym razem w Słusznej Linii najbardziej legijny ze wszystkich autobusów miejskich. Od muralu poświęconego legendarnemu Kiciemu i uliczki nazwanej od najwybitniejszego polskiego piłkarza – Kazimierza Deyny, dojedziemy nim prosto na Łazienkowską. A po drodze będzie się działo bardzo dużo.

 Sprawdź inne odcinki cyklu!

 

 

W którym miejscu skupiła się absolutna elita kadr Wojskowych? Gdzie od dekad smażone są pączki za którymi przepada trener Dowhań? Czy można zaprzyjaźnić się z Osiedlem Przyjaźń? I gdzie w pobliżu Ł3 szukać najlepszych imprez? Na wszystkie te pytania odpowiemy poniżej. Drzwi się zamykają, 171 rusza z Bemowa!

 

Kliknij w zdjęcia, żeby zobaczyć je w pełnym rozmiarze! 

 

 

MURAL BRYCHCZEGO (przystanek Wrocławska)

 

 Legia Warszawa, jej Stowarzyszenie Kibiców oraz fani zrzeszeni w grupach kibicowskich wspólnie postanowili oddać cześć swojemu bohaterowi, ogłaszając 2014 rokiem imienia Lucjana Brychczego. Z tej właśnie okazji, za zgodą administracji osiedla, na bemowskim bloku umieszczono olbrzymi (28,5 m wysokości i ponad 11 szerokości) mural. Przygotowywało go 14 osób, zaś środki pozyskano ze sprzedaży szalików-cegiełek i koszulek. Dzieło upamiętnia 60 lat pracy „Kiciego” dla Wojskowych – pełnił tu rolę napastnika, pomocnika, asystenta trenera, samego trenera, mianowano go nawet honorowym prezesem.

 

 

Praca prezentuje różne etapy kariery znakomitego piłkarza, przedstawia klubowy herb a także stary stadion na Łazienkowskiej. Co ciekawe, Brychczy – człowiek równie utytułowany (cztery mistrzostwa Polski, trzykrotny król strzelców), co skromny – na odsłonięcie muralu ściągnięty został podstępem. Trener Krzysztof Dowhań, który zwykł odwozić go do domu, na Bemowo przywiózł go bez pytania. Wzruszonej legendzie pozostało ściągnąć szarfę. Na odsłonięciu był m.in. Miroslav Radović i Jakub Rzeźniczak.

Dziś mural stanowi atrakcję jednego z tych anonimowych blokowisk na których życie toczy się wokół dyskontu i placu zabaw. – Udał się! Nic dziwnego, że ludzie przychodzą, fotografują – mówi z odrobiną dumy jeden z napotkanych lokatorów.

 

 

ULICZKA DEYNY (Kazubów)

 

Ulica, a właściwie uliczka, Kazimierza Deyny istnieje od października 2005 roku na warszawskim osiedlu Górce (część Bemowa). Mało imponująca, daleko od Łazienkowskiej… "Miłośnicy symbolizmu w architekturze przestrzeni publicznej mogą być jednak usatysfakcjonowani - Deyna słynął z podkręconych kopnięć, a uliczka swoim kształtem delikatnie układa się w rogala" – pisało zczuba.pl doszukując się pozytywnych aspektów. Na miejsce wybrał się też dziennikarz Gazety Wyborczej, by sprawdzić czy mieszkańcy wiedzą jakiego mają patrona. „-  Poeta! Poeta futbolu. Nie urodził się w Warszawie, naprawdę? Dziwne, dla mnie to stuprocentowy warszawiak. W takim razie to powinna być legenda słoików. Człowiek spoza Warszawy, którzy stał się bardziej warszawski od większości warszawiaków” – odpowiedział mu wówczas jeden z pytanych.

 

 

Obecnie na teren ulicy wejść niełatwo, obrosła bowiem kameralnym, zamkniętym osiedlem. Po tablicy ogłoszeń widać, że chętnych by tu zamieszkać nie brakuje. Niestety trzeba mieć zasobny portfel – dom w dominującej na miejscu szeregowej zabudowie to 1,3-1,4 mln zł, dwupokojowe mieszkanie 380 tys. zł. Nam takie zakupy nie w głowie, za to postanowiliśmy odnaleźć tablicę z przypisanym Kazikowi numerem 10. Można ją zobaczyć od ulicy Pełczyńskiego, nieopodal Alei Sportów Miejskich. Niestety jest ułamana i nie prezentuje się najlepiej. Za to pamięć o Deynie pozostaje w narodzie niezwykła. I wciąż jest pielęgnowana!

