Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2016-05-04 17:30:00
Newsletter

Świstak, hurtownicy i kłęby dymu

Autor: Maciej Dobrowolski Fot. Mateusz Kostrzewa, Jacek Prondzynski, Janusz Partyka
Każdy zdobyty Puchar Polski przez Legię był i jest tak samo cenny… Ale jednak trofeum wywalczone w setne urodziny naszego Klubu smakuje wyjątkowo.

Hurtownicy

 

Dopiero po zliczeniu liczby pucharów zdobytych przez drugą, trzecią i czwartą drużynę tego rankingu otrzymamy liczbę tych trofeów należących do Legii. Osiemnasty Puchar Polski! Patrząc wyłącznie na statystyki, można odnieść wrażenie, że Legia wygrywa te rozgrywki niemal hurtowo. Oczywiście tak nie jest, ponieważ z krótkimi przerwami oficjalnie rozgrywki Pucharu Polski toczą się od 1925 roku i wygrywały je też inne drużyny. Przez ten czas zmagania o to trofeum święciły swoje wzloty i upadki. Były bardzo popularne, by zostać niemal zupełnie odrzucone, zlekceważone i zapomniane przez środowisko kibiców. Od mniej więcej pięciu lat renoma tego wydarzenia stała się większa i ponownie zaczęło ono wracać do łask fanów. Walka o to trofeum toczy się niezależnie od jakichkolwiek rozgrywek ligowych, według odrębnego regulaminu. Prawo startu w nim posiada każda polska klubowa drużyna piłkarska występująca na co dzień w rozgrywkach ligowych dowolnego szczebla, bądź w nich w ogóle nie uczestnicząca. Dlatego też przez długi czas rozgrywki te nosiły nazwę „Pucharu tysiąca drużyn”. Dzisiaj są „zwyczajnym” Pucharem Polski, zwyczajnie najczęściej zdobywanym przez Legię.

 

 

Jak głosi popularne przysłowie, historia lubi się powtarzać… 2 maja powtórzyła się pod wieloma względami. Przede wszystkim łącząc w parę finalistów, zespoły Lecha i Legii, a na miejsce ostatecznej rozgrywki wyznaczając ponownie PGE Narodowy. Podobnie jak rok temu, kibice Legii dotarli na stadion idąc w pochodzie. Liczniejszym niż miało to miejsce w 2015 roku. Zablokowaną trasą przemarszu wspólnie przeszło ponad pięć tysięcy osób. Pomimo sporego tłumu, jaki wytworzył się poprzez dotarcie tak licznej grupy ludzi w tym samym czasie, przed bramkami wejściowymi nie było dramatów. Uczciwie trzeba przyznać, że wszystko szło bardzo sprawnie i szybko. Kibice Wojskowych (ubrani w specjalnie przygotowane na tą okoliczność białe koszulki), tak jak rok wcześniej zajęli miejsca na trybunie wschodniej naprzeciwko fanów „Kolejorza”. Trudno ustalić dokładną liczbę kibiców poszczególnych zespołów, bo zarówno legioniści (w znacznej przewadze), jak i lechici kupowali bilety na sektory neutrealne.

 

 

„Sreberka i dym…”

 

Oprawa przygotowana przez kibiców Legii poniosła rekordowe koszy, zebrane na „koleżeńskich” zbiórkach przeprowadzonych podczas dwóch wcześniejszych meczów ligowych.

 

Wyjściu piłkarzy towarzyszyło tradycyjne odśpiewanie „Mistrzem Polski jest Legia…” i dwustronna choreografia kartonowa. Pierwszy napis tworzył cyfry 1916, czyli rok narodzin Legii, dodatkowo opatrzony transparentem: „Ludzie Starej Daty”. Po odwróceniu kartonów powstał napis „Ultras CWKS”. Wszystko odpowiednio podświetlone. Chwilę później sektor kibiców Legii prawie zniknął… w kłębach dymu. Fani „Kolejorza” odpowiedzieli oprawą przedstawiającą trzy olbrzymie race odpalone przez anonimową postać „pociągającą za sznurki”.

 

 

 

Kolejne pokazy ultras miały miejsce na początku drugiej połowy. Miejsca zajmowane przez kibiców Legii zostały zakryte przez sektorówkę przedstawiającą jadącego na koniu legionistę. Całości dopełniały transparenty tworzące napis: „Honorem legionisty - zwycięstwo w walce”, a tło stanowiły czarne baloniki. Ponownie podświetlone. Chwilę później pokazali się lechici rozciągając nad głowami sektorówkę „poznańska pieczęć”. Całość pomimo tego, że została starannie przygotowana i prezentowała się efektownie, spotkała się z odpowiedzią legionistów znających plany przyjezdnych.

 

 

Ostatnia tego dnia oprawa miała miejsce kiedy Puchar dla Legii był już naprawdę na wyciągnięcie ręki. Oprawa odnosiła się właśnie do „hurtowego” zdobywania tego trofeum przez nasz klub, a jej hasło brzmiało: "W konstytucji nowe prawo - puchar na zawsze dla Ciebie, Warszawo!". Po bramce, która jak się okazało była decydującym i jedynym golem strzelonym tego dnia, doping na sektorze legionistów był jeszcze głośniejszy! Inaczej „bawili się” poznaniacy którzy obrzucili częścią pirotechniki bramkarza Legii.

 

 

Po oficjalnej dekoracji piłkarze Legii z całym sztabem podbiegli pod sektor legijny i razem z kibicami cieszyli się ze zwycięstwa i pucharu. Pucharu, który zawędrował nawet na gniazdo - wnieśli go tam Jakub Rzeźniczak, Artur Jędrzejczyk i Tomasz Jodłowiec.

 

 

„Dzień Świstaka”

 

Swego czasu dużą popularnością cieszył się film „Dzień Świstaka”. Film, w którym główny bohater codziennie przeżywa te same zdarzenia i tylko on może zachowywać się różnie. Okoliczności się nie zmieniają. Trudno nie odnieść wrażenia, że w poniedziałek byliśmy świadkami scenariusza bardzo zbieżnego z tym filmowym. Ale czy komukolwiek to przeszkadza, skoro puchar jest nasz i może stanowić preludium do głównych rozstrzygnięć tego sezonu? Do zobaczenia na PGE Narodowym 2 maja 2017!  

 

  


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN