Legia Warszawa
vs Termalica
Czas do meczu
Ta strona używa cookie.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
AKCEPTUJĘ

Aktualności

2017-08-29 14:14:00
Newsletter

Trybuna Legionisty: A może tak będzie lepiej?

Autor: Michał Wieckowski
"Taki sezon może pozwolić złapać moment oddechu, spokoju. Władzom, sztabowi, piłkarzom, w końcu nam, kibicom. Może pozwolić spojrzeć na wszystko z dystansu, zastanowić się nad zmianami, oczyścić atmosferę" - zapraszamy na kolejny tekst Trybuny Legionisty.

Legia w fatalnym stylu odpadła z europejskich pucharów. Odpadła, bez choćby odrobiny walki, z mistrzem Mołdawii, przechodząc obok zarówno pierwszego spotkania u siebie, jak i rewanżu w Tyraspolu. To drugie spotkanie zadziwiało. Wydawało się, że to wycofanie się, czekanie na swoją okazję to jedynie strategia mająca na celu pozyskanie sił na ostatnie, decydujące minuty tego dwumeczu. Kibice czekali na moment, w którym zespół złapie rywala za gardło, przyciśnie i w końcu zdobędzie upragnioną bramkę. Nic z tego, Legia stała i przyglądała się, a rywal zyskiwał coraz większą przewagę i komfort. 70... 80... 90. minuta spotkania mijały, a Legia w dalszym ciągu obserwowała grę przeciwników licząc na cud.

 

Nic z tego. Cud się nie wydarzył i pożegnaliśmy się z europejskimi rozgrywkami w tym sezonie. W stylu najgorszym od… No właśnie. Czy porażki z Brondby Kopenhaga, Austrią Wiedeń czy FK Moskwa to ten sam poziom wstydu? Wydaje się, że to jednak marki w momencie rywalizacji z Legia silniejsze niż mistrz Mołdawii. A jeśli tak,  to podobna porażka zdarzyła się ostatnio... 12 lat temu.  2005 rok - 1:5 w dwumeczu z FC Zurych. Jak wiele wody w Wiśle upłynęło i jak wiele się w Legii od tego momentu zmieniło niech świadczy fakt, że jedynego gola zdobył wtedy dla Legii Sebastian Szalachowski. Porażki w kolejnych latach, choć przegrane chluby nigdy nie przynoszą, wydają się bardziej usprawiedliwione niż tegoroczna kompromitacja. Przypomnę, że tamten sezon ostatecznie zakończył się dla Legii mistrzostwem Polski po 4 latach oczekiwania. Dlaczego wiec tak spektakularna wtopa może okazać się czymś, co paradoksalnie może nam pomóc także teraz?

 

Taki sezon może pozwolić złapać moment oddechu, spokoju. Władzom, sztabowi, piłkarzom, w końcu nam, kibicom. Może pozwolić spojrzeć na wszystko z dystansu, zastanowić się nad zmianami, oczyścić atmosferę. Po kilku dniach od meczu z Sheriffem czuć delikatny niepokój co do przyszłości, co do tego czego można się spodziewać do końca sierpnia, czy w zimowym okienku transferowym, ale czuć też pewną ulgę. Po początkowej irytacji i kilkudniowym wyładowywaniu swojej frustracji, człowiek znajduje moment, w którym zaczyna wyciągać wnioski. Ostatnie lata to niemal ciągła rywalizacja na kilku frontach, spotkania co 3 dni, odpuszczanie - bo trzeba powiedzieć jasno, że nie była to gra na maksimum możliowości - rozgrywek krajowych dla wyników w europejskich pucharach, walka do ostatniej kolejki o mistrzostwo Polski, ciągły pęd. Oczywiście, to przyjemne uczucie, ale nie zawsze może być tak kolorowo. Dlatego uważam, że gorszy niż odpadnięcie teraz z pucharów, mógłby być dla nas brak mistrzostwa Polski na koniec sezonu. A to - przy walce jedynie o ligowe punkty rywali z Poznania, Gdańska czy Białegostoku - nie był scenariusz nierealny. 