 

 

OSIEDLE PRZYJAŹŃ  (Konarskiego)

 

Z barakowego, wybudowanego w latach 50. i otoczonego drutem kolczastym osiedla dla radzieckich budowniczych Pałacu Kultury i Nauki, do zielonego, dzięki mnogości kolorowych domków miłego dla oka, akademickiego terenu z placem zabaw, klubem i biblioteką. Taką ewolucję przeszło „Osiedle Przyjaźń”, jeden z najciekawszych zakątków Warszawy.

 

 

Można się tu poczuć jak w malowniczej, skandynawskiej mieścinie albo przeciwnie, jak na dzikim zachodzie (jest nawet „Country bar”!). Osiedle powstawało szybko, z materiałów z rozbiórki obozu jenieckiego koło Olsztynka, ale też z gotowych konstrukcji pozyskanych od Finów w zamian za węgiel. Na 32 hektarach znalazło się 180 domków o charakterze tymczasowym. Większość stoi do dzisiaj i – jeżeli wierzyć pytanym mieszkańcom – nie ma co dać zwieść się łuszczącemu się, niesolidnie wyglądającemu drewnu, żyje się tu nieźle, idzie sobie poradzić i z deszczem, i ze śniegiem, i ze szczurami. Naprawdę atrakcyjnie jest latem w części "profesorskiej". „Przyjaźń” może się bowiem pochwalić nie tylko buntowniczym, reformatorskim charakterem, który denerwował władze jeszcze w latach 50., występami Mieczysława Fogga, Adolfa Dymszy i Marii Koterbskiej czy międzynarodową społecznością (można było przyjść tu po gruziński koniak, afrykańskie rytmy i chińskie przysmaków). Na liście jego mieszkańców figurowały znakomitości – m.in. Leszek Balcerowicz, Jerzy Bralczyk oraz Andrzej Walicki.

 

 

 

KOLONIA WAWELBERGA I PRACOWNIA CUKIERNICZA, UL. GÓRCZEWSKA 15 (Płocka-Szpital)

 

 „W poszczerbionych, ceglanych ścianach zapisane są ślady wojny i ponad półwiecznego zaniedbania. Ale za warstwą brudu kryje się jeden z najcenniejszych zabytków robotniczej Woli. Domy zbudowane z inicjatywy Hipolita i Ludwiki Wawelbergów były pierwszą w Warszawie kolonią robotniczą z bogatym programem społecznym” – pisał Jerzy S. Majewski. Ufundował tanie budynki, z użytecznościami pokroju szkoły czy pralni w bezpośrednim sąsiedztwie, w których mieszkali zarówno Żydzi, jak i Polacy. O miejsce mógł starać się „każdy z pracy rąk żyjący, a niezamożny mieszkaniec miasta Warszawy, bez względu na rodzaj zajęcia”. Nie wolno było nikogo wyrzucić. Koszt inwestycji? 550 tysięcy rubli, wówczas odpowiednik 470 kilogramów złota. Wawelbergów upamiętnia tablica, my załapaliśmy się również na wystawę starych zdjęć w podwórku. Klimat był ciężki, miejski,  policja kręciła się wokół, ale wbrew obawom lokatorzy okazali się tyle szosrtcy, co pomocni.

  

 

  

Pod ten adres przyjeżdża się jednak z innego powodu – tu znajduje się Pracownia Cukiernicza założona w 1925 roku przez Władysława Zagoździńskiego. Kiedyś, gdy cukiernia mieściła się jeszcze na Wolskiej,  można było siąść tu przy stoliku pod żyrandolem, przejrzeć dostępną na miejscu prasę, podelektować się lodami bądź struclą orzechową, zagrać w szachy. Po przenosinach na Górczewską 15 w latach 70., w małym, ciasnym pomieszczeniu serwowane są wyłącznie pączki.  Znów wraca nam wątek Deyny, bo niedaleko, na Płockiej „Kaka” miał swoją kawalerkę, pierwsze, warszawskie mieszkanie. Zupełnie zatem niewykluczone, że znał smak tutejszych pączków - chrupkich, z wyrazistymi powidłami w środku. Na pewno ceni je sobie trener Dowhań, który – gdy jest ku temu stosowna okazja – potrafi odstać swoje w kolejce i przywieźć na #Ł3 apetyczny, odpowiednio ostemplowany i zawiązany przez Pracownię pakunek.

