Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2019-02-22 19:00:00
Newsletter

Szczepłek, Iwańczyk i Koźmiński przed meczem z Lechem

Autor: Jakub Jeleński Fot. Archiwum Legii
Mało jest w polskiej ekstraklasie spotkań, które tak bardzo elektryzowałyby publiczność w całym kraju. Sobotnie starcie wzbudza wiele dyskusji, więc o zabranie głosu poprosiliśmy trójkę ekspertów – Stefana Szczepłka, Piotra Koźmińskiego i Przemysława Iwańczyka.

Stefan Szczepłek (dziennikarz Rzeczypospolitej):

- Nie da się jednym zdaniem odpowiedzieć na pytanie dotyczące faworyta sobotniego meczu. Nasza liga jest tak specyficzna, że jeden mecz może wszystko odwrócić. Adamowi Nawałce znakomicie wiodło się jesienią, a wiosnę zaczął bardzo słabo. Trener Sa Pinto również ma o czym myśleć, bo gra Legii z Cracovią wyglądała niezwykle mizernie. Być może obaj szkoleniowcy popełnili zimą jakieś błędy, które muszą jak najszybciej wyeliminować. Sytuacja Lecha jest ogromnie trudna – gra u siebie i musi wygrać, bo wiadomo, co w Poznaniu oznacza mecz z Legią. Jej gra nie napawa jednak optymizmem sympatyków Wojskowych, bo przeciwko Cracovii zespół nie wykazywał jakiejkolwiek poprawy i już w przerwie meczu miałem wrażenie, że tam się nic więcej nie wydarzy, co – niestety – okazało się prawdą.

Uwaga obserwatorów skupi się teraz na trenerze Sa Pinto, który od początku swojej przygody w Polsce zachowuje się dość specyficznie. Póki wszystko funkcjonowało tak jak należy nie było z nim problemu, jednak w obliczu gorszego wyniku wybaczać będzie mu się coraz mniej. W Poznaniu spodziewam się zatem ostrożnej gry obu trenerów i meczu na remis. Nie można go jednak rozpatrywać w kategorii spotkania, które może zadecydować o mistrzostwie, bo mamy dopiero luty i nawet gdyby Legii powinęła się noga, a Lechia wygrała swój mecz, to do maja wszystko może się zmienić kilka razy. Wszystkie zespoły grają bowiem bardzo nierówno. To spotkanie traktowałbym raczej w kategoriach honorowych, Lech przecież praktycznie nie ma już szans na mistrzostwo, chce ten mecz wygrać tak samo jak Legia, która bije się o tytuł.

 

 

Przemysław Iwańczyk (dziennikarz Polsatu Sport):

- Niezależnie od tego co wydarzyło się w minioną niedzielę, faworytem meczu jest Legia. To co obejrzałem w piątek w meczu Piasta Gliwice z Lechem powoduje, że nie ma pół symptomu, który przemawiałby za tym, by to Lecha uznać za drużynę mającą przewagę nad Legią. Spodziewam się zmian w zespole Wojskowych, bo moim zdaniem miejsce Michała Kucharczyka jest w podstawowej jedenastce, a nie na trybunach. Myślę również, że pod nieobecność Remy’ego do składu wskoczy Wieteska, a trener Sa Pinto odnajdzie się w swojej koncepcji ataku. Bardzo chętnie zobaczyłbym w nim dwóch zawodników, którzy w ostatnim meczu weszli na boisko z ławki rezerwowych – Carlitosa i Niezgodę. Z drugiej strony musieliby sprawować inne niż dotychczas funkcje, a nie sądzę, by mecz z Lechem był polem do eksperymentów. Z trzeciej jeszcze strony nie wydaje mi się, by Sandro Kulenović zaczął od pierwszej minuty, bo to właśnie Carlitos jest gościem, który lubi duże mecze i świetnie się w nich czuje. Legia przegrała swój ostatni mecz, ale absolutnie nie można mówić, że trener Sa Pinto ma jakikolwiek nóż na gardle. On po prostu pierwszy raz od dawna nie zdobył punktów i mimo, że wynik rozczarował absolutnie wszystkich, to w kontekście straty punktów przez Lechię Gdańsk w Kielcach, nie jest to aż tak dotkliwa porażka.

Lech i Adam Nawałka są w zdecydowanie trudniejszej sytuacji, bo w meczu z Piastem obnażone zostały wszelkie mankamenty tej drużyny. Dawno nie widziałem meczu, w którym zespół uchodzący za faworyta zostałby tak boleśnie sprowadzony na ziemię. Nie można powiedzieć, by w Poznaniu rozstrzygały się losy tytułu, bo one nie zaczną się rozstrzygać przynajmniej do początku rundy finałowej. To nie tyle mecz o trzy punkty, ile o gigantyczną przewagę psychologiczną.

 

 

Piotr Koźmiński (dziennikarz Super Expressu):

- Mimo tego, że mecz odbędzie się w Poznaniu, to jego lekkim faworytem jest Legia. Kryzys w Lechu staje się coraz głębszy, w przypadku Legii trudno natomiast o nim w ogóle mówić, bo Wojskowi przegrali raptem jedno spotkanie. Jestem zdania, że trener Adam Nawałka prędzej czy później poukłada grę swojego zespołu, ale chyba jeszcze nie teraz. Obie drużyny będą miały dużą motywację, jednak gdybym miał obstawić wynik, to powiedziałbym, że Legia wygra jedną bramką. Zespół ma co prawda swoje problemy, choć trenerowi Sa Pinto mogą pomóc szerokie możliwości zmian w składzie. Być może nadszedł czas na przywrócenie do pierwszego składu Carlitosa, który na pewno chce wydobyć z siebie energię skumulowaną brakiem wyjazdu do Płocka i ławką w meczu z Cracovią. Kilka dni temu rozmawiałem z Iurim Medeirosem, który wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. Na pytanie czy jest gotowy do gry przez 90 minut odpowiedział, że gdyby zależało to od niego, to wstawiłby się do wyjściowej jedenastki już dziś. Skoro mówi się o nim, że to wielki talent, z którego trzeba uwolnić potencjał, to poznańska arena jest do tego świetnym miejscem. Oczywiście Wojskowi w swojej kadrze mają też problemy, bo nie zagra przecież William Remy, ale mimo to potężna ławka i poziom przygotowania mentalnego przemawiają w tym meczu z Legią.


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Komentowanie wymaga zalogowania się do systemu

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 159
PLN
Cena 69,90
PLN
Cena 249
PLN