 

Po niektórych zawodnikach wypalenie, zmęczenie, brak odpowiedniego wypoczynku między sezonami niestety widać aż nadto. Oczywiście, to ich praca i nie należy szukać przesadnych usprawiedliwień. Ale jeśli to normalna praca, to każdy z nas może odpowiedzieć sobie na pytanie - czy czasami nie potrzebuje odpoczynku, zwykłego zresetowania się, zapomnienia o pracy, całkowitego  wyizolowania się? Czy wtedy nie wraca do pracy pełen energii, zapału i chęci do podejmowania nowych wyzwań? W ciągłym nawale obowiązków tę przyjemność niestety gdzieś się zatraca. I pod tym względem jestem w stanie zrozumieć również piłkarzy. Ciągłe sukcesy, paradoksalnie, mogły doprowadzić do samozadowolenia i sytuacji, w której dalsze trwanie doprowadziłoby w pewnym momencie do jeszcze większego tąpnięcia.

 

Luźniejszy sezon, w którym pozostała nam gra na jedynie dwóch frontach (to i tak lepiej niż naszemu głównemu rywalowi, ale do tego już się chyba przyzwyczailiśmy) może pomóc również w przebudowie zespołu. Nie da się ukryć, że szatnia wymaga pewnego odświeżenia, odmłodzenia zespołu, dopływu świeżej krwi. Obecny sezon może pozwolić na więcej eksperymentów, zyskanie odpowiedniej przewagi w tabeli nad rywalami, wprowadzanie młodych zawodników, wykreowanie nowych liderów, których ta drużyna po prostu potrzebuje. Do tej pory niemal na każdym etapie sezonu o coś walczyliśmy. O awans do kolejnej rundy, do grupy, o wyjście z grupy, w międzyczasie o Puchar Polski i ligowe punkty, tak żeby rywale nie odjechali zbyt daleko. Teraz zyskaliśmy moment, w którym wszystko można uporządkować. Czas, w którym trener ma okazję wprowadzić wszystko to, co chciał wprowadzić przez ostatni rok, ale zwyczajnie nie pozwalał mu na to czas. Czas, w którym może uszczuplić kadrę, wprowadzić w odpowiedni sposób nowych zawodników, przyjrzeć się, wybrać odpowiednich ludzi i dobrać do nich pojedyncze jednostki, przy okazji pozbywając się tych, którzy do gry zespołu wnoszą niewiele lub po prostu nic. 

 

I w tym spokoju, momencie oddechu widzę szansę na lepszą przyszłość. Straciliśmy przygodę w pucharach i spore pieniądze (te, jak pokazał ostatni rok, wcale nic nie gwarantują, a zniknąć mogą bez śladu szybciej niż się pojawiły), ale zyskaliśmy czas na stworzenie z naszego klubu układanki, w której wszystkie klocki do siebie pasują, a sukcesy nie są jedynie dziełem przypadku. Teraz jest czas na stworzenie fundamentów naprawdę wielkiego klubu. Odetchnijmy więc, zróbmy w tym sezonie to, co nam do zrobienia pozostało, wyciągnijmy odpowiednie wnioski i za rok wróćmy silniejsi. Oczyszczenie atmosfery, postawienie na ludzi, którym na klubie zależy, jeszcze nikomu na złe nie wyszło.

 


    Legia Warszawa

Komentarze użytkowników

Możesz się zalogować się i komentować z użyciem swojego profilu

Treść
~Pablito
195.94...
2017-09-01 08:44:49
O czym Ty człowieku piszesz? Gdzie gra o najwyższe cele? gdzie poziom europejskich klubów, do którego mieliśmy równać? gdzie ogrywanie się i zyskiwanie doświadczenia w pucharach? Uwsteczniliśmy się, a Ty piszesz że to dobrze!!! Tym tekstem wpisałeś się pięknie w retorykę zarządu, trenera i zawodników. Szkoda mi że Legia, która była zespołem walczaków zmieniła się w zespół korpoludków, dla których nie są ważne cele organizacji, z którą powinni się utożsamiać, tylko cyferki na prywatnym koncie.

Więcej na temat

Legia na YouTube

Legia na Facebooku

Legia na Twitterze

FANSTORE

Cena 229
PLN
Cena 299
PLN
Cena 99
PLN