 

 

ŚWIĘTOKRZYSKA 32 (Metro Świętokrzyska)

 

W zeszłym odcinku Słusznej Linii pisaliśmy o Alei Róż 3, gdzie to w jednym budynku mieszkało kilku wybitnych literatów. Świętokrzyska 32 to jej sportowy odpowiednik. „Tuż przed wyjazdem Kazika na igrzyska olimpijskie do Monachium Deynowie przeprowadzili się do swojego drugiego i ostatniego mieszkania w Warszawie. Na rogu ulic Świętokrzyskiej i Emilii Plater, z widokiem na Pałac Kultury. Adres: Świętokrzyska 32, mieszkania 26. W tym samym bloku z lat pięćdziesiątych mieszkali: Kazimierz Górski, Lucjan Brychczy, Jacek Gmoch. Mieszkanie na szóstym, ostatnim piętrze składało się z dwóch pokoi i kuchni od strony Emilii Plater. Po Mistrzostwach Świata w Niemczech Legia porozumiała się z sąsiadką, znalazła jej inne mieszkanie, a o jej kawalerkę powiększono mieszkanie Deynów do trzech pokoi. Były powody. W połowie roku 1973 przyszedł na świat syn Norbert Kazimierz Sebastian” – pisał w swojej książce „Deyna” Stefan Szczepłek. Próżno szukać tablicy, która poinformowała by kibiców o tym, jak ważny jest mijany przez nich, tak centralnie usytuowany, jak to tylko możliwe, gmach. Za to bez problemu znajdą kilka propozycji kulinarnych, zdołają wymienić walutę, kupią buty czy zwiedzą galerię. Mogą też poczuć się niczym sławy naszego futbolu wynajmując sobie pokój w hostelu na tyle domu.

  

  

NA LATO, UL. ROZBRAT 44A (Książęca)

 

„Za dnia restauracja położona w sercu warszawskiego Powiśla zachęca przestronnym, przemyślanym wnętrzem i niezobowiązującą atmosferą (…)  Po zmroku restauracja zamienia się w tętniący życiem cocktail bar oferujący pełną gamę koktajli bazujących na wyselekcjonowanych trunkach” – tak przedstawia się Na Lato, znane z ciekawie wzbogacanej kuchni śródziemnomorskiej, dobrej oferty didżejskiej i wygodnych leżaków, na których można nabrać sił na dalszą imprezę. Gwarancją tego, że zostaniemy dobrze nakarmieni, jest Michał „Magiel” Myszkiewicz, absolwent prestiżowej szkoły Le Cordon Bleu. Choć profil muzyczny lokalu to rezultat pracy wielu osób i wypadkowa gustów wielu osoby, to jego poziom zapewnia figurujący jako „creative manager”  Michał „bshosa” Brzozowski, człowiek wielu branży, m.in. dziennikarz muzyczny, didżej, producent, artysta zapraszany i do legendarnego berlińskiego Tresora, ale też na najważniejsze rodzime festiwale pokroju  Audioriver i Unsound, osoba, której zawdzięczamy wiele mistrzowskich bookingów w dobrze znanym klubowiczom 1500 m2. W dniu publikacji tekstu w „Na Lato” zagra aktywny na scenie od kilkunastu lat DJ Spox, oferując wybór pobudzających brzmień z zakresu nu disco, summer house, hip hop, r&b.

 

 

 

 

TRYBUNA WSCHODNIA I POMNIK DEYNY, UL. ŁAZIENKOWSKA 3 (Torwar)

 

„Rok 1930. Łazienkowska 3 na warszawskim Czerniakowie. To tutaj wybudowano stadion Legii, który przez 100 lat historii klubu był świadkiem wielu niezapomnianych chwil i licznych sukcesów drużyny Wojskowych. W sierpniu 1930 roku dokonano jego oficjalnego otwarcia, by z czasem stał się on symbolem Warszawy - najbardziej rozpoznawalnym obiektem sportowym w mieście” – podsumowywał w odcinku naszego legijnego cyklu „Prawda czasu” Janusz Partyka, dodając, że „budowa stadionu Legii była milowym krokiem w tworzeniu jednego z najmocniejszych klubów w historii polskiego sportu”. Pierwszy etap budowy nowego stadionu rozpoczęto w 2008 roku, dwa lata później oddano do użytku trzy spośród czterech trybun, w tym wschodnią, od 2012 r. funkcjonującą jako trybuna im. Kazimierza Deyny.

 

 

W tym samym roku, w obecności wdowy po Kaziku, znakomitości ze świata piłki i ruchu kibicowskiego, odsłonięto pomnik Kaki, ufundowany oddolnie za kwotę przekraczającą 200 tys zł. Co dzieje się tam obecnie? Wzruszający momentem była chwila, kiedy parę miesięcy temu prezydent Starogardu zawiązał na szyi najwybitniejszego przedstawiciela miasteczka szalik.

4 czerwca na miejscu zorganizowany będzie Mistrzowski Piknik, wydarzenie towarzyszące imprezie Stulecie Legii – Biegnij Warszawo Nocą. Zaplanowano foodtrucki, stanowiska legijnych sekcji i występy muzyczne, zaś o 19:16 wokół stadionu wyruszy marszobieg. Deyna byłby dumny. Tam trzeba być!

 

 

 

KSIĘGA STULECIA LEGII:

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN